Wszystko jest energią – czyli historia rozbitego słoika

Jestem w sklepie. Przy kasie spada mi słoik z ajwarem i rozbija się o podłogę. Choć oczywiście przepraszam za kłopot i oferuję pokrycie kosztów, to jednocześnie pojawia się we mnie świadomość, że wszystko jest w porządku, że nic sie nie stało. Roztrzaskujące się o posadzkę szkło przypomina mi, że wszystko jest energią, która nieustannie płynie w nieskończonych konfiguracjach. Jeśli jej nie osądzam, jestem spokojny. Jestem po prostu przestrzenią świadomości, w której wszystko się wydarza. Rzeczy i wydarzenia są całkowicie neutralne. To ja nadaje im całe znaczenie, jakie one dla mnie mają.

To ja kiedyś wmawiałem sobie, że rozbicie słoika jest czymś złym. Ale teraz nie jest ani czymś złym, ani czymś dobrym. Jest po prostu rozbijającym się o podłogę kawałkiem szkła. Jest ruchem energii – niczym więcej i niczym mniej. Jest pewną formą przejawiania się mojej świadomości.

Wychodzę ze sklepu i patrzę na świat inaczej. Widzę wszystko jako czystą niewinną energię, której nieustannie nadaję znaczenie. Nieustannie wszystko nazywam. „To jest ulica, to są ludzie, tam jest latarnia, a tam samochód, a tam drzewo”. Nie mówiąc już o tym, że to jest szare, a to żólte, a tamto zielone. Nie  wspominając już w ogóle o historiach, jakie nieustannie wytwarzam i o emocjach, jakie z nimi wiążę. Nikt inny tego nie robi, tylko ja. Ja wytwarzam swój własny hologram światła. I to jest w porządku. Wystarczy, że zauważam, co robię w swoim umyślę. Wystarczy, że zauważam swój osąd rzeczywistości, swoje usilne próby załamania fali światła – poprzez sam akt obserwacji – w pojedynczą wyodrębnioną cząsteczkę. Wystarczy, że staję się na chwilę świadomy własnej nieświadomości. Wystarczy, że patrzę na swój osąd bez osądu, a jestem wolny. Znów pamiętam, że jestem czystą energią, a nie tym, co na jej temat myślę.

10 Replies to “Wszystko jest energią – czyli historia rozbitego słoika”

  1. Energa to tylko energia… bez świadomości zatrzymuje się, staje się nieaktywną plazmą – z braku innego słowa. Przestaje płynąć ponieważ ona reaguje tylko na świadomość i służy jej, tworzy wszystko spaja wedle tego, co świadomość wybiera doświadczać. Świadomość, tym jesteśmy w ostateczności, doświadcza siebie poprzez energię, lecz nią nie jest. Energia to produkt uboczny świadomości, a Świadomość sama w sobie nie potrzebuje energii by istnieć. Lecz energia przestaje „niemal” istnieć, poruszać się bez świadomości. Przestaje być plusem, lub minusem, wchodzi w stan zero.

    • Jeśli naprawdę czujesz to, co mówisz, jeśli służy Ci to w codziennym życiu, to super. Nie będę z tym dyskutował. 🙂 Artykuł był zupełnie o czym innym niż mówisz. Był o energii rozumianej jako to, co płynie, co jest, co żyje bez udziału intelektualnego kategoryzującego umysłu, który nakładając swój osąd, swoje myśli na temat sytuacji, tak naprawdę nie żyje, tylko oddziela się od życia. A tak w ogóle, dla mnie próba oddzielenia energii od „czystej świadomości” to tylko rozumowa koncepcja, która nic nie znaczy. Czysta świadomość bez energii byłaby jak Bóg impotent, bez mocy, bez siły twórczej, bez czucia, bez miłości, bez swego Syna, bez Stworzenia. A znowu sama energia bez świadomości byłaby rzeczywiście jak nieaktywna plazma. Razem energia i świadomość tworzą życie, którym jestem. Skąd to wiem? Poprzez to, że jestem świadomy i jednocześnie czuję (energia) to, czego jestem świadomy. To staje się dla mnie jednym. Sama świadomość (bez energii) byłaby tylko albo jakąś formą obojętności, albo intelektualnej gry, a to mnie nie interesuje. Z drugiej strony energia bez „intelektualnej świadomości” staje się rzeczywiście swego rodzajem stanem zero. Stan zero dla mnie to jednak nie stan bez życia. To stan, w którym zaczyna się doświadczanie prawdziwego życia. Jest to bowiem punkt, w którym usuwana jest świadomość ego (dualizm, plus minus, iluzja), a zaczyna się świadomość Ducha czy też Życia.

      • Oczywiście szanuję twoją podróż i twoje rozumienie. Nie mam cię zamiaru przekonywać, po prostu się dzielę :). Mówisz o dualizmie, a czym on jest jak nie energią minusem którzy przeciwstawia się plusowi, i odwrotnie. Bezustanna walka, pchanie lub ciągniecie i zmaganie się z przeciwstawną siłą – światło walczy z ciemnością itp. iluzje.

        Wszyscy uzależnieni od energii dualizmu szukają Siły, która pokona ich minus dualizmu. Szukamy Boga mocnego i pełnego władzy i siły, (nie impotenta 🙂 ). Jednak W tym co ja czuje, nie ma tej relacji energii zmagania się i walki – nie ma konfliktu 2 sił. Nawet załóżmy, jak to niektórzy twierdzą, że jest tylko jedna siła, to też nie ma potrzeby jej używania, ponieważ po co ci ta siła? Skoro nic ci się nie przeciwstawia? Skoro nic nie stawia oporu? Jest zero tarcia. Przestrzeń w której nie ma żadnego tarcia, ponieważ nie ma konfliktu… Zero oporu, po ci wtedy siła? do czego? wszystko w tym miejscu już jest za nim poprosiłeś, gotowe dla ciebie z miłości.

        Kiedyś opuścisz to ciało i będziesz czystą świadomością i fajnie ci będzie jak zauważysz, że nie potrzebujesz niczego by istnieć, samo to że jesteś już w pełni wystarcza… nie potrzebujesz nawet energii, chociaż jest jej w nieograniczonej ilości. Mnie to doświadczenie dało uczucie wolności od wielu iluzji. Uczucie boskiej suwerenności. Zero walki o przetrwanie, bo i tak Jestem, choć by nie wiem co, w jakie ziemskie i nieziemskie doświadczenie się w pakuję, to i tak mogę wrócić do czystego stanu istnienia, które po prostu jest, zawsze było i zawsze będzie. Samo z siebie stwarza, ale samo nie potrzebuje niczego by istnieć. Jest życiem, ale nie potrzebuje energii by żyć, używa jej tylko by doświadczać siebie…

        Nie zanudzam już Narka!

        • Wygląda na to, że mówisz ze swojego doświadczenia i że to, co mówisz, nie jest tylko koncepcją. A więc super. Dziękuję. Wygląda też na to, że trochę inaczej opisujemy energię i Moc, ale chyba mówimy o tym samym lub prawie o tym samym. 🙂 Dla mnie istnienie jednej mocy bez przeciwieństwa oznacza właśnie tę przestrzeń bycia, o której piszesz. Oznacza czystą świadomość, czysty stan istnienia, w którym nie ma konfliktu, bo jest tylko bycie, jest pokój ponad ludzkimi myślami, ponad iluzją zmagania. „STWARZANIE samo z siebie, które nie potrzebuje niczego, by istnieć”, o którym piszesz, to z kolei dla mnie Bóg lub inaczej mówiąc: Źródło Życia. Faktycznie nie potrzebuje Ono niczego, by istnieć, ale doświadcza Siebie i swojej nieograniczonej i wiecznie dającej Energii Miłości poprzez Swoje Stworzenie, czyli poprzeze mnie, poprzez Ciebie. Bez swojego Stworzenia, bez energii dawania, Istnienie, Źródło Życia byłoby tylko zamkniętym statycznym systemem. Doświadczam tego, że żyję, że JESTEM dzięki temu, że Źródło mnie stworzyło, a ja to czuję (energia), rozpoznaję swoją jedność z Tym (świadomość) i szerzę, czy też stwarzam na podobieństwo mojego Źródła. Ta miłująca energia stwarzania nie ma nic wspólnego z tym, co człowiek robi z tą energią za pomoca myśli, wytwarzając w swoim umyśle iluzję lęku i konfliktu. No dobra, to ja już nie zanudzam 😉 , bo przecież nie chodzi o słowa i definicje, ale o bycie tym, o doświadczenie pokoju ponad wszelkim rozumieniem i koncepcjami.

          • A ja lubię Twoje „zanudzanie”. 😉 Mógłbyś rozszerzyć tą myśl o stwarzaniu na obraz i podobieństwo Stwórcy? Cyt.
            „Ta miłująca energia stwarzania nie ma nic wspólnego z tym, co człowiek robi z tą energią za pomoca myśli, wytwarzając w swoim umyśle iluzję lęku i konfliktu”. Jak to się dzieje? Bardzo mnie to ciekawi. Rozumiem, że tu nie chodzi o prawo przyciągania?

          • Chodziło mi tu o rozróżnienie między Boską miłującą energią stwarzania, która jest czystym doświadczeniem prawdy, a myślowym eksperymentem, który zapoczątkował cały sen o oddzieleniu od prawdy: „Co by było, gdybym był inny od Boga, od Pełni, od Prawdy?”. Ten eksperyment jest powtarzany w każdej sekundzie, w której umysł definiuje siebie w oddzieleniu od tej czystej energii i używa jej tym samym do podtrzymywania swych snów o oddzieleniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*