Miłość nie szuka rezultatu

Oto najnowsze tłumaczenie pięknego i bardzo praktycznego przekazu Jezusa, który – za pośrednictwem Jona Marca Hammera – mówi na temat różnicy między działaniem z miłości i działaniem z lęku:

To nie twoje działania zapewniają ci Królestwo. To nie twoje osiągnięcia rozwijają w tobie świadomość Boga. Przychodzi to do ciebie przede wszystkim dzięki twojej chęci, by przyjąć rzeczywistość Królestwa, które jest doświadczeniem płynącej przez ciebie Miłości.

To właśnie miałem na myśli, gdy powiedziałem kiedyś: „Starajcie się naprzód o Królestwo w swoim wnętrzu, a to wszystko będzie wam dodane”. Albowiem w każdym dążeniu, którego podejmuje się umysł, gdy zapomina, kim naprawdę jest, on tak naprawdę nie zabiega o pieniądze, o sławę ani o znalezienie tak zwanej bratniej duszy, czy o to, by osiągnąć wielkie rzeczy. On jedynie szuka Miłości. Umysł tylko tego może poszukiwać, ponieważ jego przeznaczeniem jest dawanie jedynie tego.

Pamiętaj więc, że we wszystkich zadaniach, których postanowisz się podjąć, będzie tobą kierować jedna z dwóch rzeczy: Miłość lub lęk. Lęk może przyjść pod postacią wielu masek. Może on nawet być przebrany w uśmiech. Lęk rodzi się i przenika do twego matriksu czy też kanału, który napędza twoje działania, gdy zapominasz starać się naprzód o Królestwo, gdy zapominasz otworzyć i przyjąć Miłość, która jest zawsze dla ciebie obecna – w każdej chwili i w każdych warunkach.

Gdy zatem postanawiasz podtrzymywać decyzję, by starać się naprzód o Królestwo, to zadania, które sobie wyznaczasz, mogą zostać przepełnione Miłością, która będzie przez ciebie płynąć, a Jej Głos będzie kierował twoją kreatywnością, twoimi wyborami, twoimi decyzjami. Jednakże Miłość nadaje rzeczom nieco inne zabarwienie niż lęk. I to jest bardzo ważne rozróżnienie. Lęk będzie dążył do wyników danego zadania, albowiem lęk wierzy, że poprzez wykonanie zadania umysł ego otrzyma coś, czego – jak sądzi – mu brakuje. Miłość natomiast rozciągnie się na dane zadanie, ponieważ wie, że prawdziwe skarby to połączenie w chwilach nawiązania relacji, które pojawiają się po drodze. Są to te chwile, w których dusze mogą uzdrawiać, ucząc się praktyki przebaczenia, czyli niewinnego patrzenia – patrzenia cieniom prosto w oczy i wybierania w zamian miłości.

Miłość zatem nie skupia się na rezultatach. Miłość skupia się na Miłości. Lęk zaś jest skupiony na rezultatach. Może to jedynie oznaczać, że gdy podejmujesz się jakiegoś zadania i czujesz przygnębienie lub frustrację, gdy wynik nie został osiągnięty, to umysł, czy też twoja świadomość, przeniosły się w obszary lęku.

Lęk to energia, która wierzy, że nie ma miłości, że nie ma połączenia z Bogiem. Rządzą nią przekonania typu: „Muszę zasłużyć na to, by się połączyć z Bogiem. Osiągnę to – i wszystko inne – dzięki wynikom”.

A jak by to było, gdybyś nauczył się patrzeć na każdy dzień nowymi oczami? Jak by to było, gdybyś spoglądał na każdy dzień jak na szansę, by dostrzec i odróżnić, na który z tych frontów przesuwa się twoja świadomość.

„Czy pobudza mnie lęk czy też faktycznie jest to Miłość?”

Jak rozpoznać różnicę? Jeśli czujesz frustrację, niepokój, przygnębienie i tym podobne, i wreszcie dostrzegasz, że umysł jest skupiony na rezultatach, które postanowiłeś osiągnąć, ale ich nie osiągasz, i z tego wyłania się twoje odczuwanie, to wiesz, że przystąpiłeś do danego zadania z poziomu lęku.

I co wówczas robisz? Cóż, to bardzo proste. Bierzesz jeden z owych biczów, zdejmujesz koszulę i zaczynasz się biczować. Afiszujesz się w gazetach ze swym zdjęciem, pod którym widnieje napis: „Patrzcie na niegodnego”. Wszyscy afiszowaliście się w ten sposób w waszych gazetach.

Ponieważ Miłość tak naprawdę nie potępia, ponieważ Miłość wszystko odnawia, to nawet jeśli pojawi się coś zrodzonego z lęku, to wystarczy, że się zatrzymasz i postarasz się naprzód o Królestwo oraz będziesz w nim przebywał aż do chwili, gdy poczujesz się odnowiony. Będziesz w nim przebywał dopóki nie otrzeźwiejesz, dopóki nie będziesz myślał swym prawidłowym umysłem, dopóki nie przyjmiesz Miłości po prostu dlatego, że dobrze jest tak uczynić. A potem, gdy twój umysł wróci do swojego zadania, po prostu poproś Miłość, by cię prowadziła; by przywróciła twój umysł i świadomość do rzeczywistości, abyś zrozumiał, że cudowne skarby, które zostaną ci przedstawione, nie opierają się na wyniku, lecz na chwilach nawiązania relacji, w których Miłość może zmienić wzorzec percepcji rządzący do tej pory twoim umysłem lub umysłem twojego brata czy siostry.

Chwile te określamy mianem Świętych Chwil. One rzeczywiście są najcenniejszym skarbem stworzenia. Albowiem tylko w takich chwilach – a one zawsze dotyczą związku – w takich chwilach rzeczywistość Miłości utrwala się jako podstawa twojej świadomości. A to nie jest niczym innym, jak powrotem do tego, co jest prawdziwe.

Chcemy więc teraz podzielić się z tobą przesłaniem, które może przemienić twoje życie. Nawet jeśli wszystko w nim płynie pięknie, to może płynąć jeszcze piękniej, ponieważ nie istnieje granica czy też dno dla głębi Boga. Paradoksalnie więc, ponieważ nie jesteś Stwórcą, lecz Jego stworzeniem, to masz okazję – podobnie jak ja ją miałem, gdy chodziłem po waszej planecie jako człowiek – by przetłumaczyć to, jak postrzegasz czas, jak szacujesz jego wartość i jak go używasz, by pogłębić swoją bezpośrednią pamięć Obecności Boga. A robisz to poprzez podtrzymywanie wyboru na rzecz Miłości, pamiętania Miłości, oddania Miłości, poddania się Miłości, poprzez naukę starania się naprzód o Królestwo i pozwalania, aby każde z twoich zadań wypływało z tego wyboru.

Kiedy budzisz się rano, masz przed sobą zadanie. Musisz podnieść głowę z poduszki, będziesz musiał postawić stopy na podłodze i zdecydować, w jakim kierunku te stopy poniosą ciało. Czyż nie tak? A jednak, jak często budziłeś się rano i natychmiast umysł angażował się w listę rzeczy do zrobienia i czasem bez twej wiedzy głos lęku stawał się głównym magnesem podnoszącym twoją głowę z poduszki, kładzącym stopy na podłodze i sprawiającym, że pędzisz przez dzień przestraszony.

„Jeśli tego nie zrobię, to co oni sobie pomyślą? O mój Boże, a co z tamtym?”

I to się ciągnie bez końca.

Pewnego razu powiedziałem mojemu umiłowanemu bratu, że jedną z największych rzeczy, których mógł się nauczyć, jest „czekanie na Pana”, co oznacza „staranie się naprzód o Królestwo”, zanim jeszcze otworzysz w pełni oczy. W owej chwili, w której już wiesz, że obudziłeś się z nocnego snu i coś aktywizuje twoje ciało – jakaś myśl, jakiś impuls – w tamtej chwili, zanim oczy się otworzą, przypomnij sobie Boga. Wybierz Miłość. I podtrzymuj swoje odczuwanie jej, gdy przenika twoją duszę, umysł, emocje, osobowość, a nawet tkanki i komórki ciała. Upewnij się, że nie przynosisz ze sobą niczego, co wziąłeś ze sobą do snu, czyli jakiegokolwiek osądu brata czy siostry. Upewnij się, że tego dnia to Miłość, a nie lęk, będzie wprawiać w ruch twoje ciało.

Brzmi to całkiem prosto, nieprawdaż? A więc rzucę ci pewne wyzwanie: Trzymaj przy swoim łóżku listę lub terminarz i kiedy wstaniesz rano, weźmiesz prysznic i zrobisz cokolwiek masz do zrobienia – zaparzysz kawę lub wykonasz czternaście telefonów przez jedzeniem – zatrzymaj się zanim wyjdziesz z domu i zapytaj:

„Czy zanim otworzyłem oczy tego ranka, pamiętałem, by trwać w Miłości?”

Notuj na bieżąco! Naprawdę spokorniejesz, ponieważ ta prosta czynność jest najtrudniejszą rzeczą do osiągnięcia: nauczyć się wybierać Miłość w tak trudnym do uchwycenia momencie, w którym świadomość zaczyna się skupiać każdego ranka na sferze fizycznej. Pamiętanie o Miłości w tamtej chwili jest niełatwym zadaniem, ale można coraz lepiej wyćwiczyć umysł, by dokonywał tego wyboru.

Czy chciałbyś podjąć się takiego wyzwania? Pamiętaj, będziemy cię obserwować!

Ale nigdy, umiłowani przyjaciele, nie osądzimy cię ani nie potępimy.

Ciąg dalszy i kolejne tłumaczenia już wkrótce…

7 myśli nt. „Miłość nie szuka rezultatu

    • Witam,
      Czy aby na pewno te channelingi są godne zaufania? Przeczytałam kipka tekstów i delikatnie mówiąc, bardzo mnie zaniepokoiły 🙁

      • Ja osobiście nie znam tych channelingów polecanych przez Maćka, wiec nie będę się do nich odnosił. Powiem tylko ogólnie, że najlepiej, jak będziesz kierować się tym, co mówi ci serce. Nie głowa, tylko serce. Podpowiedzi z głowy są zazwyczaj oparte na lęku, a lęk nigdy nie jest dobrym doradcą. Jeśli jednak będziesz kierować się sercem, ono zawsze wskaże ci właściwą dla Ciebie odpowiedź i drogę. Jeśli będziesz chciała jedynie miłości, nie będziesz widziała niczego innego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*