Jak prosić?

Prawdziwa prośba o pomoc jest równoznaczna z przyjęciem pomocy. Jest tak dlatego, że zawsze otrzymujesz to, o co prosisz. Jeśli prosisz, a nie widzisz rezultatów swojej prośby, to jest tak dlatego, że albo nie prosisz szczerze, albo nie prosisz o to, czego naprawdę chcesz, albo już otrzymałeś odpowiedź, ale jeszcze jej nie rozpoznajesz. Przyjrzyjmy się temu przez chwilę.

Kiedy nie prosisz szczerze
Gdy prosisz o doświadczenie pokoju, ale jednocześnie w sercu trzymasz się żalu, to twoja prośba nie jest szczera. Gdy prosisz o oświecenie, ale chcesz się trzymać odrębnej tożsamości, to oszukujesz sam siebie. Kluczem do naprawy tego błędu myślowego jest przyjęcie jednego celu. Nikt nie może dwom panom służyć.

Kiedy nie prosisz o to, czego naprawdę chcesz
Ludzie często proszą o rzeczy czy też o rozwiązanie konkretnych problemów. Zawężają więc prośbę do ciasnych ram swojego postrzegania. Nie proszą o to, czego naprawdę chcą. Lub może należałoby powiedzieć, że nie wiedzą, o co naprawdę proszą, gdy myślą, że czegoś chcą. Gdy nie wiedząc, kim jesteś, prosisz o rzeczy z tego świata, to wierzysz, że jesteś z tego świata. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 19, 21). A jeśli twoim skarbem jest świat, to tak naprawdę nie prosisz radość, lecz o cierpienie, ponieważ wierzysz, że jesteś tożsamością ludzką, która jest zdolna do cierpienia.

To wcale nie znaczy, że masz się umartwiać i odmawiać sobie rzeczy z tego świata. Masz prosić o doświadczenie tego, kim naprawdę jesteś, bo przecież tego naprawdę chcesz. A gdy już wiesz, kim jesteś, to możesz robić cokolwiek chcesz. Jeśli zaś nie wiesz, kim jesteś, to tak naprawdę nie masz niczego. A więc, jak mówi Jezus: Starajcie się naprzód o królestwo, a wszystko inne będzie wam dodane (M. 6, 33). A więc zamiast prosić o poprawienie swojego związku lub znalezienie właściwego partnera, możesz prosić o rozpoznanie tego, czym jest miłość. Zamiast prosić o uzdrowienie ciała, możesz prosić o uzdrowienie umysłu, który błędnie utożsamił się z ciałem. Zamiast prosić o lepszą pracę lub więcej pieniedzy, możesz prosić o doświadczenie obfitości (które na poziomie formy może, ale niekoniecznie musi się objawić w postaci pieniędzy). Można by sprowadzić to wszystko do jednej prośby: prośby o pamięć Boga lub o prawdę. Rzeczy z tego świata są jedynie wartością dodaną – produktem ubocznym twojego skupienia na tym jednym celu.

Kiedy otrzymałeś odpowiedź, ale jej nie rozpoznałeś.
Gdy szczerze prosisz o pokój, o miłość, o prawdę, to zawsze natychmiast otrzymujesz odpowiedź. Być może nie od razu jesteś w stanie ją rozpoznać, ponieważ zmysły twojego ciała wydają się mówić ci coś innego. Kluczem do rozpoznania odpowiedzi jest więc zaufanie. Praktykę zaufania możesz rozpocząć od pamiętania, że zawsze otrzymujesz natychmiastowy rezultat swoich myśli. Po drugie, dobrze jest pamiętać, że nie chodzi o to, co widzą oczy twego ciała, ale o to, jak się czujesz.

Natychmiastowe rezultaty
To, co czujesz, świadczy o tym, o co prosisz. A więc na przykład jeśli czujesz smutek, to znaczy, że prosisz o smutek. Gdy czujesz radość, to znaczy, że prosisz o radość. Prośba i jej rezultat są jednoczesne. Czy można czuć radość, nie widząc jeszcze jej namacalnych fizycznych skutków? Tak – można, jeśli twój umysł będzie skupiony na prawdzie. Skupienie na prawdzie i zaufanie sprawiają, że ostatecznie zupełnie przestajesz wierzyć w swoje złudzenia. Ta przemiana w twoim umyśle musi za sobą ostatecznie pociągnać również zmianę na poziomie formy.

Sprzeczna prośba
A co się dzieje, gdy prosisz o radość będąc smutnym? Jest to klasyczny przykład rozdwojenia umysłu. Świadczy on o tym, że nie przyjmujesz do wiadomości, iż w tej właśnie chwili prosisz o smutek. Próbujesz rozszczepić swój umysł na jedną część, która czuje smutek i drugą, która w przyszłości będzie radosna. To jednak niemożliwe. Przyszła radość jest bowiem złudzeniem. A zatem prosząc o coś tak, jakbyś jeszcze tego nie miał, prosisz tak naprawdę o kontynuację tego, co już masz.

Wyzwolenie ze sprzeczności
Proszenie o radość z pozycji smutku, jest prośbą o kontynuację smutku. Prosząc z pozycji smutku (lub choroby, cierpienia, czy jakiejkolwiek formy ograniczenia), prosisz w oparciu o przekonanie, że jesteś oddzielony od Boga. Nie jesteś. Nie możesz więc prosić o wyzwolenie ze smutku, cierpienia czy choroby. Zakładałoby to bowiem, że smutek, cierpienie czy choroba są prawdziwe. Możesz jednak prosić o pomoc w rozpoznaniu, że są nieprawdziwe – aby stało się to faktycznie twoim doświadczeniem. Innymi słowy decydujesz się zobaczyć daną sytuację oczami Ducha Świętego, czyli tej części twojego umysłu, która jest świadoma prawdy. Znasz tę część bardzo dobrze, ponieważ w rzeczywistości jest to jedyna część ciebie, jaka istnieje. Gdy patrzysz na problem w świetle świadomości, to rozpoznajesz, że twój problem był tylko wymyśloną historią, której pozwalasz teraz odejść. I właśnie tak przypominasz sobie, że nie jesteś oddzielony od Boga. Tak naprawdę tylko o to przypomnienie prosisz w modlitwie – o pamięć tego, że już teraz stanowisz jedno z Bogiem. Gdy w ten sposób przypominasz sobie, kim jesteś, a w świetle tego przypomnienia znika twoje poczucie odrębności, wówczas smutek, cierpienie czy choroba stają się niemożliwe.

Istota modlitwy
Istotą szczerej modlitwy jest przyjęcie tego, o co prosisz. Jedna z zasad cudów w Kursie Cudów przypomina nam, że poprzez modlitwę miłość jest otrzymywana (Kurs Cudów, Rozdział 1, jedenasta zasada cudów). Czyli można by powiedzieć, że modlitwa nie jest nawet proszeniem, lecz otrzymywaniem.

Jak więc prosić? Tak, jakbyś już otrzymał, ponieważ w rzeczywistości już otrzymałeś. Liniowy czas jest złudzeniem. Nie mówimy tu jednak o zwykłej afirmacji, lecz o otwarciu umysłu na prawdziwe doświadczenie tego, że Bóg już dał ci wszystko, o co prosisz.

Jak otworzyć się na to doświadczenie? Poprzez wewnętrzne pragnienie serca, które jest twoim indywidualnym pragnieniem doświadczenia Boga i obcowania z Nim. Duchowa modlitwa jest modlitwą serca i nie ma nic wspólnego ze słowami, które wypowiadasz w myślach lub na głos. Przypomnijmy wskazówkę Jezusa z Kazania na Górze: Modląc się nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie (Mt 6, 7-8). Czy to może być naprawdę tak proste? Jeśli Bóg wie, czego ci potrzeba, i daje ci to już w tej chwili, to wystarczy, że to przyjmiesz. Twoje proszenie w modlitwie nie jest więc żądaniem ani oczekiwaniem, lecz jedynie przyjmowaniem, tego, co w rzeczywistości już jest twoje.

Proszenie o pomoc Ducha Świętego
Większość ludzi myśli, że modlitwa służy do tego, aby Bóg spełniał ich pragnienia. Utożsamiając się z ego i prosząc o rozwiązanie konkretnego problemu lub wypełnienie postrzeganego braku, tak naprawdę proszą o kontynuację oddzielenia i to otrzymują. Niezależnie od tego, czy ich problem zostanie rozwiązany, czy nie, potwierdzają sami dla siebie, że są oddzieleni.

Na szczęście Bóg nie ma nic wspólnego z owym koncertem życzeń. Bóg wie, że już masz wszystko i że nie jesteś od Niego oddzielony. Nie słyszy więc próśb, których nie rozumie. Nie znaczy to, że cię zapomniał i że jesteś skazany sam na siebie. Kurs Cudów przypomina ci, że odpowiedzią Boga na problem, którego nie zrozumiał, jest właśnie Duch Święty, który prowadzi cię przez nieskończenie mały i bezsensowny labirynt nadal postrzegany przez ciebie w czasie, choć jego już od dawna nie ma (Kurs Cudów, Rozdział 26, V)

Możesz więc w modlitwie poprosić o pomoc Ducha Świętego w konkretnej sprawie, ale nie proś o to, aby została rozwiązana na twoich warunkach. Poproś raczej o to, żeby stała się Wola Boga lub inaczej mówiąc zdecyduj się przyjąć Jego Wolę. Gdy prosisz w ten sposób, nie musisz się przejmować rezultatem, ufając, że będzie on, a nawet już jest doskonały. Choć rezultat twojej prośby odzwierciedli się oczywiście w świecie formy, ponieważ forma jest skutkiem twoich myśli, to nie skupiasz się na zmianie formy, lecz na zmianie swojego postrzegania formy. Przemieniasz swój umysł, a w ślad za tym zmienia się również twoje doświadczenie świata.

Prośba o pomoc może być skierowana do Ducha Świętego bez kontaktu z drugim człowiekiem lub w obecności drugiego człowieka. Gdy prosisz swego brata o pomoc w spojrzeniu na daną sytuację inaczej, to prosisz, by reprezentował on dla ciebie Ducha Świętego. Nie przynosisz mu problemu, po to urzeczywistniał twoją historię i czynił tym samym problem prawdziwym. Prosisz jedynie o światło, ponieważ sam na chwilę uwierzyłeś w ciemność. Nie musisz sam próbować wychodzić z ciemności. Możesz użyć swojego brata. A ponieważ światło twojego brata jest twoim światłem, dlatego w waszym połączeniu dokonuje się uzdrowienie i znikają złudzenia.

A gdy już pamiętasz, kim jesteś…
Spójrzmy jeszcze przez chwilę na ideę proszenia o pomoc z perspektywy pamiętania, kim jesteś. Można by powiedzieć, że gdy pamiętasz, kim jesteś, to nie potrzebujesz  prosić o pomoc, bo już wiesz, że masz wszystko. Owszem, jeśli nie widzisz już świata formy. Jeżeli jednak widzisz świat formy, to nawet gdy wszystko wydaje się wspaniałe, to nie przestajesz prosić. Jest tak dlatego, że Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni (J, 5,19). Pozostawanie w nieustannej modlitwie (czyli w czynności otrzymywania miłości Boga) pomaga w wyjściu poza własne koncepcje. W każdej chwili oddajesz więc swoje życie i swoją wolę w Ręce Boga.

Przypomnijmy, jak wcześnie zdefiniowaliśmy proszenie: Nie prosisz o coś, czego nie masz, lecz o to, co już jest twoje. A więc gdy wiesz, kim jesteś, twoja prośba o pomoc jest jednoczesna z przyjęciem pomocy. Spójrzmy na nasz przykład ze smutkiem i radością. Gdy pamiętasz, kim jesteś, to prosisz tylko o radość. Mówi o tym na przykład lekcja 285 Kursu Cudów: W chwili, gdy uznam moją świętość, będę prosił tylko o rzeczy radosne. A zatem gdy uznajesz swoją świętość, czyli gdy pamiętasz, kim jesteś, to nie możesz doświadczać smutku, gdyż smutek jest zapomnieniem tego, kim jesteś. Twoje proszenie tylko o rzeczy radosne jest więc po prostu ich przyjmowaniem lub inaczej mówiąc zbieraniem owoców twojego rozpoznania siebie.

7 Replies to “Jak prosić?”

    • Pierwszy raz zetknąłem się z Kursem w 1999 r. i już wtedy całkowicie zmienił on moje życie. Jednak tak naprawdę moja historia i długość czasu, w jakim posługiwałem się Kursu Cudów, nie mają żadnego znaczenia. 🙂