Wybieram radość Bożą zamiast bólu

Tylko twoje myśli sprawiają ci ból. Nic z zewnątrz twojego umysłu nie może cię skrzywdzić czy zranić w jakikolwiek sposób. Poza tobą nie ma żadnej przyczyny, która mogłaby cię dosięgnąć i pognębić. Nikt prócz ciebie nie ma na ciebie wpływu. Nie ma w tym świecie niczego, co ma moc uczynienia cię chorym czy smutnym, słabym czy kruchym. Ty jednak masz moc, by panować nad wszystkim, co widzisz, jedynie uświadamiając sobie, czym jesteś. Gdy postrzeżesz nieszkodliwość tego wszystkiego, przyjmie to twą świętą wolę jako swoją. I to, co uważałeś za budzące lęk, stanie się teraz źródłem niewinności i świętości.

Mój święty bracie, pomyśl o tym przez chwilę: świat, który widzisz, nie czyni nic. Nie ma żadnych skutków. Przedstawia jedynie twoje myśli. I zmieni się całkowicie, gdy postanowisz przemienić swój umysł i wybierzesz radość Bożą jako to, czego rzeczywiście pragniesz. Twoje Ja promienieje w tej świętej radości, niezmienione, niezmieniające się i niezmienne, na wieki wieków. Czy chciałbyś więc odmówić małemu zakątkowi swojego umysłu jego własnego dziedzictwa i zachować go jako szpital dla bólu, chorobliwe miejsce, gdzie żywe istoty muszą w końcu przybyć, by umrzeć?

Może się wydawać, że ten świat sprawia ci ból. A jednak świat ten, sam niemający przyczyny, nie ma mocy sprawiania czegokolwiek. Jako skutek, nie może wywoływać skutków. Jako złudzenie, jest tym, co sobie życzysz. Twoje błahe życzenia reprezentują jego bóle. Twoje dziwaczne pragnienia przynoszą mu złe sny. Twoje myśli o śmierci spowijają go lękiem, podczas gdy twe życzliwe wybaczenie pozwala mu żyć. (Kurs Cudów, fragment lekcji 190)