Niedualność – koncepcja czy rzeczywistość?

Jeśli interesuje cię idea niedualności oraz urzeczywistnienia we własnym doświadczeniu jednej Jaźni, którą jesteś, to może zainteresuje cię również ten artykuł. Jest on odpowiedzią na komentarz, który otrzymałem od jednego z czytelników tego bloga. Jego komentarz umieściłem na dole, pod artykułem.

Drogi człowieku-nikt.

Gdybyś naprawdę rozpoznał, kim jestem, rozpoznałbyś Siebie. Zniknęłaby wówczas twoja dualność i nie potrzebowałbyś już więcej koncepcji niedualności. Zamiast oceniać coś na zewnątrz ciebie, doświadczyłbyś, że nie ma nic na zewnątrz ciebie, że jesteś tylko ty. A ja jestem jedynie ideą w twoim umyśle.

Jaką więc jestem ideą? Czy widzisz mnie jako ciało, jako kogoś innego niż ty? Czy widzisz Jezusa, Mastera Teachera, czy jakikolwiek obudzony umysł jako kogoś innego niż ty? Czy widzisz Kurs Cudów jako coś innego niż ty? Czy też rozpoznajesz, że nie ma nikogo ani niczego innego niż ty? Wszystko jest twoją ideą. To ty w tej sekundzie wytwarzasz świat, który widzisz.

Czy jest możliwe doświadczenie pojedynczej niedualistycznej rzeczywistości? Absolutnie tak! I jest konieczne. Bez doświadczenia masz tylko przekonania, koncepcje i oceny. Mogę powiedzieć, że doświadczyłem tej rzeczywistości i doświadczam. Masz więc tylko dwie możliwości i tylko jedna z nich jest prawdziwa. Albo połączysz się ze mną w doświadczeniu niedualnej rzeczywistości, albo będziesz mnie oceniał z perspektywy koncepcji niedualnej rzeczywistości (wszelka koncepcja niedualności jest tym samym, co dualność). Albo uznasz, że jestem tobą, albo będziesz bronił swej odrębnej tożsamości ideą „nie polegania na tzw. autorytetach”. Nie musisz mnie uważać za żaden autorytet, żeby się ze mną połączyć. Wystarczy, że przestaniesz siebie uważać za autorytet – za kogoś innego niż ja.

Moim jedynem autorytetem jest Bóg, którym ma absolutny monopol na prawdę. 🙂 Oczywiście nie chodzi mi o boga-ego, o boga oddzielenia, lecz o uniwersalne doskonałe Źródło Rzeczywistości, z którym jestem nierozerwalnie połączony. Nie ma oddzielenia między moją Prawdziwą Jaźnią a Bogiem. Nie rozumiem więc nawet pojęcia „wyłączności na prawdę”. Jest tylko prawda. Nic innego nie istnieje.

Gdy mówię o mojej Prawdziwej Jaźni nie mam na myśli fizycznej tożsamości Rafała. Zdaję sobie sprawę, że ta tożsamość jest niczym. Wszystko, co nie jest Bogiem – jedną doskonałą nieskończoną wieczną duchową Rzeczywistością, która nie ma żadnego przeciwieństwa i nie jest zawarta w czasie – jest niczym.

I co teraz? Czy zadowolam się koncepcją tej duchowej rzeczywistości, czy też faktycznie nią żyję? A jeśli faktycznie nią żyję, to znaczy, że przez jedną sekundę w czasie jestem ucieleśnieniem tej rzeczywistości, nawet tutaj. Co to znaczy “ucieleśnieniem” rzeczywistości? Znaczy to jedynie, że staję się świadectwem realności komórkowej przemiany ciała, które zmartwychwstaje, czyli znika w każdej chwili, gdyż jest oddawane Duchowi. Dzięki temu oddaniu każdego mojego osądu i myśli, nie odróżniam już umysłu, ducha i ciała. Wszystko jest jednym. Wiem, że nie jestem ciałem. Ale wiem to niekoncepcyjnie, lecz doświadczalnie. Wiem to fizycznie. 🙂 Mój umysł stał się na tyle niedualny, że fizycznie demonstruję, że nie jestem ciałem. Jestem prawdziwym złudzeniem, w którym znikają wszystkie złudzenia. Jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Tym właśnie jest umysł Jezusa, Mastera Teachera, czy też mój umysł lub jakikolwiek uzdrowiony umysł. To ten sam umysł. Bez tego chwilowego fizycznego świadectwa przemiany pozostałbyś tutaj przez następne tysiące lat z mentalną koncepcją niedualności, bez możliwości jej urzeczywistnienia w swoim doświadczeniu. Bez fizycznej transformacji – tu i teraz – byłbyś ciałem mówiącym o duchu.

Nieprzyjęcie uzdrowionego umysłu jako własnego umysłu w imię „nie polegania na tzw. autorytetach”  to najbardziej dualistyczna rzecz, o jakiej słyszałem. To obrona własnej tożsamości w imię idei „ja wiem lepiej”. W Kursie Cudów jest to określane jako „problem z uznaniem autorytetu” . Chodzi oczywiście o problem z uznaniem autorytetu Boga jako Stwórcy i uczynienie z siebie samego – z ego – twórcy rzeczywistości. Gdybyś pozwolił na przykład Jezusowi, aby był tym kim jest, to twój dualistyczny świat skończyłby się w tej chwili. Jezus bowiem nie głosił niczego innego niż: „Ojciec i ja jedno jesteśmy”. „Kto widzi mnie, widzi i Ojca”. Gdybyś zamiast swojej oceny bratego/bliźniego, zobaczył, kim twój brat naprawdę jest, zobaczyłbyś Boga i rozpoznałbyś, że to ty.

Możesz przyjąć posłańca lub jego przesłanie. Jedno i drugie zadziała. 🙂 Możesz więc przyjąć absolutnie niedualistyczny umysł Jezusa jako swój własny lub możesz przyjąć jego absolutnie niedualistyczne przesłanie, jakim jest Kurs Cudów. Gdybyś autentycznie doświadczył choć jednego zdania z tego Kursu, nie miałbyś problemu z ideą treningu umysłu.

Jest oczywiste, że trening umysłu nie jest potrzebny rzeczywistości, bo ona już jest doskonała. No i co teraz? Jak mi pomaga taka idea? Czy jestem już w Domu, w Niebie, w Rzeczywistości, ponad wszelką formą, czasem i przestrzenią, wszelką koncepcją, wszelkim przekonanien, wszelką dyskusją, wszelką racją? Czy jestem w każdej sekundzie w autentycznym pełnym doświadczeniu nieskończoności, miłości, wolności, mocy i pokoju ponad wszelkim ludzkim rozumieniem?

Jeśli tak, to nie ma mnie tutaj w świecie formy. Jeżeli nie, to potrzebuję treningu umysłu. Nie jako narzędzia podtrzymywania odrębnej tożsamości w czasie, lecz jako zwykłego przypomnienia – dzisiaj, teraz – że absolutnie NIC z tego, co myślę lub widzę, nie jest prawdziwe. Niewytrenowany umysł to ludzki umysł, to umysł, który budząc się rano, widzi swoją rękę lub jest świadomy swoich myśli i wspomnień, a więc wierzy jeszcze odrobinę w percepcję, w iluzję oddzielenia.

Trening umysłu to dla mnie nic innego jako bezkompromisowe porzucenie wszystkiego, porzucenie siebie, swojego małego „ja” w tej chwili i przyjęcie rzeczywistości. A więc wszystko, co wynika z treningu umysłu, nie jest błędem, lecz wyzwalaniem z błędu. Trening umysłu jest dla mnie właśnie „zatrzymaniem”, „ludzkim niedziałaniem”, „pozwoleniem Duchowi, żeby mnie przeniknął i działał”.

Trening umysłu to również wyraz „boskiej pokory”. Dlaczego? Ponieważ jest przyznaniem się do kompletnej porażki, jaką poniosłem jako odrębna tożsamość i uznaniem, że sam z siebie nie mogę zrobić absolutnie niczego. Jest jednocześnie uznaniem, że to ja wytwarzam świat oddzielenia, że nie ma żadnego innego umysłu poza moim, że to ja jestem całkowicie odpowiedzialny za to, co widzę i czego doświadczam. Jest uświadomieniem sobie, że mam jeden problem – a jest nim moja wiara w oddzielenie – i sam go nie rozwiążę, nawet najpiękniejszą koncepcją niedualności. Potrzebne jest prawdziwe DOŚWIADCZENIE tego, kim jestem. I to doświadczenie dzieje się dla mnie w tej chwili, ponieważ nie mam już żadnej opcji, żadnego rozwiązania. Pozostaje mi tylko porzucić swoje koncepcje – swoją fałszywą odrębną tożsamość – i poddać się Autorytetowi Źródła, które mnie stworzyło. W ten sposób moje fałszywe postrzeganie oddzielenia zostaje naprawione. W ten sposób rozpoznaję Jedną Rzeczywistość, którą jestem. W ten sposób doświadczam ciebie jako doskonałej myśli w moim umyśle 🙂

Komentarz “człowieka-nikt” do filmu: “Budzę się ze snu o żalu”:
Jaki Rafał Wereżyński? Jaki Kurs Cudów? Jaki Master Teacher? Jaki Jezus? Czy nie rozpoznałeś jeszcze Drogi Rafale, że jakiekolwiek poleganie na tzw. „autorytetach” czy też utożsamianie się z postacią ludzką, która posiada wyłączność na Prawdę, to nadal forma dualnego oddzielenia? Rozumiem, że czytając te słowa niemalże natychmiast odnajdziesz nieskończoną ilość argumentów, że jest to tylko „błąd myślowy”. Ale przecież wszystko to, co wynika z „treningu umysłu” jest błędem, ponieważ, gdy spojrzymy na to nieco szerzej, to okaże się, że cokolwiek, co robimy „od siebie”, aby np. się przebudzić jest tylko sprytną grą ego-umysłu. Poza tym jest to połączone z „czasem”. Wbrew wszelkim pozorom, może się okazać, że uspokojony umysł a nie jego nieustanny trening wyzwala nas ze snu iluzji 🙂 Być może zatrzymanie się pomaga Duchowi, aby nas przeniknął i rozpoczął prawdziwe działanie, które jest w pewien sposób „związane” z ludzkim niedziałaniem i wynikającą z tego boską pokorą? 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie.