Wyjście ze strefy komfortu

Wyjście ze strefy komfortuWyjście ze strefy komfortu jest absolutną koniecznością.

Strefa komfortu to przeciwieństwo przemiany umysłu lub taki stan umysłu, w którym podtrzymuję znaną mi tożsamość. Próbuję uporczywie zachować siebie takiego, jakim byłem przed minutą. Choć jest oczywiste, że nie jestem już taki, jaki byłem przed minutą, to za wszelką cenę trzymam się wspomnienia siebie sprzed minuty. Próbuję ożywić przeszość, która już minęła. Próbuje wskrzesić trupa. Nic dziwnego, że czuję frustrację i zmęczenie. Właśnie w ten sposób starzeję się i umieram. Trzymanie się własnej strefy komfortu – samego siebie sprzed minuty, czy też świata, jakim znałem minutę temu – to dobrowolna zgoda na śmierć.

Strefą komfortu może być własna osobowość i sposób zachowania, związek, praca, miejsce zamieszkania, organizacja, do której się przynależy, czy nawet cały otaczający nas świat. Strefa komfortu może być przyjemna bądź nieprzyjemna, ale zawsze jest zabójcza. Każda strefa komfortu jest bowiem podtrzymywana przez lęk, a lęk prowadzi do śmierci.

Wyjście ze strefy komfortu to uwolnienie od lęku, a tym samym przejście ze śmierci do życia. Perspektywa – zdawałoby się – bardzo atrakcyjna. Dlaczego więc nie śpieszę się, by wyjść ze swojej strefy komfortu? Przyzwyczaiłem się bowiem do miejsca, w którym mieszkam. Przyzwyczaiłem się do śmierci.

Proces porzucania śmierci, czy też wychodzenia ze strefy komfortu, wydaje się więc czymś obcym. Czuję się nieswojo rezygnując z tego, co znajome. Próbuję się wycofać mówiąc: „jeszcze nie teraz”. Ale prędzej czy później muszę powiedzieć: „No dobrze, zrobię to bez względu na to, gdzie mnie to doprowadzi, czy też jak będę się czuł. Pozwolę na dyskomfort związany z opuszczaniem strefy komfortu”.

Dyskomfort trwa lata lub tylko chwilę w zależności od tego, jak bardzo chce się jeszcze trzymać siebie samego sprzed minuty. Gdy wyrażam stuprocentową chęć, by zrobić ten krok poza siebie – poza to, co znajome – cały Wszechświat natychmiast śpieszy mi z pomocą. Jest to bowiem najnaturalniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Strefa lęku nigdy nie była czymś naturalnym. Była złudzeniem. Gdy więc zrobiłem ten krok, okazało się, że wcale nie wyszedłem poza siebie. Wyszedłem do Siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*