Zaufanie – ostatnia rzecz do zrobienia

Pełne zaufanie Bogu, to jedyne, co zostało do zrobienia. To jedyna czynność umysłu i serca warta jakiejkolwiek uwagi. Tylko w tym zawiera się istota Życia, Radości, Wolności i Spełnienia.

Wszystko inne jest lękiem, czy też próbą oddzielania się od doskonałego bezpieczeństwa i niezawodnej Opieki.

Gdy postrzegam się jako oddzielonego od kogokolwiek czy czegokolwiek, nie mogę ufać. Mogę się jedynie bać, gdyż oddzielenie jest tym samym, co lęk. Oddzielenie jednak nie jest prawdziwe. Nie mogę się oddzielić od siebie.

A zatem rozwiązywanie czegokolwiek w oddzieleniu to żałosna próba kontroli nad czymś, czego nie da się kontrolować. Nie można przecież kontrolować złudzenia, zwłaszcza jeśli się nie wie, że jest ono złudzeniem? Gdy bowiem wierzę w najmniejszy przejaw oddzielenia, to nie zdaję sobie sprawy z jego iluzorycznej natury. Dopiero pełne porzucenie kontroli nad złudzeniem wyzwala mnie z wiary w rzeczywistość złudzenia. To jedyna decyzja, jaka została mi do podjęcia. Ta decyzja zwraca mi moc, którą – jak wydawało mi się – utraciłem. Ta decyzja przywraca mi pamięć Rzeczywistości. Gdy już nie staram się konrolować niczego, w mojej świadomości pozostaje jedynie Miłość Boga, która nie kontroluje niczego, gdyż jest wszystkim we wszystkim.

Ale jak to uczynić? Jak się poddać? – krzyczy we mnie człowiek czynu. Na szczęście nie muszę niczego czynić. To Bóg wszystko czyni i już uczynił.

Nie mogę tego zrozumieć dopóki czynię cokolwiek, dążę do czegokolwiek, próbuję coś osiągnąć, łącznie z próbą osiągnięcia Boga. Wszystkie te zabiegi to tylko mniej lub bardziej wyrafinowane formy lęku.

Zaufanie to niepojęty dla człowieka akt ustąpienia z roli czyniącego.

Ostatni akt woli. Decyzja, by nie decydować.

I to tu znajduję Boga. To tu odkrywam, że zaufanie Mu jest rzeczą naturalną, sensowną i nieuniknioną.