O puszczaniu tego, co stare

Niektórzy z Was być może doświadczają pewnych zawirowań w waszym życiu po podjęciu decyzji o przebudzeniu. Być może pewne znajomości się kończą, pewne kariery czy systemy wierzeń tracą sens, a niektóre rzeczy się rozpadają. Być może doświadczasz również zmian na poziomie ciała fizycznego. Pomocne jest wówczas pamiętanie, że sam o to poprosiłeś. Poprosiłeś o przyspieszenie w swojej przemianie, poprosiłeś o pełne przebudzenie.

Masz w tym momencie wybór – by opierać się i opóźniać nieuniknioną zmianę, próbując trzymać się tego, co stare, lub po prostu możesz pozwolić na zmianę. Zmiana nie zawsze jest wygodna. Jest ona jednak niewygodna tylko dla ego. Ego może nawet myśleć, że jest krzyżowane. Na całe szczęście TY nie jesteś ego. Jesteś duchem, duszą, świadomością – nieskończoną, nieograniczoną i wolną.

Im bardziej pozwalasz na „odpadanie” rzeczy, które już ci nie służą – które nie służą twojej duszy i jej celowi – tym bardziej uświadamiasz sobie, że strata jest niemożliwa. Jedyne, co możesz utracić to złudzenia.

Strata wydaje się stratą tylko wtedy, gdy trzymamy się ustalonych przez nasz umysł wartości. Gdy jednak zaczynamy ufać, że pomimo lęków umysłu, wszystko jest z nami w porządku, i gdy pozwalamy sobie porzucać stary świat ego i dotychczasowe koncepcje na temat naszego bezpieczeństwa, wówczas wyłania się Coś nowego, pięknego i świętego. Przed naszymi oczami wyłania się rzeczywisty świat miłości – miłości, której żadne wydarzenie w tym świecie nie może nam odebrać.

Oto, co między innymi mówi o tym procesie Jeszua w Drodze Przemiany:

Gdy ego zostaje zdetronizowane, a Głos Miłości znowu uznany za autorytet, wówczas bieg życia i kariery mogą się zmienić, albowiem samo znaczenie i cel egzystencji się zmienił.

W początkowych etapach tego procesu może to wywoływać lęk, poczucie dezorientacji, poczucie zwątpienia w siebie. Wszystko to trzeba objąć z wiarą, która jest zaprawdę istotą rzeczy niewidzialnych. Miłość jeszcze całkowicie się nie zadomowiła i umysł ciągle trzyma się w pewien sposób rzeczy i dróg tego świata. A jednak głębszy Głos przynagla nasze ja, by uwolniło stare wartości, stare kariery, stare związki, stare ubrania i stare meble. Wszystko zaczyna się zmieniać i czujemy, jakbyśmy doświadczali straty.

Jednakże to, co jest stratą w tym świecie, jest zyskiem w Królestwie. Albowiem cóż można zyskać, jak nie przebudzenie się do prostoty Prawdy:

Należę do Boga. Nie należę do świata. Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy. Skoro ciągle jestem w tym świecie, jak mogę oddać ten proch, jakim jest ciało, i towarzyszącą mu osobowość i emocje Głosowi Miłości?

I to staje się jedynym celem, celem duszy jako istoty twego istnienia. Jedynym celem staje się wyrażanie chęci, by pozwalać Miłości natchnąć każdą chwilę.