O tym jak przestać sobie radzić z lękiem

Jak przestać sobie radzić z lękiemDopóki radzisz sobie z lękiem, to nie masz go jeszcze dość. Gdy już sobie nie radzisz, poddajesz się i wpuszczasz Boga do swego umysłu, a wówczas rozpoznajesz, że lęk jest niczym.

Co to znaczy „radzić sobie z lękiem”? To znaczy nie pozwolić go sobie w pełni poczuć. To główne zajęcie człowieka: zrobić wszystko, by nie poczuć swojego lęku.

Radzenie sobie z lękiem jako ucieczka przed Bogiem
Ludzka kondycja jest kondycją radzenia sobie z lękiem. Im lepiej człowiek radzi sobie ze swoim lękiem, tym bardziej wydaje się przystosowany do świata i nie prosi o nic innego poza tym, co oferuje świat. Wydaje się usatysfakcjonowany tym, co ma; być może nawet uważa, że się nie boi, nie zdając sobie sprawy, że lęk motywuje wszystkie jego działania. A jest tak zawsze, dopóki identyfikuje się ze swoim ciałem i ze swoimi myślami w czasie i przestrzeni. Wszystkie jego sukcesy i pozorne przyjemności przykrywają jedynie lęk, który drzemie pod nimi wszystkimi. Czego tak bardzo boi się człowiek? Boi się utracić złudzenia odrębnej tożsamości. Boi się umrzeć jako ego. Boi się połączyć z Bogiem, który jest jego jedyną rzeczywistością.

Niektórzy ludzie nie ukrywają, że się boją, ale oni również radzą sobie z lękiem, próbując się go pozbyć. Oni również nie chcą go poczuć. Bo gdy go w pełni poczują, to rozpoznają, że tożsamość, która się boi, jest niczym. To cena, która człowiek nie od razu chętnie chce zapłacić. Woli się bać niż uświadomić sobie, że nie ma się czego bać. Bo gdy uświadomi sobie, że nie ma się czego bać, to uświadomi sobie również, że tożsamość, która się boi, nie jest prawdziwa. Tylko miłość jest prawdziwa. A miłość nie zna czegoś takiego, jak odrębna tożsamość. Miłość zna tylko samą siebie – swoją pełnię.

Temu, co rzeczywiste, nie można zagrozić. To, co  nierzeczywiste, nie istnieje. W tym zawiera się pokój Boży (Kurs Cudów, Wprowadzenie)

Poczuć siebie
Gdy zaczynasz zdawać sobie sprawę, że nie radzisz z lękiem, jesteś bardzo bliski przebudzenia ze snu o lęku. Od przebudzenia dzieli cię wówczas tylko jeden mały krok. W każdej sekundzie dnia wybierasz, czy zrobić ten krok, czy też ponownie ulec pokusie przezwyciężania lęku poprzez chwilowe odurzanie się sukcesem czy przyjemnością lub pogrążanie się w depresji czy też w jakikolwiek inny sposób, jakiego używałeś do tej pory, by nie poczuć w pełni siebie.

Czy jesteś gotów zrobić ten krok? Innymi słowy, czy jesteś chętny poczuć siebie? Możesz to zrobić w każdej chwili. Możesz to zrobić w domu, w pracy, w parku lub na zatłoczonej ulicy w środku miasta. Wystarczy, że będziesz ze sobą całkowicie szczery. Gdy jesteś szczery, to musisz zdać sobie sprawę, że wszystko, co nie jest doskonałą miłością, jest lękiem. Albo w tej chwili jesteś całą miłością, jaka jest, i wszystko tym jest, albo jesteś lękiem. Nie ma niczego pomiędzy. Spójrz więc na świat, który widzisz. Czy wszystko w nim jest zjednoczone, niezniszczalne, wieczne i wolne? Jeśli nie, to reprezentuje nieprawdziwy stan lęku, w który uwierzyłeś.

Nie przestawaj szczerze i wnikliwie patrzyć na to, co robisz w swoim umyśle. Praktyka Kursu Cudów nie jest nauczaniem o miłości, ponieważ już nią jesteś w rzeczywistości i tego nie można nauczyć. Praktyka tego Kursu to uświadomienie sobie przeszkód, które postawiałeś na drodze miłości, tak aby można było z nich zrezygnować i faktycznie doświadczyć miłości, którą jesteś. Jeśli nie zdasz sobie sprawy z przeszkód, to będziesz tkwił w nieświadomości, mając wrażenie, że kochasz, choć w głębi siebie jesteś przerażony. A więc bądź uważny na chwile lęku, które do tej pory przeoczałeś. Zwróć uwagę, że gdy postrzegasz siebie jako ciało i drugiego człowieka jako ciało, to panicznie boisz się połączenia. Wolisz zachowywać maskę odrębnej tożsamości – być może nawet bardzo miłej tożsamości – niż się połączyć. Połączenie oznacza bowiem koniec świata takiego, jakiego znasz. Połączenie oznacza doświadczenie miłości, która nie zna oddzielenia.

Od totalnego lęku do totalnej miłości
Pełne uświadomienie sobie lęku, jakim jest ludzka kondycja, prowadzi do wyzwolenia z lęku, gdyż kończy rozdwojenie w twoim umyśle. Zamiast rzutować lęk na świat i mówić „boję się czegoś”, rozpoznajesz, że twoja ludzka tożsamość jest tym samym, co lęk. Nie dzielisz się więc swoim lękiem z kimś lub czymś „innym”. Przez ułamek sekundy jesteś całym lękiem, jaki jest. Gdy jesteś samym lękiem i nie ma już nikogo ani niczego, na co można by ów lęk przerzucić, wtedy wydarza się cud. Totalny lęk okazuje się totalną miłością. Zaczynasz doświadczać swojej pełni; pełni miłości, którą jesteś. Uświadamiasz sobie, że nie ma niczego poza tą pełnią. Wówczas widzisz wyraźnie, że lęk jest złudzeniem. Jest on złudzeniem częściowości i oddzielenia. W momencie gdy przestajesz udawać, że możesz być częściowy – że możesz być oddzielony od siebie samego – wówczas luka między tobą a tobą się zamyka i lęk się kończy.

Gdy raz tego doświadczysz, wtedy zaczynasz rozumiesz, że wszystko przed tym momentem poddania się było jedynie podtrzymywaniem lęku. Nawet to, co nazywałeś miłością, było lękiem, gdyż wszystko, w co wierzyłeś i co myślałeś, opierało się na wierze w oddzielenie. Teraz jednak wiesz, że lęk nie ma racji bytu, ponieważ oddzielenie nie ma racji bytu. Nie ma czegoś takiego jak odrębna tożsamość.

Lęk wytworzył wszystko, co – jak myślisz – widzisz: całe oddzielenie, wszelkie rozróżnienia i mnóstwo różnic, które, jak wierzysz, składają się na ten świat. Nie ma ich. To wróg miłości je wytworzył. Lecz miłość nie może mieć wroga, toteż nie mają one przyczyny, bytu ani konsekwencji. Można je cenić, ale pozostają nierzeczywiste. Można ich szukać, ale nie można ich znaleźć. (Kurs Cudów, fragment lekcji 130)

Życie na krawędzi
Nie musisz więc już przezwyciężać lęku. Próbując przezwyciężyć lęk, tylko podtrzymywałeś przekonanie o jego prawdziwości w swoim umyśle.

Wszelkie próby rozwiązanie błędu przez próby opanowania lęku są jednak daremne. W rzeczy samej  potwierdzają one moc lęku przez samo założenie, że trzeba go opanować. Prawdziwe rozwiązanie opiera się jedynie na opanowaniu poprzez miłość. (Kurs Cudów, Rozdział 2, VII)

Gdy nie walczysz już z lękiem i nie boisz się lęku, lecz zatrzymujesz się w wyciszeniu i pozwalasz go sobie w pełni poczuć, wtedy lęk przyobraża się w miłość, którą w rzeczywistości jest. Nie ma przecież niczego poza miłością To, co nazywałeś lękiem było tylko twoją interpretacją miłości. Gdy na chwilę przestajesz interpretować to, co widzisz, i definiować samego siebie, zaczynasz doświadczać tego, co JEST, poza swoimi definicjami. Można więc powiedzieć, że nie dzieli cię żaden dystans od doświadczenia miłości. Miłość i lęk są dokładnie w tym samym punkcie. Nie ma innego punktu niż ten, w którym jesteś. Ty decydujesz, co będzie twoim doświadczeniem.

Gdy nie próbujesz już przezwyciężać lęku, zaczynasz żyć niejako na krawędzi. Zdajesz sobie sprawę ze swojego lęku i zamiast przykrywać go koncepcją miłości, pozwalasz na jego przemianę, dzięki czemu możesz doświadczyć miłości w tym samym miejscu, w którym widziałeś pozory lęku. W ten sposób w każdej sekundzie wychodzisz z czasu do wieczności, z oddzielenia do pełni, z lęku do miłości. Nie udajesz już przed sobą, że część twojej ludzkiej kondycji jest do przyjęcia, że odrobina lęku jest w porządku. Nie próbujesz szukać trwałości w tym, co nietrwałe, miłości tam, gdzie jej nie ma, bezpieczeństwa w samym środku zagrożenia, nieśmiertelności w mroku snu śmierci. (Kurs Cudów, fragment lekcji 131). Zajmujesz się jedynie uwalnianiem od swoich złudzeń i przyjmowaniem Miłości Boga. Robisz to poprzez uświadomienie sobie niemożliwości sytuacji, w której się znajdujesz. Nie próbujesz już uczynić możliwym tego, co niemożliwe. Poddajesz się.

Czy zrobiwszy to, możesz wciąż funkcjonować w świecie? To jest jedyny naturalny sposób funkcjonowania. Gdy trwałeś w stanie lęku, nie mogłeś prawidłowo funkcjonować. Polegałeś bowiem na sobie, wierząc że jesteś oddzielony od swojego Źródła i że musisz sobie radzić sam. To nie jest funkcjonowanie. To jest zastraszanie samego siebie na śmierć. Gdy jednak polegasz na Bogu i to On jest twoim Życiem, Domem i bezpieczeństwem, wówczas lęk staje się niemożliwy.

Obecność lęku jest oczywistą oznaką, że ufasz we własne siły. Świadomość tego,  że  nie  ma  się  czego  bać,  wskazuje,  że gdzieś w twoim umyśle, choć w miejscu, które jeszcze niekoniecznie rozpoznajesz, przypomniałeś sobie Boga i pozwoliłeś Jego sile zająć miejsce twojej słabości. W momencie, gdy jesteś gotów to zrobić, nie ma już naprawdę czego się czego bać. (Kurs Cudów, fragment lekcji 48)

One Reply to “O tym jak przestać sobie radzić z lękiem”

  1. Dziękuję Rafał za ten artykuł 🙂
    Pięknie opisałeś schemat lęku, teraz największą pracą będzie wdrożenie tego w życie. Zaprzestanie tłumienie i czucie całym sobą. Dziękuję, dziękuję, dziękuję, że mogę z każdym dniem uwalniać rzeczy, które mi przeszkadzają w prawdziwym duchowym widzeniu i czuciu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*