Świat luster

Czy wiesz, że znajdujesz się w świecie luster i każdy, na kogo patrzysz, jest twym lustrzanym odbiciem? Czy zauważyłeś, że każda emocja, której się wypierasz w sobie i projektujesz na świat, nadal jest w tobie?

Być może masz wrażenie, że odsunąłeś od siebie problem, bo widzisz go po drugiej stronie rodzinnego stołu, ekranu telewizora, ulicy, barykady, krat więziennych lub sali sejmowej? Ale problem nigdzie nie odszedł. Przecież nadal go widzisz lub nadal o nim myślisz, prawda? On nadal tkwi w twej świadomości niczym drzazga w oku.

Belka i drzazga
Być może myślisz, że pozbędziesz się swego wroga, gdy go zabijesz lub pokonasz w słownej potyczce, lub gdy pojedziesz na drugi koniec świata i o nim zapomnisz. Niestety zabierasz swoje myśli i uczucia ze sobą. Twój wróg będzie więc szedł z tobą dokądkolwiek pójdziesz, dopóki nie wybaczysz. Nawet jeśli nie spotkasz tej samej osoby nigdy więcej w życiu, to dopóki nie wyjmiesz belki ze swego oka, znajdziesz tysiące drzazg na swojej drodze, podobnych do tej pierwszej. Drzazga w oku drugiej osoby jest jedynie odłamkiem belki w twoim własnym.

Być może jesteś na tyle świadomy, że widzisz, iż gniewając się na drugą osobę, wcale nie poprawiasz swego samopoczucia. Masz tylko złudzenie poprawy, bo nie musisz patrzeć na swoją własną nienawiść do samego siebie. Problem jednak nie znika. Zawsze pojawia się wciąż na nowo i nowo w milionach form. I będzie się pojawiał dopóki nie przebaczysz, dopóki nie przebaczysz sobie.

Doskonałe odzwierciedlenie
Gdy idziesz głębiej w rozwoju swej świadomości, to zaczynasz rozumieć, że problem nigdy nie miał nic wspólnego ze światem czy z drugim człowiekiem. Nigdy nie miałeś tam żadnych wrogów. Gdy gniewałeś się na kogoś, kto – jak sądziłeś – wyrządził ci krzywdę – byłeś jak szaleniec, który krzyczał na swe lustrzane odbicie i dziwił się, że ono w tym samym czasie krzyczy na niego.

Czy chcesz już przestać krzyczeć? Czy masz już dość krzywienia się przed lustrem? Czy chciałbyś zobaczyć inne odbicie? Jeśli tak, to najpierw podziękuj drugiemu człowiekowi w swym umyśle za to, że tak pięknie pokazywał ci, czego jeszcze nie wybaczyłeś w sobie. Możesz być mu naprawdę wdzięczny. Gdybyś w tym samym czasie chował się gdzieś w jaskini, mógłbyś przeoczyć to, co w tobie domaga się uzdrowienia. A więc zamiast widzieć wrogów, zobacz wokół siebie aniołów i zbawicieli. Sam poprosiłeś, by stanęli na twojej drodze, pobudzili twe emocje i dotknęli czułych punktów. Bez nich mógłbyś tkwić nadal w swoich koncepcjach na temat przebudzenia. A dzięki nim, dzięki temu, jak na nich reagujesz, możesz sprawdzić, jak się naprawdę masz w swoim procesie przebudzenia.

Gdy już w swym umyśle podziękowałeś własnemu lustrzanemu odbiciu – małżonkowi, dziecku, przyjacielowi, pracodawcy, współpracownikowi, komukolwiek, kto wzbudził w tobie nieprzychylną reakcję – za rolę, jaką dla ciebie zagrał, to możesz zrobisz jeszcze jedno. Zamiast wymachiwać rękami do lustra w stanie wzburzenia, możesz się uśmiechnąć. Co ci szkodzi uśmiechnąć się do samego siebie? Czemu by nie pobłogosławić siebie? Podać sobie rękę… Pokochać siebie.

Zamknięcie luki
Czy to naprawdę jest tak proste jak pokochanie siebie? Tak, to tak proste. To nie jest jednak tylko mentalna afirmacja. Aby to zadziałało, musisz włożyć w to serce, musisz to poczuć. Jak więc pokochać siebie, gdy w głębi drzemie nienawiść? Można zacząć od uznania, że nie da się rozwiązać problemu przez wypieranie się go. Gdybyś mógł to zrobić, to już byś to dawno temu zrobił. Problem można rozwiązać jedynie poprzez pełne przyjęcie tego, co było dotąd odrzucane. Jak jednak przyjąć to, co boli? Po prostu pozwolić to sobie poczuć bez żadych historii w głowie. Historie w głowie to bowiem tylko zasłony dymne, myślowe barykady, formy rozpraszania się, żeby tylko nie poczuć siebie w pełni.

Oto jak działa ta forma rozproszenia: Niby czujesz ból, ale nie czujesz siebie w swoim ciele. Opowiadasz tylko historię w swojej głowie o tym, co czujesz i właśnie dlatego to boli. Boli dystans, boli odległość między tym, co czuje ciało  a tym, co myślisz na ten temat. Co się bowiem stanie, kiedy nie będziesz myślał, lecz czuł? Co się stanie, kiedy nie będziesz już rozdwajał swego umysłu na tego, kto myśli oraz na to, o czym myśli? Co będzie, gdy myśliciel i jego myśli zejdą się w jedno? Co się stanie, gdy poczujesz siebie w pełni w swoim ciele? Te wszystkie pytanie dotyczą tego samego: zamknięcia pozornej luki między tobą a tobą. Gdy bowiem przestajesz projektować na świat swój problem, iluzoryczna luka się zamyka. Pozostajesz sam ze sobą. Początkowo ta świadomość może być przytłaczająca. Jedyne, co wówczas możesz zrobić, to oddychać i czuć to, co jest, takim, jakie jest, bez osądu, lecz ze świadomością, że ty jesteś twórcą tego doświadczenia. Nikt ci tego nie robi. Skoro to czujesz, musi to oznaczać, że ty sam to wybrałeś. Nie ma sensu z tym walczyć lub się tego wypierać, lub czuć się źle z tego powodu.

Wystarczy zaakceptować ten prosty fakt bez winy i bez myślowych interpretacji i po prostu poczuć energię w ciele, jaka się z tym wiąże. Możesz po prostu postanowić, że na chwilę zawiesisz swój osąd, odłożysz intelektualny umysł na półkę i po prostu będziesz. Jest duża szansa, że doświadczysz wówczas przebłysku lub nawet pełnej świadomości tego, że oddzielenie jest złudzeniem. Zobaczysz, że nie ma się na kogo gniewać. Nie ma z kim walczyć. Nie ma się czego bać. I tak wymyślony przez ciebie ból oddzielenia przemieni się w radość pojednana. Pojednania z samym sobą. I doświadczysz tego, czego zawsze szukałeś: pokoju i miłości.