Co sobie dajesz?

Co sobie dajeszWszystko, co daję, mnie jest dawane. (…) To, co pozostaje nieotrzymane, nie zostało dane, lecz to, co zostało dane, musiało zostać otrzymane. (Kurs Cudów, fragment lekcji 126)

Przyjęcie tej idei rozwiązuje wszystkie pozorne problemy. Przyjrzyjmy się więc, co ona naprawdę znaczy.

Jeżeli wierzysz, że czegoś nie masz, np. wystarczająco miłości, zdrowia, spokoju, radości, obfitości, to znaczy po prostu, że sam tego sobie nie dałeś. Nie czuj się z tego powodu winnym, gdyż poczucie winy to oznaka, że chcesz zachować problem, nie pozwalając na jego rozwiązanie. Chodzi jedynie o to, by rozpoznać, jak działa umysł  i pozwolić na jego przemianę. Jeśli masz już dość niedawania sobie miłości czy czegokolwiek, to zacznij dawać. A otrzymasz dar, który dajesz. Dawanie i otrzymywanie są w rzeczywistości jednym. (Kurs Cudów, tytuł lekcji 108)

Spójrz przez chwilę na mizerne dary, które sobie oferujesz, gdy identyfikujesz się z ego. Takim „darem” jest każdy żal, który żywisz, wszelka ocena siebie i innych, smutek, zmartwienie o ciało i niedostatek. Poczucie oddzielenia, a wraz z nim konflikt, choroba i śmierć są rezultatem tego rodzaju „darów”. Świat, który widzisz, twoje ciało i związki zwrócą ci dokładnie to, co dajesz. Jeżeli serwujesz sobie lęk w postaci pozbawionych miłości myśli, to będziesz widział świat, w którym lęk wydaje się możliwy. I nawet Bóg nie zmieni twojego doświadczenia, jeśli ty nie zmienisz zdania na swój temat.

Co oznaczałaby zmiana zdania w związku z ideą dawania? – Zwyczajne podjęcie decyzji, że zamiast lęku zaofiarujesz sobie miłość. Innymi słowy postanowisz, że nie będziesz godził się w swoim umyśle na coś mniejszego niż miłość. Wymaga to oczywiście czujności. Gdy więc na przykład zauważysz, że kusi cię, by osądzać, czy wierzyć w ograniczenie, to natychmiast zdecyduj, że nie będziesz sobie ofiarowywał darów w postaci tych przekonań. Już sama ta decyzja będzie aktem miłosierdza wobec samego siebie i twojego świata.

I co teraz? Teraz otwórz się na przyjęcie miłości Boga.

Bóg dał ci wszystko (…) Duch Święty wie, że zarówno masz wszystko, jak i jesteś wszystkim. (Kurs Cudów, Rozdział 4, III, akapit 9)

Jeśli to prawda, to znaczy, że gdzieś w sobie musiałeś to już otrzymać. Bo skoro wszystko, co zostało dane, musiało zostać otrzymane, to znaczy, że miłość, pokój, radość, które są darami Boga dla ciebie, muszą znajdować się w tobie. Wydajesz się nie być tego świadomy tylko dlatego, że uwierzyłeś w moc ofiarowania sobie czegoś innego niż to, co dał ci Bóg. Uwierzyłeś w istnienie innej Woli niż Wola Boga. Ta niemożliwa myśl wymaga jedynie korekty w twoim umyśle.

W jaki sposób najszybciej otworzyć się na korektę? Poprzez włączenie się w przepływ dawania. Jedynym powodem, dla którego nie włączyłbyś się w przepływ dawania, jest przekonanie, że dawanie wiąże się ze stratą. Pomyśl jednak, co robisz, gdy trzymasz się tego przekonania? Dajesz sobie poczucie niedostatku i tkwisz w iluzji lęku. Odmawiasz sobie przyjęcia daru, jakim jest miłość. Ten dar możesz rozpoznać tylko poprzez dawanie.

Rozdaj wszystkie rzeczy, które cenisz, a zachowasz je i będziesz pewien, że nigdy ich nie stracisz. Tym samym dowiedziesz, że twoje jest to, o czym sądziłeś, iż tego nie masz. Jednakże nie ceń formy tego. Ta bowiem będzie się z czasem zmieniać i stawać nie do poznania, niezależnie jak bardzo próbowałbyś jej chronić. Żadna forma nie przetrwa. To myśl, kryjąca się za formą rzeczy, żyje niezmieniona. Dawaj z radością, bo przez to możesz tylko zyskać. Myśl pozostaje i przybiera na sile, wzmacniana dzięki dawaniu. Myśli rozprzestrzeniają się, gdy są podzielane, ponieważ nie można ich utracić. (Kurs Cudów, fragment lekcji 187)

Gdy na przykład dajesz komuś pieniądze, czy jakiś przedmiot, to przestaje on być w twom posiadaniu. Wydaje się więc, że coś straciłeś. Uczysz się jednak rozpoznawać, że rzeczy reprezentują idee. Same w sobie nic nie znaczą. Ideą, która kryje się za dawaniem rzeczy, może być na przykład przebaczenie, miłość, pokój, wolność, czy wdzięczność. A więc gdy dajesz te idee swojemu bratu, wzmacniasz je w swoim umyśle. Innymi słowy sam otrzymujesz dary, które dajesz. A im więcej dajesz, tym więcej masz. Ta idea jest całkowicie obca myśleniu świata, ponieważ świat opiera się na wierze w oddzielenie. Dawanie jest jednak formą przezwyciężenia poczucia oddzielenia. Gdy dajesz, wpierw rozpoznajesz, że to ty jesteś beneficjentem twoich własnych darów. W ślad za tym idzie rozpoznanie pojedynczej natury rzeczywistości. Skoro możesz dawać jedynie sobie i otrzymane przez ciebie dary rosną wraz z ich rozdawaniem, musi to oznaczać, że istnieje tylko jedna wiecznie szerząca się rzeczywistość. Jesteś tylko ty jako rozszerzenie stwarzająceego Umysłu Boga.

Twoje dawanie w świecie iluzji jest więc przedsmakiem stwarzania w rzeczywistości. Gdy zaczynasz rzeczywiście dawać i pozwalasz by idee „dostawania” „wymiany” i „wzajemności” były odczyniane w twoim umyśle, wówczas uświadamiasz sobie, że twoje umiejscowienie w czasie i przestrzeni jest tylko iluzją. W momencie gdy przestajesz trzymać się swojego małego „ja” i gubisz swoje umiejscowienie w czasoprzestrzeni, wówczas rozpoznajesz, że nie możesz umrzeć. Rozpoznajesz bowiem, że jesteś wszystkim i wszędzie. Możesz tego doświadczyć nawet podczas wykonywania codziennych czynności. Gdy pozwalasz sobie być tu i teraz, dając obecnej chwili całą swoją uwagę i miłość, wówczas czas znika. Choć pozornie znajdujesz się tutaj, wiesz, że w rzeczywistości cię tu nie ma. Jesteś poza czasem. Jesteś świadomością obecności miłości.

Trening umysłu Kursu Cudów i praktyka przebaczenia jest ciągłym uwalnianiem od fałszywego „ja” wraz z wiarą w umiejscowienie w czasie i przestrzeni.  Uczysz się, że biblijny Syn Człowieczy, którym tak naprawdę jesteś ty, rzeczywiście nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć. (Mt 8, 20) I nie próbujesz jej nigdzie składać, po pierwsze dlatego, że nie możesz (czas i przestrzeń nie są twoim domem), a po drugie dlatego, że nie chcesz, bo wiesz, że oznaczałoby to ponowne uzasadnienie wiary w śmierć. Nie kładziesz więc głowy nigdzie tutaj w takim sensie, że nie ustanawiasz już niczego w czasie i przestrzeni jako bardzej prawdziwego niż twoja wieczna rzeczywistość. Choć możesz wciąż mieć mieszkanie, rodzinę, pracę i znajomych, to ty sam nie jesteś już w ich posiadaniu. Oni cię nie definiują. Ty również nie chcesz ich posiadać, bo wiesz, że za tym kryje się lęk. A więc w każdej chwili wyzwalasz ich od swoich wyobrażeń. Uwalniasz swój świat od wszystkich myśli, które miałeś o nim. Innymi słowy dajesz, czyli puszczasz swoje myśli, zamiast się ich trzymać.

Więcej o dawaniu możesz również przeczytać na blogu Henryka pod tym linkiem.

3 Replies to “Co sobie dajesz?”

  1. Dawanie i pełnia
    Przytoczyłam poniżej psalm 28. Szczególnie urzekają mnie słowa dotyczące rodziny (małżonki, dzieci we wnętrzu Twojego domu, dzieci wokół stołu). Piękny jest w mojej wyobraźni i odczuciu obraz tej rodziny.
    Wydaje się on przesycony miłością i pokojem. Jest tam ojciec, matka, potomstwo i miłość, jako fundament tej rodziny. – tak czuję
    Na czym polega dawanie i branie aby nasze własne rodziny były odzwierciedleniem tej rodziny z psalmu. Jeśli jesteśmy samą miłością a nasze ciała mają służyć tylko komunikacji. Dawać miłość, przyjmować miłość……. ???

    Bo z pracy rąk swoich będziesz pożywał,
    będziesz szczęśliwy i dobrze ci będzie
     Małżonka twoja jak płodny szczep winny
    we wnętrzu twojego domu.
    Synowie twoi jak sadzonki oliwki
    dokoła twojego stołu
    Oto takie błogosławieństwo dla męża,
    który boi się Pana.
    Niechaj cię Pan błogosławi z Syjonu,
    oglądaj pomyślność Jeruzalem
    przez całe swe życie.
    Oglądaj dzieci twoich synów.
    Pokój nad Izraelem!

    • Aby twoja rodzina była wypełniona miłością i pokojem, nie myśl o tym, co mógłbyś od kogoś dostać albo czego od kogoś nie dostajesz, tylko zastanów się, co możesz dać i zacznij dawać. Jedyne, czego wydaje się brakować w jakimkolwiek związku to to, czego sam/a nie dajesz. A więc dawaj jedynie miłość bez oczekiwania wzajemności. Gdy tylko dajesz i nie oczekujesz niczego, to złudzenie oddzielenia kończy się w twoim umyśle. Rozpoznajesz bowiem, że ten, któremu dajesz, jest jednym z tobą, a więc tak naprawdę dajesz tylko sobie. Nie ma nic na zewnątrz ciebie. Twoja rodzina, podobnie jak wszystkie twoje relacje z ludźmi, są jedynie odzwierciedleniem stanu twojego umysłu. Jest to albo stan miłości, czyli prawdy, albo stan lęku, czyli iluzji. Nie ma niczego pomiędzy. 🙂