Szczęście a skrócenie czasu

Szczęście a skrócenie czasuSzczęście skraca czas. Cierpienie go przedłuża. Symbolicznym tego przykładem może być wrażenie, jakie masz, gdy robisz coś ekscytującego (czas wydaje się płynąć szybko) lub coś nudnego (czas wydaje się dłużyć). Gdy mówimy o tym, że „cud skraca czas”, nie mówimy jednak tylko o wrażeniu, ale o faktycznym doświadczeniu. Jak to działa?

Spójrzmy najpierw, jak funkcjonuje ludzki umysł. Człowiek polega na sobie w rozwiązywaniu problemów. Musi się więc ciężko napracować, żeby zasłużyć na nagrodę, odpoczynek czy szczęście. A ponieważ nawet ta iluzja szczęścia, w którą wierzy (chwila relaksu, zwycięstwo w turnieju, awans w pracy, spotkanie z przyjaciółmi, wakacje, itp.), nie trwa długo, więc znowu zaprzęga on swój umysł do tego, by rozwiązywać problem z nadzieją na przyszłe szczęście. Właśnie dlatego człowiek tkwi w niewoli czasu i nie może się z niej wydostać.

W jaki sposób możesz się wyzwolić? Poprzez bycie szczęśliwym tu i teraz. „Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić” – twierdzi człowiek. Rzecz w tym, że nie musisz nic robić. To właśnie całe twoje „robienie” przesłaniało ci świadomość szczęścia, które jest twoim naturalnym stanem. Szczęścia nie osiągasz, ponieważ już zostałeś stworzony szczęśliwym przez Boga. Bycie szczęśliwym to twoja prawdziwa funkcja.

Nie chodzi oczywiście o ludzką iluzję szczęścia, ale o stan umysłu, którego nie mogą zakłócić zmieniające się okoliczności. Jak osiągnąć taki stan? Mógłbyś pomyśleć: potrzeba by chyba cudu, żebym mógł tego doświadczyć. I miałbyś rację. Nie jesteś przyzwyczajony do myślenia w oparciu o cuda, ale musisz się nauczyć myśleć w ten sposób, jeśli chcesz być szczęśiwy. Poleganie na cudach to otwarcie umysłu na to, co już jest ci dane, zamiast kombinowania, jak zdobyć to samemu. Gdy polegasz na cudach, jesteś szczęśliwy, bo rzeczy dzieją się łatwo i bez twojej kontroli. Ty nic nie robisz oprócz przyjmowania tego, co już jest, i przyzwalania na to, by Moc Miłości Boga przejawiała się przez ciebie.

Od czego zacząć praktykę polegania na cudach? Od postanowienia, że „dzisiaj spełnię swoją funkcję. A moją funkcją jest bycie szczęśliwym”. Nie jest nią robienie rzeczy, które mają przynieść określone rezultaty. Nie jest nią zmaganie. Pamiętaj, że zmaganie nie musi być czymś wyraźnie bolesnym. Nawet jeśli nie jesteś tego świadomy, to tak naprawdę zmagasz się zawsze, gdy zmierzasz do jakiegoś celu w przyszłości, ponieważ opierasz się na założeniu, że jeszcze nie masz tego, do czego dążysz. Egzystencja ludzka jest zmaganiem. A więc za każdym razem, gdy zdasz sobie sprawę z własnego zmagania, to zatrzymaj się na chwilę. Przecież wiesz, że dalsze zmaganie do niczego nie doprowadzi. Będziesz miał tylko więcej tego samego, co do tej pory, czyli więcej cierpienia. Im bardziej próbujesz coś zrobić sam, tym bardziej cierpisz, gdyż wbrew swojej naturze idziesz pod prąd i sprzeciwiasz się Życiu. Gdy już dostrzeżesz, że to  robisz, zdecyduj się zmienić zdanie na swój temat i na temat sytuacji, w jakiej się znajdujesz. Pomyśl sobie: „A może nie jest tak, jak myślę? A może się mylę?” i otwórz swój umysł na korektę.

Gdy zaczynasz dopuszczać do swego umysłu myśl, że możesz być szczęśliwy TU i TERAZ, niezależnie od okoliczności, wówczas zaczynasz postrzegać swoją sytuację inaczej. Być może robisz to samo, co robiłeś do tej pory, ale w zupełnie innym stanie świadomości. Lub też decydujesz się zrobić coś zupełnie nowego. Być może jest to coś bardzo bardzo prostego, co przynosi ci w danym momencie radość: na przykład wychodzisz na spacer, choć do tej pory myślałeś, że powinieneś siedzieć w domu; lub mówisz komuś w pracy coś miłego zamiast skupiać się na swoich opiniach na jego temat; albo zajmujesz się tym, w czym naprawdę jesteś dobry zamiast wymyślać sobie, jak rozwiązać kwestię, na której się nie znasz.

Wystarczy, że zrobisz ten jeden mały krok, a w ten sposób pozwolisz, aby Wszechświat ci pomógł. Teraz będziesz otwarty na wszystko, nawet na całkowitą zmianę twojego planu. I najprawdopodobniej bardzo szybko doświadczysz na własnej skórze, jak działa skrócenie czasu. Coś, co przedtem zajmowałoby ci wiele godzin czy dni zmagania, może zostać łatwo załatwione od razu, gdy dopuszczasz możliwość innego rozwiązania niż swoje własne. Odpowiedni pomocnicy będą pojawiać się na twojej drodze, gdy pozwolisz im na pojawienie się. „Życie jest łatwiejsze niż myślisz” – kiedyś to zdanie przyszło do mnie jak przebłysk objawienia, choc dużo później zrozumiałem, co ono znaczy. Zawsze i ze wszystkich stron była mi dawana cała pomoc. Ode mnie zależało jedynie, kiedy puszczę swoje złudzenie kontroli i przyjmę tę pomoc.

I teraz moje szczęście nie zależy od nikogo ani od niczego. Jestem szczęśliwy, bo zmieniam zdanie na temat wszystkiego. Moje szczęście nie jest czymś statycznym. Jest ciągłą przemianą, która polega na rozpoznawaniu złudzeń. Gdy rozpoznaję złudzenia jako złudzenia, automatycznie przyjmuję prawdę o tym, kim jestem. Pozornie więc znajduję się w świecie czasu, ale wiem, że nie jestem w nim zawarty. Moje szczęście bierze się nie ze świata, lecz z rozpoznania jego nierzeczywistości. Można więc powiedzieć, że jestem szczęśliwy bez powodu.

Czy zdarzają mi się chwile zapomnienia? Tak, ale bardzo szybko ulegają one przemianie. Gdy bowiem pozwalam na wytworzenie w moim umyśle liniowej sekwencji w czasie (z jakimś początkiem i końcem, z jakąś przyczyną i skutkiem, z jakimś pragnieniem i z jakąś myślą o rezultacie w przyszłości) od razu  odczuwam to jako cierpienie, ponieważ nie znajduję się wówczas w swoim naturalnym stanie. Cierpienie związane z wiarą w czas jest zbyt duże, by pozostawać w nim dłużej niż chwilę. Nie mam więc innego wyjścia niż poprosić o pomoc i przemienić swój umysł. Nie chcę bowiem przedłużać swojego czasu, czyli pozwalać na trwanie wiary w czas. Chcę pamiętać, kim jestem. Tylko to czyni mnie szczęśliwym.