O zamachu w Nicei i przebaczeniu

O zamachu w Nicei i przebaczeniuCo robisz, gdy słyszysz o takim zdarzeniu, jak zamach w Nicei w dniu 14 lipca, w którym zginęło ponad 80 osób? Czy wzbudza to w tobie strach lub chęć odwetu? Czy porusza się w tobie serce w odruchu współczucia? A może myślisz, że ciebie to nie dotyczy i szybko przechodzisz nad tą informacją do porządku dziennego? Może mówisz sobie, że to tylko iluzja i nie ma się czym przejmować…

Niezależnie od rodzaju twojej reakcji, jedno jest pewne: wszystko, co się dzieje, dzieje się w twoim umyśle, w polu twojej świadomości. Nie możesz uciec od samego siebie. A więc wszystko, o czym słyszysz, a nawet to, o czym rzekomo nie słyszysz (często spotykam się ze stwierdzeniami typu: „nie mam telewizji”, „nie oglądam wiadomości”, „nie interesuje mnie to”), dotyczy cię bezpośrednio, ponieważ świat jest rezultatem stanu twojej świadomości. Innymi słowy, świat to twój umysł.

Wszystkie mechanizmy unikania patrzenia na ból lub radzenia sobie z nim są sposobami na odcięcie się od niego i znieczulenia się na cierpienie. Nie pozbywasz się jednak w ten sposób problemu, tylko spychasz go w nieświadomość. Ból więc wciąż ci towarzyszy, tylko jest nierozpoznany. Jakikolwiek ból w świecie jest bowiem twoim bólem. Nawet jeśli odwrócisz wzrok od zamachu w Nicei, za chwilę ból pojawi się w innej formie i w innym miejscu. Może zwróci twoją uwagę dopiero wtedy, gdy poczujesz go na własnej skórze: gdy zachorujesz na raka, gdy umrze ci ktoś bliski, gdy stracisz to, co najbardziej cenisz.

Może wtedy stwierdzisz, że twoja sytuacja jest nie do zniesienia i poprosisz o pomoc, o całkowite uwolnienie od bólu. Jeśli jednak będziesz prosił tylko o uzdrowienie twojej osobistej sytuacji, to nie zostaniesz uwolniony od bólu, gdyż źródło bólu nie jest zawarte w sytuacji takiej, jaką ją postrzegasz. Co z tego, że na przykład polepszy ci się zdrowie, czy sytuacja materialna, jeśli wciąż będziesz znajdował się w świecie oddzielenia, w którym ból jest możliwy?

Pełna i ostateczna ucieczka od  bólu staje się możliwa dopiero wtedy, gdy rozpoznajesz faktyczne źródło bólu. A jego źródłem jest tylko i wyłącznie twój umysł. Nie terrorysta w Nicei, nie Bóg, nie świat, nie ciało, nie bliskie ci osoby. Źródłem bólu jest twoja własna myśl o sobie. Wszelki atak, ocena, złość i lęk na tym świecie są pochodną przekonania, jakie masz na swój temat. Nigdy nie krzywdzi cię ktoś inny, tylko twoje własne myśli o sobie.

A więc jakie są twoje myśli? Co myślisz o sobie? Świat, który widzisz, odzwierciedla to w doskonały sposób. Czy widzisz niewinny i doskonały świat, któremu przebaczono? Czy doświadczasz świata, w którym panuje absolutny pokój? Jeśli tak, to znaczy, że całkowicie przebaczyłeś sobie. Jeśli jednak widzisz świat, w którym możliwe jest cierpienie, choroba i śmierć, to znaczy, że jeszcze sobie nie przebaczyłeś.

Czy widzisz zatem potrzebę przebaczenia? Przebaczenie jest darem, który ofiarowujesz samemu sobie, ponieważ chcesz doświadczyć pokoju. Nigdy nie doświadczysz pokoju poprzez atak czy poczucie winy. A więc jak przebaczyć? Poproś, aby zostało ci to objawione. Z pewnością w przebaczeniu nie chodzi o odpuszczenie prawdziwej krzywdy czy winy. Gdyby krzywda i wina były prawdziwe, nigdy nie można byłoby im wybaczyć. Przebaczenie jest doświadczeniem przemiany, dzięki któremu odkrywasz, że to, co jeszcze przed chwilę uważałeś za prawdziwe, to tylko iluzoryczna myśl w twoim umyśle.

Czy to znaczy, że mówimy, iż zamach w Nicei był iluzją? Nie. Dopóki myślisz, że stąpasz po tym świecie, wydaje ci się on całkiem rzeczywisty. Dlatego potrzebujesz doświadczenia czegoś zupełnie innego. Nie chodzi tu tylko o doświadczenie tego, że atak nie jest prawdziwy, ale o to, że żadna z twoich myśli – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych – nie jest prawdziwa. Jezus w Kursie Cudów mówi wprost, że pokój można rozpoznać po tym, że jest całkowicie inny od wszelkich twoich poprzednich doświadczeń, nawet tych najlepszych. Innymi słowy, prawdziwy pokój nie pochodzi z tego świata.

Czy to oznacza, że masz lekceważyć to, co dzieje się na świecie? Bynajmniej. Byłoby to lekceważeniem własnego umysłu. Popatrz więc na swój świat i nie odwracaj od niego wzroku. Znamienne wydają się tu słowa Jezusa przekazane Helen Schucman w trakcie spisywania Kursu Cudów:

Sytuacja świata pogarsza się w alarmującym tempie. Ludzie z całego świata są wzywani na pomoc i oferują swój indywidualny wkład jako część całościowego, wcześniej zaaranżowanego planu. Częścią tego planu jest spisanie Kursu Cudów, a ja wypełniam swoją rolę z tej umowy, tak jak ty wypełnisz swoją. Użyjesz zdolności, które rozwinąłeś dawno temu, a których nie jesteś gotów użyć ponownie. Jednak z powodu palącej potrzeby, zwykły powolny, ewolucyjny proces zostaje ominięty w czymś, co najlepiej można by określić jako „niebiańskie przyspieszenie“.

Jak dokonuje się to niebiańskie przyspieszenie? W bardzo prosty sposób: Zamiast lekceważyć wytwór własnego umysłu, patrzysz wprost na to, co wytworzyłeś, na swój własny atak na samego siebie, i podejmujesz decyzję, by już siebie nie atakować. Czy to wszystko? Tak. Nie chodzi o to, żebyś naprawiał świat, gdyż świat jest jedynie skutkiem twojego myślenia. Jeżeli jednak zmienią się twoje myśli, wówczas świat, który widzisz, musi się również zmienić. I tak w miejsce ataku, bólu i ciemności doświadczysz pokoju, radości i światła. Przyjdą one nie od ciebie, ale od twojego prawdziwego Źródła. Niebiańskie przyspieszenie to interwencja spoza twojego układu odniesienia – boska interwencja, która staje się możliwa, gdy rezygnujesz z własnego ataku na samego siebie i decydujesz się polegać na Bogu.

One Reply to “O zamachu w Nicei i przebaczeniu”