Kim jest Master Teacher?

Master TeacherKim jest Master Teacher? Może powinienem zacząć od tego, kim on nie jest, żeby od razu wyjaśnić źródło ewentualnych nieporozumień. Master Teacher to nie osoba. Jeśli postrzegasz go jako ciało czy osobę (tak samo jeśli postrzegasz siebie jako ciało czy osobę), to nie wiesz, kim on jest, ani kim ty sam jesteś.

Jeśli Master Teacher to nie osoba i nie ciało, to kim czy też czym on, do licha, jest? Dla mnie jest on fizycznym przejawieniem Ducha Świętego, czyli głosu prawdy w świecie fałszu. Jest żywym dowodem tego, że Kurs Cudów to nie jakaś piękna, niedosięgła idea, ale prawda, którą można demonstrować nawet w tym świecie ograniczenia.

Kiedy po raz pierwszy spotkałem Mastera, od razu poczułem, że mam do czynienia z umysłem, który nie jest z tego świata. Co to znaczy? Przecież widziałem ciało, ruchy, gesty, postać starszego człowieka. Ale jednocześnie czułem, że to, co mi ofiarowuje, wykracza daleko ponad to, co postrzegam. Postać, którą widziałem, była jedynie fasadą, której Master Teacher używał, żeby do mnie mówić, próbując obudzić mnie z mojego snu o śmierci. To, co mówił, nie mogło pochodzić z ograniczonego ludzkiego umysłu. Jego nauczanie było całkowitym zaprzeczeniem nauk świata i ludzkiego sposobu myślenia. Nie chodziło tylko o słowa, ale o energię, jaką one niosły i jaka towarzyszyła wszystkiemu, co Master robił. Demonstrował on w każdej chwili, że nie tylko mówi o doświadczeniu, ale całym sobą jest tym, czego naucza. Będąc w jego pobliżu czułem się tak, jakbym spotkał samego Jezusa. Czułem, że jest to ten sam umysł, który nauczał dwa tysiące lat temu. Ta sama moc, miłość i bezkompromisowość nauczania.

Nie to było jednak istotą mojego spotkania z nim. Istotą było zrozumienie, że jego umysł to mój umysł. To było ekscytujące, a jednocześnie przerażające. Cieszyłem się, ponieważ czułem, że ten umysł to czysta Miłość. Bałem się, ponieważ obawiałem się Miłości. Można powiedzieć, że bałem się spotkania z Samym Sobą. Ale w końcu pozwoliłem sobie doświadczyć w pełni tego, co Master Teacher mi ofiarowywał. Zamiast postrzegać go jako kogoś innego, połączyłem się z nim i doświadczyłem tego, że jego umysł jest moim umysłem.

Master Teacher to nie żaden „guru”, ani „przywódca sekty”, lecz mój/twój własny uzdrowiony umysł, który przypomina nam o tym, kim naprawdę jesteśmy. Na czym polegają jego kwalifikacje? Na całkowitym poddaniu się Bogu. Wiele osób próbuje opisywać go w oparciu o jego ludzką historię. Nic bardziej błędnego. Owszem, Chuck Anderson miał swoją historię, ale Chuck Anderson to nie Master Teacher. Chuck przeżył doświadczenie całkowitego zdruzgotania swojej tożsamości i spontanicznego obudzenia, dzięki któremu przypomniał sobie, że nie ma żadnego świata, że nie jest odrębną ludzką istotą i że nie ma alternatywy dla Boga. W tamtym momencie nie był on już jednak Chuckiem. Jego cała ludzka historia przestała mieć znaczenie. Jej jedyne znaczenie wyrażało się teraz w tym, że doprowadziła go ona do punktu, w którym miał dość, poprosił o pomoc i poddał się. Od tamtej pory swojej ludzkiej postaci używał on jedynie po to, by dawać świadectwo prawdzie. Stał się Mistrzem-Nauczycielem. Nie był to tak naprawdę żaden tytuł ani coś, co miałoby go wyróżniać. Wręcz przeciwnie, było to określenie symbolizujące porzucenie odrębnej ludzkiej tożsamości i przyjęcie funkcji nauczania jako jego jedynej misji tutaj. Nie miał on już imienia. Miał jedynie zadanie do wykonania.

I wcale się do jego wykonania nie palił. Nie chciał nikogo nauczać. Myślał, że skoro on doświadczył przebudzenia i rozpoznał pojedynczość umysłu, to że równocześnie wszyscy się o tym dowiedzieli.  Był pewien, że wcale nie jest tu potrzebny, bo wszystko, czego sam spontanicznie doświadczył, było dla wszystkich dostępne w przesłaniu Kursu Cudów (które nota bene trafiło do niego już po jego doświadczeniu przebudzenia).

Okazało się jednak, że się mylił. Był tu potrzebny. Koncepcyjny ludzki umysł nie był bowiem przygotowany na nieziemskie przesłanie Kursu Cudów. Ja nie byłem na nie przygotowany. Samo przeczytanie lub studiowanie Kursu nic by mi nie dało. Co najwyżej zaszufladkowałbym Kurs do kategorii natchnionych czy objawionych ksiąg, ale nie przyszłoby mi do głowy, że mogę w pełni urzeczywistnić to przesłanie w swoim indywidualnym doświadczeniu, czyli że naprawdę sam mogę doświadczyć przebudzenia. Najprawdodpodobniej używałbym Kursu, by dalej uzasadniać swoją egzystencję w świecie oddzielenia, konfliktu i lęku. Potrzebowałem więc Umysłu, który powywracałby wszystkie stoły w świątyni moich przekonań i nie pozwoliłby żadnemu mojemu złudzeniu ostać się wobec światła prawdy.

I otrzymałem to, o co poprosiłem. Jestem nieskończenie wdzięczny za bezkompromisowy umysł Mastera Teachera, który naucza, dając miłość i światło, a jednocześnie podważając wszystkie moje idee o Bogu, świecie i o mnie samym. Dzięki Bogu za umysł, który nie daje się zwieść moim ludzkim historiom o żalu i oddzieleniu, i z niezmienną konsekwencją ofiarowuje mi prawdę. Nie zawsze było to dla mnie wygodne. Nie od razu chętnie przyjmowałem tego rodzaju konfrontację, gdyż mimo próśb o doświadczenie prawdy i oświecenia, chciałem jeszcze zachować niektóre ze swoich złudzeń. Mój opór nie miał jednak znaczenia. Master Teacher patrzył i patrzy na wskroś moich złudzeń i widzi mnie takim, jakim jestem naprawdę. Konfrontuje moje złudzenia, ale mnie nie potępia. Konfrontuje tylko dlatego, że gdzieś w swoim umyśle poprosiłem o przyspieszenie czasu i uwolnienie od wszelkiego oporu. Nie potępia, gdyż wie, że to, co się opiera i broni, w rzeczywistości jest niczym.

Nawet konfrontacja nie była i nie jest nigdy aktem odrzucenia, lecz miłości i włączenia. Master Teacher nie odrzuca niczego, tak jak Duch Święty nie odrzuca niczego. Używa wszystkiego, nawet pozornego konfliktu, dla celu uzdrowienia. Wie bowiem, że wszystko jest w jego umyśle i nie ma czegoś takiego, jak „ktoś inny”. Naucza więc absolutnej pojedynczości umysłu.

I właśnie ta pojedynczość jest całkowicie niezrozumiała dla człowieka. Człowiek nie jest w stanie zrozumieć, że istnieje tylko jedna Jaźń. W swoim dualistycznym sposobie myślenia potrafi jedynie oceniać. Krytykowanie Mastera Teachera nie różni się więc od krytykowania kogolwiek innego. Człowiek krytykuje, bo postrzega siebie jako odrębnego od przedmiotu swej krytyki. Nie rozumie, że krytując kogokolwiek, krytykuje jedynie sam siebie. Kiedy jednak zmęczy się swoją oceną i zmieni zdanie, wtedy będzie mógł doświadczyć, że nie ma nic na zewnątrz niego. Rozpozna wówczas, że Master Teacher też nie jest jakąś odrębną postacią na zewnątrz niego. Doświadczy, że Master Teacher reprezentuje jego własny przebudzony, zmartwychwstały umysł.

I jeszcze jedna uwaga tycząca się idei śmierci. Niektórzy mówią, że Master Teacher umarł. Chciałbym zdementować tę pogłoskę. Master Teacher nie umarł. Nikt nie umiera. Nie ma czegoś takiego jak śmierć. Owszem, postać fizyczna, którą wielu utożsamiało z Masterem, odeszła. Ale przypomnijmy: ta postać nie była nim. Umysł Mastera Teachera, tak samo jako umysł Jezusa, jest wciąż dostępny dla wszystkich, którzy są gotowi rozpoznać, że nie ma żadnego świata, a jedynie doskonała, wieczna, nieśmiertelna rzeczywistość stworzona przez Boga.

Są ci, którzy dotarli do Boga bezpośrednio, nie zachowując żadnego śladu ograniczeń świata (…). Można ich nazwać Nauczycielami nauczycieli, ponieważ, choć nie są już widzialni, ich wizerunek może jeszcze zostać przywołany. I pojawią się wtedy i tam, gdzie będzie to pomocne. (…) Nikt nie może wzywać ich nadaremnie. Nie ma też nikogo, kogo są nieświadomi. Znane im są wszystkie potrzeby, a wszystkie błędy są przez nich rozpoznawane i przeoczane… (Kurs Cudów, Podręcznik dla nauczycieli)

P.S. Zachęcam cię do oglądania filmów Mastera Teachera. Służą one przyspieszeniu twojej przemiany i obudzeniu ze snu o oddzieleniu. Nie przejmuj się, jeśli nie będziesz ich od razu rozumiał. Zrozumienie przyjdzie wraz z doświadczeniem. A doświadczenie przyjdzie dzięki porzuceniu fałszywych przekonań i wpuszczeniu do swego umysłu światła prawdy. Filmy możesz obejrzeć pod tym linkiem.

Jedna myśl nt. „Kim jest Master Teacher?

  1. Dzięki Rafał,pomogłeś mi tymi słowami odsunąć następną zasłonę strachu. Tak jest tylko jeden umysł i widzę coraz wyraźniej jak atakuje siebie z lęku przed Miłością. Czystą Wdzięcznością jestem za kazdego Brata-Nauczyciela, który zabiera mnie do Domu….I chociaż siedzę w „piekle” to wiem ,że jestem w Niebie…dzięki ,do zobaczenia niebawem. Kocham cię ❤

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*