Maria Magdalena – kilka refleksji po filmie

Maria Madalena

Czułe, miłujące serce, pokora i służba kojarzy nam się często z energią żeńską. Myślenie rozumowe, dążenie do osiągnięć i dominacji z energią męską. Ten kontrast bardzo dobrze pokazuje wchodzący właśnie na ekrany kin film „Maria Magdalena” z Rooney Marą w roli głównej. Z jednej strony widzimy Marię, która poprzez swój dar współodczuwania, otwarte serce i szczere dążenie do kontaktu z Bogiem, najlepiej ze wszystkich rozumie istotę nauk Jezusa o miłości i przebaczeniu. A z drugiej strony mamy rzymski i judaistyczny świat oraz uczniów Jezusa, często wątpiących, a także oczekujących od swego mistrza zdecydowanych działań, które ostatecznie doprowadziłyby do zwycięstwa nad rzymskim okupantem Judei. Z jednej strony rozpoznajemy dostrzeganą przez Marię wizję nastającego już Królestwa Bożego poprzez zmianę w sercach ludzi, a z drugiej strony widzimy apostołów wybrażających sobie nastanie Królestwa Bożego na Ziemi poprzez jakąś zmianę na zewnątrz.

W tym męskim, głęboko patriarchalnym świecie, w którym kobieta była podporządkowana mężczyźnie, wyrwanie się z tradycyjnych schematów myślenia nie należało do zadań łatwych. Marii Magdalenie jednak się udało, ponieważ nie pozwoliła na zagłuszenie głosu swego serca. Nie tylko stała się jednym z najbliższych przyjaciół i powierników Jezusa, ale również była w stanie budzić inne kobiety, nieść uzdrawiającą miłość ubogim, oraz wywoływać poruszenie w umysłach i sercach pozostałych apostołów. Film kilka razy wycisnął mi łzy z oczu. Jedną z nich była scena z Marią Magdaleną udzielającą chrztu. Bardzo podobało mi się też nieschematyczne przedstawienie postaci Judasza. Jeden z najlepszych momentów filmu to również ostatnia scena, w której widzimy Marię Magdalenę kroczącą w pewności prawdy, którą odkryła i którą jest gotowa głosić, oraz dołączające do niej inne kobiety. Dla mnia ta scena nie tylko odnosi się do okresu sprzed dwóch tysięcy lat, ale ma również wymiar bardzo współczesny. Jest jakby zapowiedzą nowej ery – ery serca, w której patriarchalny wzorzec (wciąż istniejący w mniejszym lub większym stopniu w dzisiejszych czasach) oraz rozumowe myślenie, skupienie na ciele i walce o przetrwanie jest coraz bardziej zastępowane czuciem, doświadczaniem i bezpośrednim kontaktem z Duchem.

3 Replies to “Maria Magdalena – kilka refleksji po filmie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*