Widzę tylko siebie

Widzę tylko siebieCzy wiesz, że gdy mówisz: „On jest głupi”, „ona mnie nie kocha”, „oni są chorzy”, „ty mnie denerwujesz,” „wy jesteście niewdzięczni”, itp., to mówisz o sobie? Wydaje ci się, że mówisz o kimś innym, ale zawsze mówisz jedynie o sobie. Gdy sobie to uświadomisz, będziesz szczęśliwy i wolny. Dopóki sobie tego nie uświadomisz, będziesz odczuwał konflikt, usiłując rozszczepić swój umysł na odrębne części.

To wrażenie rozdwojenia, leżące u podstaw świata, który widzisz, nie jest jednak prawdą. Masz przecież jeden umysł. Nie możesz mieć dwóch umysłów, prawda? W rzeczywistości twój umysl jest doskonały i wieczny, ponieważ jest odzwierciedleniem doskonałego i wiecznego Źródła. W świecie iluzji twój umysł wydaje się rozczłonkowany i niedoskonały, ale to wciąż jest twój umysł. Kto bowiem widzi rozczłonkowanie? Kto ma myśli o oddzieleniu? Ty.

Abyś mógł rozpoznać swoją doskonałą wieczną rzeczywistość, musisz wpierw wziąć odpowiedzialność za swoje myśli – za to, co się dzieje w twojej świadomości. W przeciwnym razie będziesz wierzył w istnienie dwóch sił – dwóch umysłów i nigdy nie uświadomisz sobie, że Bóg jest Umysłem, którym myślisz. Spójrzmy więc przez chwilę na umysł, który postrzega świat.

Ten umysł to twoja świadomość twojego ciała i całego świata, który widzisz. Ten umysł to woda, którą pijesz; to człowiek, którego spotykasz, to drzewo, na które patrzysz; to słońce, które cię ogrzewa i deszcz, który na ciebie pada; to wiadomości które oglądasz w telewizji lub o których słyszysz. Ten umysł to emocje, jakie odczuwasz i jakich jesteś świadkiem. Ten umysł to wrażenia zmysłowe, których doznajesz. Twój umysł  jest wszędzie, gdzie nie spojrzysz. Choćbyś nie wiem, jak się starał, nie możesz się oddzielić od samego siebie. Świat to doskonałe odzwierciedlenie twojego umysłu.

Świat, który widzisz, jest tym, co mu dałeś, niczym więcej. (…) Jest świadkiem stanu twego umysłu; zewnętrznym obrazem wewnętrznego stanu. Jak człowiek myśli, tak postrzega. (Kurs Cudów, Rozdział 21, Wstęp)

Czy takie pojmowanie natury umysłu i związane z tym poczucie pełnej odpowiedzialności wzmaga konflikt? Nie, ono uwalnia od konfliktu. Konflikt to usilna próba urzeczywistnienia złudzeń. Konflikt to wiara w coś, czego nie ma. Innymi słowy, konflikt to przekonanie, że istnieją dwa umysły. Jeżeli by istniały, to byłby to cały konflikt, jaki mógłby być i nigdy nie dałoby się go rozwiązać. Na szczęście nie ma czegoś takiego, jak konflikt, ponieważ nie ma czegoś takiego, jak dwa.

Nie ma czegoś takiego, jak ktoś inny. Gdy sobie to uświadamiasz, nie chcesz dłużej potępiać swojego brata, ponieważ wiesz, że potępiając jego, potępiasz siebie. Co więcej, natychmiast odczuwasz rezultat takiego myślenia. Rezultatem tym jest postrzeganie świata oddzielenia. Emocjonalnym tego odzwierciedleniem jest odczucie lęku, a fizycznym tego przejawem – choroba, starzenie się, ból i śmierć. Dlatego zamiast potępiać, decydujesz się przebaczyć; zamiast dawać osąd, postanawiasz zaoferować miłość i pokój. I dając to swojemu bratu, dajesz to sobie. Poprzez przebaczenie rozpoznajesz swoją jedność z nim. W tym sensie przebaczenie nie jest niczym innym, jak rozpoznaniem, że całkowicie się pomyliłeś. Pomyliłeś się, myśląc, że ktoś może cię skrzywdzić. Pomyliłeś się wierząc, że jest coś takiego, jak ktoś inny. Poprzez uznanie swojej pomyłki, otwierasz się na natychmiastową korektę.

Korekta ta  jest bardzo praktyczną czynnością, która zachodzi w twojej świadomości. Możesz to ćwiczyć, aż staniesz się mistrzem w rozpoznawaniu pojedynczości swojego umysłu. W tym sensie trening umysłu jest potrzebny, dopóki kusi cię, by wierzyć w oddzielenie. Podajmy przykład: Gdy jakiś człowiek cię irytuje, to twój trening polega na przypomnieniu sobie, że to ty sam siebie irytujesz, ale możesz przemienić swój umysł. Denerwująca cię osoba pokazuje ci jedynie jakiś aspekt ciebie samego, na który nie chciałeś spojrzeć i dlatego przerzuciłeś winę na nią. A gdy teraz widzisz, że to wszystko ty, wina się kończy. Nie ma miejsca na winę tam, gdzie została rozpoznana jedność umysłu.

Rozpoznanie pojedynczości umysłu nie oznacza jednak oddzielania się od siebie samego przez wytwarzanie aury pozornego spokoju. Rozpoznanie to zawsze dokonuje się poprzez przemianę. Podajmy tu inny przykład: gdy podchodzi do ciebie ktoś, kto cierpi lub jest w konflikcie, to nie mówisz sobie: „ja już jestem ponad tym”. Gdybyś był ponad tym, to taka rzecz w ogóle nie zdarzyłaby się w polu twojej świadomości. Patrzysz więc na to, co się dzieje i prosisz o uzdrowienie twojego postrzegania tej sytuacji. Nie prosisz o uzdrowienie swojego brata, lecz o swoje własne. Dzięki temu nie dajesz się nabrać na historię cierpienia i konfliktu. Patrzysz na wskroś historii i widzisz światło w tym, który stanowi jedno z tobą.

Pójdźmy jeszcze głębiej. Czy wiesz, że potępiasz zawsze, gdy się z kimkolwiek porównujesz? A więc nawet wtedy, gdy uważasz swojego brata za dobrego, a siebie za gorszego, to również potępiasz. Tworzenie z ludzi bożków nie jest miłością, lecz potępianiem. Jeśli więc na przykład uważasz kogoś za wspaniałego duchowego mistrza czy nauczyciela, ale nie włączasz się w jego mistrzostwo i nie przyznajesz, że jego umysł to twój umysł, to go potępiasz i nie możesz go kochać. Miłość jest komunikacją, czyli połączeniem.

Gdy potępiasz, osądzasz samego siebie, a świat staje się projekcją twojego osądu. Jeśli widzisz potępiony świat, to postrzegasz jedynie to, co zrobiłeś, by zranić Syna Bożego. Jeśli widzisz nieszczęście i katastrofę, to próbowałeś go ukrzyżować. Jeśli natomiast widzisz świętość i nadzieję, to znaczy, że połączyłeś się z Wolą Boga, którą jest jego uwolnienie. Nie ma żadnego innego wyboru. I ujrzysz świadka wyboru, którego dokonałeś, a dzięki temu nauczysz się rozpoznawać, co wybrałeś. Świat, który widzisz, pokazuje ci jedynie, ile radości pozwoliłeś sobie zobaczyć w sobie i przyjąć jako swoją. I jeśli takie jest znaczenie świata, to znaczy, że moc dawania mu radości musi znajdować się w tobie. (Kurs Cudów, Rozdział 21, Wstęp)

One Reply to “Widzę tylko siebie”