Spotkanie

SpotkanieNasze prawdziwe spotkanie wydarza się wtedy, gdy znikają odrębne osobowości, gdy jesteśmy prawdziwie nadzy – bez historii, bez płci, bez statusu społecznego i zawodowego, bez koloru skóry i przynależności narodowej, bez planów na przyszłość, bez odrębnych interesów i korzyści. Jedna miłość, jeden umysł, jedno serce, jedna rzeczywistość…

Czy to w ogóle możliwe w świecie, w którym wszystko wydaje się odrębne? Tak, jest to możliwe i nawet nie trzeba, żebyśmy obaj byli tego świadomi. Wystarczy jeden z nas z całkowicie otwartym sercem i umysłem, aby doszło do spotkania. Jeśli bowiem zapraszam cię w pełni do swego umysłu – jeśli całkowicie przebaczam – jeśli uwalniam cię od całego znaczenia, które ci nadałem – jeśli cię błogosławię – jeśli widzę cię oczami Chrystusa – w tej jednej chwili uzdrowienia oddzielenie znika.

Oddzielenie wydawało się trwać tylko dlatego, że ja je podtrzymywałem poprzez moje utożsamienie z ciałem. Widząc siebie w ciele, tak samo musiałem postrzegać ciebie i wszystko dokoła. Dopóki uważałem to za normalne, nic się nie zmieniało. Dopiero gdy zdałem sobie sprawę, że czyniąc to, utrwalam w swojej świadomości wzorzec lęku, stałem się gotów, by poprosić o inne doświadczenie. Chciałem po prostu widzieć cię takim, jakim jesteś, zamiast własnego lęku, który na ciebie wyprojektowałem. Stało się dla mnie  jasne, że nawet gdy mieliśmy fantastyczne, rzekomo miłujące relacje, to dopóki widziałem odrębne ciało, patrzyłem jedynie na swój własny gniew, strach i winę. Były one jak bomba zegarowa osłonięte przyjemną, odwracającą uwagę powłoką. Choć na  powierzchni nie było ich widać, one tylko czekały na eksplozję.

Zamiast czekać, pozwoliłem im eksplodować w swoim umyśle. Innymi słowy, pozwoliłem sobie poczuć bezmiar lęku, gniewu i winy, jaki reprezentowała moja wiara w odrębną tożsamość. Przez ułamek sekundy wydawało się to nie do zniesienia. Chwilę później poczułem jednak nagłą zmianę w świadomości. Zobaczyłem absurdalnośc lęku, całkowitą niedorzeczność fasady, którą zbudowałem w miejsce prawdy, całkowitą sztuczność wybrażenia ciebie, które widziałem zamiast ciebie.

Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Doszło do spotkania, którego unikałem przez tysiące, a może nawet miliony lat. Naprawdę połączyłem się z tobą. I w ten sposób spotkałem Siebie. W tym doświadczeniu istniał tylko jeden z nas. Poza ocenami, konkretami, koncepcjami, historiami… Było to jak powrót do Domu, przypomnienie Miłości, której nie sposób opisać słowami.

Dziękuję za ciebie, mój najdroższy bracie. W tobie rozpoznałem swoją świętość. Moja droga stała się jasna: zamiast potępiać cię wczorajszym wspomnieniem, błogosławię cię dzisiejszą lekkością, zamiast oceniać cię według kryteriów lęku, przebaczam według zasad miłości, zamiast wiedzieć o tobie cokolwiek, czekam aż mi się objawisz…

2 Replies to “Spotkanie”