Tajna misja – miłość

Jesteś tu obcy

Świat, w którym zdajesz się żyć, nie jest twoim domem. I gdzieś w głębi swego umysłu wiesz, że jest to prawda. Pamięć o domu wciąż nie daje ci spokoju, jakby gdzieś było miejsce, które wzywa cię do powrotu, chociaż nie poznajesz głosu ani tego, o czym ten głos ci przypomina. Ale nadal czujesz się tu obcym, przybyszem nie wiadomo skąd. (Kurs Cudów, fragment lekcji 182)

Dobrze wiesz, że jesteś tu obcy, że nie przynależysz do tego świata…

Każdy wie, o czym mówimy. Niektórzy jednak usiłują zagłuszyć swe cierpienie w grach, które uprawiają, by wypełnić czymś swój czas, i uciec od swego smutku. Inni przeczą, że są smutni, i w ogóle nie uświadamiają sobie swych łez. Jeszcze inni będą utrzymywać, że to, o czym mówimy, jest złudzeniem, którego nie należy uważać za coś więcej niż sen. Któż jednak, po prostu i uczciwie, nie broniąc się i nie oszukując, zaprzeczałby, że rozumie słowa, które wypowiadamy? (Kurs Cudów, fragment lekcji 182)

Rozumiesz te słowa doskonale. Wiesz, że nie pasujesz do świata. Nigdy nie pasowałeś, choć próbowałeś się dopasować. Ale prawda jest taka, że nie możesz pomieścić swojego nieograniczonego, twórczego, doskonałego, wiecznego umysłu w świecie czasu i ograniczenia. Zamiast więc dopasowywać się do świata, rozpoznajesz teraz, że świat to tylko nic nie znacząca myśl w twoim umyśle. Nie ma się do czego dopasowywać. Nie ma żadnego świata. Jesteś tylko ty jako doskonała Myśl Boga.

Gdy już to wiesz, można powiedzieć, że zaczynasz działasz pod przykrywką, niczym tajny agent w obcym świecie. Wydaje się, że wciąż znajdujesz się w świecie, ale masz pełną świadomość, że nie jesteś stąd. Twoje imię staje się odtąd twoim pseudonimem; twoje ciało – przebraniem; twoja rodzina, praca i codzienne czynności – historią, którą opowiadasz, samemu w nią nie wierząc.

Nie chcesz jednak straszyć tych, którzy są dookoła ciebie, a więc nie mówisz im, że nie jesteś stąd i że nikt nie jest stąd. Oni i tak nie zrozumieją. Nie muszą rozumieć. Tylko ty masz rozumieć. Gdy próbujesz zmusić ich do rozumienia, narażasz na szwank swoją misję, którą jest pamiętanie, że jest tylko miłość i nie ma nic innego. Gdy próbujesz zmienić kogoś innego, zapominasz, że jest tylko miłość. Wydaje ci się, że istnieje coś, co nią jeszcze nie jest – jakiś człowiek na zewnątrz ciebie, który jeszcze tego nie pojmuje. Gdy to robisz, to ty stajesz się człowiekiem, który jeszcze tego nie pojmuje. Co więcej, redukujesz do słów swoje doświadczenie prawdy, której nie da się opisać słowami. Stajesz się częścią iluzji. W takim wypadku konieczna jest natychmiastowa korekta twojego myślenia i postrzegania. Musisz sobie przypomnieć, że jesteś tu tylko po to, by pamiętać prawdę. Gdy ty pamiętasz, pamiętasz za wszystkich, ponieważ wszyscy są w twoim umyśle. Świat to przecież odzwierciedlenie twojego umysłu.

Ludzie z twojego otoczenia będą prawdodpodobnie myśleć, że jesteś ciałem, takim jak oni. Nie będą cię wcale widzieć. Nie będą rozpoznawać Chrystusa, którym jesteś. Będą widzieć jedynie odzwierciedlenie tego, co jest w nich samych. To nieistotne. Nie musisz ich wyprowadzać z błędu. Masz im jedynie dawać miłość. Nie szkodzi, jeśli wydają się jej nie przyjmować. Tożsamość, która opiera swoją egzystencję na lęku, nie potrafi przyjąć miłości, gdyż miłość wydaje się zagrażać jej przetrwaniu. Miłość bowiem przeocza całkowicie wylęknioną tożsamość. Choć dla ego jest to zagrożeniem, to dla twojego brata, którego rzeczywistość nie ma nic wspólnego z ego, jest to ulgą i wytchnieniem. Nawet jeśli wydaje się on nie przyjmować twojego daru w tej chwili, to w jego umyśle jest taka część, która go przyjmuje. Może efekty tego nie będą widoczne natychmiast, ale ty nie będziesz się tym przejmować, pamiętając, że wszystko, co widzisz w świecie formy jest złudzeniem. Zaufasz, że dar, który zaofiarowałeś, został przyjęty, nawet jeśli jego przyjęcie miałoby się objawić w czasie za tysiąc lat. Czas jest taką samą iluzją, jak wszystko inne w świecie oddzielenia.

Nie musisz też szukać tych, którzy mogą przyjąć twój dar już teraz. Oni sami cię odnajdą. Ci, którzy są gotowi rozpoznać swoją Prawdziwą Tożsamość, sami się do Ciebie przyłączą. Waszym „hasłem rozpoznawczym” będzie pokój i miłość, które nie są z tego świata.

Istnieje sposób życia w tym świecie, którego nie ma tutaj, chociaż wydaje się, że jest. Nie zmieniasz swego wyglądu, choć uśmiechasz się częściej. Masz pogodną twarz, zaś twe oczy są spokojne. A ci, którzy idą przez ten świat tak jak ty, rozpoznają swoich. Natomiast ci, którzy jeszcze nie ujrzeli tej drogi, również cię rozpoznają i uwierzą, że jesteś taki jak oni, taki jaki byłeś uprzednio. (Kurs Cudów, fragment lekcji 155)

7 Replies to “Tajna misja – miłość”

  1. witam. chcę podzielić się ufoludkową refleksją z filmu Nowy początek .który wczoraj oglądałam. Tam kosmici posługiwali się okrągłymi znakami odzwierciedlającymi bezczasowe poznanie. Dzięki językowi przekraczali bariery czasu. Dla mnie Kurs Cudów jest takim kosmicznym językiem dzięki któremu można pomóc ego przekroczyć jego własne ograniczenia i dotknąć zupełnie innej rzeczywistości.Inna rzeczywistość wymaga innego języka . Przerabiam z Wami kurs cudów ucząc się powoli innego języka. Dziekuję

  2. Bardzo dziękuję za Bloga, nie z tego świata, dającego wsparcie i oświetlającego drogę tym, którym pamięć o domu wciąż nie daje spokoju.