Era Serca

Dzisiaj podczas rozmowy z jedną osobą, która poprosiła mnie o pomoc w uwolnieniu pewnych blokad w sobie, poczułem ogromną wdzięczność, że mogłem trwać w pozycji świadka, który obserwuje, jak Duch Święty w niej rozświetla i uzdrawia wszystkie pozorne problemy. Ja niczego nie robiłem, a jedynie usuwałem się z drogi, pozwalałem na przepływ Ducha i łączyłem się z prawdą, która już była w tej osobie. Zdumiewała mnie łatwość, z jaką to wszystko się działo. Nie było potrzebne żadne nauczanie, a jedynie połączenie na poziomie serca. Tego tak naprawdę każdy tutaj pragnie: wrócić do serca, wrócić do Siebie, wrócić do Domu. Jedyne, co mam do zrobienia, to na to przyzwolić. Innymi słowy pozwolić Duchowi, aby używał mnie w taki sposób, jaki najlepiej może służyć obudzeniu tej prawdy w człowieku, którego spotykam.

Gdy to robię, czyli gdy z pokorą przyznaję, że sam z siebie nie wiem niczego, wtedy w tej pustej przestrzeni Duch może naprawdę działać z poziomu dużo głębszego niż intelektualny umysł, z poziomu prawdziwej mocy i prawdy. I wówczas uzdrowienie dzieje się bardzo szybko, ponieważ dusza człowieka, który przychodzi z pozornym problemem, już zna odpowiedź. Ja nie muszę jej znać.  Mogę jedynie pomóc jemu samemu się uzdrowić. Mogę jedynie stworzyć bezpieczną przestrzeń, w której uzdrowienie i objawienie dzieją się same. A wtedy, gdy się dzieją – tak jak miało to miejsce dziś rano – zalewa mnie fala wdzięczości i wzruszenia. Nie tylko za to, że mogę służyć, być kanałem dla miłości, ale przede wszystkim za to, że mogę tę samą miłość dostrzec w drugim człowieku. I w ten oto sposób spotkanie z nim staje się komunią dusz; czymś, czego oboje bardzo pragnęliśmy. I choć wydaje się, że ja dałem coś jemu, tak naprawdę to on dał coś mnie: możliwość zachwycania się tym, jak działa Duch, i jak piękna i święta jest dusza, która do mnie przychodzi.

Większość z nas zapomniała o tym pięknie, o tej świętości, utożsamiwszy się z intelektualnym umysłem, ze światem i ze swoimi myślami. Czy możemy to sobie teraz przypomnieć? Czy możemy to przypominać innym poprzez nasze własne pamiętanie? Tak. To zależy jedynie od naszej decyzji, na czym chcemy skupiać swoją uwagę. Jeśli skupimy ją na sercu, to będziemy pamiętać. I będziemy przypominać innym to, o czym może chwilowo zapomnieli, ale za czym w głębi duszy tęsknią. Będziemy budzić siebie i ich samych. Będziemy łączyć się z ich duszami i w ten sposób pomagać im nawiązać to połączenie z prawdą o nich samych, z celem, dla którego przyszli na tę Ziemię. A zrobimy to poprzez patrzenie na nich z przestrzeni serca.

Tak naprawdę nie mamy wyjścia. To, co dzieje się i będzie się działo teraz na Ziemi to era serca, era przebudzonego serca. Intelektualny umysł, który tak długo wydawał się rządzić światem, będzie musiał sercu ustąpić. Dlaczego? Dlatego, że nasze serca się budzą. A budzące się serca obejmują wszystko, przywalają na wszystko, ufają wszystkiemu i kochają wszystko. W tym jest ich moc. W tym jest nasza moc.

Serce nie walczy z umysłem. Serce po prostu zaprasza go do domu, do komunii, do wspólnego stołu, do świętowania prawdy. A w tym domu, w naszym prawdziwym domu – w przestrzeni serca – lęki umysłu tracą swoją rzekorną siłę, stają się coraz bledsze, a wreszcie zostają zapomniane. Gdy nasze serce przytula to, z czym walczyliśmy – egotyczny umysł – wówczas ego ma tylko jedno wyjście: rozpuścić się w naszych objęciach. Jego jedyna pozorna moc wynikała z naszej walki, z naszego oporu, z naszej próby poprawienia samych siebie, z naszej niezgody na to, co jest, czyli – jednym słowem – z naszego trzymania się idei oddzielenia w naszym umyśle. Gdy jednak ponownie obejmujemy to, co odrzucaliśmy, oddzielenie się kończy. Miłość w nas, Bóg w nas obejmuje cały nasz sen o oddzieleniu i zdaje się mówić: zawsze kochałem cię tą samą niezmienną miłością, a teraz ty pozwalasz to sobie poczuć. Budzisz się do Mojej miłości, którą jest twoją.

7 Replies to “Era Serca”

    • “Autyzm” to definicja intelektualnego umysłu, który mówi, że z kimś innym jest coś nie tak. A może spróbuj patrzeć na swoją córkę właśnie z przestrzeni serca, które nie ocenia, lecz akceptuje wszystko i kocha wszystko. Nawet jesli ona nie zareaguje od razu na Twoje odmiennne postrzeganie, to ty poczujesz się inaczej. A wszelka zmiana zaczyna się od Ciebie. Twoja córka może po prostu odzwierciedlać coś, co prosi o uzdrowienie w Tobie samej. Autyzm może być też odzwierciedleniem niechęci duszy, by przystosowywać się do świata intelektualnych umysłów dorosłych. A może Twoja córka wcale nie musi się przystosowywać? Może ona przyszła jako lekcja dla Ciebie, żebyś odpuściła, uwolniła się od ocen umysłu i nauczyła kochać samą siebie?

  1. Kochany pozostaję w pewności i wdzięczności za wszystkie słowa miłości płynące z przestrzeni serca. Radość bez przeciwieństwa jest moim kompasem i nawigacją w drodze do Naszego Domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*