Natychmiastowość zbawienia

Naychmiastowość zbawieniaJeśli zbawienie jest natychmiastowe, to w tej chwili albo przyjmujesz zbawienie, albo je odrzucasz. Albo przyjmujesz dar wszystkiego, jakim obdarzył cię Bóg, twój Ojciec, albo go odrzucasz. Nie mówię tego, abyś poczuł się gorzej, ale abyś zobaczył, że masz moc, by zmienić zdanie co do wszystkiego. Nie póżniej, tylko teraz. Spójrzmy na pewien przykład:

Ostatnio słyszałem od paru różnych osób, że od dłuższego czasu mają trudności z utrzymaniem się i/lub znalezieniem odpowiedniej pracy. Gdyby im uwierzyć, oznaczałoby to, że brak jest akceptowalną ideą i że są ofiarą zewnętrznej sytuacji. Tak jednak nie jest. W każdej chwili otrzymują to, o co proszą. Jeśli wydają się znajdować w sytuacji braku czy lęku, to znaczy, że właśnie o to proszą w swoim umysłach. Ale oznacza to również, że w TEJ CHWILI mogą zmienić zdanie.

I tu jest klucz: w tej chwili. Zbawienie jest natychmiastowe. Jeśli Bóg dał ci dar wszystkiego, to dał ci go po to, abyś mógł się nim cieszyć TERAZ, a nie później. Nie możesz się nim jednak cieszyć teraz, jeśli czekasz na przyszłe zbawienie (na przykład zmianę zewnętrznych okoliczności: lepszą prace, związek, sytuację materialną, itp.) lub masz swój własny pomysł na zagospodarowanie tej chwili. Jeśli w tej chwili bardziej cenisz brak, to nie doświadczysz swojej pełni.

Pójdźmy jeszcze głębiej z tym samym przykładem. Te same osoby mówią czasem, że czekają na inspirację Ducha Świętego albo, że nie wiedzą, czy to, co pojawia się w ich życiu, pochodzi od ego czy od Ducha Świętego i dlatego nic nie zmieniają w swoim życiu, licząc na jakąś zmianę później. Zmiana jednak może zajść tylko teraz. Czekanie na miłość jest dowodem na to, że nie  dajesz sobie miłości TERAZ. Jeśli liczysz na późniejszą zmianę, to zawsze będziesz czekał, zaprzeczając temu, że Wolą Boga dla ciebie jest doskonałe szczęście i że masz prawo do cudów teraz. Będziesz słuchał głosu ego, które użyje nawet koncepcji Ducha Świętego, żeby nie dopuścić do obnażenia swej całkowitej iluzoryczności.

A więc czego chcesz teraz? Jeśli chcesz miłości, obfitości i wolności, to przyjmij je, ponieważ już są twoje. Nie myśl, że na nie nie zasługujesz. Zasługujesz. Tylko niechęć przed ich przyjęciem podszyta fałszywym poczuciem winy i lękiem sprawia, że wierzysz, iż jesteś niegodny Bożych darów. Przestań więc grać w tę grę w oszukiwanie samego siebie i przyjmij to, czym naprawdę jesteś. Nie chodzi tu tylko o duchowe doświadczenie miłości, ale o pozwolenie, aby to duchowe doświadczenie przemieniło cały twój materialny świat.

Nic ci nie da chwilowe doświadczenie duchowego uniesienia, jeśli będziesz zachowywał rozszczepienie w swoim umyśle. Robiąc to, tylko powiększysz swój lęk – z jednej strony będziesz doświadczał światła wynikającego z chwilowego oderwania się od poczucia ograniczenia, a z drugiej strony będziesz czuł niemoc w radzeniu sobie ze światem. Dzieje się tak wtedy, gdy próbujesz uciec od siebie, a następnie robisz z tego wymówkę, by nie spojrzeć na swój lęk i go nie uwolnić. Mówisz sobie na przykład: „w świetle było tak wspaniale, ale w świecie jest beznadziejnie”. Jakim świecie? Nie ma żadnego świata. Jeśli myślisz, że chwyciłeś Boga poprzez oderwanie się od świata, to wszedłeś w kolejną iluzję oddzielenia. Nie możesz poznać Boga/Siebie poprzez oddzielanie się od czegokolwiek. Możesz jednak doświadczyć Boga w samym środku swojego świata, ponieważ Bóg idzie z tobą dokądkolwiek idziesz. I jest możliwe pamiętanie, że nie ma żadnego świata w samym środku podejmowania się codziennych całkiem ludzkich czynności. W jaki sposób? Poprzez przebaczenie.

Jak jednak przebaczyć, kiedy twoja sytuacja nie wygląda za ciekawie? Kluczowe jest przypomnienie sobie, że świat jest odzwierciedleniem twojego umysłu – że nie jesteś ofiarą sytuacji – a następnie podjęcie decyzji, aby przemienić swój umysł, aby puścić swoje złudzenia ograniczenia, braku i cierpienia. W ślad za przemianą umysłu idzie oczywiście zmiana zachowania. Nie może być tak, że przemieniłeś swój umysł, a zachowujesz się nadal tak, jakby brak, strata i cierpienie były nadal możliwe w twoim życiu. Przemiana musi być wszechogarniająca, abyś mógł naprawdę powiedzieć, że działa.

A więc zadaj sobie jeszcze raz pytanie, czego chcesz? I jeśli mówisz, że chcesz miłości, obfitości i wolności, to zacznij je dawać. Dzisiaj, teraz. Kurs Cudów mówi, że „jedynie tego, czego ty nie dałeś, może brakować w jakiejkolwiek sytuacji” (Kurs Cudów, Rozdział 17, VII). Nie myśl o końcowym rezultacie swojego dawania. Twoja nagroda jest już teraz – w samym akcie dawania. Zacznij od pierwszego kroku. Jeśli coś ci się nie podoba w twojej obecnej pracy (czy jakimkolwiek związku), to pomyśl, czego ty sam nie dałeś, i zacznij dawać. Jeśli potrzebujesz pieniędzy czy pracy, to idź do pracy. Nie z obowiązku, ale z chęci dania sobie samemu miłości. Zacznij służyć zamiast używać koncepcji Kursu Cudów, żeby pozostać w pętli własnych uzależniających myśl o lęku i braku. W Kursie nie chodzi o duchowe koncepcje, lecz o demonstrowanie przemiany umysłu we wszystkim, co myślisz, robisz i mówisz. Nie myśl więc na przykład, że praca jest ciebie niegodna, bo ty już zrezygnowałeś ze świata. Świadomość, że nie ma żadnego świata nie oznacza ucieczki od świata, lecz jego przemianę poprzez rozpoznanie, że nic w tym świecie nie może wpłynąć na to, jak się czujesz, ponieważ świat to tylko zewnętrzny obraz wewnętrznego stanu.

Wielokrotnie miałem do czynienia z osobami, które doświadczyły przebłysku uwolnienia, a potem nie wiedziały, jak to doświadczenie zintegrować w codziennym życiu. Stało się tak dlatego, że sprowadziły to doświadczenie do poziomu koncepcji i użyły go do dalszego uzasadnienia swoich złudzeń. A to może jedynie prowadzić do stanu rozszczepienia oraz pozostawania w błędnym kole lęku. Z jednej strony masz bowiem koncepcję Boga, którego przebłysku już doświadczyłeś, i do którego próbujesz wrócić, a z drugiej strony masz swój świat, który wydaje ci się bardzo prawdziwy, ponieważ nadal wierzysz w swoje koncepcje. Próbujesz coś zmienić, ale ponosisz porażkę, ponieważ nie możesz niczego zmienić na poziomie koncepcji. Nie możesz też zmienić niczego połowicznie. Prawdziwa zmiana jest wyzwoleniem od koncepcji. Wyzwolenie zaś może być tylko całkowite. Jeśli używasz Kursu, aby przez chwilę poczuć się lepiej, ale nie decydujesz się porzucić koncepcji ograniczenia w swoim umyśle, to błędnie interpretujesz przeznaczenie tego Kursu. Został ci on dany po to, abyś mógł się przebudzić ze swojego snu o ograniczeniu i abyś mógł powstać jako światło świata – w całkowitej pewności co do tego, czym jesteś. Kiedy zamierzasz to zrobić? Gdy nadejdą lepsze czasy? Nie mów, że czekasz na bardziej sprzyjające okoliczności. Okoliczności nigdy nie będą bardziej sprzyjające. Już teraz są doskonale sprzyjające, abyś przemienił swój umysł. A gdy twój umysł się zmieni, to i pozornie zewnętrzne okoliczności się zmienią, ponieważ zmieni się twoje ich postrzeganie. Być może będziesz robił to samo, co wcześniej, lecz w całkowicie nowym stanie świadomości. Być możesz zrobisz coś zupełnie nowego, ale bez lęku przed zmianą.

Pamiętaj, że masz już wszystko, czego potrzebujesz do swojego zbawienia. Nie musisz znać całego planu, aby brać udział w jego spełnieniu. Zrób pierwszy krok – choćby wydawał ci się bardzo niewielki – i pozwól, by reszta ci się objawiła. Nie bój się też popełnić błędu. Nieruszanie z miejsca w obawie przed popełnieniem błędu to decyzja, by trwać w lęku i nie doświadczyć miłości. A przecież chcesz dać sobie miłość. A więc od dzisiaj nie wstrzymuj dawania, lecz daj sobie to, czego tak długo sobie odmawiałeś.

8 Replies to “Natychmiastowość zbawienia”

  1. Tak o tym też mówi lekcja 135 kursu cudów, wszystkie wydarzenia

    które sie pojawiają są dla uwolnienia dla mojego dobra jakkolwiek by nie wyglądały a to kwestia Zaufania ……..i poddania się i nie planowania swojego życia …….bo tak naprawde nie wiesz co jest dla Ciebie dobre tylko Duch Swięty to wie i prowadzi pomimo oporów……

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*