Prawdziwie pomocny

Zdjęcie Jezusa wyciągającego dłoń do dzieckaBóg jest wysławiany, gdy jakikolwiek umysł nauczy się być w pełni pomocny. Ale jest to niemożliwe, jeśli nie jest się całkowicie nieszkodliwym, ponieważ oba te przekonania muszą współistnieć. Prawdziwie pomocni są niepodatni na atak, ponieważ nie chronią swych ego, a więc nic nie może ich skrzywdzić. Ich gotowość niesienia pomocy jest wysławianiem Boga, a On im to odwzajemni, ponieważ są do Niego podobni i mogą się razem radować (…) Prawdziwie pomocni to, ci którzy czynią cuda w Imieniu Boga, a którymi ja pokieruję, aż wszyscy zjednoczymy się w radości Królestwa. Skieruję cię tam, gdziekolwiek możesz być naprawdę pomocny, i do tego, ktokolwiek za twoim pośrednictwem może pójść za moim przewodnictwem. (Jezus w Kursie Cudów, Rozdział 4, VII)

Prawdziwie pomocny możesz być tylko wtedy, gdy nie chronisz swojego ego, czyli nie identyfikujesz się z czymś, czym nie jesteś. Wówczas stajesz się nietykalny i nie można cię skrzywdzić. Wiesz bowiem, że nie ma nic na zewnątrz ciebie. Pamiętasz, że nie pomagasz tak naprawdę „komuś innemu”, a jedynie przypominasz sobie prawdę o tym, kim jesteś, a więc i o tym, kim jest twój brat. Nie dajesz wiary złudzeniom. Tym jest prawdziwa pomoc.

Nawet jeśli pozornie twój brat odrzuca daną mu pomoc, ty wiesz, że dar prawdziwe zaofiarowany został przyjęty, nawet jeśli w liniowym czasie nie widać jeszcze tego skutków. Jeśli jednak przejmujesz się pozornie odrzuconą pomocą lub w jakikolwiek sposób oceniasz negatywnie swojego brata, to znaczy, że wierzysz, iż możesz być skrzywdzony. To, jak sie czujesz, pokazuje ci, czy próbowałeś pomóc bratu z poziomu ego (fałszywa pomoc), czy też z poziomu Ducha Świętego (prawdziwa pomoc). Inaczej mówiąc: Czy czujesz jakikolwiek lęk bądź niepokój w związku z pomocą, jakiej udzieliłeś, czy też jesteś doskonale spokojny?

Tak naprawdę możesz być doskonale spokojny tylko wtedy, gdy usuwasz się z drogi jako odrębna tożsamość i pozwalasz Duchowi Świętemu działać poprzez ciebie. Stajesz się wówczas chwilowym ucieleśnieniem Ducha Świętego – rękami, stopami i ustami Jezusa. Nie jest to bynajmniej czymś trudnym. Nie wymaga to od ciebie niczego poza zaufaniem, czy też odrobiną chęci, by zaufać.

Gdy ufasz, nie dajesz się oszukać temu, co twój brat pokazuje ci na poziomie formy. Jedna osoba może mówić, że chce pomocy, ale wcale jej nie chcieć lub chcieć jej na swoich warunkach, podczas gdy ktoś inny może pozornie odrzucać wszelką pomoc, w duszy jednak bardzo jej pragnąc. Jeśli chcesz być prawdziwe pomocnym, to nie oceniaj tego, co się dzieje, tylko otwórz swój umysł, aby samemu zobaczyć daną sytuację inaczej. Poproś o Przewodnictwo. Poproś o uzdrowienie swojego umysłu – swojego postrzegania sytuacji. Możesz na przykład przypomnieć sobie tę modlitwę:

Jestem tu jedynie po to, by być prawdziwie pomocnym.
Jestem tu, by reprezentować Tego, który mnie posłał.
Nie muszę martwić się o to, co powiedzieć czy co zrobić,
gdyż Ten, który mnie posłał, pokieruje mną.
Rad jestem być tam, gdziekolwiek On chce, bym był,
wiedząc, że On idzie tam ze mną.
Będę uzdrowiony, gdy pozwolę Mu uczyć mnie,
jak się uzdrawia.
(Kurs Cudów, Rozdział 2, V)

Być może raz będziesz uzdrawiał bezgłośnie, a innym razem powiesz czy zrobisz coś, czego nigdy byś nie zrobił z poziomu odrębnej tożsamości. Na przykład pomożesz swojemu bratu wyjść z pełnej lęku strefy komfortu, do której się przyzwyczaił. Choćby prezentował ci on fasadę lęku (czyli pozornego odrzucania pomocy, jakiej mu udzielasz), ty spojrzysz na wskroś pozorów, gdyż będziesz czuł siłę Boga w sobie. Przypomnisz sobie, że to, co się opiera i boi, jest niczym. Weźmiesz więc swego brata za rękę i pomożesz mu przejść poza zasłonę lęku ku światłu, ku prawdzie. Zrobisz to, po prostu postrzegając swego brata takim, jakim naprawdę jest, a nie takim, jakim sam się określił.

Miłość bliźniego to sposób patrzenia na innego tak, jakby już daleko przekroczył swe aktualne osiągnięcia w czasie. Ponieważ jego myślenie jest ułomne, nie jest on w stanie sam ujrzeć Pojednania, bo w przeciwnym razie nie potrzebowałby miłości bliźniego. Okazana mu miłość bliźniego jest zarówno uznaniem, że potrzebuje on pomocy, jak i świadomością, że ją przyjmie. Oba te postrzeżenia jasno dają do zrozumienia, że zależą od czasu, pokazując, że miłość bliźniego znajduje się jeszcze w tym ograniczonym świecie. Powiedziałem uprzednio, że tylko objawienie wykracza poza czas. Cud jako wyraz miłości bliźniego może go jedynie skrócić. (Kurs Cudów, Rozdział 2, V)