Miłość uzdrawia wszystko

Miłość do siebie samego jest absolutnie konieczna, jeśli masz uzdrowić i poruszyć każdą przeszkodę czy też ślad czegokolwiek, co nie jest miłością. Nie możesz kochać swego brata, jeśli nienawidzisz siebie, lecz poprzez pokochanie siebie twój kielich stanie się przeobfity. A zatem jeśli chcesz objąć drugiego człowieka, to do tego kręgu przyjmij też samego siebie. Gdy służysz drugiemu, uznaj, że ty również jesteś godny tego, by twoja miłość ci służyła. (Jeszua, Droga Mistrzostwa, fragment przekazu pt.: Miłość uzdrawia wszystko)

Oto link do tekstu i nagrania najnowszego tłumaczenia przekazu Jeszuy pt.: Miłość uzdrawia wszystko.

6 Replies to “Miłość uzdrawia wszystko”

  1. Dzięki Rafał za tłumaczenie:)
    Fragment z tego tekstu:„W tej właśnie chwili, choć ciało się trzęsie, w tej chwili, choć łzy płyną, w tej chwili, choć dostrzegam pojawiający się lęk przed stratą – i tak wybiorę Miłość. I będę kochał łzy, będę kochał drżenie ciała, będę kochał lęk, będę kochał tego, który stoi przede mną, będę kochał źdźbło trawy, na którym stoję i będę kochał owego wielbiciela Boga we mnie, który chce się jedynie przebudzić”.
    Czy w tym fragmencie chodzi między innymi o akceptację wszystkich uczuć które w nas się pojawiają i przyzwolenie aby one sobie po prostu były.. skoro i tak są?
    Całe życie uciekałam od swoich uczuć, od samej siebie na rozmaite sposoby i nie chciałam nic czuć. Nie chcę właśnie żeby Kurs Cudów, skupianie się na miłości, było znowu kolejnym narzędziem dla mnie do uciekania i blokowania emocji. Nie wiem jak to pogodzić.
    Te 14 stron tekstu które chciałam tutaj przeczytać wywoływało we mnie różne emocje, głównie opór. Czytałam ale zmuszałam się. Tak jakby ktoś mi coś chciał zabrać.Tak jakbym blokowała to co czuję i przykrywała to jakąś przysłowiową wisienką na torcie. Ale ta góra emocji i tak nie zniknie sama z siebie.
    To samo mam z samym tekstem Kursu Cudów.
    Jakby co to dopiero jestem przy lekcji 7 i robię je po raz pierwszy aczkolwiek jeśli chodzi o same lekcje to bardzo chętnie je czytam i przerabiam:)

    • W duchowej przemianie nie chodzi ani o przykrywanie, ani o ucieczkę od emocji, ale o świadome spojrzenie na nie, o pozwolenie sobie na ich poczucie bez osądzania. To nie oznacza, że masz się pogrążac w swoich emocjach lub identyfikować się z nimi, bo to nie prowadziłoby do uzdrowienia. Chodzi po prostu o decyzję, by świadomie pobyć z nimi przez chwilę, spojrzeć na nie łagodnie, objąć je miłością. Nawet jeśli w danym momencie nie czujesz miłości, to wystarczy już sama decyzja, by otworzyć się na jej doświadczenie. Nie uzdrawiasz egotycznego umysłu zidentyfikowanego ze swoimi emocjami z poziomu tegoż umysłu. Egotyczny umysł jest obłąkany i nie zna prawdy. Ale miłość (prawda) w tobie wie, jak uzdrowić to, co jest do uzdrowienia. A więc już sama decyzja, by się zatrzymać i nie reagować tak, jak do tej pory, z poziomu ego, z poziomu lęku, jest decyzją, by zaprosić miłość, by zaprosić doświadczenie prawdy, by oczyściło twój umysł z fałszywych przekonań.