Przebaczenie jako spojrzenie poza pozory – refleksje po obejrzeniu filmu „Piękna i Bestia”

Dzisiaj po obejrzeniu w kinie filmu „Piękna i bestia” pomyślałem sobie, żeby założyć kącik filmowy na tej stronie dla tych, których interesują filmowe inspiracje. Mógłbym od czasu do czasu umieszczać w nim interpretacje niektórych obejrzanych przeze mnie filmów, które zawierają wątki transformacyjne lub choćby krótką informację na ich temat. Dotyczy to zarówno nowych filmów wchodzącycha na ekrany kin, jak i starszych filmów.

Zacznijmy więc od „Pięknej i bestii” z 2017 r.

Piękna i bestia

Ten zrobiony z rozmachem disney’owski musical jest wzruszającym i pełnym uroku filmem o gniewie i przebaczeniu, osądzie i uwolnieniu, lęku i miłości. Choć nie zachwyciła mnie gra głównej aktorki Emmy Watson, to zdecydowałem się w trakcie oglądania posłużyć główną myślą filmu: patrzeniem na wskroś mojej własnej oceny. Dzięki temu byłem w stanie w pełni cieszyć się tym, co oglądam.

Nie będę opisywał całego filmu. Jest w nim bardzo wiele wątków przedstawiających w trafny, wyrazisty, a zarazem dość lekki i zabawny sposób kondycję ludzką. Skupię się tylko na jednej z idei wyrażonych w filmie, a mianowicie na spoglądaniu poza pozory. Główna bohaterka, Bella, zaczyna w pewnym momencie dostrzegać w zmienionym poprzez magię księciu coś więcej niż brzydkiego i okrutnego potwora. Zaczyna widzieć jego duszę i serce ponad cielesną formą. Zaczyna widzieć, kim on jest. A tym przecież tak naprawdę jest przebaczenie. Jest spojrzeniem na wskroś formy, która jest jedynie iluzją, i dotarciem do istoty tego, kim jesteśmy. Gdy to robimy, nie może się nie zmienić również to, na co patrzymy.

Pozwolę sobie teraz na wychodzącą daleko poza film interpretację. Wyobraźmy sobie, że naszą osobistą bestią jest każdy człowiek, którego nie darzymy doskonałą miłością. Jeśli będziesz ze sobą szczery, to prawdopodobnie znajdziesz tych bestii wokół siebie całkiem sporo. Możesz masz nawet jedną lub dwie takie bestie we własnym domu. Co możesz zrobić? Jak przebaczyć komuś, kto wzbudza twoją złość lub wydaje się nawet odrobinę irytujący? Skoro Bella mogła to zrobić z odrażającym i pełnym gniewu potworem, to możesz to zrobić i ty ze swoją osobistą bestią. To nie dzieje się tylko w bajkach. Bajki mogą być jednak inspiracją do tego, co ty sam możesz zrobić w swoim umyśle. Co więc zrobiła Bella? Pomimo początkowego oporu, w końcu zaakceptowała Bestię taką, jaka była, nie wymagając od niej niczego. Nie próbowała zmienić Besti poprzez walkę, złość i projekcję własnych lęków na nią. Ale zmieniła ją całkowicie poprzez miłość. To, co prawdziwe w Belli połączyło się z tym, co prawdziwe w Bestii i pozory musiały zniknąć. To samo możesz zrobić ty, a gwarantuję ci, że się zakochasz. Nie będzie to zakochanie w formie, w cielesnej postaci twojego brata, lecz prawdziwe zakochanie – w tym, kim twój brat jest naprawdę. A zakochując się w nim, zakochasz się w sobie. Dopóki bowiem widziałeś w swoim bracie bestię (kogoś wrogiego lub po prostu niespełniającego twoich oczekiwań), ty również byłeś bestią. Nie możesz widzieć brata inaczej niż widzisz samego siebie. Twój brat zawsze odzwierciedla to, co jest w tobie. Albo pokazuje ci twoje złudzenia o sobie, albo uświadamia ci prawdę. Gdy odpowiesz sobie na pytanie, co chcesz widzieć w nim, odpowiesz sobie na pytanie, co chcesz widzieć w sobie.

Czy przesadziłem z tą interpretacją filmu? Może tak, może nie. Tak, czy siak, film jest wart obejrzenia. 🙂

3 Replies to “Przebaczenie jako spojrzenie poza pozory – refleksje po obejrzeniu filmu „Piękna i Bestia””

  1. Do artykułu o „Pieknej i bestii” doszło jeszcze dzisiaj na końcu kilka zdań. O pojedynczości umysłu. O tym, że decydując się, co chcę widzieć w swoim bracie, decyduję się widzieć to samo w sobie. A więc to ja jestem „Piękną” lub „Bestią”. Nie mogę widzieć brata inaczej niż widzę siebie. 🙂

  2. dobry pomysl z kącikiem filmowym.dzięki wpisowi na temat obejrzalam dwie wersje z Y.T. idealne patrzenie na wskroś. kącik pokaże na jaki film zwrócić uwagę, na co warto iść do kina.dzięki Rafael.

  3. Rafał, uwielbiam Cię czytać i słuchać.Dziękuję Ci za te interpretacje. I choć jestem gdzieś na początku drogi mojej przemiany, bardzo pomocne jest dla mnie takie przełożenie zwykłego ludzkiego życia( na razie nierzeczywistego jeszcze na poziomie koncepcji) na spojrzenie Ducha Świętego. Dziekuje za oświetlanie naszej drogi…