Kursowa „dieta”

Kursowa dietaKtoś zadał mi pytanie: „Jak się ma Kurs Cudów do idei bretarianizmu?„. Wyjaśnijmy najpierw, czym jest bretarianizm. Najczęściej definiowany jest on jako „sztuka niejedzenia” lub „odżywiania się światłem”. Idee te zainspirowały mnie do podzielenia się kilkoma refleksjami o Kursie Cudów.

Najpierwsz przebudź się ze snu
Po pierwsze trzeba powiedzieć, że Kurs Cudów nie zajmuje się tym, co robisz w świecie formy, ponieważ wszystko w świecie formy jest złudzeniem. Złudzeniem jest zarówno niejedzenie niczego, jak i jedzenie wszystkiego. Istotne jest więc nie tyle twoje zachowanie, co stan twojej świadomości. Innymi słowy: Czy wiesz, kim jesteś? Czy się przebudziłeś? Czy też nadal śpisz, wierząc że oddzielenie jest prawdziwe? Priorytetem jest zatem twoje przebudzenie. Jeśli zaczniesz rozwiązywać jedyny problem, jaki masz, czyli problem oddzielenia, z poziomu złudzeń (na przykład poprzez próbę niejedzenia), to będziesz miał tylko więcej złudzeń, czyli więcej oddzielenia. Wciąż nie będziesz wiedział, kim jesteś. Zamiast się przebudzić, będziesz miał co najwyżej inny sen, w którym twoje ciało pozostanie nadal w centrum uwagi. Kurs Cudów prowadzi cię do przebudzenia, czyli rozpoznania, że nie jesteś ciałem i nigdy nie byłeś ciałem, ponieważ Bóg stworzył cię doskonałym, nieograniczonym i wiecznym. Gdy zaczynasz to sobie uświadamiać, wtedy wiesz, że nie ma znaczenia, co robisz w świecie formy. Możesz jeść lub nie jeść – cokolwiek ci służy w twojej duchowej przemianie.

Co naprawdę znaczy żywienie się światłem
Kurs Cudów nie zajmuje się tym, co myślisz, ale tym, jak myślisz. Zawartość twojego ludzkiego umysłu jest bez znaczenia, gdyż pochłaniają go całkowicie bezwartościowe, nic nieznaczące, nieprawdziwe myśli. Gdy jednak zaczynasz przemieniać swój umysł, jakość twoich myśli się zmienia. Twoje fałszywe myśli o oddzieleniu są zastępowane prawdziwymi myślami, które myślisz z Bogiem. Można powiedzieć, że wtedy zaczynasz naprawdę „żywić się światłem”. I nie ma to nic wspólnego z tym, co robisz w świecie formy, gdyż rozpoznajesz, że wszystko jest światłem. Światłem jest jabłko, które jesz (lub którego nie jesz), drzewo, na które patrzysz, człowiek, którego mijasz na ulicy. Innymi słowy wszystko jest Bogiem. Oczywiście Boga nie ma w jabłku, drzewie i w człowieku takimi, jakimi ich postrzegasz. Boga nie ma w oddzieleniu, ponieważ On nic o nim nie wie. Dopóki widzisz świat oddzielenia i uznajesz go za swoją rzeczywistość, to znajdujesz się w ciemności i nie masz pojęcia, czym jest światło lub prawdziwe „żywienie się światłem”. Gdy jednak zaczynasz się budzić  i wpuszczać światło do swojego umysłu, wówczas rozpoznajesz, że twoim jedynym pokarmem jest Bóg – Jego miłość i Światło. Rozpoznanie to nie ma nic wspólnego z tym, czy jesz, czy nie jesz.

Zachowanie jest odzwierciedleniem myśli
Oczywiście trzeba powiedzieć, że twoje zachowanie odzwierciedla stan twojego umysłu. Dotyczy to również sposobu, w jaki spożywasz fizyczny pokarm. Jeżeli jesz jedynie po to, aby przetrwać, to jedzenie ukrywa twój lęk przed śmiercią. Pozwolenie sobie na niejedzenie, nawet przez kilka dni, może dość łatwo pokazać, jakim nałogiem dla człowieka stało się spożywanie pokarmów i jakie emocje ono przykrywa. Warto więc zweryfikować swój stosunek do jedzenia – nie po to jednak, żeby coś poprawić, ale po to, żeby spojrzeć szczerze na jakość własnych myśli. A więc gdy na przykład siadasz do obiadu, to czy twoim celem jest zaspokojenie głodu, czy też wielbienie Boga? A gdy już jesz,to czy jesteś świadomy tego, co robisz? Czy jesteś obecny tu i teraz – czy pamiętasz, kim jesteś – czy pozwalasz, aby to to jabłko zabrało cię do Nieba, czy też jedynie zapychasz się, błądząc gdzieś jednocześnie myślami?

Nie ma metody na przebudzenie
W jednej z zasad cudów Kurs mówi o konieczności oczyszczenia umysłu. Ktoś mógłby się zapytać, czy nie można by w takim razie pomóc sobie w oczyszczeniu za pomocą bretarianizmu? Możesz robić cokolwiek dla ciebie działa. Ale jeżeli „niejedzenie” staje się dla ciebie metodą, która ma przynieść określony rezultat, to zaczynasz od fałszywej przesłanki i skazujesz się na porażkę. Dlaczego? Ponieważ urzeczywistniasz w ten sposób jedno ze swoich złudzeń. Mówisz sobie, że jedna iluzja jest bardziej prawdziwa od innej. A to po prostu niemożliwe. Iluzje są iluzjami. Tylko prawda jest prawdziwa. Nie ma więc metody na twoje przebudzenie. Oczyszczenie umysłu nie jest metodą, ale naturalną czynnością, którą następuje samoistnie, gdy twoim jedynym celem staje się Bóg. Nie ma to nic wspólnego z jedzeniem lub niejedzeniem. Ewentualna zmiana twojego zachowania w naturalny sposób podąża za zmianą myślenia. Jeśli przemieniając swój umysł, w pewnym momencie zdecydujesz się nie jeść, to jest to twoja indywidualna sprawa. Nie czyń z tego jednak metody, której następnie się trzymasz. Jeżeli bowiem trzymasz się czegokolwiek, to nie jesteś wolny i czynisz bożka z tego, co robisz.

Odpowiedzialność za swoje myśli
Choć Kurs nie mówi nic o sposobie jedzenia, to mówi, że jesteś odpowiedzialny za swoje myśli. Ich bezpośrednim rezultatem jest to, co czujesz, widzisz i robisz. Gdy wraz z twoją przemianą zmieni się twoja wrażliwość, to być może nie będziesz w stanie jeść pewnych rzeczy, które jadłeś wcześniej. Ja na przykład od wielu lat nie jem mięsa, ponieważ poczułem, że jedząc mięso, biorę na siebie lęk zabijanego zwierzęcia, a miałem już dość własnych problemów i nie chciałem brać na siebie ich jeszcze więcej. Czułem też, że niejedzenie mięsa bardziej sprzyjało fizycznej przemianie, przez którę przechodziłem, ponieważ czułem się lżejszy. Nie czynię jednak z niejedzenia mięsa metody, czy prawdziwszej iluzji, ani nie uznaje się za bardziej rozwiniętego duchowo przez to, że nie jem mięsa. Jest to moja indywidualna decyzja, która wynika z mojej przemiany. Myślę, że podobnie może być z kimś, kto decyduje się nie jeść, pod warunkiem, że decyzja ta wynika z jego przemiany, a nie jest środkiem, który ma do niej prowadzić.

Na czym polega kursowa „dieta”?
Jedyna „dieta”, jaką mogę ci polecić, to zrobienie sobie postu od ego. Możesz zacząć już w tej chwili. Ego to nieprawdziwa odrębna tożsamość, która chwyta się metod na rozwiązanie problemu. A chwyta się ich jedynie dlatego, że nie chce, aby problem został rozwiązany. Wszystkie metody są zaprzeczeniem rozwiązania. Bóg przecież nie jest metodą i nie można rozpoznać nieskończonej natury rzeczywistości za pomocą ograniczonych metod. Rozwiązanie, czyli twoje przebudzenie z twojego snu o oddzieleniu, zaczyna się wydarzać dopiero wtedy, gdy rozpoznajesz, że żadna z twoich metod nie działa. A nie działa po prostu dlatego, że problem, który próbowała uleczyć, nie był prawdziwy. Kurs Cudów wzywa cię do porzucenia wszystkich twoich ludzkich rozwiązań, abyś mógł rozpoznać, że w rzeczywistości nie masz problemu. Bóg stworzył cię doskonałym i nie zmienił o tobie zdania. Ty jednak musisz zmienić zdanie o sobie, żeby przypomniec sobie Boga. Twój post od ego jest właśnie tą zmianą. Jest decyzją, aby porzucić swoje złudzenia i przypomnieć sobie prawdę.

7 Replies to “Kursowa „dieta””

  1. Dziękuję, czekając na wejście do gabinetu ortopedycznego weszłam i ii czytam,czytam,czytam.Od kilku miesięcy studiuję Kurs Cudów.Początkowo nic nie rozumiałam ale mimo wszystko dzień po dniu czytałam.Teraz wierzę,że Twoja strona Rafale pomoże mi iść dalej z większym zrozumieniem.Dziękuję Ci,że znalazłam Twoją stronę.

  2. Cieszę się bardzo że tutaj trafiłem…
    Od jakiegoś czasu interesuję się bretarianizmem, przez co jedząc miałem wrażenie że robię coś złego „powinienem nie jeść”. Zaczynało mnie to już męczyć, gdy pare dni temu znów natrafiłem na kurs cudów, potem na tę stronkę i zacząłem po prostu czytać 🙂 Teraz rozumiem, że to tylko iluzja.
    Pozdrawiam i dziękuję!

  3. niesamowite 🙂 Czytając ten tekst, jem obiad…. 😀 i dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego że nie skupiam się na jedzeniu a nawet na tym co jem. Mało tego. Właśnie ten tekst uświadomił mi że nawet to co jemy jest Bogiem 🙂 Kocham Cię Rafał 🙂 To cudowne uczucie odzyskania świadomości 🙂
    Ciekawe, że jak byłam na kursie w Warszawie, pierwszy raz, prawie nic nie jadłam i nie odczuwałam głodu. Za to odczuwałam niesamowitą wdzięczność i miałam to samo uczucie odzyskania świadomości 🙂 a gdy wtedy, po kursie, poszłam na obiad, jadłam i cieszyłam się posiłkiem, w pełni świadomie go jadłam. Nie spożywałam tego posiłku tylko po to żeby przetrwać czy po prostu się najeść. W pełni jadłam z Bogiem 🙂
    Dziękuję 🙂

  4. Prawdę mówiąc od kilkunastu lat poszukiwałem metod na ogarnięcie mojego życia (nie będę opisywał jakich, było ich wiele) jednak po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że wszystko jest energią/myślą/ideą więc bez sensu jest naprawiać ciało przez ćwiczenia wszelkiego rodzaju.
    Pod koniec 2007 r kupiłem pierwsze wydanie polskie Kursu i chociaż kilka razy przeczytałem tekst to w praktyce nic z tego nie wynikało. Wielokrotnie przypominało to walenie głową w mur. Jednak istotne było to, że dowiedziałem się iż to Umysł tworzy myśli.
    Jedno było i jest dla mnie pewne od tego momentu. Kurs jest jedyną wiedzą, która doprowadzi mnie do Prawdy. Tego zawsze będę się trzymał.
    Stał się CUD … zwą go Rafał 🙂 Odkąd czytam co pisze i mówi moja droga z Kursem nabrała tempa i zrozumienia. Ruszyłem do przodu.
    Jak to kiedyś dawno pisali na necie…
    BiG ThX.

    ps.
    co wyrażało największe możliwe podziękowanie.

  5. fantastycznie to powiedziałeś – sorry za komplement, nie potrzebujesz go.
    Rafał – dzięki, choć nie zamierzałam przechodzić na bretarianizm 😉
    Pozdrawiam