Przeoczenie błędu

Nigdy nie wyzwolisz się od choroby poprzez jej identyfikację i próbę jej uzdrowienia. Wierz mi, próbowałem. Najpierw określałem, co jest ze mną nie tak (lub co jest nie tak z moim bratem), a potem próbowałem temu zaradzić swoimi sposobami. I nawet gdy udawało mi się na chwilę uwolnić od symptomów, chwilę później pojawiały się gdzie indziej (we mnie lub w świecie dookoła mnie).

W końcu zmęczyłem się rozwiązywaniem problemu za pomocą swoich ograniczonych metod. Poprosiłem o całkowite rozwiązanie, o coś kompletnie innego niż moje doświadczenie świata oddzielenia. Nie prosiłem o naprawienie tego, co uznawałem za oznaki choroby i konfliktu. Poprosiłem jedynie o prawdę. Powiedziałem: „Ojcze, niech się stanie Twoja Wola”. I nie oczekiwałem rezultatów. Po prostu zaufałem, że istnieje coś więcej niż moje żałosne postrzeganie świata, w którym konflikt, choroba i śmierć wydawały się możliwe. I wtedy pojawiły się pierwsze doświadczenia światła i uzdrawiającej łaski, które  pokazały mi całkowitą nierealność moich poprzednich ludzkich doświadczeń braku i ograniczenia. Symptomy choroby i konfliktu zaczęły ustępować, ale nie to było najważniejsze. Nie skupiałem się na identyfikacji ustępujących symptomów. Wiedziałem, że uzdrowione ciało i spokojna ziemia są tak samo iluzoryczne, jak chore ciało i ziemia ogarnięta wojną. A więc niezależenie od tego, co się działo, zacząłem całą swoją uwagę skupiać na pamiętaniu Boga.

I teraz mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, wspieranego praktyką Kursu Cudów, że jeśli choroba byłaby prawdziwa, to nie można byłoby jej uzdrowić. Gdybym był ciałem, nie mógłbym się od niego uwolnić. Gdyby grzech był prawdziwy, nie mógłbym mu przebaczyć. Na szczęście nic z tego nigdy nie było prawdą. Nie jestem ciałem. Grzechu (czyli oddzielenia) nigdy nie było, a choroba jest niemożliwa. To, i tylko to, jest gwarancję mojego uzdrowienia. Przebaczenie rozpoznaje nieprawdziwość mojego snu o oddzieleniu i zwyczajnie przeocza błąd. Widzi, że nigdy go nie było.

Kochający Bóg nigdy nie dopuścił, by Jego Syn mógł cierpieć. A ja jestem Jego Synem. Tak samo jak ty. Bóg ma tylko jednego Syna. A Jego Syn jest niewinny, wszechpoteżny i doskonały. Możesz DZISIAJ pozwolić, aby stało się to dla ciebie prawdą, zamiast  uzasadniać własne złudzenia o lęku, cierpieniu i winie. Możesz dzisiaj doświadczyć, że przeciwieństwo Boga nigdy nie istniało. Proś Boga o wszystko, ale nie mów Mu, jak ma ci się objawić. Nie oczekuj rezultatu. Nie ograniczaj Go swoimi koncepcjami i wyobrażeniami. On zna drogę do ciebie. Proś jedynie o uzdrowienie swojego umysłu; o to, abyś mógł doświadczyć prawdy. Po prostu pozwól Bogu być Bogiem. I bądź wdzięczny, że On ma rację, a ty się myliłeś.