Nie miałem pojęcia, czym jest miłość

Jako człowiek nie miałem pojecia, czym jest miłość, ponieważ nie wiedziałem, kim jestem. Nie miałem pojęcia, że miłość jest moją rzeczywistością. Dopóki wierzyłem, że jestem odrębną tożsamością w czasie i przestrzeni, odczuwałem jedynie lęk. Oczywiście wielokrotnie mówiłem: „kocham”, ale nie wiedziałem, czym jest miłość, ponieważ odrębna tożsamość tego wiedzieć nie mogła. Odrębna tożsamość (ego) była uosobieniem lęku. Nawet, gdy wydawało mi się, że kocham, to wcale nie kochałem, bo w utożsamieniu z ego byłem do tego niezdolny.

Nie jest możliwe kochanie kogoś czy czegoś oddzielonego, ponieważ miłość jest jednością. Nie można kochać bardziej jednego, a mniej drugiego, ponieważ miłość nie czyni porównań. Nie da się posiadać miłości, ponieważ miłość jedynie daje i niczego nie posiada. Nie mogę kochać, dopóki swoją rzeczywistość opieram na koncepcjach, definicjach i wyobrażeniach o sobie, o świecie czy o Bogu, ponieważ miłość nie jest definicją. Oddzielenie, porównywanie, posiadanie, czy definiowanie to jedynie przejawy lęku.

Dzięki praktyce Kursu Cudów i własnej duchowej przemianie odkryłem jednak, że miłość jest jedyną rzeczywistością, a lęk nie jest prawdziwy. Co to znaczy w praktyce, że lęk nie jest prawdziwy? To znaczy, że jeśli się boję, to nie istnieję. Innymi słowy odrębna tożsamość, która się boi, nie istnieje. Gdy pierwszy raz to usłyszałem, było to bardzo uwalniającym doświadczeniem. Uświadomiłem sobie wtedy, że nie muszę wcale przezwyciężać lęku. Nie było czego przezwyciężać. Wystarczyło przyjąć miłość, a lęk, który nie miał żadnej prawdziwej treści ani substancji, musiał zniknąć. Innymi słowy, wystarczyło uznać, że miłość była moją jedyną rzeczywistością i moim jedynym Domem, w którym nie ma miejsca na lęk.

Nie chodzi o koncepcyjne uznanie tej idei. Tego trzeba doświadczyć. Doświadczenie to jest dostępne dzięki modlitwie, która w pewnym sensie jest porzucaniem złudzeń i otwieraniem umysłu na to, co naprawdę JEST. Jest praktyką niedefiniowania miłości, niedefiniowania siebie i pozwalania sobie, by całkowicie nie wiedzieć. A wtedy to, co wie – to, co jest – może się się przejawić… 🙂

Modlitwa jest nośnikiem cudów. Jest ona środkiem porozumiewania się stworzenia ze Stwórcą. Poprzez modlitwę miłość jest otrzymywana, zaś poprzez cuda miłość jest wyrażana.

Cuda dzieją się w sposób naturalny jako przejawy miłości. Rzeczywistym cudem jest miłość, która je inspiruje. W tym sensie wszystko, co pochodzi z miłości, jest cudem. (Kurs Cudów, Rozdział pierwszy, Zasady cudów)

Więcej mówię o tym w nagraniu lekcji 175 Kursu Cudów wraz z komentarzem:

Listen to „Lekcja 175 (Kurs Cudów)” on Spreaker.