Czy miłość jest rozsądna?

Przechodziłem ekstatyczne doświadczenia światła oraz medytacyjne stany transcendencji. W trakcie tych doświadczeń byłem szczęśliwy. Czułem, że jestem czystą świadomością i nic innego się nie liczyło. Poczucie odrębnego „ja” oraz fizycznej tożsamości znikało. A jednak nie czułem w tym całkowitego i ostatecznego rozwiązania mojego problemu.

Uświadomiłem to sobie, gdy po takich doświadczeniach stawałem twarzą w twarz ze światem. Nie wiedziałem bowiem, jak dalej funkcjonować w świecie, w którym wszystko wydawało się bez sensu.

Włączenie zamiast oddzielenia
Z pomocą przyszedł mi trening umysłu Kursu Cudów. Dzięki niemu zrozumiałem, że moje pełne pasji doświadczenia transcendencji były wciąż jedynie próbą ucieczki od samego siebie. Usiłowałem pójść gdzieś indziej, na zewnątrz lub inaczej mówiąc „odlecieć”, ponieważ nie zdawałem sobie sprawy, że nie ma dokąd uciec. Pokazał mi to dopiero Kurs Cudów, który pomógł mi zintegrować to poczucie rozszczepienia między radosnymi doświadczeniami światła i błogości z jednej strony, a postrzeganiem świata oddzielenia i konfliktu z drugiej strony. Praktyka Kursu Cudów pokazała mi wyraźnie, że nie ma żadnego świata na zewnątrz mnie, a moje postrzeganie świata było jedynie odzwierciedleniem stanu mojej świadomości.

Zrozumiałem, że nie mogłem uwolnić się od mojego sposobu postrzegania świata poprzez oddzielenie, lecz jedynie poprzez całkowite włączenie. Praktykę włączenia można by nazwać przebaczeniem. Teraz wiem, że gdziekolwiek nie spojrzę, widzę jedynie siebie – swoje własne nieprawdziwe myśli – i mogę je uwolnić poprzez skupienie na prawdzie, która jest doskonała, czysta i wolna. Trening umysłu Kursu Cudów jest treningiem uwalniania, lub inaczej mówiąc usuwania fałszywych myśli w świetle prawdy czy też czystej świadomości.

Życie jako myśl
Kurs Cudów
pomógł mi też zintegrować serce i umysł. Większość nauk duchowych próbuje jedno od drugiego oddzielić. Modne stało się bowiem potępianie umysłu za całe cierpienie tego świata oraz promowanie „posługiwania się intuicją, czuciem, czy sercem” jako rozwiązania wszystkich ludzkich problemów. Choć idee te są cenne, to jednak niewystarczające, aby uwolnić się od złudzeń. Tak zwane „czucie czy kierowanie się sercem” może być bowiem bardzo osądzające, jeśli opiera się na idei oddzielenia. Ileż razy słyszałem, jak ktoś mówił, iż „czuje, że ma coś zrobić” lub „jego serce mówiło mu, by coś zrobić”, lub że „robi coś z miłości”, ale de facto nie było w tym żadnej miłości, a jedynie egotyczny osąd uzasadniony koncepcją miłości. Takie osoby często potrafią być bardzo emocjonalne, ale bycie emocjonalnym nie oznacza, że naprawdę kochają i prawdziwie myślą. Tylko, gdy rozpoznajesz, kim naprawdę jesteś, czyli doświadczasz oświecenia własnego umysłu, możesz doświadczyć, czym naprawdę jest miłość. W tym doświadczeniu oświecenia serce (czucie) i umysł (świadomość) zostają zintegrowane.

„Wyjdź poza umysł”, „puść swoje myśli”, „skup się na sercu” – powie ci wielu nauczycieli duchowych. Kurs Cudów również mówi o tym, że twoje koncepcje są bez znaczenia i że żadna z twoich myśli nie jest prawdziwa oraz że twój umysł polegający na koncepcjach nie jest w stanie pojąć niczego. Można by powiedzieć, że jest w tym miejscu zgodny z naukami, które wzywają do uwalniania myśli. Ale w tym miejscu również różni się od większości z nich. Kurs mówi bowiem, że życie jest myślą, a Bóg jest umysłem, którym myślisz.

Oczywiście umysł ma w Kursie dużo szersze znaczenie niż intelekt czy też egotyczna maszynka do produkowania oddzielonych myśli. Można powiedzieć, że umysł w rozumieniu Kursu jest synonimem świadomości. A więc na określenie czystej świadomości, czy też Ducha, Kurs Cudów używa określenia „Bóg”. Z kolei świadomość doświadczająca świata w języku Kursu nazywana jest „ego”. Zaś świadomość obserwująca świat, ale niewierząca w niego to Duch Święty. Wspólnym mianownikiem tych wszystkich określeń jest idea, że istnieje tylko jedna świadomość, czyli mówiąc językiem Kursu – jeden umysł – twój umysł.

Istota myślenia i niemyślenia
Kurs Cudów
nie rozdziela twojego umysłu od Umysłu Boga. Czy to znaczy, że Bóg przejawia się w tym świecie poprzez ego? Bynajmniej. Bóg nic nie wie o świecie ego. A jednak Bóg jest Umysłem, którym myślisz. Musi to oznaczać, że wszystko, co – jak myślisz – myślisz, w ogóle nie jest myśleniem. Twój ludzki koncepcyjny umysł jest całkowicie pusty. Jak to? Przecież wydaje się, że wypełniają go myśli, których następnie próbujesz się pozbyć w swoich medytacjach. Rozwiązanie jest jednak dużo prostsze. Nie ma się czego pozbywać, ponieważ dopóki twój umysł pochłaniają idee o przeszłości i przyszłości, to w ogóle nie myślisz. Wystarczy, że to rozpoznasz, a będziesz wolny i automatycznie przypomnisz sobie myśli, które myślisz z Bogiem. Te myśli są doskonałe, wieczne, wolne i nieskończone. Są to jedyne myśli, jakie istnieją.

Czy umiesz myśleć?
Umiejętność myślenia zaczyna się od świadomości tego, jak działa twój umysł w zaprzeczeniu rzeczywistości. Jeśli nie zdajesz sobie sprawy, jak działa twój umysł, to wydajesz się jego ofiarą. Gdy jednak rozumiesz, jak on działa, to możesz go użyć do wyzwolenia ze swoich złudzeń. Kurs Cudów pokazuje ci, jak działa umysł poprzez uświadomienie ci, że wszystko zaczyna się od twojej myśli. Jeśli tak, to znaczy, że jesteś odpowiedzialny za wszystko, co widzisz i czujesz. Poprzez wzięcie za to pełnej odpowiedzialności, możesz się od tego uwolnić. Możesz przemienić swój umysł. Nie jest to tylko mentalna zmiana, ale wszechogarniająca duchowa przemiana, która prowadzi do całkowitego zniknięcia złudzeń.

W popularnej mainstreamowej „duchowości” określenia takie jak „bycie”, „obecność”, „świadomość”, „miłość” czy „serce” najczęściej przeciwstawiane są myśleniu. I słusznie, jeśli mówimy o koncepcyjnych myślach ego. Niesłusznie, jeśli mówimy o wiecznych i doskonałych myślach Boga. I tu chyba jest dobry moment, żeby wrócić do idei integracji umysłu i serca, w której pomógł mi Kurs Cudów. Dopóki oddzielałem jedno od drugiego, to czułem się świetnie w pełnej pasji ekstazie czy błogim doświadczeniu miłości lub tak zwanym „odpływaniu”, ale wciąż czułem konflikt w zetknięciu ze światem. Było tak dlatego, że potrafiłem kochać, ale nie potrafiłem jeszcze myśleć. Każdy w świecie potrafi kochać, choćby było to nawet miłością do lęku. Ale prawie nikt na świecie nie potrafi myśleć (patrz definicja myślenia i bezmyślności, którą podaliśmy wyżej). Gdyby potrafił, to w ogóle nie byłoby go tutaj – nie byłoby go w świecie oddzielenia. Nikt zdrowo myślący nie śniłby nawet o pobycie w świecie, w którym rzeczy rodzą się po to, by się ostatecznie zestarzeć i umrzeć.

Miłość jest rozsądna
Na czym polega więc integracja umysłu i serca? Na prostym rozpoznaniu, że nie ma oddzielenia między umysłem a sercem, czy też między umysłem a miłością. Gdy już to wiesz, to rozpoznajesz również, że miłość jest całkowicie rozsądna, natomiast świat oddzielenia jest kompletnie nierozsądny. Dopóki lęk, ograniczenie, przemijanie i śmierć są dla ciebie rozsądne i zrozumiałe, to takie idee, jak czysta miłość, życie wieczne czy Bóg będą dla ciebie nierozsądne i niezrozumiałe. Będziesz bowiem zajęty uzasadnieniem czegoś, czego uzasadnić nie można. Będziesz próbował racjonalizować cierpienie, przemijanie i śmierć, udając, że mają jakiś sens. Ale nie mają. Uzasadniając to, co nie ma sensu, będziesz uzasadniał coś, co jest całkowicie niepoczytalne.

Rozsądek w podanym wyżej rozumieniu nie ma nic wspólnego z intelektualnym rozumowaniem. Gdy mówię o rozsądku, mówię po prostu o tym, co ma sens. A Bóg ma sens. Miłość ma sens. Gdy to wiem, nie muszę już dostosowywać się do świata, który jest całkowicie bez sensu. „Ale przecież jesz, pijesz, chodzisz, mówisz i korzystasz z rzeczy tego świata” – powie natychmiast człowiek. „Tak, robię to chwilowo, ale nie mam złudzeń co do tego, że świat, po którym się poruszam, nie jest moim domem. Jestem w tym świecie, ale nie z niego”. Nie chodzi więc o lepsze funkcjonowanie w świecie, jak będzie ci radzić większość popularnych obecnie nauk duchowych, lecz o rozpoznanie, że to, co nazywasz funkcjonowaniem, w ogóle nie jest funkcjonowaniem, tak jak to, co nazywasz myśleniem, nie jest myśleniem, a nawet to, co nazywasz miłością, nie jest miłością.

Co to znaczy myśleć tak jak Bóg?
Kurs Cudów przypomina nam, że nie ma innej miłości prócz Bożej. Miłość Boga jest więc jedyną miłością, jaka jest. Nie możesz żywić jednego rodzaju miłości do jednej osoby, a innej miłości do innej lub kochać jednego człowieka, a nienawidzieć innego. Boska Miłość jest oczywiście niezrozumiała dla ludzi, ponieważ są oni przyzwyczajeni do „myślenia” w sposób obiektywny, czyli oparty na oddzieleniu. Przypomnijmy jednak, że to wcale nie jest myślenie. Prawdziwą miłość możesz poczuć dopiero wtedy, gdy zaczynasz myśleć tak jak myśli Bóg. Co to znaczy? To znaczy, że nie oddzielasz się od nikogo ani niczego. Nie tyle masz myśl na jakiś temat (bo to zakładałoby oddzielenie), lecz jesteś myślą. Jesteś doskonałą myślą w Umyśle Boga. Jako Jego Myśl jesteś ekspresją Jego Miłości.

A co z funkcjonowaniem w świecie?
Co więc dzieje się z twoim funkcjonowaniem w świecie, gdy zaczynasz integrować umysł i serce? Przestaje ono być problemem, ponieważ nie oddzielasz już świata od swojego umysłu. Nie walczysz ze światem, ani nie próbujesz od niego uciec. Nie próbujesz też się w nim zadomawiać ani go zmieniać. Po prostu zachowujesz w swym umyśle pamięć Boga i promieniejesz nią we wszystkim, co robisz.  A pamiętając Boga i myśląc tak jak Bóg, wiesz, że nie ma żadnego świata. Idea, że nie ma żadnego świata, nie jest bynajmniej odrzuceniem świata. Jest jego oświeceniem. Dosłownie stajesz się światłem swojego świata. Oświecasz go swoją świadomością tego, kim jesteś. I w tym świetle złudzenie oddzielenia znika.

Teraz możesz wykonywać te same czynności, które wykonywałeś chwilę wcześniej, ale robisz to z miłością. Oczywiście nie tak, jak człowiek rozumie miłość. Twój umysł jest teraz bowiem zintegrowany. A zatem nie tylko kochasz, ale i potrafisz myśleć. Twoja miłość i twoje myślenie stały się jednym. A ponieważ myślisz Umysłem Boga i wyrażasz Jego Miłość, to nie myślisz już tak, jak człowiek. Z tego powodu miłość, którą wyrażasz, staje się siłą „wyburzającą” podstawy ludzkiego świata i podważającą ludzkie „myślenie”. Nie uznajesz już bowiem konfliktu, gniewu, lęku, poczucia winy, choroby, cierpienia ani śmierci jako uzasadnionych w jakiejkolwiek formie. Myślisz tak jak Bóg. A Bóg przecież takich rzeczy nie myśli. Bóg jedynie kocha. A Jego Miłość, której ty jesteś ekspresją, rozpoznaje jedynie miłość we wszystkim i we wszystkich.

12 Replies to “Czy miłość jest rozsądna?”

    • Wszystko może być pomocą w przebudzeniu, jeśli w swoim umyśle skupiasz się na prawdzie, i potrafisz odsiać to, co fałszywe. Ja tak zrobiłem z pierwszą książką Garego Renarda „Znikniecie wszechświata”. Czytałem ją już po przeczytaniu Kursu Cudów i własnym doświadczeniu tego, co Kurs Cudów naprawdę oferuje. Dzięki temu mogłem rozpoznać to, co prawdziwe w książce Renarda, ale byłem też w stanie dostrzec nuty fałszu, które przeczyły absolutnej pojedynczości umysłu i w tym sensie spłycały przesłanie Kursu Cudów. Tak robię teraz z każdą książką, którą czytam. Używam tego, co prawdziwe, a pomijam to, co fałszywe. Książki Renarda, choć mogą przedstawiać pewne idee Kursu w ciekawy i przystępny sposób, to wciąż są jedynie interpretacją Kursu podatną na osąd i błędne postrzeganie autora i nie zastąpią studiowania Kursu. Najlepiej więc iść wprost do źródła. 🙂 Tam masz wszystko, czego potrzebujesz do swego przebudzenia.

  1. Czyli rodzice uciekający ze szpitala ze swoim noworodkiem przed szczepieniami nie są w przebaczającym stanie swojego umysłu?

    • Dopóki myślą, że jest jakaś siła na zewnątrz nich, co chce im coś zrobić, to nie są 🙂

  2. Bardzo czuję wewnętrznie kurs cudów, ale pewnych rzeczy jeszcze nie rozumiem, czyli jeśli widzisz cierpienie np. idziesz ze swoim dzieckiem ulicą i nagle ktoś idący z naprzeciwka przewraca je i zaczyna kopać, a ono krzyczy z bólu (sory za tak obrazowy i dosadny przykład ale tylko to odda to o co chcę zapytać) 1) co robisz? 2) czy nie czujesz gniewu? 3) dlaczego tak się dzieje – czy ono sprowokowało to swoim myśleniem (projekcja)? 4) a jeśli założymy, że dziecko nie ma roku to z jakiego powodu takie rzeczy się dzieją skoro to dziecko i nie ma świadomego wyboru? powiesz, że Ty masz przebaczyć – dlaczego jego kosztem?

    • Zacznijmy od tego, że gdy jesteś w przebaczającym stanie umysłu, to nie ma możliwości, żeby ktoś idący z przeciwka przewrócił twoje dziecko i zaczął je bić. W polu twojej świadomości taka sytuacja nie może się nawet wydarzyć! Gdyby jednak w twoim życiu coś takiego się zdarzyło, to oczywiście robisz cokolwiek jest w danej chwili do zrobienia. Nie uciekasz od sytuacji, bo to jest twój umysł. Kurs Cudów nie mówi ci jednak, jak konkretnie masz się zachowywać. Mówi jedynie o duchowej przemianie twojego umysłu, z której wynika potem twoje zachowanie. Z pewnością robienie czegokolwiek z poziomu gniewu nie pomoże ci rozwiązać żadnej sytuacji, choćby nawet dlatego, ze przytępia twoją zdolność trzeźwego myślenia i sprawnego działania. Z drugiej strony, gdy jesteś w stanie wewnętrznego spokoju, to każda sytuacja rozwiązuje się bardzo prosto. Na trzecie i czwarte pytanie odpowiem tak: to małe dziecko nie sprowokowało niczego swoim myśleniem. Ty powodujesz to swoim myśleniem. Jest tylko twój umysł. I takie rzeczy się dzieją, ponieważ taki jest stan twojego umysłu. Jeśli przemienisz swój umysł, to i zmieni się twój świat.

      • Dlaczego niewinne dziecko płaci za stan mojego umysłu?

        A co jeśli chodzi o holokaust i II wojnę światową? Co z tymi różnymi ludźmi i małymi dziećmi – jak tłumaczyć takie rzeczy?

        • Jesteś odpowiedzialna za wszystko, co widzisz, ponieważ istnieje tylko jeden umysł – twój umysł. Z twojej myśli o oddzieleniu od Boga wzięło się całe twoje postrzeganie świata oddzielenia wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza (a więc również cierpieniem niewinnych dzieci, holocaustem i II wojną światową). Nie zrozumiesz oczywiście tego, co mówię, dopóki utożsamiasz się z ciałem. Oczywiście, że nie jesteś odpowiedzialna za świat jako ciało. Ale nie jesteś ciałem. Jesteś umysłem. I jako umysł jesteś odpowiedzialna. Za co jesteś tak naprawdę odpowiedzialna? Za pomyłkę. Całe twoje postrzeganie świata jest pomyłką. Co się robi z pomyłką? Naprawia. Pomyłka nie jest powodem do winy. A więc gdy pozwalasz na korektę pomyłki, czyli na uzdrowienie swojego umysłu, to rozpoznajesz, że w rzeczywstości nie mogłaś się oddzielić od Boga i wciąż jesteś niewinna i doskonała, jaką On cię stworzył. I wszystko tym jest. Nie ma żadnego uzasadnienia dla winy, lęku czy gniewu. Nie zrozumiesz nic z tego, co mówię, z perspektywy utożsamienia z oddzieleniem. Możesz to jednak zrozumieć, ponieważ świało prawdy jest w tobie. 🙂 Zrozumiesz to wtedy, gdy porzucisz swoje fałszywe wyobrażenie o sobie i o świecie, i otworzysz się na doświadczenie tego, kim naprawdę jesteś. Do tego doświadczenia prowadzi cię trening umysłu Kursu Cudów.

          • Zajelo mi to troche (niewazne ile) czasu, by zrozumiec. Mialam ochote meczyc i dreczyc Rafala takimi pytaniami, jak robi to teraz Jamka:) Az…przyszlo doswiadczenie. Prawdziwe zobaczenie jak to wyglada w jedynej prawdziwej rzeczywistosci pojedynczego umyslu. Otoz dokladnie tak, jak ujal to Rafal. W przebaczajacym stanie umyslu.. – nie
            ma takiej mozliwosci, zeby ktos, tak po prostu podszedl i zaatakowal Twoje dziecko. Takie rzeczy to tylko w pomieszanym stanie umyslu…
            No coz, moze przywolam to najprawdziwsze zdanie: Zrozumienie podaza za doswiadczeniem. Nigdy na odwrot;) Gdyby bylo na odwrot – to bylaby to jedynie pusta zabawa koncepcjami. I tak mozna by bylo sie nimi przerzucac, bez szansy na odpowiedz.

  3. Dziś o poranku słuchałam radia ze strony kursu cudów i dokładnie Master Teacher mówił tak samo . Dziękuję

  4. Słucham i powiem wprost to jest trudne do zaakceptowania … jezeli tylkom opiera się na KC … równolegle interesuję sie mocno historią religiii i na „bieżąco nauka” ..bo tego sie nie da oddzielić … to ma iść w duecie i wiara i nakuka . Jak powiem , że uwielbiam Twoje blogi to okłamie siebie … lubię je i wiele mi dają do myslenia . Ten artykuł jak dla mnie znowu posunał mnie do „przodu” . Nie będę mówic ochy i achy …… kurs KC daje wiele do myslenia… i nie takiego z wykształcenia lecz zupełnie innego