Czy miłość przezwycięży lęk? – O Marianne Williamson, Kursie Cudów, polityce w USA i zmianach w świadomości

Właśnie natknęliśmy się na obszerny artykuł na stronie internetowej New York Timesa mówiącego o debiucie w kampanii prezydenckiej USA Marianne Williamson – autorki kilku bestsellerów, w tym znanej pozycji Powrót do miłości zaispirowanej Kursem Cudów. Marianne nie kryje tego, że Kurs Cudów uratował jej życie i był inspiracją w jej duchowej podróży. Artykuł New York Timesa odnosi się więc również bardzo obszernie do samego Kursu. O ile jeszcze kilkanaście lat temu Kurs albo w ogóle nie był zauważany przez maintreamowe media, albo krytykowany przez jego przeciwników, o tyle artykuł New York Timesa z 5 lipca tego roku – choć może nie sięga do samej istoty Kursu, to i tak mówi o nim w sposób dość obiektywny, cytując fragment Wprowadzenia do Kursu, odnosząc się do jego treści, a także sposobu powstania, a więc pośrednio mówi także o Jezusie jako jego autorze, co do tej pory było zupełnym tabu w mediach publicznych.

Sam fakt pojawienia się tak obszernej wzmianki o Kursie, jak i włączenie się Marianne Williamson do głównego nurtu politycznego w USA można by uznać za pewną oznakę zmieniajacych się czasów. Po pierwsze duchowość przestaje być tylko czymś, czym ludzie zajmują się „na boku” od czasu do czasu, lecz staje się siłą napędową życia aspirującą nie tylko do zmiany naszego wnętrza, ale i do zmiany zewnętrznego odzwierciedlenia, jakim jest nasz świat. Po drugie coraz wyraźniej słyszalny jest w świecie głos kobiet. Coraz więcej kobiet zamiast żyć w cieniu mężczyzn lub próbować upodabniać się do mężczyzn, zaczyna z dumą uwydatniać siłę autentycznej kobiecości, zwanej często świętą kobiecością, wraz z takimi cechami jak łagodność, miłość czy współczucie.

Ktoś mógłby powiedzieć, że scena polityczna świata (w tym również polska scena polityczna) nie zwiastuje szybkiej zmiany paradygmatu – ze świata opartego na lęku i konflikcie na świat oparty na miłości i pokoju. Ktoś mógłby też pesymistycznie patrzeć na perspektywy Marianne Willamson w kampanii prezydenckiej w USA. Faktycznie droga od zgłoszenia chęci ubiegania się o wybór z ramienia Partii Demokratycznej do samej nominacji tej partii, czy wreszcie droga do wygranej w samych wyborach jest jeszcze bardzo daleka. Mimo to swoimi publicznymi wypowiedziami już teraz Marianne Williamson daje ludziom wiele do myślenia. A oto przykład jednej z jej ostatnich telewizyjnych wypowiedzi skierowanej do Donalda Trumpa: „Panie Prezydencie, jeśli Pan słucha, proszę mnie naprawdę usłyszeć: Zaprzągł pan lęk do celów politycznych i tylko miłość może go wypędzić. Ja zamierzam zaprząc miłość do celów politycznych. Spotkam się z Panem na tym polu. I Szanowny Panie, miłość wygra”.

Cokolwiek wydarzy się dalej z Marianne Williamson i jej kampanią, znamienny jest już sam fakt, że coraz więcej ludzi odważnie i publicznie mówi o tym, co im na sercu leży, pokazując szerszemu gronu odbiorców, że istnieje inny sposób patrzenia na świat. Czy miłość przezwycięży świat lęku i konfliktu? Co do tego nie mam wątpliwości. Nie musimy nawet czekać na powszechne przebudzenie ludzkości. Wystarczy, że zajmiemy się szerzeniem prawdy miłości na własnym podwórku. Ostatecznie przecież wszyscy chcemy miłości. Nawet przejawy konfliktu i agresji, z jakimi ludzie mają do czynienia na co dzień w tym świecie, są jedynie wołaniem o miłość. Czy damy więc miłość tym, którzy o nią proszą, czy też będziemy ich bez końca osądzać oraz walczyć z nimi ich własną bronią, czyli lękiem? My sami musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: na czym chcemy skupiać swą energię lub inaczej mówiąc: czemu chcemy oddać swoje życie – miłości, czy lękowi? Gdy zobaczymy wpierw, jak miłość uzdrawia wszystko w naszym osobistym życiu i najbliższym otoczeniu, ujrzymy również wkrótce, jak miłość uzdrawia świat.

A oto link do artykułu z New York Timesa o Marianne Williamson i o Kursie Cudów (po angielsku).