Koniec snu o szaleństwie

Niektórzy bardzo niepokoją się z powodu wyniku wyborów prezydenckich w USA. Dla mne wynik wyborów, jak zresztą wszystko, jest wezwaniem do przebudzenia. Co można zrobić z szalonym światem, jak nie tylko przebudzić się z niego. Czy inny wynik wyborów byłby lepszy? Czy mniejsze szaleństwo jest dla mnie lepszym rozwiązaniem? Nie. Szaleństwo to szaleństwo. A prawda jest prawdziwa i nic innego nie jest prawdziwe. Moim zadaniem jest skupić się na prawdzie, a nie na szaleństwie.

To nie znaczy, że nie interesuje mnie, co się dzieje w moim świecie, ponieważ świat odzwierciedla jedynie stan mojego umysłu. Nie wystarczy sobie jedynie powiedzieć, że świat jest iluzją i że to, co dzieje się w świecie, mnie nie dotyczy. Dopóki to widzę, to mnie dotyczy. A nawet jeśli tego nie widzę bezpośrednio, bo np. nie włączam telewizora, to nadal mnie dotyczy, ponieważ nie mogę uciec od niczego, co dzieje się w moim śnie. Nie mogę być obojętny, ponieważ nie mam żadnych neutralnych myśli. Postawa obojętności byłaby jedynie nie wzięciem odpowiedzialności za swój umysł.

A więc co robię w swoim umyśle, gdy nie uciekam już od samego siebie i pozwalam sobie spojrzeć na szaleństwo? Po pierwsze rozpoznaję, że wszelkie szaleństwo to moje szaleństwo. Świat, które widzę, jest odzwierciedleniem moich obłąkanych myśli – mojej wiary  w oddzielenie od Boga.  Po drugie podejmuję decyzję, by z tym skończyć.

Obłąkane myśli są niepokojące. Budują one świat, w którym nigdzie nie ma porządku. Tylko chaos rządzi światem, który reprezentuje chaotyczne myślenie, a chaos nie ma praw. W takim świecie nie mogę żyć w pokoju. Jestem wdzięczny, że ten świat nie jest prawdziwy i że nie muszę go wcale widzieć, chyba że zdecyduję, aby go cenić. A nie zdecyduję się cenić czegoś, co jest całkowicie obłąkane i nie ma znaczenia. (Kurs Cudów, fragment lekcji 53)

Tak właśnie kończy się szaleństwo. Decyduję się nie cenić dłużej tego, co obłąkane i nieprawdziwe. Jest to moja jednoznaczna decyzja, by nie  przedłużać więcej snu. W jaki sposób nie przedłużam snu? Nie utwierdzam swojej obecności we śnie poprzez obojętność („Świat to tylko iluzja”) ani poprzez bezproduktywną ocenę („Świat schodzi na psy”) ani poprzez zaniepokojenie własnym snem („Boję się, co się stanie ze światem”), ani poprzez próbę naprawy świata („Spójrzmy, jak możemy świat zmienić, żeby było lepiej”). Biorę odpowiedzialność za swój sen i rozpoznaję, że jedyna droga wyjścia wiedzie poprzez obudzenie ze snu. Każda inna droga prowadzi bowiem do przedłużania cierpienia, ponieważ każda inna droga zakłada rzeczywistość snu. Nawet powiedzenie sobie, że świat jest jedynie iluzją, przedłuża cierpienie, bo prowadzi do biernej akceptacji iluzji zamiast do pełnego przebudzenia i końca iluzji.

Można by więc zadać sobie pytanie: Jeśli świat, który widzę, jest iluzją, to co ja tutaj robię? To pytanie Jezus zadawał mi dwa tysiące lat temu i zadaje ponownie teraz: Co robię w miejscu, do którego nie przynależę? Co robię w świecie, w którym wydają się istnieć ograniczenie, ból i śmierć? Czy nie mam dość? Czy wciąż satysfakcjonuje mnie to, co widzę? Czy zamierzam udawać, że moje Królestwo jest jednak z tego świata? Czy zamierzam twierdzić, że któreś z moich złudzeń jest jednak prawdziwe? Nie. Skoro żadna z moich myśli nie jest rzeczywista, to i świat, który odzwierciedlają moje myśli, nie może być rzeczywisty. Nie jest to dla mnie jedynie koncepcją, lecz prawdziwym doświadczeniem budzenia się ze snu. Budzę się ze snu, ponieważ moja tolerancja na ból się wyczerpała. Zbyt bolesne stało się niebycie z Bogiem w Niebie. A więc w każdej chwili – w tej chwili – budzę się z mojego snu i przypominam sobie, że nie ma alternatywy dla Boga, dla Nieba, dla Miłości, dla doskonałej wiecznej duchowej Rzeczywistości Życia. Nie ma żadnego świata. Jest tylko Bóg. Jest tylko Rzeczywistość.

Jeśli chcesz, zapraszam Cię do posłuchania nagrania z dzisiejszego dnia…

Listen to „Koniec snu o szaleństwie” on Spreaker.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*