Uwolnienie od lęku

Uwolnienie od lękuUwolnienie od lęku jest uwolnieniem od złudzenia odrębnej tożsamości. Można powiedzieć, że lęk jest synonimem odrębnej tożsamości lub emocjonalnym odpowiednikiem konstrukcji myślowej, którą nazywamy „ego”. Doświadczenie pokoju przychodzi wraz ze zrozumieniem, że ta konstrukcja jest całkowicie nieprawdziwa.

Nie muszę więc pozbywać się lęku, czy też pomniejszać go lub unikać. Oczywiście próbowałem to robić. Jednak wszystkie moje wysiłki, by nie czuć lęku tylko podtrzymywały moją wiarę w lęk. Uwolnienie od lęku przyszło dopiero wówczas, gdy przypomniałem sobie prawdę. A prawdą o mnie i o tobie jest miłość. Nie dlatego, że tak mówię, ale dlatego, że tak po prostu jest. Oczywiście nie chodzi tu o ludzką definicję miłości. Gdy mówię, że miłość jest moją jedyną rzeczywistością, to mam na myśli duchowe, emocjonalne, mentalne, komórkowe, słowem – wszechogarniające dowiadczenie tego, że nie ma nic poza Bogiem – Życiem – Prawdą czy też Miłością.

Jeżeli to prawda – a doświadczyłem tego, że to prawda – to miłość znajduje się w tym samym miejscu, w którym jest postrzegane źródło lęku. Gdy po raz pierwszy pozwoliłem sobie na chwilę poczuć swój lęk  i odprężyć się w nim, zamiast go maskować i szukać na zewnątrz sposobów na odwrócenie od niego uwagi, to natychmiast zacząłem doświadczać, że lęk jest zbudowany z tej samej substancji co miłość. To była czysta energia światła, którą zdefiniowałem jako coś, czego należy się bać. Lęk wynikał z utożsamienia z moim myślami i z ciałem. Gdy odrobinę poluzowałem to utożsamienie poprzez zwykłe „odprężenie się w swoim lęku”, to zrozumiałem, że odprężam się tak naprawdę w Miłości. Nie można się tak naprawdę odprężyć w lęku, bo lęk nie istnieje. Ale można się odprężyć, czyli poczuć siebie, zamiast biegać jak oszalały i uciekać od siebie.

Można powiedzieć, że takie całkowite odprężenie jest modlitwą, czy też przyzwoleniem miłości, aby zajęła miejsce iluzji lęku. Nie odprężam się jako odrębna tożsamość, gdyż odrębna tożsamość nie jest w stanie się w pełni odprężyć, ponieważ z definicji jest zaprzeczeniem odprężenia. Oddzielenie wiąże się zawsze z mniej lub bardziej odczuwalnym stresem i napięciem. Gdy mówię o pełnym odprężeniu, to mam na myśli odprężenie „od” odrębnego „ja”, czyli uświadomienie sobie, że nie jest ono prawdziwe.

Czy jest to decyzją? Oczywiście. Wszystko, czego doświadczam, jest wynikiem mojej decyzji. Mam tak naprawdę tylko jedną decyzję do podjęcia: z czym chcę się utożsamić – z lękiem, czy z miłością. Odzwierciedleniem tej decyzji jest moje doświadczenie. Jeżeli utożsamiam się z lękiem, to rezultatem jest konflikt, który mógłby przejawić się w niezliczonych formach, jak na przykład: niepewność, wstyd, irytacja, gniew, wzdraganie się lub niechęć, zabezpieczanie się, zaabsorbowanie własnym ciałem, martwienie się, pośpiech, zmęczenie, stres, choroba, bronienie swojego wizerunku czy racji, itp. Jeżeli natomiast utożsamiam się z miłością, to rezultatem jest doświadczenie spokoju, radości i wolności. Utożsamienie z miłością oznacza automatyczne uwolnienie czy też odprężenie fałszywego utożsamienia z lękiem. Gdy pamiętam, że postać, z którą się utożsamiłem jako człowiek z całą jej historią i przekonaniami, nic nie znaczy, to czuje się szczęśliwy i wolny. Rozpoznaję bowiem wówczas, że nie jestem odrębną tożsamością zawartą w czasie i przestrzeni, która musi bronić swojego bytu przed zewnęrznymi zagrożeniami. Jestem świadomy swojej jedności z Bogiem i ze wszystkim, co mnie otacza. Nie ma nic na zewnątrz mnie, czego można by się bać.

Nie muszę więc nawet uwalniać się od lęku. Wystarczy, że sobie uświadomię, że to, co się boi, nie istnieje. Nie jestem więc niczym z tego, czym – jak myślałem – jestem. Nie jestem ciałem. Nie jestem swoimi myślami. Nie jestem swoją historą. Nie jestem światem. Nie jestem lękiem. Jestem wciąż taki, jakim stworzył mnie Bóg.

Czy z tą świadomością mogę wciąż funkcjonować i wykonywać zwyczajne codzienne czynności? To jest jedyny sensowny sposób funkcjonowania, gdyż jest pozbawiony konfliktu. Nie ma w nim oczekiwania przyszłego rezultatu, ani obciążenia winą przeszłości. Jest jedynie teraźniejszy pokój.

6 Replies to “Uwolnienie od lęku”

  1. Cześć tu znów Kasia 🙂
    Wszystko rozumiem, jednak ostatnie pytanie mnie intryguje. Czy jestem w stanie funkcjonować w tym świecie, tej rzeczywistości mając już inną świadomość ? Myślę, że nie bardzo. Że jednak trzeba wybrać. Czy może jestem w błędzie? Obawiam się, że ludzie tego nie zrozumieją.

    Z pozdrowieniami,
    Kasia

    • Gdy budzisz się do pokoju w sobie, to oczywiście nie funkcjonujesz już w świecie tak, jak do tej pory. „Funkcjonowanie” w świecie opierało się bowiem na wierze w oddzielenie, a co za tym idzie – na lęku i konflikcie. Tak naprawdę to nie było funkcjonowanie, lecz obłąkanie. Gdy jednak rozpoznajesz, że pokój i miłość są jedyną rzeczywistością, to dopiero wtedy zaczynasz prawidłowo funkcjonować. Być może wykonujesz nawet te same lub podobne czynności, co do tej pory, ale w zupełnie odmienionym stanie umysłu. 🙂