Na temat czasu – fragment wykładu Mastera Teachera

Kończysz więc podróż, która tak naprawdę nigdy nie miała miejsca. Po prostu się budzisz. Ja jestem przebudzony. I znajduję w twoim śnie. Nie ma możliwości, abyś wpasował mnie do swojej sekwencji. Gdybyś potrafił to uznać, to bardzo byś na tym zyskał. Możesz robić cokolwiek chcesz – możesz mi zaprzeczać, atakować mnie lub przyjmować – lecz ja nie będę pasował do twoich kryteriów, ponieważ ogłaszam ci, że nie ma czegoś takiego, jak te kryteria. Ja po prostu przychodzę i tobą potrząsam aż się obudzisz. Daj spokój. Robię to z miłością i zrozumieniem. To ty skonstruowałeś te rzeczy, które widzisz  – ból i śmierć. Czemu by ich nie porzucić? Czego się boisz? Miłość może być jedynie porzuceniem lęku. Czy to jest tym samym, co porzucenie twojego ja? Hej, twoje „ja” to lęk. Zamień więc to zdanie na: Miłość jest porzuceniem „ja”. (Master Teacher, fragment wykładu Na temat czasu)

Oto fragment najnowszego tłumaczenia wykładu Mastera Teachera pt.: „Na temat czasu”. Wykład może nie być łatwy do zrozumienia, zwłaszcza w początkowej części, ale warto przebrnąć do końca. Jest tu mnóstwo zdań perełek. 🙂 Jeśli pozwolisz, lektura tego wykładu może stać się niezwykle transformującym doświadczeniem. Nie chodzi tu zresztą o koncepcyjne rozumienie słów, ale o doświadczenie ponad słowami. Master Teacher nieustannie wyburza umysł oparty na koncepcjach i prowadzi go w bezkompromisowy i miłujący sposób do punktu, w którym można się tylko poddać… A więc miłej lektury:

CZAS!  Rozpatrzmy tu coś bardzo wyraźnie i stanowczo. Bez względu na to, czym się zajmujesz w związku z tym przebudzeniem, to wiąże się z czasem, ponieważ ty go wymyśliłeś. Postrzeganie to czas – to odległość między wydarzeniami. Lecz oto mamy problem: Jezus mówi, że wymyśliłeś czas, lecz robisz z nim dziwne rzeczy. Spójrzmy na to z najwyższego poziomu: Jeśli przestrzeń to odległość między wydarzeniami czy też obserwowanymi wydarzeniami w ramach tego, co nazywamy wyobrażeniami percepcyjnego umysłu, to musimy przyjrzeć się strukturze – to dobre słowo – naszych idei po to, aby poszerzyć nasze percepcyjne utożsamienie i uświadomić sobie spójność obrazowej rzeczywistości.

Celem nauk opartych na pojęciach medytacyjnych jest doprowadzenie cię do teraźniejszości. Czy ktoś tutaj w swoim percepcyjnym umyśle nie rozumie, że TERAZ jest jedynym czasem, jaki jest? To naprawdę nie jest trudne. Gdy rzutujesz myśli ze swego umysłu w przyszłość, to wciąż uznajesz, że jesteś tutaj i że jesteś teraz. Być może będziesz to przesłaniał pojęciami liniowego czasu lub – jak powiedziałby Jezus w Kursie – sekwencji czasowej, czyli odległości między twoimi skojarzeniami myślowymi związanymi z tym, jak siebie określiłeś w tym układzie odniesienia. Rzecz nie jest w tym, czy ty to robisz, czy nie, ponieważ jest oczywiste, że egzystencja opiera się na skojarzeniach myślowych. Rzutujesz na zewnątrz siebie formę, która jest jedynie myślą, myślą o innym czasie – o drzewie, domu, ptaku, człowieku, idei o innym czasie – a następnie zachowujesz odległość między swymi przeszłymi i przyszłymi myślami. Tym właśnie jest percepcyjne myślenie. Wszyscy się z tym zapewne zgodzą.

Oto problem, który pojawia się natychmiast, gdy mówimy o formie – a nie ma wątpliwości, że masz w swoim umyśle formy, nie możesz tego uniknąć. Problem ten wiąże się ze strukturą czy też jakością skojarzeń myślowych wśród obrazowych utożsamień ludzi, którzy określili się jako niezależnych od siebie nawzajem, oraz z tym, jak próbują oni połączyć swoje twórcze pojęcia na temat rzeczywistości, która jest teraz. Skoro oczywiście wiąże się to z myśleniem percepcyjnym i ja o tym myślę w percepcyjny sposób, to coraz bardziej oczywiste staje się to, że zmiana struktury twojego myślenia może polegać jedynie na transformacji twojego umysłu. Nie dokonasz tego w żaden inny sposób. Nie ma znaczenia, jak wiele myśli powiązałbyś ze sobą. Jezus podaje w Kursie kilka zdań takich, jak: „poziomy się nie komunikują”. Pozwolił on więc na ideę poziomów świadomości. I co z tego? Jedyny poziom świadomości, jaki kiedykolwiek mógłby istnieć, to ten, w którym znajdujesz się obecnie.

Czas jest dosłownie twoim wynalazkiem wyprodukowanym za pomocą skojarzeń myślowych zawartych w twoim umyśle. Nie ma co do tego żadnej wątpliwości. Czyż to nie zadziwiające? Możesz to zobaczyć bardzo wyraźnie. Czas znajduje się jedynie w twoim umyśle w twoich własnych skojarzeniach myślowych. Nauczam cię więc, że mogę wziąć dane skojarzenie i pokazać ci wyższy stopień jego struktury, szerszy zakres przestrzenny odnoszący się do całego systemu myślenia w czasoprzestrzeni. O tak!  Mówię ci, że twój umysł jest do tego zdolny. Jakże mógłby nie być? On to robi przez cały czas, ale czyni to tylko w tym jednym momencie, w którym sprowadza całą sekwencję swoich skojarzeń myślowych do jednego układu odniesienia.

W Kursie Cudów Jezus mówi, że jeśli zachowujesz odległość między swoją przeszłością a przyszłością w ciągu sekwencji myślowych, to tak naprawdę jesteś niczym. Oczywiście, że tak. Możesz zobaczyć bardzo wyraźnie, że jeśli jesteś jedynie myślą, a dana myśl już przeminęła, to ty nieustannie zastępujesz ją kolejną myślą, wytwarzając ciąg myślowy oparty na twoich pamięciowych skojarzeniach. Tym właśnie jest I Ching. Tym właśnie jest tak zwana kronika akaszy – twoje genetyczne utożsamienie z ideą prawdopodobieństwa – skoro znajdujesz się gdzieś w czasoprzestrzennym układzie odniesienia. Ależ to dziwne! Ty sam tak naprawdę – tak, właśnie ty – bierzesz te idee, które są w twoim umyśle, konstruujesz rzeczywistość w utożsamieniu z formą i nadajesz jej znaczenie. Całe zaś moje nauczanie pochodzące z nowego zakresu świadomości – i to będą znowu słowa Jezusa –  sprowadza się do tego, że muszę ci powiedzieć, iż to nie ma znaczenia – nie dlatego, że nie ma to dla ciebie znaczenia, bo przecież to właśnie ustanawia twoje znaczenie – lecz dlatego, że nie jest to prawdziwe. Rozumiesz? To po prostu już przeminęło. Tego już nie ma. Niezależnie od tego, ile razy byś tego nie ożywiał w ramach swojego przeszłego skojarzenia, to jeśli ty to pamiętasz, a to już minęło, to znaczy, że po prostu żyjesz w tym skojarzeniowym układzie odniesienia. Ja zaś mówię ci, że możesz zmienić swoją przeszłość poprzez przemianę swojego umysłu. Jeśli zmienisz swoją przeszłość poprzez teraźniejszą pamięć, to zmienisz też swoją przyszłość. Musi się to dokonać w twoim umyśle, prawda? Czy wszyscy to zrozumieliście? Nie musisz tutaj używać religijnych znaczeń; chętnie bym się pozbył języka religijnego ze swojego nauczania.

Nie zrozumiesz tego w utożsamieniu swojego umysłu bez odniesienia do czasu. Niedorzeczność odrębnego umysłu zawartego w tym, co wydaje się długowiecznością, wytwarzającą własną śmierć, stanie się dla ciebie śmieszna. To dotyczy zarówno ziemi, jaki i miliona lat. Posłuchaj: jeśli mamy zmienić strukturę czasu, to tak naprawdę zmienimy odległość między początkiem a końcem. Weźmiemy po prostu wszystkie myśli, które pozostawały w utożsamieniu z całością czasu i połączymy je. Abyś mógł je połączyć w percepcyjnym umyśle, musisz zmienić istotę czy też jakość swojego myślenia. Rozumiesz? Ja nauczam jedynie tego. Przyjdzie taka chwila w twoim umyśle, kiedy to poprzez nagromadzenie ilości, czyli zaangażowanie w jeden cel – jeśli naprawdę będziesz zdeterminowany (a tym przecież jest to nauczanie) – w doświadczenie tej transformacji, to nagromadzisz taką ilość czasu, że jego struktura bądź też jakość faktycznie ulegnie zmianie.

Tak przy okazji mówiąc, człowiek pierwotny był tego całkiem świadomy. Człowiek pierwotny ustanawiał dzień szabatu. On był całkowicie świadomy tego, że jednego dnia w tygodniu jakość czasu była inna. Dlaczego? Ponieważ w ten jeden dzień nie robił on nic ludzkiego. Tak samo jest z prawami dotyczącymi dni świątecznych i wszystkich innych rzeczy, do których się zresztą nie stosujesz. Człowiek pierwotny wiedział, że działa w ramach czasu i zdawał sobie również sprawę, że siódmego dnia Bóg odpoczął. Słyszycie to odrobinę. Chodzi tu o faktyczną różnicę w jakości czasu. Dawni kwakrzy, którzy zbierali się w kościele na siedem godzin, również byli tego świadomi. To zostało gdzieś teraz zagubione. Staliśmy się bardziej zmechanizowani. Lecz idea, że na siedem godzin połączylibyście się podczas nabożeństwa w jednym skojarzeniu myślowym, prowadziła dosłownie do połączenia w jedno całej czasoprzestrzeni. Dokładnie tym samym był Rok Jubileuszowy w żydowskim kalendarzu, który mówił mniej więcej tak: „Co 100 lat weźmiemy wszystkie nasze myśli, wszystko, co posiadamy, wszelkie gospodarstwa i zboża, złożymy to z powrotem do jednego zbiornika i zaczniemy wszystko od nowa”. Dokładnie tym samym jest idea chodzenia do kościoła raz w tygodniu.

Oto na co kieruję twoją uwagę: Jeżeli struktura czy też jakość twojej rzeczywistości – twojego własnego utożsamienia z samym sobą – może być zmieniona, to czy nie byłoby dla ciebie korzystniejsze dokonanie tej zmiany zamiast pozostawać w utożsamieniu konfliktu liniowego czasu. Oczywiście, że tak! Trudno jest to pokazać świadomości, która trzyma się swojej tożsamości i własnych ograniczonych skojarzeń. Jakże mogłaby ona wyrażać siebie? Przecież stwarzanie jest jedynie ekspresją samego siebie. I oczywiście jeśli w swym genetycznym układzie odniesienia będziesz ograniczać definicję, którą nadałeś formie, to nie będziesz mógł stwarzać. Gdy Beethoven napisał swoją pierwszą symfonię w wieku sześciu lat, to oczywiście nie zrobił tego na podstawie ograniczonych form i skojarzeń. Bez względu na to, jak bardzo cię kusi, by sądzić, że on podkradł manuskrypty swojego wujka i poskładał z nich w jakiś sposób nuty, to wcale tak nie było. On zmienił strukturę utożsamienia percepcyjnych myśli. Tym właśnie jest stwarzanie. Oczywiście, że tak. Tym właśnie jest arcydzieło. Tym jest geniusz. Tym jest poszerzony umysł. I właśnie tym się teraz zajmujesz.

Hej, my zajmujemy się tutaj czasem! Czy masz na to trochę więcej czasu? Nie, twój czas dobiegł końca! Być może będziesz szedł ulicą, gdy te myśli nagle zaczną do ciebie napływać. Tym właśnie jest Książka Ćwiczeń Kursu Cudów. Czy rozumiecie teraz, co powinniście robić – wy wszyscy, którzy rzekomo się tym zajmujecie? Macie po prostu zatrzymać sekwencję swoich myśli. W tym samym momencie zmienicie jakość czasu. Czy wiesz, co jeszcze się wydarzy, gdy będziesz to nadal robił? Twoje zewnętrzne spostrzeżenia się zmienią i będziesz dokonywał cudów. Słyszysz to? Wam się wydaje, że to jest zawarte tylko w waszych umysłach, głuptasy. To nieprawda. Świat jest twoim wytworem. No przecież! Jeśli czas może być zmieniony, to i przestrzeń może być zmieniona. Całe nauczanie wyrażałoby się więc w tym: Nie ma czegoś takiego, jak przestrzeń – poza ograniczonym liniowym czasem. Gdy zaś przemieniasz swój umysł, to dosłownie zmieniasz wydarzenia, które dzieją się dokoła ciebie. O kurcze blade! Cud nie polega na obserwowaniu tego, jak w ograniczeniu doprowadzić do cudu. Cud to zmiana całego wydarzenia w utożsamieniu z nim samym – z pełnią tego, czym ono jest. Rozumiesz?

Jaki jest u was czas? 6:30. Przyglądałem się temu, jak pokazują czas te nowe cyfrowe zegarki. Odebrano zegarkom przestrzeń. No cóż, zegarek, który ma ramiona, ma w sobie przestrzeń. Jest jak zegar słoneczny, jak horoskop. Oni to zredukowali do obrazu cyfr, które pojawiają się na jakimś małym ekranie. Wszystko staje się jakieś ściśnięte. Nie pozwól, bracie, aby ci to zrobiono. Wracamy do zegarów słonecznych. J

Czujemy dużo radości mówiąc o czasie. Gdzie jest tu miejsce na Boga? Co Bóg ma z tym wspólnego? Bóg nie jest niczym innym, jak czasem całkowitym. To ty wytwarzasz coś boskiego czy też oddzielonego bądź złego. Czymże innym mogłoby być zło, jak nie sekwencją czasu, czyli możliwością? Pojęcie możliwości wywołuje lęk, ponieważ oznacza, że coś może ci się przydarzyć. No przecież! Widzicie, jakie to proste? Nie jest trudno to zrobić. Nie czyń porównań, a to się zmieni. Nie czyń żadnych porównań, a zmieni się to całkowicie. To są podstawy nauczania.

Czy jest to tym samym – i wróćmy do tego – co przebaczenie? Pewnie, że tak! Ty nie jesteś niczym innym, jak szeregiem idei i skojarzeń konfliktu. Nie ma to nic wspólnego z dobrem lub złem. Nie ma to nic wspólnego z myślokształtami, którym nadałeś chwilową rzeczywistość po to, aby trzymać się swojej tożsamości w ramach czasoprzestrzeni.

A zatem czy to twoja robota? O tak! Co w tym trudnego? Spojrzałeś wieczorem na niebo, zobaczyłeś tryliony gwiazd, i powiedziałeś: „Ojej, jestem tu sobie wraz z trzema bilionami odrębnych form, a oto ja”. Daj spokój! Zobacz, co robi z tym twój umysł. Dlaczego po prostu nie uznasz, że to ty wytworzyłeś Ziemię? Nieustanne zbieranie tych ograniczonych myśli nadaje im wartość i zmienia strukturę twojego czasu. Nie może być inaczej. Znajdujesz się przecież w czasie. Jezus mówi, że czas i pamiętanie (postrzeganie) są tym samym. Kurs powie ci, że przez chwilę są one tym samym. Czas sam w sobie nie czyni niczego. Ty nadajesz czasowi całe znaczenie, jakie on ma, podobnie jak nadajesz wspomnieniu całe znaczenie, jakie ono ma. Nadajesz je za pomocą swoich idei. Teraz możesz zobaczyć – choć może być to dla ciebie bolesne – dlaczego – w utożsamieniu z naszą pozorną rzeczywistością, ze skupiskiem mikrokosmosu, nie jesteśmy równi w czasie. Wymuszamy równość na sobie samych w naszych percepcyjnych związkach. Gdy twórczy umysł faktycznie zaczyna myśleć, to rozprzestrzenia się pionowo, wychodząc poza układ odniesienia percepcyjnej fatamorgany czy też obrazu. Nazywamy to geniuszem. Właśnie to się teraz dzieje w waszych umysłach. To piękne.

Oto na co musisz spojrzeć: Jeśli czas nie jest liniowy – ja zaś zalecam ci, abyś zmienił skojarzenia myślowe dotyczące jakości i wymiarów twojego czasu – to każda chwila musi zawierać w sobie cały czas i rzeczywiście zawiera. Jeśli połączysz razem te chwile, to otrzymasz definicję cudu. Nic jednak nie powstrzymuje cię przed połączeniem w jedno całego czasu – całkowicie i w każdej chwili – ani przed transcendencją własnego umysłu czy też zmianą całego swojego poprzedniego związku z samym sobą. To się nazywa oświeceniem. Czy to jest fizyczne? Jakże mogłoby nie być fizyczne? Czy to jest ziemskie? Jakże mogłoby nie być ziemskie? Czy to jest niebiańskie? Jakże mogłoby nie być niebiańskie? To wszystko ty! To twój umysł. Jaka jest różnica między czymś twardym, płynnym i gazowym? Wystarczy, że sięgniecie dalej za pomocą swoich myśli, a przenikniecie każdą formę, którą ustanowiliście jako odległość między wami. Czy widzisz jak prosty staje się wówczas transcendentalizm? Oczywiście, że możesz to zrobić.

Jeden z naszych nieziemskich braci właśnie wyjeżdża. Musi wyjechać. Jest on świadomy, że wkroczy do czegoś, co można by nazwać wolniejszym liniowym czasem. Dostrzeże on przez chwilę nieco większą odległość między swoimi myślami, ponieważ dopuści on do zaistnienia gęstszych – używam tych określeń wymiennie – lub ciemniejszych struktur. Nie pada na nie wystarczająco dużo Światła. Nie są one wystarczająco szybkie. Gdy Jezus mówi, że przyspieszamy czas, to właśnie ma on na myśli. Oczywiście, że tak! Zmieniamy strukturę czasu. Trzeba to zauważyć. Możesz odkryć różnicę w strukturze własnego myślenia, gdy słuchasz kogoś, kto emanuje wyższą energią w związku z samym sobą. To jest definicja Mistrza lub uzdrowionego nauczyciela. Jeśli będziesz to robił z Kursem Cudów, to natychmiast zobaczysz, że myślokształty i wzorce, które Mistrz Jezus połączył w Kursie, nie są ludzkimi myślami. Niezależnie od tego, jak bardzo ci, którzy brali udział w spisywaniu Kursu, chcą wtłoczyć te niezwykle piękne świetliste i pełne idee w jakieś ramy ich własnego ograniczenia, to nie uda im się to i jest to wręcz śmieszne. Ktoś w końcu będzie musiał – również w tych grupach, które się tym teraz zajmują – spojrzeć na to i powiedzieć: „Hej, to wszystko prawda! Rzeczywistość, w której się znajdujemy obecnie, może zostać przemieniona w inny czasoprzestrzenny układ odniesienia”.

Zajmę się teraz psychologią oporu wobec tego przesłania, ponieważ jest oczywiste, że ograniczający czynnik nazywany śmiercią, czy też liniowością czasu, aspektami, stopniami i odstępami, wzrostem i słabnięciem, stanowi część percepcyjnego umysłu. Taki umysł broni się po prostu – w swoich ramach ograniczenia – przed Pełnią czy też Wiecznością. Oczywiście na tym polega konflikt. To właśnie człowiek wytwarza jako swój ograniczony układ odniesienia. Odległość między jego myślami to konflikt, prawda? Czy to jest prawdziwe? Ależ to jest prawdziwe! Widzi on przecież te myślokształty, które go atakują z powodu jego poprzednich i przyszłych skojarzeń.

Łączymy tu bardzo dużo idei. Jeśli będziesz w stanie wyjść poza swoje ograniczone, niezwykle ograniczone skojarzenia religijne i filozoficzne, i sprowadzić to wszystko do prostego stwierdzenia, że przyspieszasz czas – łączysz Alfę i Omegę, przyczynę i skutek… Idea ewolucji, idea przejścia z tego, co powolne, do tego, co szybkie, jest twoją własną ideą. Co za wspaniała myśl! Mógłbyś wziąć zdanie, które wypowiada Jezus o tym, że bez względu na to, jak bardzo cię kusi, by myśleć inaczej, to przyczyna i skutek nie są oddzielone. To zaś byłoby twoim wyjściem poza czas, prawda? Natychmiastowym. Im bardziej je do siebie zbliżysz, tym większą ponosisz odpowiedzialność za myśl; im bardziej zbliżasz skutki do siebie samego, tym bliższy się stajesz wieczności. To wszystko, co tak naprawdę ci prezentujemy. Twój problem i problem tej Ziemi polega na uznaniu tego. Daj spokój! Ja siedzę tutaj w samym środku sekwencji twojego snu! A nazywamy to snem, iluzją bądź halucynacją dlatego, że to po prostu nie może być prawdziwe. To, co nazywasz ego – i nie mów mi, że tym nie jesteś, ponieważ jesteś tym, dopóki kojarzysz ze sobą myśli w czasie – nie może być prawdziwe. Ego po prostu nie istnieje. Nie będziemy nawet zajmować się myślą: „No cóż, ono jest prawdziwe, a następnie próbuje coś zrobić”. To bzdura. Jeśli zaczniesz się przyglądać zmianie jakości myślokształtów w czasie, to zobaczysz natychmiast, że ego nie jest prawdziwe i nigdy nie było prawdziwe. Cokolwiek byś nie uczynił, to go nie urzeczywistnisz. Lecz to cię nie powstrzyma przed byciem prawdziwym i utożsamianiem się w jakikolwiek sposób chciałbyś się utożsamiać.

Śmieszne jest to, jak umysł trzyma się czasu i przewiduje swoją śmierć. On mówi tak: „Ja to zrobię”. I w tym samym momencie umiera, lecz tego nie widzi. Jeśli czas nie jest tak naprawdę czymś odrębnym, jeśli rzeczywiście nie ma odległości między przyczyną a skutkiem, to on trzyma się jedynie napięcia między nimi i dosłownie wymyśla własną śmierć. O tym właśnie ci mówię. Śmierć jest twoim wynalazkiem. Co za absurd! Wystarczy, że powiesz: „Nie umrę”, a nie umrzesz. Wystarczy, że powiesz: „Wierzę ci, nauczycielu”. Czy jesteś na to gotowy? Nie chcesz tego usłyszeć. Mówię ci, że nie możesz umrzeć. Nie możesz tak naprawdę zrobić z czasu sekwencji. Upierasz się, że możesz, ponieważ ty sam jesteś sekwencją zdarzeń. Czy atakujesz mnie, gdy o tym mówię? Oczywiście, że tak! Atakujesz pojęcie nie-śmierci. Lecz nie możesz umrzeć, nie może ci się powieść unicestwienie samego siebie. Skończmy z tym absurdem. Możesz sobie wymyślać, co chcesz, na temat pójścia gdzie indziej po śmierci i powracania tutaj; możesz robić z tym, co chcesz w swoim układzie odniesienia. Jedyny czas, w którym mógłbyś się obudzić i ujrzeć swoją pełnię, jest TERAZ. Idea, że śnisz, może być dla ciebie bardzo cenna. Gdziekolwiek nie spojrzysz, widzisz jedynie swoje myślokszałty w jakimś miejscu w tkaninie odległości między początkiem a końcem. Rozumiesz? Widzisz to? Pewnie, że tak. Ja zaś mówię ci, że ty, indywidualnie – i jedynie ty – możesz użyć całej mocy swojego umysłu, by wyjść ponad to wszystko. Formy, które są dookoła ciebie, nie mają żadnego znaczenia. To jest kurs transformacji twojego umysłu. Przestań zajmować się ograniczonymi genetycznymi skojarzeniami fałszu. Ten kurs wprowadza cię na piękny nowy  poziom. Jezus mówi, że twoje związki cię zabijają. Co innego mogłoby cię zabić? Jeśli to ty wytworzyłeś śmierć, to cóż mogłoby cię szybciej zabić niż formy, które ustanowiłeś, aby zachować swoją ograniczoną tożsamość? Dlaczego uważasz to za trudne? Możesz to rozpoznać jedynie poprzez porzucenie – i tu wracamy do nauczania – czy też niebronienie siebie oraz twojego związku z własną determinacją, by trzymać się ograniczonego stanu świadomości. Czy ktoś tam jeszcze tego nie słyszy? Słyszysz to całkiem nieźle. Ale ci się to nie podoba.

Ja chcę jedynie, abyś dokonał oczywistego prostego wyboru między czasem i umieraniem, a Życiem i Istnieniem na zawsze w Miłości. Dlaczego miałbyś w tym coś stracić? Dlaczego bronicie własnego unicestwienia? Słyszycie mnie, głuptasy? Nie chodzi mi o to, że jesteście głupi. Chodzi mi o to, że jesteście głupi. Chodzi mi o to, że twoje oczy nie zostały zbudowane po to, by widzieć. Cały arsenał słów, jaki masz w  odpowiedzi na to, służy obronie samego siebie. Jak mówi Jezus, ty wymyśliłeś mowę, paplanie, wieżę Babel, aby nie zobaczyć tego, co oczywiste – że jesteś doskonały i piękny. Jeśli cię obrażam, to w porządku. Lecz ja siedzę w samym środku twojego snu. Jak zamierzasz się ode mnie uwolnić? Nie możesz tego zrobić. To wszystko się skończyło. Czyż to nie śmieszne? Jezus mówi w Kursie, że możesz powiedzieć o przeszłości jedynie tyle, że już się skończyła i przeminęła. Jeśli zrozumiesz, że twoja przyszłość jest twoją przeszłością, to i przyszłość przeminie. Jeśli zaś i to przeminie, to możesz natychmiast zobaczyć, że to wszystko już minęło.

Zdanie od Jezusa: „Ten stary świat skończył się dawno temu” być może nabierze dla was, głuptasy, jakiegoś znaczenia w waszym śnie. Myślicie, że was atakuję. Próbuję was poluzować i wytrząsnąć z waszej własnej percepcyjnej kupy. Wybaczcie. To nie było bardzo naukowe określenie. Lecz wszystko, co zostało skonstruowane w świecie formy, jest pozbawione znaczenia. Jezus powiedziałby, że ty umieszczasz to w jakiejś ramie oraz nadajesz temu cechy i znaczenie. Pięknie powiedziane! Ale to obraca się w zgniliznę. I po prostu przemija. Zaczyna śmierdzieć. I znowu zakopujesz to w ziemi i oddajesz cześć swoim skojarzeniom ze śmiercią.  A potem stoicie wokół świadomości, którą zabiliście w swoim własnym umyśle i opłakujecie jej śmierć. Czy chcielibyście na to spojrzeć, wy, bywalcy pogrzebów? O tym jest również mowa w Kursie. Zbieracie się przy piwie i narzekacie na ten czas, który sami ustanowiliście na waszą śmierć. Czy słowo  „obłąkanie” jest w tym miejscu stosowne? O tym jest mowa już w pierwszej części Kursu. Jakże mógłbyś nie zauważyć szaleństwa i obłąkania związanego z determinacją danej świadomości, by w sposób zamierzony narzucać sobie chorobę, ból i śmierć? Zbawienie wynika oczywiście z mojego odnowionego umysłu i jego pewności co do tego, że to nie jest prawdziwe, a więc nie muszę tego osądzać w oparciu o tamte ograniczone skojarzenia. Słyszycie mnie, nowe umysły. Czy to jest nowe nauczanie? Tak!

Czy Ziemia jest prawdziwa? Nie bądź śmieszny! Spójrz przez chwilę na swój związek z wszechświatem. I ciesz się, że twój umysł się teraz rozszerza. Jezus mówi ci, żebyś był szczęśliwym uczniem zamiast próbować się kurczyć i słuchać nawoływań wszystkich twoich poprzednich morderczych zamiarów. To są jedynie wyobrażenia czy też myślokształty, które sam poprosiłeś, aby przekazały ci wiadomość, że to, czego cię nauczam, nie może być prawdą! „Nie mów mi, że nie możesz się nauczyć tego Kursu” – mówi Jezus. Nie mów mi tego. Ty sam go napisałeś. Lecz napisałeś go w innej sekwencji myślowej i powróciłeś ze mną teraz na chwilę, aby pokazać jasno, czym jest nasza wspólna rzeczywistość – ta chwila prawdziwego postrzegania, które podzielaliśmy.

Znajdujemy się w God’s Country Place i tak sobie siedzimy i rozmawiamy o byciu poza czasem, czyli tam, gdzie naprawdę przebywamy. Przybyliśmy tu na chwilę, aby ci przypomnieć, że się obudziłeś i odszedłeś stąd, zaś wszystkie męki oraz ból i śmierć, których doświadczasz, są absolutnie nieprawdziwe. Wiem, że jest to dla ciebie trudne. Lecz konieczne jest, abyś zaakceptował moją pewność co do tego, że miłość, dobro i pełnia są prawdziwe i wieczne, i nie mają żadnego związku z twoim percepcyjnym umysłem, który jest chorobą, bólem i śmiercią.

Powinno być dla ciebie oczywiste, dlaczego nauczamy tego jako przebaczenia. Przyjrzyjmy się czemuś pokrótce, psychologowie: już sama idea, że oddzielałbyś od siebie jakiś myślokształt i zaprzeczał temu, że go wytworzyłeś w swoim umyśle, jest tym samym, co konflikt. Dajże spokój! Czy ktokolwiek zechce na to spojrzeć? Kto naprawdę chce to usłyszeć? Konieczne jest zatem, abyś zmienił swe myślenie o formie, którą sam umieściłeś na zewnątrz. Robisz to zaś poprzez włączenie jej do swego umysłu. Ten Kurs polega na włączaniu, a nie oddzielaniu się. Wydaje się, że jest to kurs polegający na medytacji i wyciszeniu własnego umysłu, tak aby umilkły jego koncepcje. Lecz pamiętaj, że umysł jest czynny przez cały czas. Twój umysł w tej chwili kreuje sobie zachcianki. Gdy jednak przestajesz wytwarzać sekwencję w czasie, umysł samoczynnie się szerzy. I właśnie tym masz się zajmować. Idea ćwiczenia przebaczenia ostatecznie stanie się dla ciebie bardzo dziwna, ponieważ zobaczysz natychmiast, że to ty uformowałeś grzech na zewnątrz siebie i od razu mu przebaczysz, i doprowadzisz go do pełni. Chcemy, żebyś właśnie to robił w swoim umyśle. Lecz idea, że będziesz to ćwiczył nie ma tak naprawdę sensu. Dlaczego miałaby mieć sens? Przecież wszystko się zmieni, jeśli na to pozwolisz. Twój prawdziwy problem polega na tym, że posiadanie myślokształtu podtrzymuje twoją egzystencję. Bardzo trudno ci jest zobaczyć, że trzeba dać, aby mieć. Jesteś przecież jedynie ekspresją swoich nagromadzonych skojarzeń – swoich genetycznych wspomnień. Jeśli będziesz się trzymał odległości między swymi myślami, to znajdziesz się w ich posiadaniu, czyli będziesz nimi opętany i ukształtujesz ze swojej percepcji określone utożsamienie w swoim umyśle. Pojęcie dawania staje się więc koniecznością, abyś mógł zobaczyć, że mieć i być to jedno i to samo. Jedno nie jest oddzielone od drugiego. Ty tak naprawdę nie masz myśli. Ty jesteś myślami. I to właśnie się dzieje, gdy pełny umysł doświadcza swojej pełni. Zaczyna szerzyć swoją poszerzoną tożsamość. Poprzez przemianę swojego umysłu staje się ostatecznie pojedynczą, pełną tożsamością.

Niczego nie da się oczywiście rozwiązać za pomocą konfliktu. Ty zaś myślisz, że można rozwiązać konflikt poprzez zachowanie równowagi lub włożenie swoich przeszłych form w czasowe ramy. A w ten sposób tylko rozszerzasz długowieczność. Wieczność zaś nie jest „długim czasem”, ale ty bardzo długo tkwiłeś w czasowych ramach. Rezultatem równowagi musi być śmierć, ponieważ jest ona ideą dualizmu lub tego, że rzeczywiście istnieją oddzielne myśli. Posłuchaj mnie! Po pierwsze: Idea nigdy nie opuszcza swego źródła. A zatem każda myśl, jaką miałeś jako jej źródło, jest zawarta w tobie. Po drugie: Nie ma czegoś takiego, jak odrębne myśli. Jedyne myśli, jakie kiedykolwiek mogłyby istnieć, to myśli, które emanują z twojego umysłu. Zrozum to, abyś nie szukał już na zewnątrz i nie udawał, że czegoś nie wiesz.

Nie wytwarzaj czegoś po to tylko, by zaprzeczyć, że o tym wiesz, i by pozwalać, aby nauczało cię to z poziomu swego własnego ograniczenia. Tym właśnie są związki na Ziemi: Nikt z nas nie wie, kim jest; ja zaprzeczę tobie, a ty zaprzeczysz mnie i będziemy przez chwilę opierać naszą rzeczywistość w czasie na nicości, a następnie umrzemy i będziemy lamentować, że nie znamy rozwiązania. Co za absurd! Bardzo trudno jest nauczać, że gdy nie wiesz, to zaprzeczasz, i że jest to decyzją. Ty dosłownie decydujesz się nie wiedzieć. Kogo próbujesz nabrać? Wiem, że jesteś czymś dużo większym niż to. Znam was wszystkich doskonale. Jakże mógłbym nie znać? Jeśli chcesz nas umieścić gdzieś w czasie, to będziemy musieli się tu gdzieś wpasować, ponieważ jesteś kombinacją załamania fal świetlnych, czy też  harmonizowania promieni (w znaczeniu ograniczonego stwarzania) poprzez wytwarzanie szczególnych sekwencji  w ramach czasu. A zatem zbieramy się wszyscy tutaj. Lecz jesteśmy jedynie myślokształtami. Muszę więc znać cię doskonale. Czy spotykam cię w różnych stadiach struktury czasu? Jezus mówi, że nie można spotkać kogoś nieznajomego. Mało tego, gdy go spotykasz, to znaczy, że już go spotkałeś we wcześniejszych lub późniejszych ramach. Ty to lubisz. Tym jest reinkarnacja. Ja zaś mówię ci, że się inkarnujesz przez cały czas. Nigdy się nie inkarnujesz ponownie. Ty jedynie zmieniasz się w każdej chwili. Podoba ci sie to? Ktoś zapytał się Jezusa w  Podręczniku dla nauczycieli, czy „reinkarnacja jest czymś cennym”? Wszystko, co chciałoby ci powiedzieć, że życie nie  ustaje, jest cenne, jednak ludzie od razu chcą trzymać się tej myśli, by praktykować swoje rytułały śmierci, a następnie głosić, że przecież Mistrz powiedział, iż reinkarnacja jest w porządku. To nonsens. Ja mogę ci powiedzieć, że wszystko jest w porządku, dopóki nie przemienisz swojego myślenia na ten temat jako ten, który to śni. Ta rzeczywistość jest jedynie twoim snem. Nie jest czymś większym niż to, możesz więc wyjść stąd w tym momencie poprzez zmianę swoich myślowych utożsamień z formą. Przenoszenie gór, jak mówi Mistrz Jezus, to najmniejsza rzecz, jaką możesz zrobić. Dlaczego miałbyś w ogóle zaprzątać sobie tym głowę? W ten sposób jedynie zmienisz konfigurację złudzenia w ograniczonych ramach.  Czy możesz tego dokonać? Ty już to robisz! W każdej chwili. Ja nauczam cię, abyś umarł w tej chwili po to, by żyć. Nie trzymaj się niczego, a będziesz żył. Zmień sekwencję i skróć czas. Czy słyszysz mnie? Niech usłyszą to ci, którzy porafią to usłyszeć.  Czy ty to słyszysz? Czy otwiera się to teraz w twoim umyśle? Czy łączysz tamto percepcyjne rozszczepienie, tę odległość w swoim własnym ciele/mózgu? Czy doświadczasz zmiany i otwarcia w sobie Ducha Świętego?

Oto na czym polega twoja trudność i oto dlaczego potrzebujemy na świecie takich miejsc jak God’s Country Place – miejsc, do których możesz przybyć i doświadczyć pokoju poprzez odłączenie się od konfliktu świata. Jest oczywiste, że gdy patrzę teraz na zegar, to widzę określoną godzinę. To zaś natychmiast stawia mnie w utożsamieniu z rannym wstawaniem, przebiegiem dnia i jego końcem. I tak oto, zanim się zorientujesz, zaczynasz planować emeryturę i wakacje. Idea, że mógłbyś przestać to robić, nie zyskuje oczywiście aprobaty w świecie, który opiera swoją rzeczywistość na przemijaniu czasu i twoim unicestwieniu. Dlaczego tak się dzieje? Przestałbyś kupować ubezpieczenie na życie. Ostatecznie przestałbyś nawet posyłać dzieci do szkoły, której celem było jedynie ustanowienie idei przyszłego pokolenia, które mogłoby dalej żyć, gdy ty już umrzesz. Czy widzisz dlaczego doskonała myśl jest atakowana?

Gdzie szukasz pociechy w obliczu tego ataku, który niechybnie pojawi się jako ocena ciebie oparta na twoich przeszłych utożsamieniach? Miejmy nadzieję, że w tym procesie dojrzewania umysłu istnieją też inni bracia, inni nauczyciele, którzy przyspieszają swój czas. To właśnie Jezus nazywa Kręgiem Pojednania, w którym możecie się połączyć. Jest więc bardzo cenne to, że możecie się spotkać i wymienić z nami utożsamieniem energii myśli.

Oto więc, co masz zrobić: zacznij od stanowczego przyznania, że nie ma innej drogi wyjścia z dylematu liniowego czasu niż porzucenie twojego ograniczonego „ja”. To są same podstawy nauczania inicjacji. Najpierw uznajesz konieczność przemiany swojego własnego umysłu. Następnie pozwalasz, aby wszystko, co robisz, w każdej chwili, w tym pozornym wytwarzaniu czasowej sekwencji, było ukierunkowane na to zapewnienie – jak ująłby je Jezus w Kursie – że możesz niepomiernie skrócić czas. Możesz go dosłownie zakończyć. Dlaczego? Bo choć możesz nie wiedzieć, że to ty wymyśliłeś percepcję, to tak rzeczywiście jest. Gdy już się do tego przyznasz, to skoro masz w swoim układzie odniesienia wiedzę dotyczącą przyszłości, dlaczego miałbyś nie posłużyć się swoją przyszłością już w tej chwili i nie rozpoznać w ten sposób swojej pełni poprzez dzielenie się naszą rzeczywistością?

Jeśli rzeczywiście dokonuje się jakaś ewolucja w umyśle – a ty sam to stwierdziłeś – to czemu nie dokonać mutacji i nie doprowadzić tego do końca, do uświadomienia sobie, że nigdy w rzeczywistości nie opuściłeś Nieba i że tak naprawdę jesteś tu teraz w chwale z całym braterstwem? Czy to jest indywidualne? Pewnie, że tak! Lecz my to rozumiemy; jesteśmy świadomie dylematu, jak wiąże się ze zjawiskiem cudu, któremu zaprzeczasz. Widzisz teraz cuda w tym nowym układzie odniesienia, który cię otacza, a twoje poprzednie skojarzenia zmuszają cię, byś się tego wyparł i powrócił do ograniczonego postrzegania. Nie rób tego więcej. Do diabła z tym! Teraz możesz dokonać słusznego wyboru między  podążaniem ludzką ścieżką do śmierci, a ustąpieniem, jak rzekłby Jezus, i powiedzeniem: „NIE! Istnieje inny sposób patrzenia na to i ja go odnajdę”. A potem coraz bardziej i bardziej podejmujesz się tego zobowiązania. I za każdym razem, gdy to robisz, zbliżasz się do chwili, gdy czas się skończył, ponieważ pamiętasz, że czas skończył się wtedy, gdy się zaczął.

Kończysz więc podróż, która tak naprawdę nigdy nie miała miejsca. Po prostu się budzisz. Ja jestem przebudzony. I znajduję w twoim śnie. Nie ma możliwości, abyś wpasował mnie do swojej sekwencji. Gdybyś potrafił to uznać, to bardzo byś na tym zyskał. Możesz robić cokolwiek chcesz – możesz mi zaprzeczać, atakować mnie lub przyjmować – lecz ja nie będę pasował do twoich kryteriów, ponieważ ogłaszam ci, że nie ma czegoś takiego, jak te kryteria. Ja po prostu przychodzę i tobą potrząsam aż się  obudzisz. Daj spokój. Robię to z miłością i zrozumieniem. To ty skonstruowałeś te rzeczy, które widzisz  – ból i śmierć. Czemu by ich nie porzucić? Czego się boisz? Miłość może być jedynie porzuceniem lęku. Czy to jest tym samym, co porzucenie twojego ja? Hej, twoje „ja” to lęk. Zamień więc to zdanie na: Miłość jest porzuceniem „ja”. Wspaniale! Po prostu się poddaj. Zrezygnuj ze swoich mechanizmów obronnych i przypomnij sobie pełnię i miłość Uniwersalnej Świadomości. Pamiętaj, że właśnie ci powiedziałem, że cię znam. Wszyscy znamy się doskonale. Wspominamy to sobie i wróciliśmy na chwilę do tej struktury snu, by połączyć się w Pojednaniu, by naprawić to pęknięcie w wieczności, które wywołało tę chwilową nieprawdziwą schizmę, za którą czujesz się winny i odpowiedzialny, a ja podzielam to z tobą przez krótką chwilę. Tym jest Pojednanie. Jest to przymierze czy też umowa, którą zawarliśmy; uznanie okropnego błędu, który nigdy się nie wydarzył. Obudźcie się i wróćcie do domu! Zobaczymy was odzianych w światło. Pozwólcie, by te zmiany się w was dokonały. Niech cud się wydarzy. No dalej! Czy wiesz, że byliśmy w stanie zobaczyć was przez chwilę osobiście, a naszym zadaniem w pojednaniu było pojawić się w waszych umysłach.

Ja pojawiam się w twoim umyśle w tej chwili. Jeśli nie ma żadnych odrębnych myśli – co za piękna myśl – to nie ma prawdziwej odległości między nami w czasie i przestrzeni. Nie może być. Jestem z wami zawsze, aż do skończenia świata. Tym właśnie się zajmuję. Dlaczego trudno jest ci to przyjąć? Bałeś się tego. Ależ to jest intymne! Nie zbliżaj się do mnie za bardzo, jak to mawiał Jezus. Pozwól, że będę szedł obok ciebie, ale nie zintegrujesz się ze mną. Dlaczego? Bo stałbyś się mną. Natychmiast osiągnąłbyś swoje Chrystusostwo. Tego nauczamy. I to właśnie ci deklaruję.

To był wykład o czasie. Nie możemy mówić o czasie, nie wspominając o wieczności, ponieważ one są przeciwieństwami, dopóki istnieje idea przeciwieństw w twoim umyśle. Pamiętaj jednak, że one w ogóle się nie porozumiewają. Skojarzeniowe myśli nie komunikują się z rzeczywistością, ponieważ rzeczywistość jest jedną myślą, z której stworzono doskonały umysł. Nazwiemy ją na chwilę Bogiem. On stworzył cię w sposób doskonały w ramach pełni. Nie ma to nic wspólnego z sekwencyjnymi pojęciami, jakie masz na swój temat. Obudź się drogi bracie. Kochamy cię. Do zobaczenia niedługo.

Sięgnij w górę i wejdź na chwilę w swoje światło. To jest twoim zadaniem. Bądź szczęśliwy. Jesteś wolny. Bądź wolny. Wspaniale! Właśnie tak.

Czas nie dzieli się na sekwencje. Innymi słowy, czas, będąc świadomością utożsamienia myśli, czyli tak naprawdę przestrzenią, nie jest liniowy. I ostatecznie, jeśli jest tylko jeden czas – ta chwila – to właśnie tak idea czasu może się najbardziej zbliżyć do bezczasu. To są abstrakcyjne pojęcia, ale i tak zaofiaruję ci te myśli. Każdy rozsądny umysł potrafi zobaczyć, że wieczność, czyli bezczas, jest przeciwieństwem czasu. A zatem możesz podejmować się różnych kombinacji w swoim umyśle w związku z ideami początków i końców i nazywać to życiem. I faktycznie jest to życie, lecz pozostaje ono w konflikcie czy też w oderwaniu od wieczności, czyli pojedynczej pewności co do prawdy i pełni.

Mógłbyś wdać się w sokratejskie dyskusje na temat czasu i bezczasu oraz numeru jeden i niemożliwości dwójki oraz pewności co do subiektywnej rzeczywistości. To jest zabawne i wielu z was lubi tego słuchać. Zajmiemy się tym. Przejdziemy do idei kwantowych i stwierdzimy, że wszystko zawiera w sobie pełnię lub że wszystko dzieje się w tej chwili. Twój umysł zawiera w sobie wszystkie aspekty i stopnie nieliniowego czasu i spójności rzeczywistości; twój umysł jest częścią tego wszystkiego. Wszystko to są prawdziwe stwierdzenia. I tak oto sobie siedzisz, praktykując na przykład Kurs Cudów. Jezus mówi o bezczasie, a ty wydobywasz z Kursu stwierdzenia w rodzaju: „Zrozumiesz to po pewnym czasie” lub: „To może zająć dużo czasu”. Znajdziesz to w Podręczniku dla nauczycieli, ponieważ musimy ci to dać. Nie możemy ci odebrać mechanizmów podejmowania decyzji w percepcyjnym układzie odniesienia.. A tym właśnie jest, drogi bracie, czas liniowy lub ciągły.

Przejdźmy teraz do tego, o czym nie chcecie rozmawiać, wielcy filozofowie. Nie chcecie zastosować swoich pseudofilozofii do psychologii przebaczenia waszym przeszłym układom odniesienia. Co zaś mówi Jezus? Czas jest sztuczką. Zwolennicy „wolnej woli” nie lubią idei, że wszystko już zostało określone. Damy im więc totalną wolność w deterministycznym układzie odniesienia, w którym nieuniknione jest, że cały czas już przeminął. Nie pozwolimy im jednak na wolę unicestwienia, ponieważ wola unicestwienia czy też pogrążenia się w nicości jest niemożliwa.

Nie jesteś niczym innym jak zlepkiem żalów. Przyniosłeś ze sobą do tego układu odniesienia ideę braku czy też potrzeby oraz ataku i obrony. Filozofowie, możecie już przestać robić to, co robicie i spojrzeć na utożsamienia, które przynieśliście ze sobą w tym szczególnym karmicznym układzie odniesienia – na te obrazy, które rzutowaliście na zewnątrz siebie. Jeśli zamierzasz przejść przez doświadczenie inicjacji poprzez ten Kurs; jeśli zamierzasz przyjść do mnie, jeśli zamierzasz zadeklarować swoją potrzebę transformacji, to będziesz musiał spojrzeć na zasadniczą kwestię swojego wypierania się idei, że ty sam sobie zadajesz ból. Dopóki tego nie rozumiesz, to nie masz pojęcia o niczym. O tym mówi ci Mistrz Jezus. Tak naprawdę Kurs naucza tylko tego.

Wiem, że nie lubisz tego słuchać, lecz co nam szkodzi zacząć od tej przesłanki. Nie ma sensu, abyś mówił mi, że ćwiczysz przebaczenie. To absurd. Ćwiczenie przebaczenia to atak na rzeczywistość. Wszyscy uśmiechają się i mówią: „No cóż, ja pracuję nad porzuceniem swoich żalów”. Co za niedorzeczność! Ty przecież jesteś samym żalem. Gdzieś w swoim układzie odniesienia – w tym śnie – faktycznie wierzysz, że skonstruowałeś i umieściłeś te wyobrażenia na zewnątrz siebie w tej ponurej ruderze, jak ją nazywa Jezus. I teraz pozwalasz tym myślom ze snu, które sam wysłałeś, aby wróciły i cię atakowały. Jeśli to nie jest halucynacją, to cóż to takiego? Lecz to powiedziawszy, dopóki nie jesteś chetny, by na to spojrzeć w swoim własnym związku ze sobą, to nie ma sensu, żebyś przychodził do mnie ze wszystkimi filozofiami. Jest taki piękny transpersonalny psycholog, który się nazywa Ken Wilber. Być może go znasz. Napisał piękne teksty o scaleniu i rozwoju świadomości w ewolucyjnym procesie prowadzącym do prawdy. On to bardzo ładnie prezentował dopóki nie dotarł do punktu mówiącego  o jego własnej psychologii, gdzie pojawiły się takie bezsensowne stwierdzenia jak: „Szkoda, że mój guru nie udał się gdzieś na szczyt góry, tak bym nie musiał go osądzać; tak abym mógł go odseparować od mojej rzeczywistości”. On nawet nie próbuje ocenić samego siebie w związku z iluzją. Oto moja wskazówka dla ciebie: Masz całą moc w swoim umyśle. Transformacja może się wydarzyć tylko teraz. Jeśli zrezygnujesz ze swoich przeszłych utożsamień w tym podzielonym na sekwencje czasie, to doświadczysz zmiany jakości czasu. Tak naprawdę tym jest przebaczenie.

Ciąg dalszy nastąpi…