Lekcje 61-365 (audio)

JESTEM ŚWIATŁEM ŚWIATA

Dalszy ciąg spotkań online
z oświecającym treningiem umysłu
Kursu Cudów

Na tej stronie możesz posłuchać kilkunastominutowych zajęć inspirowanych lekcją dnia Kursu Cudów (od lekcji 61 do 365), nagranych przeze mnie w 2017 r. Tekst lekcji możesz znaleźć TUTAJ. Aby posłuchać zajęć z lekcjami od 1-60, kliknij TUTAJ. Więcej informacji na temat zajęć znajdziesz TUTAJ.

Lekcje z Książki Ćwiczeń używane na tej stronie pochodzą z tłumaczenia Wydawnictwa Poza Czasem opartego na angielskim oryginale Książki Ćwiczeń Kursu Cudów © 1975, 1992, 2007 wydanego przez Foundation for Inner Peace. Tłumaczeń tych używam za zgodą właściciela praw autorskich do Kursu – Foundation for Inner Peace, P.O. Box 598, Mill Valley, CA 94942-0598, www.acim.org; info@acim.org.

Listen to „Kurs Cudów (Lekcje 61-365)” on Spreaker.

65 Replies to “Lekcje 61-365 (audio)”

    • To jest to samo. Angielskie słowo „creation” używane w Kursie można przetłumaczyć jako: „stwarzanie”, „stworzenie” albo „kreacja”. Ja rzadko używamy słowa „kreacja”, bo mi się kojarzy głównie ze „strojem” 😉

      • 😀 Ja nie mam takich skojarzeń :-D. Pytam, bo ciągle nie mogę czegoś tu uchwycić… Mnie zawsze wydawało się, że kreowanie to jest z umysłu „ja chce to, ja chce tamto” – takie mnożenie złudzeń preferowane przez coachów podczas warsztatów. A stwarzanie kojarzyło mi się raczej ze stwarzaniem zgodnie z Wolą Boga, takich pragnień serca… A to nie to…? :-/

        • Niezależnie od tego, jakiego słowa użyjesz, rzeczywistości istnieje tylko jedna twórcza moc = moc stwarzania = moc kreacji = moc Boga = twoja prawdziwa moc tworzenia zgodnie z pragnieniem serca. Co robi potem ego z tą jedną mocą, to już inna sprawa. To, do czego się odnosisz, czyli „kreowanie z umysłu”, „ja chcę to, ja chcę tamto” to po prostu wypaczenie prawdziwej twórczej mocy do własnych egotycznych celów. Nie ma w tym nic złego, tyle, że umysł nie tworzy wówczas nic prawdziwego.

  1. Rafale, mam do Ciebie pytanie związane z przebudzeniem? Bo czegoś nie rozumiem. Ten świat nie ma żadnego znaczenia, poza tym jakie my sami mu nadajemy. Ale gdy się budzimy, to nadal w tym świecie jesteśmy. Nie ma on znaczenia, ale nadal musimy coś jeść, ubierać się, mieszkać, płacić rachunki podatki, kupować różne niezbędne sprzęty etc, etc. No właśnie… I jak to wygląda w praktyce? Bóg zaopatruje nas w rzeczy tego świata, czyli w rzeczy, które nie mają znaczenia? Jak wygląda świat po przebudzeniu się? Jak się w nim funkcjonuje? Nie mogę tego ogarnąć.

    • Kto Ci powiedział, że musisz jeść, ubierać się, mieszkać, płacić rachunki i kupować niezbędne sprzęty? To wszystko są Twoje przekonania na swój temat. To wszystko jest znaczeniem, jakie Ty nadałaś swojemu światu. Gdy rozpoznajesz, że świat sam w sobie jest bez znaczenia, stajesz się WOLNA. Nie oznacza to, że nie używasz już rzeczy z tego świata czy nie wykonujesz czynności, które wykonywałaś przedtem. Możesz to nadal robić (lub nie), jeśli tak zdecydujesz, ale w duchu wolności, czyli z pełną świadomością, że żadna z tych rzeczy czy czynności nie definiuje Cię, nie określa Twojej wartości. Nie próbuj ogarnąć, jak wygląda świat po przebudzeniu, tylko sie obudź! 🙂 Sama sprawdź, jak wygląda świat po przebudzeniu. Żadna odpowiedź, jaką mógłbym Ci dać, nie przyniesie Ci zaspokojenia, dopóki sama tego nie doświadczysz.

      • Dziękuję 🙂 No to dla mnie wiele rzeczy ma znaczenie. Nie wyobrażam sobie ich puścić, bo to bardzo mocno zaburza moje poczucie bezpieczeństwa, np. nie wyobrażam sobie mieszkać na ulicy, bo nie płace za czynsz. W takich okolicznościach wybrałabym śmierć.

        • Dopóki znajdujesz się w niewoli własnych przekonań i dualistycznego myślenia, to gdy mówię Ci, że nie musisz robić „A”, to natychmiast myślisz, że stanie sie „B”. I ma się rozumieć „B” jest „złe”. I tak wiedziesz swoje życie, trzymając się „A” i broniąc się przed „B”. I w ogóle nie kwestionujesz tego myślenia. Myślisz, że to jest prawda. I dopóki satysfakcjonuje Cię taki stan rzeczy, nie otworzysz się na doświadczenie czegoś zupełnie innego. Gdy powiedziałem, że nie musisz robić pewnych rzeczy, nie powiedziałem, że nie będziesz ich robić. Możesz je nadal robić, ale nie dlatego, że musisz, ale dlatego, że CHCESZ. To zupełnie inna perspektywa – tu nie jesteś ofiarą świata, który widzisz, lecz świadomym twórcą, który nie jest zdany na łaskę świata, ale wie, że on sam wybiera swoje doświadczenie, ponieważ wie, że świat, który widzi, jest jego wytworu i on sam nadaje mu całe znaczenie, jakie on dla niego ma. Przez chwilę wydaje się być w świecie, ale wie, że świat go nie ogranicza, ponieważ świat jest tylko zewnętrznym obrazem stanu jego umysłu. Przebudzony twórca może wciąż funkcjonować w świecie, robiąc te same rzeczy, które robią inni ludzie, ale jest wolny. Nie robi tych rzeczy po to, by przetrwać. Wszystko, co robi, wypływa jedynie z wypływającej z niego miłości. I ponieważ nie przywiązuje się do znaczenia i wartości, jakie nadał światu, to wie, że wszystko może się w każdej chwili zmienić. Np. może stracić mieszkanie lub pracę, ale to nie wpłynie na prawdę o tym, kim jest ani jego poczucie bezpieczeństwa, ponieważ prawda o nim jest wiecznym czystym Istnieniem, a jego poczucie bezpieczeństwa nie leży w świecie, lecz w świadomości prawdy. Nie boi się, że zginie, jak nie będzie miał dachu nad głową. Nie oznacza to, że nie będzie miał dachu nad głową. Jego dach nad głową nie będzie jednak skutkiem jego wysiłków, by przetrwać, lecz owocem podążania za głosem serca i całkowitego zaufania do Źródła Życia, z którym jest połączony.

  2. Witaj Rafale, moje pytanie dotyczy lekcji 75 „nastała światłość, przebaczyłem światu”. Otóż gdy „zrobiłam” lekcję rano, dzień zaczął się od sprzeczek i nawet jednej awantury. Były osoby , które wręcz pałały do mnie niechęcią ( choć wiem , że to Ja je tam dziś postawiłam). Trochę inaczej sobie wyobrażałam ten dzień. Czy to normalne?

    • Witaj Jolu. Praktyka lekcji jest czymś bardzo indywidualnym. Czasem widzisz, że przebaczyłaś, a czasem widzisz, na ile jeszcze nie przebaczyłaś. W jednym i drugim przypadku masz świadectwo tego, że Twoja praktyka działa. Nawet gdy pojawia się konflikt, może być to spowodowane tym, że jesteś gotowa spojrzeć na coś, co wcześniej było ukryte, a teraz zostało obnażone, domagając się uwagi i uzdrowienia. Nieważne jest też, jak zachowują się wobec Ciebie inni ludzie, ale jak Ty reagujesz na ich zachowanie. Czy Ty decydujesz sie być Obecnością Miłości niezależnie od tego, co się dzieje? Mogłabyś mieć nawet taki dzień, w którym wszyscy pałają do Ciebie niechęcią, a na Tobie nie robi to wrażenia, ponieważ przebaczyłaś światu swoją własną wiarę, że świat może w jakikolwiek sposób na Ciebie wpłynąć i rozpoznałaś, że o Twoim odczuwaniu nie decyduje świat, ale Ty sama. Gdy w twoim umyśle nastaje światło, to niekoniecznie oznacza, że wszyscy dokoła uznają Twoje światło. Czasem nawet Twoje światło może tymczasowo budzić w nich konflikt, ponieważ mogą się bać tego, czego nie rozpoznają. Nie martw się więc pozorami konfliktu. To tylko okazja do uzdrowienia. Gdy chodzisz po swoim świecie jako światło świata, jako uzdrowiciel, to może się też chwilowo pojawić nawet więcej „okazji do uzdrowienia”, ale tylko dlatego, że Ty jesteś gotowa spojrzeć na wskroś konfliktu i w ten sposób go uzdrowić. Tak czy siak, dobrze jest pamiętać, żeby niezależnie od tego, co się rzekomo dzieje, nie osądzać siebie i sytuacji. Innymi słowy nie mówić sobie, że gdy wszystko idzie gładko, to znaczy, że „zrobiłam postęp”, a gdy dzieje się coś pozornie konfliktowego, to znaczy, że „coś poszło nie tak”. To byłaby tylko ocena oparta na porównaniu. I byłaby to nieprawdziwa ocena, gdyż wszystko, co się dzieje, samo w sobie nie ma żadnego znaczenia. To Ty nadajesz temu całe znaczenie, jakie to dla Ciebie ma. I w każdej chwili możesz podjąć decyzję, że chcesz na siebie, czy na tę sytuację spojrzeć inaczej – oczami pokoju zamiast gniewu i osądu. I nawet gdyby cały dzień potoczył się niezgodnie z Twoim wyobrażeniem, możesz go zakończyć wybierając miłość. 🙂

  3. Pytanie do lekcji 163 „Śmierci nie ma”.
    A jak to jest ze śmiercią bliskich, znajomych, w tym sensie, że ją widzimy, doświadczamy ich odejścia? Rafa,ł proszę popraw mnie, jeśli źle zrozumiałam. Czy w tej myśli :”Śmierci nie ma” chodzi o Świadomą Jaźń, że to ona nigdy nie umiera? A nie o ciało?
    I jeszcze jedno: Czy gdy się przebudzamy, to nadal spotykamy się ze śmiercią innych ciał?

    • W idei „śmierci nie ma” chodzi o Świadomą Jaźń – o to, co prawdziwe w Tobie, co nigdy nie umiera. Nie chodzi oczywiście tylko o koncepcyjne pojmowanie tego, ale faktyczne doświadczenie, że jesteś czystą świadomością, wiecznym Istnieniem, a nie ciałem. A więc, gdy odchodzi ciało kogoś bliskiego, to choć oczy widzą śmierć i być może nawet przeżywasz emocjonalnie jego odejście, to w każdej chwili masz wybór, by zobaczyć tę istotę w prawdzie, ponad ciałem, a wtedy uświadamiasz sobie, że ta istota nigdzie nie odeszła, że jest z tobą teraz i możecie się doskonale komunikować. 🙂 Gdy sie budzisz, oczy twojego ciała mogą nadal postrzegać to, co nazywane jest śmiercią ciała, ale ponieważ nie identyfikujesz już ani siebie ani nikogo z ciałem, to odejście ciała nie robi na tobie wrażenia. Traktujesz je po prostu jako formę doświadczenia, które w żaden sposób nie zmienia tego, Kim naprawdę jesteś oraz Kim jest ten, kto rzekomo odszedł.

  4. Mam pytanie, które dotyczy lekcji 128 – że nie ma tu nic, co mogłabym chcieć z tego świata. Kiedy tak robię, odzywa mi się silny ból w duszy. Czuje się wtedy tak, jakbym pozbawiała się sensu życia i zapadała w głęboką depresje, jakbym od wewnątrz więdła. Ja już nic nie rozumiem, tu ( w KC) trzeba się wyrzekać pragnień duszy; w Drodze mistrzowskiej, Jezus mówi, jak ważne są pragnienia serca i że nas nauczono wypierać je, a to niby Bóg poprzez te pragnienia przemawia. Jak pogodzić te konflikty? Ja się w tym gubię.

    • Nie ma żadnego konfliktu między tym, co mówi Jezus w Kursie Cudów, a tym, co mówi w Drodze Mistrzostwa. I Kurs i Droga Mistrzostwa mówi, że świat (=oddzielenie, ego) nie zawiera nic, czego chcesz, a Twoje spełnienie jest tylko w Bogu. Kurs Cudów nie każe ci się wyrzekać pragnień duszy. Wręcz przeciwnie, mówi, że ponad tym światem jest świat, którego naprawdę chcesz (patrz lekcja 129). Pragnienie prawdziwego świata czy też pragnienie pokoju (patrz lekcja 185) jest właśnie najgłębszym pragnieniem twojej duszy, pragnieniem twojego serca. Drogą do realizacji tego pragnienia jest z wyrzeczenie się wszystkich iluzji z jednoczesnym pragnieniem jedynie Boga. I na tym głównie skupia się praktyka Kursu – na wyrzekaniu się złudzeń, czy też tego, czego chce ego, po to, abyś mogła doświadczyć prawdy, czyli tego, czego chcesz TY – czego chce Twoja dusza.

      Droga Mistrzostwa pogłębia ten temat poprzez pracę z pragnieniami. Gdy mówi o wadze pragnień serca, odnosi się do tego, jak działa w nas Duch Święty w codziennym życiu. Działa on właśnie poprzez pragnienia serca, które są czym innym niż „chcenie ego”. Chcenie ego opiera się na braku, na lęku, na uwarunkowanych intelektualnie i społecznie wyobrażeniach o tym, czego chcesz, lub na tym, czego wydaje ci się, że chcesz, żeby było ci lepiej w świecie. Pragnienia serca znajdują się pod tym wszystkim. One wyrażają konkretne sposoby, w jakie Twoja dusza chciałaby się przejawić w tym świecie lub inaczej mówiąc – jak Boża miłość chciałaby się przejawić poprzez Ciebie. Pragnienia serca to wszystko to, co czujesz w swoim wnętrzu, że masz w danym momencie zrobić, ale co zagłuszasz intelektualnym głosem umysłu czy też głosem ego, który ocenia, co jest dobre, a co złe, co możesz, a czego nie, co ci wolno, a czego nie wolno.

      Różnica jest subtelna, ale wyraźna. Nie chodzi o samą formę, ale o cel, jaki kryje się za formą. Posłużmy sę przykładem formy, jaką są pieniędze. Jeżeli pragniesz bogactwa czy finansowej obfitości, to pragnienie samo w sobie nie jest wyrazem egotycznego chcenia. Rozróżnienie czy twoje pragnienie pochodzi z ego, czy z Ducha, z intelektualnego umysłu, czy z serca staje się wyraźne dzięki kryterium celu. Innymi słowy: po co ci to bogactwo? Jeśli jest on tylko po to, żeby się zabezpieczyć, czy nagromadzić jak najwięcej materialnych dóbr i się ich trzymać, to pragnienie to pochodzi z ego. Jeśli natomiast pragnienie to ma służyć temu, żeby wyjść ponad ideę braku i ograniczenia i żebyś mogła swobodniej wyrażać swoją miłość w tym świecie, rozdawać w jakiś sposób dalej to, co do ciebie przychodzi, to pragnienie to jest wyrazem twojego połączenia z Wolą Boga dla ciebie.

  5. „Thich Nhat Hanh opisuje w książce „The Heart of the Buddha’s Teachings” wydarzenie, które miało miejsce podczas wojny w Wietnamie. Amerykański żołnierz splunął na początkującego mnicha, którego bardzo to rozzłościło. Mnich ten – pierwsza osoba, którą wyświęcił Thay – poczuł się tak głęboko dotknięty, że mistrz musiał go przez 30 minut trzymać w objęciach, aby ten mógł przekształcić odczuwaną przez siebie urazę.”

    • Pojęcie dobra i zła jest związane ze stadem. Jako ludzie „żyjemy” w stadzie i dla jakieś organizacji tego trwania w grupie stworzyliśmy kodeks w którym określilismy reguły porządkujace stwarzajac kategorię dobra i zła. Oznacza to dwie rzeczy. Że pojecie dobra i zła powstało w konsekwencji oddzielenia, oraz że nie są to pojęcia uniwersalne. Nawet nie są to pojęcia uniwersalne dla całego stada. Aneksja Krymu była dobrem dla Rosji, a złem dla części ludności Krymu i dla Ukrainy. To tylko przykład a można ich mnożyć.
      Z pojęciem dobra i zła wiąże też się osąd a więc ocenianie. Jeszcze zanim natknąłem się na Kurs Cudów, zauważyłem, że jakiekolwiek ocenianie wiąże się z budowaniem reguł/praw. A jak budujemy prawa/reguły to kogo one dotyczą? Tylko i wyłącznie twórcy tych reguł. Osądzanie zatem nie jest niczym innym niż pozbawianiem się wolności.
      Jeszcze zanim natknąłem się na KC zrozumiałem, ze jest możliwe „zycie tutaj” bez osądzania. Jak? Ponieważ wszystko dzieje się samo z siebie. Czy osądzimy czy nie to co ma się zdarzyć i tak się zdarzy. Jednak w praktyce nie jest to łatwe żyć bez osądów. Zrozumienie tego to jedno a opanowanie w kazdej sytuacji to drugie. Budda całe swoje „życie” skoncentrował na tym by nie dokonywać ocen i osądów.
      Z ocenami jeszcze tak jest, że ponieważ reguły dotyczą samego twórcy oceny to pierwszym jest samoosąd. Ponieważ nie osiągnąłem poziomu Buddy (i daleko mi do tego) więc czasami dokonuję osądów więc buduje się automatycznie poczucie winy, gdyż nigdy nie jestem w stanie przestrzegać 100% zbudowanych przez siebie reguł.
      Tak mozna stanąć w miejscu z poczuciem własnej znikomości i niedoskonałości.
      W odpowiednim momencie trafiłem na książki Dawida Hawkinsa, a on doprowadził mnie do KC. Odpowiedź na te pozornie niemożliwości okazała się jednakowa u obu i prosta. Nie ma oddzielenia, nie ma więc stada,nie ma więc reguł i praw. Jest jestność. A w jestności jest tylko Miłość. Zaś KC jest drogą która prowadzi do osiągniecia jestności.
      Stając przed dylematem dobra i zła dotarłem do tego że nie ma takich kategorii.
      I ostania myśl w tym temacie. Nie potrzebne są te kategorie i oceny, by tutaj w iluzji trwać i nikogo nie krzywdzić. Odrzucenie pojecia dobra i zła nie powoduje bycia w sposób aspołeczny. To nie ma związku. Chcę jestności a jest to możliwe poprzez wybaczenie, a prawdziwe pelne wybaczenie jest wtedy gdy się wybaczajac pokocha Miłością prawdziwą. Jakże zatem mozna skrzywdzić?

  6. Miałam ostatnio taką refleksję i piszę tylko i wyłącznie z własnego doświadczenia.
    Urodziłam się w rodzinie alkoholowej, gdzie panowało mnóstwo cierpienia, a na dodatek jako nieślubne dziecko od początku przepełniona byłam poczuciem krzywdy, złości, a uczucia miłości wręcz nie znałam. Łatwo byłoby mi czynić zło, bo byłam przepełniona złymi uczuciami, a jednak nie zeszłam na złą drogę, choć był we mnie na to ogromny potencjał. Z perspektywy czasu widzę to obecnie tak: w stanie złudzenia oddzielenia żyją w nas dwa wilki, dobra i zła i ten wilk którego karmimy rośnie w nas. Mój wilk dobra był bardzo chudziutki i wynędzniały, bo gdzieś wręcz nie wierzyłam w siłę dobra. Ale chyba na skutek jakiejś łaski wychowywała mnie babka, która od maleńkości karmiła mnie bajkami, oraz wiarą katolicką, bo taką znała i prowadzała do kościoła. A była na tyle silną osobowością, że szybko mój opór puścił. Nie wdając się w dalsze szczegóły (a działo się dużo) chcę powiedzieć, że nauczyłam się jakie to przyjemne i wręcz konieczne jest dbać o wilka dobra. Ja wręcz modliłam się, żeby Bóg pokazał mi czym jest miłość i pokazał.:)

    Z czasem zaczęłam odnajdywac swoje własne sposoby karmienia wilka dobra i myślę że jest to nieodzowne, żeby wyjść z iluzji oddzielenia od Boga, aby poczucie dobra w nas było dominujące.

    A od momentu studiowania Kursu Cudów (od roku przerabiam codziennie Lekcję) ruszyło we mnie dobro jak burza, jakims cudem zanikają we mnie złe uczucia, a miejsce zajmują dobre) co powoduje, że jestem coraz szczęśliwsza i mam coraz lepsze życie. Niby banał, ale nie zamieniłabym obecnie mojego życia na żadne inne. I jak teraz myślę, ze kiedyś nie wierzyłam w dobro, ani w jego siłę to chce mi sie z tego śmiać.

    Dobro i zło wg mnie istnieje na pewnym etapie rozwoju. Tzn. gdy jesteśmy w fazie poczucia oddzielenia od Boga rządzi nami wirus, którym jest lęk. Lęk wpędza nas w złudzenie oddzielenia od Boga, chociaz nigdy się tak naprawdę nie oddzieliliśmy, bo jest to niemożliwe. Lęk napędza myśli o złu, a więc tym samym tworzy zło. Lęk zafałszowuje rzeczywistość, która jest przestrzenią wypełnioną samą miłością. W tej fazie rozwoju jest obecnie znakomita większość populacji, dlatego na świecie jest jak jest. Oczywiście ja również jestem nadal w tej fazie rozwoju, ale nastąpił we mnie kiedyś po 30 dniowym odosobnieniu medytacyjnym króciutki wyłom z mojej znanej mi rzeczywistości, króciutki jednak na tyle był długi, że na zawsze odmienił moje spojrzenie na życie. Opadły jakby całkowicie bariery we mnie oddzielające mnie od Boga, Miłości (zwał jak zwał) i zanurzyłam się w przestrzeni miłości, gdzie czułam się wszystkim i wszystko było mną, trudno to doswiadczenie opisać, trzeba samemu doswiadczyc ;). I wtedy zapadła we mnie decyzja o odnalezieniu tego stanu, tej „ziemi” dawno zapomnianej. I stało się to moim celem życia. W tej podrózy ciągle trwam do dzisiaj i uważam, ze jestem na dobrej drodze.

  7. Jeszcze jedno dopytanko, skoro Bóg „jest doskonale DOBRY w takim sensie, że nic nie wie o idei zła. Nie wie nic o twojej idei sprzeciwiania Mu się.” to czy może mi pomóc, skoro nie wie co mi dolega ?

    • Skoro stworzyłem ten świat oddzielenia i zamknąłem go przed Bogiem to czemu teraz chcę w jakiś sposób uwikłać Boga w rozwiązywanie moich problemów? Muszę uznać nierzeczywistość tego świata żeby wrócić do Rzeczywistości. Do Boga. On, dając wolną wolę nie może się sprzeciwić mojej decyzji…. 🙂 bo zaprzeczyłby daniu wolnej woli 🙂

    • Bóg dał ci odpowiedź na problem, którego sam nie zrozumiał. Tą odpowiedzią jest Duch Święty, czyli ta część twojego umysłu, która postrzega twoje złudzenia, ale wie, że są złudzeniami. On wie, że jedyne, co ci dolega, to twoja wiara w złudzenie oddzielenia. Pomaga ci przez jego przeoczenie i widzenie w tobie jedynie prawdy.

  8. Mam pytanie: jak to jest z pojęciem dobra i zła, podobno nie istnieje ten podział, gdy przekroczy się dualizm. Co Ty Rafało tym myslisz ?

    • Jest jedna rzeczywistość, niepodzielna, pełna i doskonała. Nie ma ona żadnego przeciwieństwa. Można ją nazwać Bogiem, Duchem lub po prostu Życiem. Idee „dobra” i „zła” to ludzkie zasady moralne, które służą podtrzymywaniu iluzji istnienia dwóch przeciwstawnych sił i możliwości oddzielenia od Boga. Bóg na szczęście nie wie nic o ludzkiej moralności. Jest doskonale DOBRY w takim sensie, że nic nie wie o idei zła. Nie wie nic o twojej idei sprzeciwiania Mu się. Ale ty wydajesz się o niej wiedzieć. Dlatego potrzebujesz prawdziwej duchowej przemiany – z twojej własnej idei zła, czyli oddzielenia, do rozpoznania, że Bóg jest twoją jedyną rzeczywistością, w której zło jest niemożliwe. Przekroczenie dualizmu to nic innego jak przebaczenie iluzji oddzielenia i doświadczenie pojedyczności własnego umysłu. Gdy tego doświadczasz, nie walczysz już ze złem, bo wiesz, że nie ma nic na zewnątrz ciebie. Nie ma żadnego obiektywnego zła gdzieś tam. Nie ma kogoś innego. Wszystko jest twoją myślą. Nie ma więc z kim walczyć. Nie ma się komu przeciwstawiać. Nie ma się z kim porównywać. Jest tylko jedna Moc. Jest tylko Bóg.

  9. Dziękuję Ci bardzo Rafale, że omawiając lekcje podajesz dodatkowo konkretne rozdziały tekstu, aby móc lepiej i pełniej studiować zawarta w nim prawdę. Bardzo mi to pomaga. Dziekuje

  10. Nie słyszałam żadnych hałasów, ani deszczu, ani lodówki, słuchając nagrania lekcji 185, tak że spoko 😉

  11. Lekcja 97 – Jestem duchem – od kilku dni myślę o ciele fizycznym, ta lekcja mówi, że przyjmując doświadczenie ducha, przemienia się moje ciało. Czy zgodnie z tą ideą mam porzucić, odpuścić „dbanie” o nie ? Mam na myśli dobre odżywianie, suplementowanie itp. Przepraszam za to przyziemne pytanie , ale chodzi mi to cały czas po głowie, nie daje spokoju. gorąco pozdrawiam, dziękuję za to co robisz i za Kurs Cudów……

  12. To bylo uczucie jakbym byla nieprzytomna i przymulona jakby mnie ktos walnal w glowe, a teraz znowu wrocila krystalicznie czysta przytomnosc i wrazenie jakby otaczalo mnie orzezwiajace gorskie powietrze

  13. Przy lekcjach powtorzeniowych od lekcji 143-150 nagle wlaczyla mi sie blokada. Czytalam i sluchalam tych lekcji a nic do mnie nie docierało. Tak samo lekcje 151 i 152, czytam lub slucham i sie wylaczam. Jakbym miala nalozony ekran mentalny. Czulam,ze sa to jakies blokady na nerkach, najpierw sama probowalam sie z tymzmagac, ale w koncu sobie przypomnialam, ze moge to powierzyc Bogu i dzisiaj mi się odblokowalo.:)

  14. Jestem ogromnie wdzięczna za twoją obecność Rafale, za Miłość, którą rozprzestrzeniasz… Wydaje mi się, że trudne jest „moje” podążanie za Stwórcą.Odkąd słucham lekcji Kursu Cudów, które prowadzisz odkrywam własną niemoc, kiedy tylko odstępuję od Światła. Nazbyt często pozwalam sobie na rozproszenie, oraz poleganie na wyłącznie na ludzkiej percepcji postrzegania. Nie jestem zdyscyplinowanym uczniem, przyznaję, jednak od długiego już czasu Kurs Cudów rozświetla to życie na Ziemi, które przeżywam. Chcę (pragnę wewnątrz mnie) całkowicie powierzyć je Jednej Jedynej Prawdzie – Temu, który mnie stworzył. Dziękuję. Kocham.

    • Dziękuję Ci Ewa za Twoją szczerość wobec samej siebie. Dzięki temu możesz zmienić zdanie i wybrać inaczej. Pokładam w tobie całkowite zaufanie 🙂

      • Dziękuję Rafale za pokładane we mnie zaufanie 🙂
        Dzisiaj, przed wysłuchaniem dzisiejszej lekcji Kursu Cudów otrzymałam piękny prezent zwiastujący jej temat…
        Z samego rana… ledwie otworzyłam oczy…wyjrzałam przez okno i zobaczyłam na niebie tęczę – uśmiech Jego.
        Słowa Kursu Cudów niemal codziennie rozwiewają moje człowiecze wątpliwości, wyjaśniają dosadnie na czym polegają tzw. moje problemy. Każdego poranka kiedy słucham nagrania, zdumiewam się bo dostaję odpowiedzi na bieżąco odnośnie doświadczeń z dnia wczorajszego. To jest cud nad cudami.
        Cudownych Chwil w ten Świąteczny Czas!

  15. Dzisiaj (lekcja 84) od samego rana, jeszcze zanim zaczęliśmy wspólnie robić lekcje o ósmej, miałem całe ciągi atakujących mnie myśli, pełne żalu co do nie doświadczania miłości, braku poczucia jedności, ufności co do mnie, która pojawia się naturalnie wraz z miłością itd. i itp były to myśli dosyć subtelne, bez dużego ładunku emocjonalnego, ale pojawiały się ciągle, w postaci wielu różnych scenariuszy i zakłócały mój spokój. W momencie kiedy zaczęliśmy robić dzisiejszą lekcje atak tych myśli zrobił się tak silny, że ciężko było mi się skoncentrować na tekście lekcji. Żeby sobie pomóc słuchając jednocześnie czytałem tekst lekcji, starałem się całą uwagę skupić tylko na treści lekcji, żeby nie tworzyć przestrzeni na atakujące myśli mimo to czułem że „nie wszedłem” w stan uniesienia płynący z lekcji i to właśnie mówiący o miłości- ”Miłość stworzyła mnie na Swoje podobieństwo”. Podczas piętnastominutowej medytacji z tą ideą mogłem już tylko się modlić o pomoc, co też całym sobą robiłem ponieważ natłok rozżalonych myśli był tak natrętny, że nie byłem w stanie samemu sobie z tym poradzić. Prosiłem Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego o pomoc, bardzo pragnąłem otworzyć swój umysł na doświadczenie Prawdy zawartej w dzisiejszej idei, ale nie bardzo mi to wychodziło, a te piętnaście minut medytacji minęło mi wyjątkowo szybko. Więc postanowiłem jeszcze raz powtórzyć to ćwiczenie nadal prosząc o pomoc już nawet tylko przez powtarzanie Jezus Chrystus, Jezus Chrystus i pamiętając treść lekcji i.. zasnąłem. Jakby odcięło mi świadomość. Ocknąłem się po kilkunastu minutach spokojny, odświeżony po chwili odbyłem bardzo miłą, radosną rozmowę telefoniczną i poczułem ogromną ulgę, radość i wdzięczność, bo zdałem sobie sprawę, że moje modlitwy, prośby o pomoc zostały wysłuchane, że to prowadzenie jest, że Jezus, Duch Święty są żywi w moim umyśle i odpowiadają na wołanie, to wszystko się dzieje. Przeważnie dzieliłem się tutaj raczej krótkimi wyrazami mojego entuzjazmu pojawiającego pod wpływem doświadczania Światła płynącego z danej lekcji, tym razem jednak poczułem impuls do takiego właśnie opisania całej sytuacji i widzę że się troszkę rozpisałem. Czuję jednak ogromną wdzięczność za Kurs, za lekcje i możliwość ich wspólnego wykonywania, za stałą opiekę i prowadzenie żywego/obecnego Jezusa, Ducha Świętego, twoją Rafale i wszystkich Nauczycieli Bożych którzy są moimi braćmi. O Boże Dziękuje, z całego serca bardzo Dziękuje!

    • Dziękuje za Twoją determinację, by ćwiczyć/prosić o pomoc nawet wtedy, gdy wydawało się nie działać. A ostatecznie odkryłeś po ocknięciu, że to i tak działa pomimo ciebie. I stąd wdzięczność. Gdy puszczasz i nagle zaczynasz doświadczać pomocy, o którą prosiłeś, odkrywasz, że zawsze była dookoła ciebie. 🙂

  16. L 75 Nastała światłość. Najcudowniejsza lekcja Kursu Cudów. Wybaczyłem światu, zdjąłem z siebie i zostawiłem za sobą górę żalu i win. Nastała światłość, Jestem uzdrowiony. Łzy szczęścia płyną mi po twarzy. Niczego więcej mi nie trzeba. Nastała światłość, a z nią miłość i pokój. Idę w świat niosąc w sobie i pokazując tę cudowną nowinę wszystkim wokół. Nastała światłość. Amen

  17. Witaj Rafale.trzy lata temu kupiłam Kurs Cudów, bo mnie przyciągnął . zaglądałam do niego kilka razy i odkładałam . Dzięki Tobie i Izabelli a także dzięki swojej gotowości od 1 stycznia praktykuję codziennie i jestem w Domu. Mam pytanie czy Jezus widząc faryzeuszy o których mówił „groby pobielane” i często krytykował – widział projekcję swojego umysłu ? czy Jezus w ciele także nadawał swoje znaczenie własnym myślom ? Cieszę się, że mogę zadać pytanie i dziękuję za wszystko

    • Cieszę się, że przemieniasz swój umysł i przypominasz sobie Dom. 🙂
      Co do Twojego pytania, to Jezus wiedział, że to wszystko jest jego umysł, a wiedząc że to on nadaje wszystkiemu całe znaczenie, jakie to dla niego ma, mógł konfrontować faryzeuszy, jednocześnie mając świadomość, że nie mówi do kogoś innego. Ta konfrontacja nie była więc próbą wpłynięcia na jego własne projekcje, lecz jego własną deklaracją, że ego nie ma nic wspólnego z Bogiem i samo w sobie jest niczym. W ten sposób wyburzał on swoje własne złudzenia i spoglądał na prawdę poza nimi.

    • Najczęściej nie słyszę Głosu jako słów czy wskazówek w postaci konkretnych instrukcji, tylko czuję, czy to jest To, czy nie to. 🙂 A więc tak wygląda moje słyszenie Głosu. Moja praktyka jest więc ciągłym usuwaniem się z drogi, pozwalaniem sobie na bycie zastępowanym.

  18. Lekcja 67 cudna i uwalniająca, sż trudno słowami wypowiedzieć uczucia 😀

  19. Dziękuję .Cieszę się,że Jesteś z nami. Jestem bardzo wdzięczna za pomoc.
    💕😊Dziękuję. 🌹

    • Dziękuję. Cieszę się, że jesteś. Każdy z was jest światłem rozświetlającym mój świat. Twoja radość jest moją radością. Twoje budzenie się jest moim ponownym przebudzeniem. 🙂

  20. Cieszę się na dalszą wsólną podróż 🙂 Lekcje dają naprawdę dużo. Wielki to prezent dla nas wszystkich. Dziękuję za to

    • Też się cieszę. Choć wydaje się, że robimy kolejne lekcje dzień po dniu, to tak naprawdę jest to podróż jednodniowa. Ten dzień jest wszystkim, co mam. I dzisiejsza lekcja jest wszystkim, co przyjmuję i daję. To jest również wielki dar dla mnie. 🙂 Dziękuję.

  21. Dziękuję Rafale za wszystko. Rozpoczełam Kurs Cudów z Tobą … sama jakoś nie potrafiłam przebrnąć przez te 50 lekcji, coś mnie blokowało. Twoje komentarze do lekcji są bardzo pomocne .

    • Dziękuję. Ciesze się. Żywe świadectwo i dzielenie się wizją światła jest rzeczywiście pomocne. To pokazuje, że ten Kurs nie jest tylko koncepcją, ale że jego praktyka niesie ze sobą prawdziwe doświadczenie. Gdy pierwszy raz natknąłem się na Kurs, też otrzymałem pomoc spoza mojego układu odniesienia. Sam bym tego nie zrobił. Choć praktyka pozostaje całkowicie indywidualna, to kontakt z umysłem w świetle jest ogromnym przyspieszeniem.