Punkt krytyczny i ponowne narodziny

Punkt krytyczny i ponowne narodzinyTak jak dziecko w sposób naturalny wyrasta ze swoich zabawek i odkłada je na bok, tak i dorosły człowiek musi ostatecznie wyrosnąć z narzuconych sobie ograniczeń i ewoluować w kierunku doświadczenia nieograniczonej duchowej rzeczywistości. Proces ten jest naturalny i nieunikniony. Tak jak pisklak wykluwa się ze skorupki, a poczwarka przemienia w motyla, tak i człowiek musi ostatecznie zrezygnować ze swojej niedorzecznej wiary w konflikt, stratę, cierpienie i śmierć. Transformacja homo sapiens w homo illuminatus to przemiana ograniczonej ludzkiej świadomości zawartej w świecie czasu i przestrzeni w świadomość oświeconą, która jeszcze przez chwilę widzi świat czasu i przestrzeni, ale nie jest już nim zawarta, gdyż pamięta swoją pełnię i jedność z Bogiem.

Transformacja ta dokonuje się w punkcie krytycznym, w którym nie da się zachować tego, co stare, i można jedynie ewoluować. Ewolucja ta jest nieunikniona, ale dokonuje się dopiero wtedy, gdy uświadamiasz sobie daremność swojego dotychczasowego stanu świadomości. Dopóki ograniczenie, przemijanie i śmierć mają dla ciebie sens i dopóki się z nimi biernie godzisz jako z „naturalnymi oznakami życia”, to nie poprosisz w duchu o nic innego i w rezultacie nie zbliżysz się nawet do punktu krytycznego. Do punktu tego zazwyczaj zbliżasz się dopiero wtedy, gdy nie możesz dłużej znieść bólu, jaki wiąże się z ludzką kondycją oddzielenia.

Choć twoja tolerancja na ból może być ogromna, to na pewno ma swoje granice. Być może na początku będziesz te granice testował. Może obejrzysz wiadomości o zabijanych i głodujących dzieciach w Syrii, ale stwierdzisz, że to ciebie nie dotyczy i szybko przejdziesz nad tym do porządku dziennego. Być może usłyszysz o ciężarówce wjeżdzającej w tłum ludzi na jarmarku świątecznym w Berlinie i poczujesz smutek, ale w końcu machniesz ręką i uznasz, że masz inne sprawy na głowie. Być może usłyszysz o rosyjskim samolocie z 92 osobami na pokładzie spadającym w Wigilię do Morza Czarnego i po raz pierwszy w życiu nie będzie miała dla ciebie sensu idea, że ty możesz się cieszyć, a w tym samym czasie ktoś inny może cierpieć lub ginąć. Może usłyszysz o śmierci George’a Michaela (lub kogokolwiek innego) w pierwszy dzień Świąt i zacznie ci świtać w głowie myśl, że coś jest z tym światem zasadniczo nie w porządku. Być może jakiś osobisty konflikt czy tragedia sprawią, że w swoim sercu i umyśle pomodlisz się o alternatywę dla swojego sposobu postrzegania i myślenia. A może wystarczy po prostu, że spojrzysz na pierwszą zmarszczkę na swojej twarzy lub krwawiący palec i stwierdzisz kategorycznie: „To nie może być życie. Musi istnieć coś innego niż to”.

Jedno jest pewne – prędzej czy później przychodzi taki moment, w którym widzisz aburdalność swojego świata oraz niemożliwość jego naprawienia własnymi sposobami. Po prostu uświadamiasz sobie, że nie możesz znaleźć rozwiązania w kokonie własnego ograniczenia. Musisz opuścić kokon. Musisz rozpoznać, kim naprawdę jesteś. Tym właśnie są twoje ponowne narodziny. Są przeobrażeniem człowieka zmysłowego, o którym mówi święty Paweł w liście do Koryntian (1 Kor 15,47), w człowieka niebieskiego, czyli duchowego. Są przypomnieniem, że zostałeś stworzony do stwarzania, a nie do egzystowania w świecie, w którym ból, lęk i śmierć wydają się możliwe.

Nie przejmuj się, jeśli myślisz, że nie osiągnąłeś jeszcze punktu krytycznego. Skok ewolucyjny, o którym tu mówimy, tak naprawdę dzieje się pomimo ciebie – pomimo oporów człowieka zmysłowego, który nigdy do końca nie chce odejść i być zastąpionym przez człowieka duchowego. Prędzej czy później zdajesz sobie jednak sprawę, że wszelki opór jest daremny. Prędzej czy później pozwalasz Bogu wygrać i rozpoznajesz, że Królestwo jest doskonale zjednoczone oraz doskonale chronione i ego go nie przemoże. (Kurs Cudów, Rozdział 4, III). Innymi słowy rozpoznajesz, że Boska duchowa doskonała rzeczywistość jest jedyną rzeczywistością i nie ma żadnej innej. Skok ewolucyjny jest więc jedynie przypomnieniem, czy też przywróceniem świadomości Domu, którego w rzeczywistości nigdy nie opuściłeś.

Czy możesz przyspieszyć nadejście tej chwili przypomnienia? Patrząc z perspektywy czasu – TAK. Temu właśnie służy trening umysłu Kursu Cudów i twoja indywidualna praktyka przebaczenia. Wpierw przyspieszasz tę chwilę dla samego siebie poprzez swoją determinację, by uwolnić się od konfliktu i otworzyć swój umysł na doświadczenie oświecenia, czyli przypomnienia sobie tego, kim naprawdę jesteś. Gdy zaś już tego doświadczasz, to automatycznie pobudzasz swojego brata w jego indywidualnej determinacji, by przeżyć to samo, co  ty. Nie musisz mu o tym nawet mówić. Wystarczy, że pozostajesz w „swoim świetle”, czyli w świadomości swojej jedności z Bogiem. Będąc w stanie uzdrowionej świadomości, automatycznie uzdrawiasz swój  świat.

3 Replies to “Punkt krytyczny i ponowne narodziny”

  1. Od zawsze widziałam absurdy tego świata. Niedługo minie rok od mojej pierwszej „przygody” z kursem.
    Jestem ciągle w drodze…