To się nie dzieje

Światło w ciemności

Czy można reagować na gniew miłością i widzieć całkowitą iluzoryczność ataku? Tak, i to jest jedyna droga wyjścia z pętli ataku i obrony oraz poczucia winy i lęku. Jak to zrobić, gdy ktoś wyraźnie wydaje się atakować cię za coś, czego nie zrobiłeś? Człowiek ma ochotę usprawiedliwiać nawet to, co uczynił, a tym bardziej jest skłonny bronić się, gdy jest oskarżany o coś, czego swoim zdaniem nie zrobił.

Nie stawiajcie oporu złemu
Jezus w Kazaniu na Górze daje prostą wskazówkę: „Nie stawiajcie oporu złemu”. Czym jest zło? Zło jest ideą oddzielenia lub przeciwieństwa wobec dobra. Jeśli przeciwstawiam sie złu w jakiejkolwiek formie (np. broniąc się przed atakiem w formie dyskusji i udowadniania swojej racji; lub zabezpieczając się przed niepewnością jutra za pomocą swoich planów), to uznaję, że dobro ma przeciwieństwo. Uznaję moc zła. Tym samym zaprzeczam, że Bóg/Dobro/Miłość jest jedyną mocą. I potwierdzam w swoim doświadczeniu, że oddzielenie jest prawdziwe.

Gdzie jest wiara w dwie siły, tam pokój jest niemożliwy
Dopóki wierzę w rzeczywistość oddzielenia, nie mogę wyjść z pętli gniewu. Absurdalne jest myślenie, że można doprowadzić do pokoju na świecie poprzez zwycięstwo jednego kraju nad drugim, jednej partii nad drugą, jednej opinii nad inną. Dopóki próbuję kogoś przekonać do swoich racji, choćby były najbardziej uzasadnione i poparte najlepszymi intencjami, to wierzę, że konflikt jest prawdziwy. A jeśli konflikt byłby prawdziwy, to nigdy nie można by go rozwiązać. Nawet jeśli miałbym lek na wszystkie bolączki świata, najsprawiedliwsze podejście do ludzi i najbardziej skuteczny sposób rozwiązania wszelkich problemów, to zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał inne zdanie. Z tej perspektywy pokój jest niemożliwy. Dopóki bowiem wierzę, że istnieje ktoś, kto ma inne zdanie, to wierzę, że istnieje coś na zewnątrz mnie. Jeśli istniałoby coś na zewnątrz mnie, to miałoby to oczywiście moc przeciwstawną wobec mojej. Gdy w to wierzę, to stawiam się w sytuacji bez wyjścia, ponieważ uzasadniam konflikt w swoim umyśle. Jeśli konflikt byłby prawdziwy, to pokój byłby niemożliwy. Nie da się doprowadzić do pokoju ludzkimi sposobami. Można co najwyżej zawierać krótkotrwałe rozejmy i kompromisy, które i tak zostaną zerwane. Dopóki wierzę w kompromis między dwiema siłami, to wierzę w konflikt. Nie mam pojęcia, że istnieje tylko jedna siła, tylko jeden umysł.

Jak wyjść z pętli konfliktu?
Jak więc wyjść z pętli konfliktu? Poprzez niestawianie oporu złemu. Gdy się bronisz, jest pewne, że wierzysz w atak i czynisz go rzeczywistym w swoim umyśle poprzez swoją obronę. Na tym opiera się cała kondycja ludzka, dlatego mówienie człowiekowi, by się nie bronił, nie spotka się z entuzjastycznym przyjęciem. To tak, jakby mu mówić, by nie był dłużej człowiekiem.

A jednak tylko tak możesz doświadczyć rzeczywistości pokoju ponad ludzką zdolnością pojmowania. Gdy bowiem się nie bronisz, a tym samym nie urealniasz ataku w swoim umyśle, idea ataku traci wszelki pozór mocy. Rozpływa się w nicość, z której przyszła. A ty zaczynać doświadczać tego, kim naprawdę jesteś. Można cię wówczas przyrównać do człowieka, który tak długo chodził po omacku z zamkniętymi oczami, że uwierzył w rzeczywistość ciemności oraz obrazów, które wymyślał w swojej głowie, ale w końcu otwiera oczy i widzi światło, które zawsze go opromieniało i które pokazuje mu teraz, że jego wyobrażenia nie miały nic wspólnego z rzeczywistością.

Jeśli chcesz pokoju, nie próbuj naprawiać świata, ponieważ świat jest tylko odzwierciedleniem twoich własnych atakujących myśli, które urzeczywistniłeś poprzez swoją obronę. Zacznij od siebie. Od swoich najbliższych relacji. Za każdym razem, gdy kusi cię, by reagować gniewem, poczuciem winy czy lękiem na to, co ktoś z twojego najbliższego otoczenia mówi lub robi, lub gdy chcesz uzasadniać swoje zdanie czy udowadniać, że masz rację, przypomnij sobie, że w ten sposób tylko podtrzymujesz iluzoryczną pętlę konfliktu. I odmów uczestniczenia w tej grze poprzez prostą zmianę zdania o tym, co widzisz.

Nauczanie nietykalności
Dla zilustrowania praktyczności takiego „nieludzkiego” podejścia, posłużę się osobistym przykładem – zdarzeniem, które miało miejsce dwa dni temu. Pewna osoba w  rozmowie telefonicznej wyraziła swój żal wobec czegoś, co rzekomo uczyniłem i próbowała wzbudzić we mnie reakcję. Choć zdarzało mi się wcześniej w podobnych sytuacjach myśleć: „Ta osoba mnie osądza. Nie będę w tym uczestniczył”, tym razem nie zrobiłem nawet tego. Zobaczyłem, że takie postrzeganie byłoby tylko uzasadnieniem mojego własnego poczucia, że mogę być prześladowany. Przypomniałem sobie słowa Jezusa:

„Jak nauczasz, tak będziesz się uczył”. Jeśli reagujesz tak, jakbyś był prześladowany, to uczysz prześladowania. Nie jest to lekcja, której Syn Boga powinien chcieć nauczać, jeśli ma sobie uświadomić własne zbawienie. Zamiast niej nauczaj własnej doskonałej nietykalności, która jest prawdą w tobie i uświadom sobie, że nie można jej zaatakować. (Kurs Cudów, Rozdział 6, I)

Jak więc miałem w tamtej sytuacji nauczać własnej nietykalności? Poprzez niebronienie się. Nie chodziło tylko o niebronienie się słowne, ale przede wszystkim o powstrzymanie się od gniewnej reakcji emocjonalnej w swoim umyśle. Tylko w ten sposób mogłem namacalnie rozpoznać, że nie ma nic na zewnątrz mnie i że widzę jedynie obraz moich własnych nic nieznaczących myśli. Pomyślałem więc sobie w duszy: „To jest niemożliwe. To się nie dzieje”. Nie oceniałem tej osoby myśląc: „Co ona sobie myśli! To jej żal. Nie ma to ze mną nic wspólnego”. Wiedziałem, że taka reakcja byłoby tylko podtrzymywaniem żalu. Zamiast tego zdecydowałem sie nie wierzyć w tę historię w całości. Przypomniałem sobie, że to jest mój sen, że nic się tu nie dzieje i że to ja decyduję, jak zareagować w tym momencie. Zdecydowałem się więc zobaczyć tę osobę inaczej – nie jako kogoś, kto mi coś robi, podczas gdy ja mu wspaniałomyślnie wybaczam. To byłoby formą potępienia. Przebaczenie, jakie dokonało się w tamtej chwili, było moim rozpoznaniem, że konflikt jest niemożliwy. Uświadomiłem sobie, że ta osoba nie może mi nic zrobić, ponieważ nie jestem ciałem i ona nie jest ciałem. W ten sposób zamiast gniewem zareagowałem miłością. Miłość w tamtym momencie przejawiła się jako doświadczenie wewnętrznego spokoju. Nie miało więc już znaczenia, co ta osoba dalej mówiła i robiła, ponieważ ja widziałem ją jako niewinną. Ostatecznie sytuacja zewnętrzna też się zmieniła, ponieważ nie podtrzymywałem w swoim umyśle gry ataku i obrony, poczucia winy i lęku.

Proś o pomoc w widzeniu inaczej
Jezus mówi  w Kursie Cudów tak: Moją jedyną lekcją, której muszę uczyć tak, jak się jej nauczyłem, jest ta, że nie można usprawiedliwić żadnego postrzeżenia, które nie jest w zgodzie z osądem Ducha Świętego. (Kurs Cudów, Rozdział 6, I)

Osąd Ducha Świętego jest prosty: Żadna z ludzkich myśli nie jest prawdziwa. Niewinność i nietykalność są jedyną rzeczywistością – zarówno moją, jak i mojego brata. Dlatego nie ma żadnego uzasadnienia dla gniewu. Nie jestem oczywiście w stanie nauczać takiej lekcji sam. Potrzebuję pomocy w zmianie swojego postrzegania. Również w opisywanej przeze mnie sytuacji, gdy pojawiła się pokusa, by zareagować czymś innym niż miłość, poprosiłem o pomoc w zobaczeniu tego inaczej. Wydarzyło się to automatycznie w chwili, gdy powiedziałem do siebie w myślach: „To jest niemożliwe. To się nie dzieje”. To było jak otwarcie mojego umysłu na doświadczenie jedności i pokoju ponad fałszywym postrzeganiem oddzielenia.

Koniec konfliktu
Warto pamiętać, że niebronienie się z jednoczesnym poczuciem, że ktoś mi coś robi, to wciąż bronienie się. Gdy Jezus mówił: „Nie stawiajcie oporu złemu”, nie miał na myśli bierności wobec ataku ani nie wzywał do męczennictwa. Gdy jestem bierny wobec ataku, to znaczy, że wierzę w możliwość ataku, a jeśli w nią wierzę, to będę zaatakowany. Gdy z kolei przyjmuję postawę męczennika, to zakładam, że ktoś mnie prześladuje, podczas gdy ja to znoszę w imię wyższych ideałów. Lekcja Jezusa jest zupełnie inna. Chodzi o osiągnięcie stanu świadomości, w którym wiesz, że nikt nie może ci nic uczynić po prostu dlatego, że nie istnieje inna moc niż moc Boga. Niebronienie się jest więc decyzją, by nie wierzyć w ideę przeciwieństwa i rozpoznać, że istnieje tylko jedna moc. Gdy rozpoznaję tę moc, atak okazuje się niemożliwy.

Rozpoznanie to nie opiera się ani na intelektualnym zrozumieniu, ani na jakichkolwiek wyuczonych koncepcjach. Nie wystarczy sobie powiedzieć, że: „To się nie dzieje”, jeśli dana sytuacja wydaje ci się prawdziwa. Mówienie sobie, że jest to iluzją, byłoby tylko sztuczną próbą odłączenia się od sytuacji oraz od tego, jak się faktycznie czujesz. Nie chodzi nam o odłączenie się, lecz o przemianę. A więc gdy ktoś wydaje się atakować cię, to zamiast rozkręcać niekończącą się spiralę słowno-emocjonalnej reakcji, zatrzymaj się na chwilę, poczuj swoją odruchową reakcję emocjonalną. Gdy ją poczujesz, to przestanie ona być czymś odruchowym i rozpoznasz, że masz nad nią władzę. Wówczas będziesz mógł poprosić o pomoc w zobaczeniu tego inaczej, tak abyś mógł faktycznie doświaczyć, że: Wola Boga jest jedyną Wolą. Gdy to rozpoznajesz, rozpoznajesz również, że twoja wola jest Jego Wolą. Przestajesz wierzyć, że konflikt jest możliwy. Pokój zastępuje tę osobliwą ideę, że jesteś rozdarty między sprzecznymi celami. Będąc wyrazem Woli Boga, nie masz innego celu poza Jego celem. (Kurs Cudów, fragment lekcji 74)

4 Replies to “To się nie dzieje”

  1. Dziękuję za ten wpis. Co ciekawe, w ten sam dzień, dwa dni temu, miałem bardzo podobne sytuacje. W pracy, w naszej aplikacji odkryty został błąd, który wymagał pilnej naprawy, a ja miałem się tym zająć. Gdy rozmawialiśmy nad sposobem rozwiązania sytuacji, mój kolega starał się przeforsować czasochłonne, mocno ryzykowne rozwiązanie, które potencjalnie mogło wprowadzić więcej problemów niż jeden, który wymagał obecnie rozwiązania. Z kolei mój manager, chciał aby problem był rozwiązany jak najszybciej, nie interesowało go w jaki sposób. Podobnie jak Rafał, w duchu powiedziałem do siebie te same słowa „To niemożliwe. Jeżeli istnieje tylko nieskończony, miłujący Bóg, to ta „stresująca” sytuacja jest niemożliwa”. Zainspirowany tą myślą, czując spokój, którego nie może zmienić nic ze świata zmysłów, zabrałem się do pracy.

    Idealne rozwiązanie pojawiło się natychmiast – okazało się, że błąd został już naprawiony ok miesiąc temu, jedynie nie został dograny do aplikacji, bo inna osoba myślała że nie jest to jeszcze potrzebne. Co ciekawe, zmiana była nawet w pełni przetestowana, co oznacza iż jej wgranie było bezpieczne. Dograłem poprawkę i cała sytuacja rozwiązała się natychmiastowo.

    Jestem pewny, iż nie zostałbym poprowadzony do znalezienia tego rozwiązania, ponieważ do znalezienia tego rozwiązania konieczne było działanie całkowicie sprzeczne z „ludzką logią”. Ludzka logika, czyli działanie z perspektywy naszego ograniczonego LUDZKIEGO umysłu to tak naprawdę czysta głupota. Skoro jest w nas coś, co ma doskonała wiedzę, dlaczego myślimy że nasz LUDZKI, organiczony, uwarunkowany przeszłością umysł wie lepiej? Z doświadczenia mojego życia wynika jasno – ograniczony umysł nie wie jak i kiedy należy działać. Nawet jeżeli uda mu się „rozwiązać” problem, rozwiązanie jest spaczone i w jego efekcie powstanie jeden lub więcej problemów w innych miejscach – czasami objawią się one dopiero po jakimś czasie.