Trening umysłu – twoje czterdzieści dni na pustyni

Twoje 40 dniOstatnio napisała do mnie pewna cudowna osoba, która bardzo szczerze podzieliła się trudnościami, jakich zaczęła doświadczać po kilkunastu dniach praktyki lekcji Kursu Cudów. Użyję jej przykładu, gdyż może on posłużyć tym, którzy również zmagają się z podobnymi sprawami. Osoba, która do mnie napisała, powiedziała, że na początku praktyki wszystko szło doskonale, a potem pewne rzeczy, zaczęły się rozsypywać, pojawił się konflikt w pracy, poczucie bycia atakowanym przez bliską osobę w rodzinie. Poza tym zwiększył się lęk, a poczucie własnej wartości, które i tak było niskie, legło w gruzach. Osoba ta zaczęła rozpoznawać, że nie wie, kim jest ani że nie ma pojęcia co do czegokolwiek. Zaczęła się w związku z tym zastanawiać, czy to, co się z nią dzieje, jest normalne, czy robi coś nie tak, czy powinna zacząć lekcje od początku. No i pojawiło się pytanie, którę często się pojawia: „jak mam żyć tutaj?” oraz „jak mam to stosować w praktyce?”. List ten zainspirował mnie do napisania kilku słów o przemianie poprzez praktykę Kursu Cudów. Być może przyda się to tym z Was, którzy również stanęli w obliczu lęku czy konfliktu w trakcie praktyki lekcji z Książki Ćwiczeń.

Każdego, kto w swojej przygodzie budzenia się napotkał na przeszkody, z którymi nie wie, jak sobie poradzić, chcę zapewnić: Cała Pomoc jest z tobą. Wszystko jest w porządku. Nic z tobą nie jest nie tak. Nie może ci się nie powieść w tym, co jest Wolą Boga dla ciebie. A Wolą Boga dla ciebie jest doskonałe szczęście.

Twoje czterdzieści dni na pustyni
Trening umysłu Kurs Cudów prowadzi cię tam, gdzie żaden człowiek pójść nie chce – do uświadomienia sobie własnego lęku przed Bogiem, przed Życiem, przed Miłością. Nie obawiaj się jednak, że zostaniesz w tym lęku pozostawiony. Nie zostaniesz. Pójdziesz dalej – do Miłości, do Prawdy, do Boga. Nie jesteś w tej podróży sam. Jezus jest z tobą. Ja jestem z tobą. I wszyscy bracia, ktorzy przeszli przez to, przez co ty przechodzisz. Właśnie dlatego mogą ci pomóc. Czy myślisz, że Jezus nie doświadczał zmagania i pokus? Doświadczał. Symbolicznym tego obrazem jest historia 40 dni na pustyni, podczas których Jezus podjął decyzję, że opowiada się wyłącznie za Bogiem, a przeciwko wszystkiemu, co od Boga nie pochodzi. To jest dokładnie to samo, co robisz teraz, gdy praktykujesz lekcje Kursu Cudów. To jest twój proces oczyszczania własnego umysłu z jego złudzeń. To jest twój proces porzucania fałszywej tożsamości. Choć uświadomienie sobie rzeczywistości nie zajmuje żadnego czasu, to dochodzenie do tej chwili, w której wyrażasz całkowitą gotowość na przyjęcie Miłości, wydaje się zajmować czas. Ile czasu to zajmie? Tyle, ile zajmie. Może to być jedna sekunda, jeden dzień, jeden tydzień, jeden miesiąc lub jeden rok. Biblijne czterdzieści dni to symboliczna idea przygotowania twojego umysłu na Boga.

Zakreśliłeś więc swój krąg na pustyni swojego umysłu i powiedziałeś: „Chcę się obudzić. Chcę wiedzieć, kim jestem”. Czy myślisz, że ego, czyli „fałszywe ja”, z którym do tej pory się utożsamiałeś, ucieszy się z tego rodzaju deklaracji? Oczywiście, że nie. Ta deklaracja jest bowiem początkiem końca ego. To „ja”, które do tej pory było twoim własnym totalnym oporem przed Bogiem, nagle zostaje przez ciebie podane w wątpliwość. To nie może mu się podobać. Próbuje więc pozyskać twoje względy przez różnego rodzaju pokusy, które mają cię przekonać, że cielesna tożsamość w czasie jest cenniejsza od życia wiecznego. Obraz szatana w Biblii podsuwającego Jezusowi kolejne pokusy to ten sam obraz, przed którym stajesz teraz ty w swoim własnym umyśle. Ty mówisz: „Budzę się”, a twój świat odpowiada: „Chwileczkę, co ty wyprawiasz?” lub „Po co ci jakaś wieczność, o której nikt nic nie wie? Mam dla ciebie coś lepszego: poczucie doczesnej egzystencji”. Warto pamiętać, że szatan/ego to twoja własna wiara w oddzielenie i chęć jego podtrzymywania. Gdy mówisz, że zrywasz z tym i wybierasz Boga, ego wije się, krzyczy, kopie i wytwarza całą emocjonalną i sytuacyjną dramaturgię, żeby przekonać cię, że popełniłeś błąd, że jednak w świecie oddzielenia będzie ci lepiej niż w Niebie. Prosi cię, żebyś utożsamił się z ego, a nie z Bogiem.

Twarzą w twarz z lękiem
Pierwszy lęk, którego doświadczasz, zanim nawet zbliżysz się do lęku przed Bogiem, to lęk przed porzuceniem fałszywej tożsamości. W Kursie Cudów jest on nazywany lękiem przed śmiercią. Myślisz, że jak puścisz tę tożsamość, to umrzesz. Stanie się jednak coś odwrotnego: gdy utożsamiałeś się z ego, byłeś martwy; dopiero gdy je puścisz, zaczniesz żyć. Nie przejmuj się więc, jeśli pojawia się lęk. To jest w porządku. Rzecz jest tym, co z tym lękiem zrobisz. Praktyka lekcji pomaga ci na niego spojrzeć. Poprzez spojrzenie na niego odzyskujesz wolność, ponieważ widzisz, że boisz się czegoś, czego nie ma. W ten sposób rozpoznajesz iluzoryczność lęku. Uświadamasz sobie, że w rzeczywistości nie ma się czego bać.

Człowiek nie zdaje sobie sprawy, że radzenie sobie z lękiem to jego główne, żeby nie powiedzieć – jedyne – zajęcie w czasie i przestrzeni. Poprzez radzenie sobie z lękiem tożsamość ludzka urzeczywistnia go w swoim doświadczeniu. Ty zaś przerabiasz ten Kurs dlatego, że nie potrafisz sobie już radzić z lękiem. I nie musisz sobie z nim radzić. Właśnie gdy przestajesz sobie radzić z lękiem, poddajesz się, a wówczas rozpoznajesz rzeczywistość Miłości, która nie zna lęku.

Jednoznaczna decyzja kończy konflikt
Praktyka lekcji z Książki Ćwiczeń Kursu Cudów prowadzi cię ostatecznie do przebudzenia z twojego  snu o śmierci i rozpoznania twojej wiecznej doskonałej rzeczywistości. To zaś oznacza porzucenie wszystkiego, co skonstruowałeś jako zaprzeczenie tej rzeczywistości. Oznacza to rezygnację ze wszystkich iluzji. Nie możesz mieć trochę prawdy i trochę iluzji, trochę Boga i trochę oddzielenia, trochę miłości i trochę lęku. Możesz być tylko jednym albo drugim. Wszelki konflikt jest wyrazem lęku i niezdecydowania. Jest próbą pogodzenia dwóch przeciwstawnych systemów myślowych, bycia jedną nogą w Niebie, a jedną w piekle. A to oczywiście niemożliwe. Trzeba się zdecydować, czego się chce. Gdy podejmujesz jednoznaczną decyzję na rzecz Nieba/Boga/Miłości/Prawdy, to otrzymujesz natychmiastową pomoc. Miłość wchodzi tam, gdzie jest mile widziana i rozprasza lęk oraz kończy wszelki konflikt.

Porzucenie iluzji nie jest więc trudne, choć często początkowo tak jest doświadczane, jeśli umysł, który już poczuł przebłyski światła, wciąż trzyma się swojego dawnego iluzorycznego systemu myślenia. A trzyma się go tylko dlatego, że wciąż wydaje mu się, iż porzucenie iluzji wiąże się z jakimś poświęceniem. To oczywiście nieprawda. Nie ma żadnego poświęcenia w puszczeniu iluzji, ale odkrywasz to dopiero, gdy je puszczasz.

Szczerość aż do bólu
Spójrzmy jeszcze przez chwilę na ideę konfliktu. Jako człowiek prawdopodobnie próbowałeś poradzić sobie z konfliktem poprzez naprawianie go, unikanie, przykrywanie, nazywanie innym imieniem, udawanie, że go nie ma i inne formy odurzania się służące temu, żeby konflikt nie został ostatecznie obnażony i rozwiązany. Tak „funkcjonuje” cała kondycja ludzka. Można by przyrównać ten stan do „perfumowania gówna”. Innymi słowy: udajesz, że wszystko jest w porządku, choć wcale nie jest. Jeśli chcesz się przebudzić, rozpoznać, kim jesteś, to musisz być gotowy, żeby nie udawać już więcej przed sobą. Praktyka Kursu Cudów pomaga ci być ze sobą absolutnie szczerym. Światło, które wnika do twojego umysłu, pozwala ci spojrzeć na coś, na co nie byłeś gotowy spojrzeć przed podjęciem się tej praktyki. I dlatego mogą pojawiać się w twoim życiu sytuacje, które wydają się nawet bardziej konfliktowe niż wcześniej. Pamiętaj jednak, że to nie Kurs ani światło wywołuje konflikt, bo konflikt był w tobie już wcześniej, tylko sobie drzemał, schowany „gdzieś pod dywanem”. Teraz zaś to, co dotąd było ukryte, wychodzi na światło dzienne. Bądź wdzięczny! Tylko tak może zostać usunięte. Uśpiony konflikt, który przedtem ci nie przeszkadzał, teraz przeszkadza i skłania cię do podjęcia decyzji, by już nie współżyć z konfliktem, tylko się z nim na zawsze pożegnać.

Nie przejmuj się więc, gdy pojawia się konflikt. Nigdy nie jest ci pokazywane więcej niż jesteś w stanie znieść. W miarę praktyki nauczysz się nawet przyjmować pozorny konflikt z radością, gdyż będziesz wiedzieć, że ujawnienie czegoś, co było ukryte, oznacza, że nadszedł czas, by to odeszło i już dłużej nie kierowało tobą, twoim zachowaniem i życiem. Ciemność czy też konflikt znika tak naprawdę już w chwili, gdy pada na niego światło świadomości. Gdzie jest ciemność, kiedy pojawia się światło? Nigdzie!

Szkoła zaufania
Co to oznacza dla ciebie w praktyce? Ucz się ufać i pozwalać na zmianę. Gdy pewne rzeczy wydają się rozpadać i zmieniać, to pierwszą pokusą jest, by próbować zachować to, co jest ci znane. Ale dzięki praktyce Kursu być może już zaczynasz sobie uświadamiać, że to, co znane, oferuje ci jedynie śmierć. A więc zmiana jest dobra, nawet jeśli początkowo ci się nie podoba. Pamiętaj, że ty sam poprosiłeś, o wszystko, co ci się przydarza. Poprosiłeś o zmianę, wiec teraz pozwól na zmianę.

Wszystkie sytuacje, okoliczności i wydarzenia (nawet te pozornie konfliktowe), są pomocne, gdyż chcą cię przebudzić z twojego snu o oddzieleniu i lęku. Jeżeli dzieje się coś, co ma charakter wyburzający, to zamiast się opierać, pozwól na to wyburzenie. Ta przemiana jest całkowicie wyburzająca dla statycznej tożsamości opartej na konflikcie. Całe szczęście! To oznacza jedynie, że budzisz się ze swojego snu. Wszystko jest więc w porządku! Pamiętaj, że tutaj i tak nic się nie dzieje. Teraz uczysz się to rozpoznawać. Uczysz się rozpoznawać, że konflikt nic nie znaczy, gdyż rzeczywistość nie zna konfliktu.

Kurs Cudów odwraca całe twoje ludzkie postrzeganie, które do tej pory było postawione do góry nogami. Okazuje się, że cały twój „uporządkowany konflikt” jakim było twoje „życie”, to tak naprawdę totalny chaos. Wyburzenie tego systemu myślowego może wydawać się powodować jeszcze większy chaos, np. objawiając się jako rozpadanie się pewnych rzeczy. To tylko pozory. Tak naprawdę uwalniasz się od chaosu, a chaos tylko się upomina, żebyś w nim pozostał. Dlatego możesz mieć wrażenie, że jesteś atakowany. Rozwiązanie jest jednak proste. Przypomnij sobie tylko, że nikt na zewnątrz nie może cię zaatakować, bo nie ma nikogo na zewnątrz ciebie. Widzisz jedynie swoje własne myśli, które proszą o miłość. Jeśli więc pojawia się jakiś problem w rodzinie czy w pracy, to nie traktuj tego jako problemu, tylko jako okazję do przemiany, do spojrzenia na to inaczej, do przebaczenia.

Zamiast pytać się: „jak mam żyć?”, zatrzymaj się i zastanów, o co pytasz. Prosisz o uzasadnienie stanu, który nie jest życiem. Życie jest wieczne, a kondycja ludzka jest tego zaprzeczeniem. Do tej pory wszystkich dookoła pytałeś się, jak żyć: od rodziców, przez nauczycieli, a na terapeutach skończywszy. Wszyscy udzielają ci rad, choć najczęściej sami nie wiedzą, kim są. Ty słuchasz i razem z nimi nie wiesz, kim jesteś. Być może na chwilę wydajesz się rozwiązywać problem, dopóki nie pojawi się on w innym miejscu. Aż wreszcie dochodzisz do punktu, w którym widzisz, że nie ma rozwiązania. Wtedy się poddajesz. Prosisz o prawdziwą pomoc – o rozpozanie tego, kim jesteś. A gdy wiesz, kim jesteś, wszystko staje się jasne. Wiesz, co robić, gdzie pójść, co powiedzieć i do kogo. A więc gdy pojawia się pozorny problem, to zamiast działać z poziomu lęku, mógłbyś zatrzymać się i zapytać: „kim jestem?”. Mógłbyś poprosić o doświadczenie. Gdy ktoś wydaje się cię atakować, zapytaj się w milczeniu w swoim własnym umyśle, „kim on jest?” i poproś o doświadczenie. Praktyka Kursu Cudów nie oznacza uciekania od konkretnych sytuacji i działań. Od niczego nie uciekasz, nie możesz uciec. Chodzi o to, abyś działał w stanie pokoju, a nie konfliktu. W stanie konfliktu rozwiązanie jest niemożliwe. W stanie pokoju rozwiązanie jest proste i pewne.

Nie ustanawiaj niczego
Być może w trakcie praktyki lekcji Kursu Cudów poczujesz się przez chwilę lepszym „ego” i będziesz myśleć, że wszystko idzie po twojej myśli. Celem tego Kursu nie jest jednak ulepszanie ego, lecz jego usunięcie. Dlatego nie dziw się, gdy po chwilach euforii, w których myślisz, że już zrozumiałeś, czym jest ten Kurs Cudów, nagle pojawia się frustracja i zwątpienie. Sam też przechodziłem przez takie chwile, w których nagle – ni stąd, ni zowąd  – nic nie działało i czułem, jakbym znajdował się w piekle. Nie mogłem tego początkowo zrozumieć, bo przecież jeszcze przed chwilą było tak wspaniale. Teraz już wiem, że musiałem doświadczyć upadku, gdyż na chwilę uzasadniłem swoją odrębną tożsamość. Wydawało mi się, że już coś wiem. Zatrzymałem się na poziomie koncepcji – wprawdzie świetlistych koncepcji, ale wciąż koncepcji. A je również trzeba było puścić. Trzymanie się bowiem jakiejkolwiek koncepcji jest trzymaniem się lęku i bólu. Praktyka tego Kursu zmierza do uwolnienia od koncepcji, a więc również od lęku i bólu. Jeśli chcesz być szczęśliwy i wolny przez cały czas, nie ustanawiaj niczego – żadnej koncepcji – jako bardziej prawdziwej od innej. Pozostań w stanie nieustannego uwalniania, czyli porzucania fałszywej tożsamości. Gdy to robisz, doświadczenie prawdy, czyli przypomnienie tego, kim jesteś, przychodzi samo. Tym właśnie jest twoje oświecenie.

Rozpoznanie własnej wartości
Porzucanie egotycznego „ja” może być początkowo odczuwane jako nieprzyjemne, a nawet bolesne. Możesz mieć wrażenie, jakbyś stawał się bezsilny lub jakby twoje poczucie własnej wartości rozpadało się w proch. Jeśli tak się dzieje, to mogę ci powiedzieć jedno: to wspaniała wiadomość! Jesteś dużo dalej w swojej przemianie niż ci się wydaje. Znajdujesz się w doskonałym punkcie, z którego tylko krok do poddania się Bogu. Byle nie powstawać z tego prochu, z tych gruzów odrębnej tożsamości. Innymi słowy, nie próbuj odbudowywać swojego poczucia wartości w oparciu o ego, bo to się nie powiedzie. Ego nie może dać ci nic wartościowego, bo samo jest bezwartościowe. Twoja prawdziwa wartość jest jedynie w Bogu. Użyj więc tego, co odczuwasz jako bezsilność czy zdruzgotanie, żeby puścić swoje złudzenia i otworzyć się na doświadczenie prawdy. A prawdą jest to, że jesteś doskonały, jakim stworzył cię Bóg.

Podczas praktyki puszczania swoich złudzeń możesz mieć wrażenie, że tracisz pewność, którą miałeś wcześniej. Pewność, którą miałeś jako egotyczna tożsamość, została jednak zbudowana na osądzie, który był fałszywy. Dlatego ciesz się, że ta iluzoryczna pewność jest poprzez twoją praktykę podważana. Uczysz się teraz nie polegać na świecie, lecz na Bogu, nie na zmysłach, lecz na wewnętrznym doświadczeniu pokoju. Nie musisz więc być pewny niczego tutaj. Tak naprawdę zwątpienie w to, czego byłeś do tej pory pewien, prowadzi cię do prawdziwej Boskiej pewności. Człowiek panicznie boi się przyznać, że nie wie, kim jest, co tu robi i że w ogóle nie ma pojęcia o niczym. Ty jednak zaczynasz się do tego przyznawać. A to świadczy o tym, że otwierasz swój umysł na doświadczenie prawdy, która jest ponad wszystkimi twoimi pojęciami.

Czy to znaczy, że nie będziesz potrafił funkcjonować w świecie? Nie, to znaczy, że dopiero zaczniesz funkcjonować. Do tej pory nie funkcjonowałaś, a jedynie broniłeś swojej kondycji lęku. Teraz zaczynasz się od tego uwalniać. I nie może ci się nie powieść! Twój sukces jest gwarantowany przez Boga. A więc nie przestawaj robić lekcji, nawet jeśli pojawia się opór. Pamiętaj, że ludzka tożsamość jest oporem przed Bogiem, a więc opór będzie się pojawiał w tej czy innej formie. Nie nadawaj mu jednak żadnej wartości. Ostatecznie rozpoznasz, że wszelki opór i tak jest daremny, gdyż Bóg jest faktem. Żaden lęk, żaden konflikt, żadna forma oporu nie ostanie się wobec Jego Miłości. Jesteś w dobrych Rękach.

11 Replies to “Trening umysłu – twoje czterdzieści dni na pustyni”

  1. Dziękuję za wyjaśnienie, bo rzeczywiście, byłam juz czasem załamana. Jest tak jak piszesz Rafał, czasem jest super, odczuwam radość, spokój, a potem nagle to zostaje zburzone. Myslałam, że już nawet kurs cudów na mnie nie działa 🙂

    • Byle nie traktować za poważnie tego zburzenia. 🙂 To tylko obraz nic nieznaczących myśli.

  2. Rafale, czy to znaczy, ze jesli widze koflikt i mam dobre uczucie, to jest OK?

    • Nie. To, co opisałeś, to dualizm. Ja mówiłem o takim stanie umysłu, w którym w twoim dobrym czuciu/w świetle/w pamiętaniu, kim jesteś, konflikt znika, a więc nie możesz go już widzieć. Powiedziałem, że cieszysz się na jego pojawienie w twojej świadomości tylko dlatego, że w świetle twojej świadomości konflikt musi zniknąć. Gdy ciemność nie była oświetlona, wciąż rządziła twoim życiem. Gdy jednak zostaje oświetlona, już jej nie ma. 🙂

  3. Artykuł jakby o mnie mówił. Przyszedł w odpowiednim momencie . Dziekuje bardzo Rafale .

  4. Jak bym czytał o swoich własnych, często pojawiających się rozterkach.
    Dziękuje za ten artykuł, jest to prawdziwe wsparcie, które jak zawsze pojawia się we właściwym momencie. Wow Jeden Umysł!
    Dziękuje Kochany 🙂