Po co tu jestem?

Za zgodą jednej z czytelniczek tego bloga wklejam poniżej moją odpowiedź na jej pytania, a poniżej jej wiadomość. Może dla kogoś będzie to pomocne. 🙂

ODPOWIEDŹ:
Witaj Beata. Dzieki za Twojego emaila.

Wszystkie Twoje miłujące myśli są wieczne i prawdziwe. Kłamstwem jest jedynie wszystko to, co mówi o oddzieleniu. A zatem radość i miłość, którą odczuwasz patrząc na swój ogród lub na zwierzęta lub na ludzi, których kochasz, jest prawdziwa. Kłamstwem jest idea, że te rzeczy są od Ciebie oddzielone, że są czymś na zewnątrz Ciebie, że są wartościami, których masz się trzymać i bez których nie mogłabyś być szczęśliwa.

Ja też zachwycam się pięknem natury, głównie dlatego, że przypomina mi o czymś potężnym, cichym i wiecznym, co jest poza materią. Natura i świadomość teraźniejszości, jakie w niej doświadczam, przypomina mi o obecności Boga. I w tym sensie w porządku jest dziękować Bogu. Niezależnie od tego, czy wierzysz w to, że Bóg stworzył piękno, jakie widzisz w tym świecie, czy też wierzysz, że stworzyłaś je ty, używając tej samej jednej mocy Boga, w porządku jest być wdzięcznym za wszystko, co przypomina Ci o prawdzie. Jeżeli piękno natury lub inne rzeczy w tym świecie, przypominają Ci o prawdzie, używaj tego i bądź wdzięczna. A więc tak, masz dalej wzrastać w Duchu, przebaczać, kochać i kreować najpiękniej jak potrafisz, nie odurzając się jednak tym światem, czyli nie myśląc, że piękno które stworzysz, jest wartością ostateczną i nie przypisując sobie za to zasługi. To piękno jest jedynie przejawem Twojego pozwalania, aby miłość Boga szerzyła się przez Ciebie na Twój świat. I gdy będziesz to robić, nie będzie miało dla ciebie znaczenia, jeśli coś, co było tak piękne, nagle odejdzie z Twego życia. I w tym sensie rzeczywiście nie ma znaczenia, jaki jest ten Twój wykreowany świat. Niezależnie bowiem od formy, to Ty mu nadajesz całe znaczenie, jakie on dla Ciebie ma.

Dzięki temu, że wiesz, że świat sam w sobie jest bez znaczenia, stajesz się wolna. I pozwalasz, żeby w zostawionej przez Ciebie pustej przestrzeni bez znaczenia, Bóg umieścił swoje znaczenie. Ty stajesz się przezroczysta, puszczasz swoje utożsamienie z odrębną formą, odrębną tożsamością i pozwalasz, żeby nieograniczona Miłość Boga wyrażała się przez Ciebie.

A więc po co masz tu być? Właśnie po to, żeby być obecnością Miłości w formie. Nie dlatego, że Bóg cię tu postawił (bo Cię tu nie postawił), ale dlatego, że Ty sama się tu postawiłaś, wymyśliwszy sobie sen o oddzieleniu od Boga. Elementem Twojego budzenia się ze snu o oddzieleniu jest przypomnienie sobie prawdy, czyli tego, że Bóg jest wszędzie, nawet tutaj, a Ty nadal jesteś taką, jaką cię stworzył – niezmienną, niewinną, czystą, wolną, miłującą świadomością. Gdy sobie to uświadamiasz, to wówczas rozpoznajesz, że już jesteś w realnym świecie, nawet będąc tu na Ziemi. Można powiedzieć, że poprzez swoją świadomość przynosisz Niebo na Ziemię, czyli przynosisz świadomość, że Niebo, czy też Miłość jest jedyną rzeczywistością. W ten sposób budzisz tych, którzy są jeszcze całkowicie pogrążeni w swoim śnie. To właśnie jest twoje zadanie. Być obecnością Miłości/ Prawdy / Boga dokładnie tam, gdzie jesteś.

Pozdrawiam z miłością,
Rafał

PYTANIE:

Hejka Rafale!
Od jakiegoś czasu słucham Ciebie na YT, dużo czytam i zastanawiam się nad tym wszystkim o czym mówi nam Jezus w Kursie Cudów. Nie przesłuchałam ani nie przerobiłam jeszcze wszystkich lekcji Kursu, ale mam kilka pytań. Proszę pomóż mi, bo to mnie strasznie męczy obecnie! Wiem i mam już świadomość, że do tej pory żyłam jak chomik w plastikowej kulce:-) Wiem, że ten świat jest iluzją, kłamstwem. Jednak gdy jest on cudowny, wspaniały, pełen kochanych ludzi i zwierząt wokół mnie z moim domem i ogrodem – to o wiele trudniej jest mi się z tym pogodzić, że to jest kłamstwo! Ale w sumie to lepiej jest chyba wykreować sobie dobry nierealnych świat, niż pełen nieszczęść, problemów i kłopotów, co? Zresztą już nie wiem sama czy to ma jakieś znaczenie? Skoro to wszystko to iluzja? Do tej pory jadąc na przejażdżkę rowerową po okolicy zachwycałam się naturą, zielonością łąk, kolorami kwiatów w ogrodach, błękitem nieba. Wtedy dziękowałam mojemu Bogu za to wszystko. Byłam Mu za to bardzo wdzięczna! A teraz? Bum! Skoro to moja kreacja, to wszystko co widzę wokoło, to może nie Bogu dziękowałam tylko Sobie??? He he! A skoro w Biblii jest powiedziane, ze tym światem rządzi pan kłamstwa szatan- to może ja nieświadomie jemu dziękowałam? Nieee! Ja zwariuję chyba! Rozumiem, że mam się nie przywiązywać do tego nierealnego świata. Czym on jest dla mnie cudowniejszy, tym to jest trudniejsze. I nie chodzi mi wcale o rzeczy materialne, bo wiem od dawna, ze to marność przemijająca, ale i tak jest mi ciężko odnaleźć się w TYM świecie, bo przecież mimo to, że on jest nierealny, to ja tu jestem i póki co tu żyję. Więc co dalej z tą nową dla mnie świadomością teraz? Kreować dalej najpiękniej jak potrafię, wybaczać innym i sobie, kochać innych dalej jak to robiłam do tej pory, wzrastać w Duchu Św. z pomocą mojego Brata Jezusa i tyle? Czy to jaki jest ten mój wykreowany świat ma jakiekolwiek znaczenie? Czuję, że nie, w końcu to kłamstwo. To po co my tu musimy być, skoro to wszystko kłamstwo jest. Mamy wzrastać w tym nierealnym życiu, żeby to zobaczyć oczami swojej duszy? I wtedy się zmieniać?Obudzić? Nie mógł tego Bóg pominąć:-) Po co to wszystko, skoro i tak jesteśmy stworzeni na Jego podobieństwo z mocą kreowania, to nie możemy kreować w Prawdzie, w realnym świecie? To chyba kolejny level, co?
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Proszę odpisz mi, jeśli znajdziesz chwilkę.
Beata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*