Jak prawdziwie świętować Boże Narodzenie?

Oto najnowsze tłumaczenie fragmentu przekazu Jezusa, który – za pośrednictwem Jayema (Jona Marca Hammera) – mówi o tym, jak świętować Boże Narodzenie. Przekaz ten jest zatytułowany “Święta Chwila”, czyli dokładnie tak samo, jak bożonarodzeniowy rozdział 15 Kursu Cudów. W tym przekazie jednak Jezus mówi dużo o praktycznych aspektach świętowania Bożego Narodzenia, łącznie z tym, jakie prezenty możesz ofiarować najbliższym. 🙂 Podaje ci On również konkretne ćwiczenia, jakie możesz robić, a które nadadzą prawdziwy sens świętowaniu narodzin Chrystusa w tobie. A więc posłuchaj:

Zbliża się pewien czas w waszym kalendarzu, który nazywacie okresem Bożego Narodzenia. Tak jak mówiłem wam wiele razy wcześniej, możecie być pewni, że to nie był miesiąc moich narodzin na tym świecie, lecz czas ten stał się symbolem – symbolem narodzin Światła w świecie, podobnie jak moje życie stało się najbardziej uniwersalnym symbolem w ludzkiej psychice na to, co musi się wydarzyć w każdym stworzonym umyśle.

Albowiem tylko to, co naprawdę kładzie kres wędrówce duszy, przypomnienie, że tylko prawda jest prawdziwa, rozpoznanie tego, że Chrystus – który jest po prostu czystą świadomością niesplamioną przez lęk, spoczywającą w pamięci, że jedynie Miłość jest prawdziwa – ów symbol mego życia czczony w tym oto czasie Bożego Narodzenia – to właśnie powinno być przepełnione modlitwą, milczeniem, świętowaniem z prawdziwymi przyjaciółmi Serca. Z tymi, którzy są chętni połączyć się z tobą w świętowaniu każdej miłującej myśli, której doświadczyło was dwoje, was czworo czy też was stu.

Wyobraź sobie, że w trakcie Świąt Bożego Narodzenia opowiadacie jeden drugiemu historie o chwilach, w których wiedzieliście, że Miłość działała poprzez was. Tu w tym miejscu, w którym mieszkacie – na tym małym punkciku na Ziemi – używacie powiedzenia: „gawędzić” czy też „pogawędka”. Cóż by to były za cudowne historie! Gdybyście spotkali się w tym okresie Bożego Narodzenia, by się wzajemnie posłuchać, by podzielić się doświadczeniami, o których wiecie w swoich sercach i duszach – że Bóg, który jest jedynie Miłością, poruszał się poprzez was oraz mówił i działał na tym świecie. Czyż to nie byłyby wspaniałe święta? Czyż to nie byłby czas wielkiego świętowania, kiedy to oddawalibyście cześć wielkiej odwadze każdego z was w danej grupie za to, że ośmieliliście się wybrać działanie z miłości zamiast z lęku; kiedy to odłożylibyście wszelkie wspomnienia czy tez ślady myśli o chwilach, w których wydawało wam się, że zawiedliście i zrobilibyście tylko jedno: świętowali owe chwile Miłości – albowiem w tamtych chwilach działaliście jako ucieleśnienie Chrystusa. Dosłownie urzeczywistnialiście to, co było istotą mojego życia – przyjście Chrystusa na ziemię, do ciała i do umysłu oraz Jego narodziny w świecie. Albowiem każda Święta Chwila to Boże Narodzenie.

Czy chcielibyście urządzić takie spotkanie? Czy nie wywołuje to w was dreszczu radości i ekscytacji? A co by było, gdybyście zapakowali wasze prezenty i umieścili w nich tylko kartkę papieru lub kilka kartek, na których napisalibyście drugiej osobie o wszystkich chwilach, jakie przychodzą wam do głowy, w których otrzymaliście od tamtej osoby dar miłości? Czyż to nie byłby drogocenny podarunek? Przypomnienie bratu i siostrze, że faktycznie odnieśli sukces – i to prawdopodobnie dużo częściej niż to sobie uświadamiają.

Czy zechciałbyś to zrobić? Czy brzmi to jak dobry prezent do zaofiarowania drugiej osobie? Cóż takiego mógłbyś dać ze sfery materialnej, co mogłoby stanowić tak trwały dar? Co mogłoby dorównać darowi polegającemu na zakomunikowaniu świadomości drugiej osoby, że poprzez nią doświadczyłeś daru Miłości? Co mogłoby zainspirować tę duszę do poznania prawdy o tym, kim jest, do bycia zainspirowaną, do ożywiania jeszcze większej ilości tych chwil, w których rodziła Chrystusa?

A zatem wszystkim, którzy słyszą te słowa, pozostawimy swobodę, by wykazali inicjatywę i poeksperymentowali z tym całkowicie nowym podejściem do okresu Bożego Narodzenia. Możesz być pewien, że wasze PKB nie będzie przez to wyglądało najlepiej, lecz czyż to ono ma w te święta dobrze wyglądać?

Czy nie nadszedł czas, by promienieć jasnością, która uzdrowi wszelkie rany i lęki, nieufność i osąd? Czy nie nadszedł czas, aby Chrystus narodził się w tym świecie? By naprawdę świętować i być przedmiotem świętowania i uwielbienia? W jaki sposób możesz oddawać chwałę Chrystusowi? Z pewnością nie poprzez uczestnictwo w czynnościach, w których cała uwaga jest skupiona na mnie. Zamiast tego stwórz takie czynności, w których zaofiarujesz swoją uwagę i chwałę Miłości braciom i siostrom, poprzez których Miłość dotknęła twoją duszę. To właśnie oznacza oddawać cześć Chrystusowi i musi być to powszechnie rozpoznane.

Ja tak naprawdę nie mogę się doczekać dnia, w którym życie Jezusa, syna Józefa zostanie całkowicie zapomniane przez wszystkich, ponieważ będą oni zbyt zajęci byciem Nim oraz świętowaniem życia i obecności Chrystusowego Umysłu między sobą. A wówczas, gdy moje imię się pojawi, to ktoś powie:

Ach tak, był jakiś brat o tym imieniu. Chyba żył tutaj dawno temu. Wróćmy do tego, czym zajmujemy się w tej chwili.

To rzeczywiście byłoby coś odmiennego.

Przyjrzałem się temu, co nazywacie opartą na moim imieniu religią. I zapewniam cię, że wywołało to smutek w moim sercu i duszy, ponieważ moje przesłanie nie zostało usłyszane ani przyjęte. Posługując się projekcją przerzucono chwałę na posłańca zamiast uwielbić jego przesłanie.

Podczas Bożego Narodzenia, gdy tak wielu gromadzi się w tych budynkach, by mnie wspominać, by skupiać uwagę na historycznym wydarzeniu, które miało miejsce tak dawno temu, widzę, jak w swych duszach próbują oni z lęku dokonać projekcji Chrystusowego Umysłu na zewnątrz siebie i trzymać go w bezpiecznej odległości. A gdy opuszczają te budynki, nie dokonała się żadna przemiana. Jeśli chcesz mnie pamiętać tego dnia, proszę zapamiętaj mnie jako przyjaciela dla świata, brata równego każdemu z was i pod żadnym względem niebędącego ponad wami. Jeśli chcesz mi oddać jakąkolwiek cześć, proszę, przypomnij swoim braciom i siostrom o tych chwilach, w których to oni przynieśli ci dary Chrystusa; o tych chwilach, gdy zostałeś podniesiony na duchu i zainspirowany, o chwilach, w których zostałeś uzdrowiony i przemieniony w ich obecności, gdy podjęli się oni tego odważnego czynu pozwolenia, by za ich pośrednictwem została dana Miłość. Gdy będziesz świętował w ten sposób, moje serce zaprawdę się rozraduje. Oto przemiana, jaka musi zajść na waszej planecie i w waszej ludzkiej świadomości.

Jedynie lęk dokonuje projekcji sedna prawdy na zewnątrz ciebie i utrzymuje ją na dystans. Ten świat nie ma ci do zaofiarowania niczego, czego mógłbyś potrzebować. Żadna materialna rzecz cię nie dopełni. Żaden związek cię nie dopełni. Nic nie może cię dopełnić. Już jesteś spełniony w swoim doskonałym związku z Bogiem. Twoim jedynym zadaniem jest rozwijać w sobie coraz bardziej pamięć tego, bo to właśnie w tych chwilach, w których Miłość płynęła poprzez ciebie, doświadczałeś najgłębszego pokoju, największej radości, najgłębszej pewności co do tego, kim jesteś. To jest ów wzniosły stan. To jest ów subtelny element, którego poszukujesz w każdym opartym na rezultatach obrazie, marzeniu czy przedsięwzięciu. Czy to ma dla was sens?

Święta Bożego Narodzenia, msza ku czci Chrystusa. Czemu nie miałoby to być świętowanie całej masy Chrystusów, radujących się sobą nawzajem? Aż pewnego dnia masa krytyczna zostanie osiągnięta i nie będzie już potrzebny żaden krytycyzm.

Zaprawdę, ukochani przyjaciele, są takie chwile, kiedy wielu z nas chciałoby po prostu znaleźć sposób na to, by zsunąć z waszych umysłów to, co nazywacie zasłoną ignorancji czy też zapomnienia. My widzimy, kiedy cierpicie, czujemy, kiedy cierpicie, ponieważ jesteśmy jednym z wami, ponieważ jesteście aspektem Chrystusowego Umysłu, jedynym świętym Synem Bożym. A jednak ze względu na waszą suwerenność nikt nie może zdjąć tych zasłon za was. One pozostają na swoim miejscu tylko dlatego, że je wybraliście. Spójrz więc w wielkiej niewinności i zobacz, na czym się opierasz, gdy postanawiasz, aby kierował tobą lęk, a nie Miłość. Albowiem wszystko, co się pojawia, pojawia się tylko w ramach twojej własnej suwerennej świadomości. I możesz zobaczyć na zewnątrz jedynie to, co postanowiłeś widzieć wewnątrz. I jesteś w stanie osądzić to, co na zewnątrz, tylko dlatego, że już osądziłeś samego siebie.

Kiedy doświadczasz niecierpliwości w stosunku do jakiegoś brata czy siostry, jest tak dlatego, że istnieje w tobie takie miejsce, w którym byłeś niecierpliwy wobec samego siebie. Jest takie miejsce w tobie, które woła o twoje przebaczenie i miłość. I gdy znajdujesz owo miejsce w swoim wnętrzu i przynosisz do niego światło, i szerzysz tę Miłość na tę część ciebie, nagle odkrywasz, że w stosunku do drugiej osoby czujesz jedynie cierpliwość. Za każdym razem, gdy patrzysz na kogokolwiek lub na cokolwiek z osądem, może to być jedynie projekcją odzwierciedlenia w twoim własnym wnętrzu, które osądziłeś.

Gdy postrzegasz jakiś brak w świecie, jest tak dlatego, że w danym momencie wybrałeś postrzeganie, że brak mieszka w tobie. Co zatem przywraca świadomość świętego widzenia? Powinieneś już to wiedzieć – decyzja, by wybrać Królestwo; by po prostu zatrzymać się i sobie o tym przypomnieć. By upoić się tą Miłością do siebie, by pozwolić, aby dobrze w ciebie wniknęła, a potem, gdy ponownie otworzysz oczy, nagle okazuje się, że świat, który widzisz, się zmienił. Albowiem Miłość naprawdę zmienia i uzdrawia wszystko. A to jest jedynym celem, jaki czas i przestrzeń mogą mieć. Nie ma tu niczego do osiągnięcia poza jednym: przywróceniem pamięci Boga w siedzibie duszy, tak że staje się ona dla Miłości doskonałym harmonijnym kanałem stwarzania.

Gdy zatem podejmiesz się swoich planów, będziesz wiedział, że ty jedynie tworzysz środowisko, za pomocą którego będą mogły się wyłonić Święte Chwile. To są powody do świętowania! To są powody do tego, by tańczyć! To są powody do wielbienia! To są powody do bycia wdzięcznym! Patrzysz teraz na wszystkie chwile jak na wymówki, by dobrze się bawić. Nie rozwiązujesz problemu głodu na ziemi. Nie kładziesz kresu problemowi molestowania dzieci. We wszystkich układach odniesienia, w jakie wkraczasz, szukasz relacji, w której umysłom zostaje przywrócona Miłość, gdy łączą się one w tej relacji. A to oczywiście kładzie kres problemowi głodu na ziemi, problemowi molestowania dzieci i wszystkiemu, co nie jest Miłością.

We wszystkich swych przedsięwzięciach nie staraj się więc osiągnąć rezultatu, który sobie wyznaczyłeś, lecz raczej pozwól Miłości, aby była strumieniem, który cię niesie i dodaje ci energii w twej podróży w danym układzie odniesienia. I bądź czujny na owe chwile połączenia z drugą osobą, która bawi się z tobą w tym układzie odniesienia, po to, abyście mogli sobie przypomnieć Miłość.

Zakończymy zatem to proste przesłanie jeszcze jednym ćwiczeniem. Gdy wieczorem będziesz przykładał głowę do poduszki i zauważysz, że zmęczenie ciała powoduje skupienie uwagi na odpływaniu świadomości – gdy dusza faktycznie zaczyna wycofywać swoją uwagę ze sfery fizycznej i podróżować ku innym wymiarom podczas, gdy ciało śpi – w tym okresie przejściowym, tuż przed odpłynięciem w stan snu, zapytaj siebie:

Jak wiele Świętych Chwil pozwoliłem sobie dzisiaj doświadczyć?

Możesz być pewien, że będą takie chwile, kiedy twoją odpowiedzią będzie wielkie okrągłe zero. Pamiętasz takie dni? Czyż nie wydaje się wówczas, że świat jest bardzo przygnębiający? Pamiętaj jednak, że na zewnątrz możesz widzieć jedynie to, co już zobaczyłeś wewnątrz.

To jest bardzo potężne ćwiczenie, którego wcale nie przekazuję ci beztrosko. Posłuchaj uważnie – dokładnie to samo pytanie zostało mi zadane przez jednego z moich esseńskich nauczycieli, gdy miałem około czternastu lat. I było mi zadawane każdego dnia przez następne dwa lata! „Czy pamiętałeś wczoraj wieczorem przed położeniem się spać – ty, młody Jezusie, synu Józefa, któremu wydaje się, że zna wszystkie odpowiedzi – czy pamiętałeś policzyć swoje Święte Chwile?” I jak dobrze wiesz, w wieku czternastu lat jest często wiele zer i wiele: „Nie, znowu zapomniałem”.

A gdy wreszcie zacząłem doświadczać transformującej mocy tego przypomnienia, zacząłem też sobie uświadamiać mądrość mojego nauczyciela i wtedy coraz bardziej, każdego wieczoru, rozkoszowałem się tym czasem – tuż przed ową chwilą odpływania świadomości – kiedy to mogłem sobie przypomnieć Święte Chwile, których doświadczyłem danego dnia. Ten czas był dla mnie jak najsłodsze cukierki; stał się najcenniejszym czasem w mojej świadomości. I od momentu, gdy miałem piętnaście i pół roku praktyka ta stała się podstawą i sensem mojego wstawania każdego poranka. W ten sposób podtrzymywałem układ odniesienia, w którym mogłyby pojawić się Święte Chwile. Właśnie to napędzało całą moją posługę; właśnie to napędzało całe pole mojego pragnienia aż do momentu, gdy było ono tak mocno ugruntowane, tak głęboko osadzone, że nie mogłem się go pozbyć. I wszystko w polu mojej świadomości, suwerenności mojej duszy – ty też masz swoje pole suwerenności – stało się w pełni określone, zsynchronizowane, poświęcone i oddane tylko jednemu – temu, by doświadczyć Świętej Chwili. Wszystko w moim umyśle – nawet każdy mój ruch – zostało za moją zgodą przemienione tak, aby służyło doświadczeniu Świętej Chwili

Pozwól, że przedstawię ci na to drobny dowód. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego nieustannie próbowałem połączyć się z umysłami takimi, jak umysł tego mojego kochanego brata, po to, aby znaleźć układ odniesienia, za pomocą którego mógłbym komunikować się i łączyć z moimi braćmi i siostrami? Czy jest tak dlatego, że uważam, iż macie urojenia? Czy dlatego, że myślę, iż trzeba was poprawić? Bynajmniej. Impuls całej pracy, jaką wykonuję po to, by wejść w pole ludzkiej świadomości, bierze się z doświadczenia i wiedzy, że Święta Chwila jest perłą ponad jakąkolwiek cenę. Albowiem w Świętej Chwili pamięta się doskonale Boga.

No cóż, wyszło szydło z worka.

Wyobraź sobie coś takiego… Wyobraź sobie, że po raz ostatni chodzisz po swojej Ziemi utożsamiony z workiem cząsteczek, które nazywasz ciałem. I wszystko w tobie jest skoncentrowane jedynie na tworzeniu takich układów odniesienia, w których między tobą a twoimi braćmi i siostrami może dojść do doświadczenia Świętej Chwili. Jedynie to sprawia, że podnosisz głowę z poduszki każdego ranka. Jak by to było żyć w ten sposób? Czyż nie warto się nad tym zastanowić? Jest w porządku, że miewałeś chwile, w których zdarzało ci się chcieć czegoś innego. I oto udowodniłeś sobie winę, deprawację, swoją porażkę; udowodniłeś sobie, że świat jest naprawdę złym miejscem i tym podobne rzeczy… To wszystko są jedynie filmy w kinie – wiesz, jak w tych kinach, do których idziesz obejrzeć film i masz tam dziesięć lub dwanaście ekranów, a ty wybierasz, które obrazy będą wibrować w twoim systemie nerwowym. Wszystkie te wybory w umyśle są tylko filmami. Tylko filmami. Tylko filmami. Prędzej czy później zmęczysz się patrzeniem na ekran i odłożysz na bok popcorn. Rzucisz na podłogę serwetkę i wyjdziesz z kina, wyjdziesz na zewnątrz, wrócisz do Rzeczywistości.

A Rzeczywistość jest Obecnością Miłości. Wielką radością związku. Te chwile, w których dwa umysły łączą się – i to jest oczywiście najwspanialsze, czego możecie dokonać – gdziekolwiek dwóch lub więcej zbiera się w imię moje… Co to znaczyło? W wibracji rozpoznania, że tylko Święta Chwila ma jakąkolwiek wartość jako środek uzasadniający świętowanie i uwielbienie – oznacza to Rzeczywistość Bożej Obecności.

Pomiędzy dniem dzisiejszym a dniem Bożego Narodzenia masz konkretną ilość dni, kiedy to będziesz rankiem podnosił głowę z poduszki i kładł ją na niej znowu wieczorem. A co, gdybyś poświęcił ów czas między chwilą obecną a dniem Bożego Narodzenia na to, aby przystąpić do ćwiczeń, które wam sugerowałem w trakcie tego spotkania? Podczas tych praktyk nauczysz się rozkoszować Świętymi Chwilami z twoimi braćmi i siostrami oraz z wielką żarliwością pragnąć poświęcać całą swoją uwagę na ich doświadczanie. Czyż to nie wprowadzi cię w Święta Bożego Narodzenia niepodobne do żadnych innych? Będziesz bowiem w stanie cieszyć się mądrością i głębią radości w takim stopniu, w jakim pozwoliłeś im rozwinąć się w swojej świadomości, podobnie jak wyćwiczyłeś się, aby nie zadowalać się tylko oglądaniem jakichś filmów.

Oto dopełniło się przesłanie, które chciałem wam przekazać – tym z was, którzy są tu obecni i tym z was, którzy będą obecni, gdy usłyszą wypowiedziane tu teraz słowa.

Boże Narodzenie to naprawdę cenny dar, jeśli patrzy się na nie z właściwej perspektywy. Użyte dla właściwego celu – aby było Chrystusową Mszą – Świętowaniem Chrystusa. Jest to połączenie z braćmi i siostrami w świętowaniu każdej Świętej Chwili, która promieniała z ciebie w ciemność tego obłąkanego świata. Pamiętaj bowiem, że świat zrodził się z pragnienia stworzenia czegoś, co przeciwstawia się Królestwu. I od tej samej chwili Miłość pracowała na rzecz przemiany snu i przywrócenia rzeczywistości.

Świętuj swoje sukcesy, świętuj swoje Święte Chwile poprzez wzajemne świętowanie waszych miłujących myśli i gestów – chwil, w których każdy z was zrodził i wyraził Chrystusa.

A więc zapytam tych z was, którzy są tu teraz obecni: jak się macie?

Dobrze.

To dobrze!

Czy ktoś z was chciałby publicznie zadeklarować chęć do nałogowego uzależnienia się od Świętych Chwil? Możecie nawet stworzyć dla siebie grupy wsparcia.

Któż by chciał wyjść z takiego nałogu? Zobaczysz nawet, jak możecie się wspierać w jego pogłębianiu!

To powiedziawszy, faktycznie nie przez przypadek podsunięto wam to porównanie – choć zabrzmiało ono trochę tak, jakbym sobie drwiny stroił – chyba tak to nazywacie. Zapewniam was jednak, że ja niczego nie stroję.

Jak by to było przemienić cel twoich związków i twoich przyjaźni, aby głównym ich zamiarem było wspieranie drugiej osoby w pamiętaniu i podtrzymywaniu Świętych Chwil? Czy to zmieniłoby wasze spotkania biznesowe? Albowiem w tym jest prawdziwa moc i dar twoich związków i twoich przyjaźni: by odnaleźć, wyszukać i przyciągnąć je do siebie i by nie godzić się na nic mniejszego niż związki oparte na świętym pragnieniu rozwijania zdolności pamiętania Miłości, tak abyście spotykając się mogli doświadczać coraz więcej Świętych Chwil. Czy warto byłoby mieć taki cel?

No cóż, to zależy od ciebie! To zależy od ciebie!

Bacz zatem uważnie na to, co zostało właśnie powiedziane – że wyszukasz i poprzez swoje pragnienie przyciągniesz do siebie – nie godząc się na nic mniejszego – związki oparte na tym zobowiązaniu.

No cóż, to dotyczy również mojego dziadka.

Nie chodzi o to, że odrzucasz drugą osobę. Oznacza, że przyglądasz się mądrze temu, w co angażujesz swój czas i energię. Które ze związków w twoim życiu faktycznie się do tego nadają? Który z nich by się nadał, gdybyś tylko dał z siebie odrobinę i zaplanował spotkanie biznesowe poświęcone omówieniu tego, jak twój związek może być przemieniony i udoskonalony na tyle, aby pomagał wam we wzajemnym wspieraniu się w doświadczaniu Świętych Chwil? Możesz być pewny, że jeśli – nawet w tej chwili – pozwolisz sobie na uważne zbadanie wszystkich swoich związków, to zobaczysz natychmiast, którym – być może – powinieneś poświęcać mniej czasu i energii, a które przyniosą dużo dobrych owoców przy niewielkim wysiłku z twojej strony. Czy byłbyś chętny, aby to zrobić?

Kilkoro z was trzyma w swoim umyśle pytania. W istocie, niektórych z tych pytań trzymaliście się tak kurczowo, że to, czym się tu dzieliliśmy, czasami się od tych pytań odbijało.

Kto z was chciałby zatem zadać pytanie, któremu moglibyśmy się razem przyjrzeć? Nie zadasz go jednak? Czyż nie jest tak dlatego, że część ciebie zna odpowiedź, która już została udzielona? To zaś może oznaczać tylko to, że pytania przechowywane w twoim umyśle nigdy nie są tak naprawdę czymś prywatnym. Czy wiedziałeś, że kiedy coś się dzieje w twoim życiu i wchodzisz do pokoju podczas jakiejś imprezy z pytaniem kołaczącym się w twojej głowie, to wszyscy natychmiast wiedzą, co się dzieje w twojej świadomości? Dzięki społecznemu dostosowaniu będą oni oczywiście udawać, że tego nie wiedzą. Nie ma czegoś takiego jak prywatność, ponieważ wszystkie umysły są tylko fragmentami jednego Umysłu. Nie ma niczego, czego wszyscy by już nie wiedzieli. Nie warto więc wysilać się, by coś ukrywać.

Rzeczywiście…

A więc jak się wszyscy miewacie? Czy warto było poświęcić czas, żeby uczestniczyć w tym spotkaniu?

Obawiam się, że muszę was poinformować, że to nie było warte mojego czasu – bo ja nie mam żadnego czasu! Mam tylko nadzieję, że było to warte czasu mojego brata, który pozwolił mi użyć swego umysłu i ciała.

Ponieważ to krótkie spotkanie ma się ku końcowi, chcę, żebyś wiedział jedno: Kocham cię. Moja miłość do ciebie jest tak wielka i głęboka, że nie możesz jej pojąć dopóki twoja świadomość nie będzie tak mocno osadzona w pragnieniu Świętych Chwil, że staną się one niczym mocno splecione ze sobą na sznurku korale, tak mocno, że czas zniknie i pozostanie tylko jedna ciągła Święta Chwila. Albowiem w tejże chwili będziesz tak mocno osadzony w Chrystusowym Umyśle, że będziesz mnie znał doskonale, ponieważ będziesz znał siebie, razem zaś będziemy znali Ojca i Ojciec będzie znał nas, zaś nasza podróż do snów zostanie przemieniona w świętowanie Królestwa Niebieskiego, które nie zna ani narodzin, ani śmierci, ani ograniczenia.

Jestem jedynie twoim przyjacielem i twoim bratem, i zapewniam cię, że nie jestem oddzielony od miejsca, w którym ty się znajdujesz. Zaś w ciszy twego serca i umysłu możesz się ze mną połączyć kiedykolwiek chcesz, ponieważ nie będziesz miał trudności z przekonaniem mnie, abym użył jakiegoś związku do wykreowania Świętej Chwili. Ja zawsze jestem skory do zabawy! To zaś może oznaczać jedynie to, że nie jesteś sam. Nie może być tak, że pójdziesz gdzieś, gdzie nie będziesz dostrzeżony, usłyszany, rozpoznany i przywrócony jako dar i moc Miłości. A zatem proszę cię, pamiętaj, że jestem jedynie przyjacielem i bratem dla świata i że wzywam wszystkich, którzy chcieliby posłuchać pełnej chwały Chrystusowej Mszy – Chrystusowego Świętowania.

Zaprawdę zatem Wesołych Świąt Bożego Narodzenia dla każdego z was.

Amen.

Powyższy tekst jest kolejnym fragmentem przekazu prezentowanego już wcześniej we wpisie: Miłość nie szuka rezultatu. Za kilka dni będzie dostępne całe tłumaczenie wraz z audio.

4 Replies to “Jak prawdziwie świętować Boże Narodzenie?”