Kiepski ze mnie sędzia

kalejdoskopGdy nie wiem, wszystko może się wydarzyć. Gdy nie wiem, spotykam Tego, który wie. I On mnie prowadzi. I wie za mnie. A Jego pewność jest moją.

Z drugiej strony, gdy już cokolwiek wiem (na temat siebie, Boga, świata), może się jedynie wydarzyć to, co już wiem. Mam więcej tego samego. Mam więcej oddzielenia. Mam więcej informacji, w których nie ma żadnej energii. Mam tylko zbiór danych, których dostarczyły mi moje zmysły. Dane te zmieniają się z sekundy na sekundę i nikt ich tak samo nie postrzega, a więc tak naprawdę nie można na nich polegać.

A więc dlaczego upieram się, by wciąż ufać własnym oczom i uszom, choć wiem, że nie są wiarygodne? Odpowiedź jest prosta: jako człowiek znajduję się w nałogu percepcji. Nawet najbardziej „uduchowiona” istota na ziemi uległa temu nałogowi. Gdyby mu nie uległa, nie byłoby jej na ziemi. Jest ona na ziemi tylko dlatego, że wciąż przypisuje jakąś wartość postrzeganiu.

Oto jednak pytanie, które stawia mnie przed drzwiami do wolności: Czy zdaję sobie sprawę ze swojego nałogu i czy jestem gotów z niego zrezygnować? Gdy zdaję sobie sprawę ze swojego uzależnienia od zmysłowego postrzegania (czyli od mojej wiary w ciało, w myśli dotyczące ciała i świata, który widzę), to wówczas uświadamiam sobie, że sam z tego uzależnienia nie wyjdę. Jestem absolutnie bezsilny wobec mojego nałogu. Potrzebuję interwencji spoza mojego układu odniesienia.

Boska interwencja nigdy się jednak nie narzuca. Czeka z nieskończoną cierpliwością na moją chęć, by pozwolić jej działać. Czeka na moją gotowość, by nie kontrolować już świata, nad którym i tak nie mam kontroli. Czeka aż zrezygnuje z osądu, którego i tak nie mogłem wydawać, ponieważ nigdy nie miałem wystarczającej liczby danych. Choćbym był największym uczonym na świecie, to i tak nie wiedziałbym absolutnie wszystkiego o każdej sytuacji i jej implikacjach na wszystkich i wszystko. Trzeba więc, żebym z pokorą przyznał w swym umyśle: „Nie mam bladego pojęcia o niczym”. Wtedy Bóg może zacząć działać cuda we mnie i przeze mnie.

Co jednak zrobić z rzeczami, które już osądziłem i które wydają się całkiem prawdziwe? Jak na przykład stan fizyczny mojego ciała, czy ludzie, których spotykam lub rzeczy, które – moim zdaniem – trzeba wykonać tego dnia… Jeśli traktuję to wszystko jako pewnik – czyli jeśli myślę, że już coś o tym wiem – to wówczas droga do przemiany zostaje zablokowana. Stałem się własnym sędzią ferującym wyroli na prawo i lewo. I co teraz? Mogę to rozpoznać, przyznać się do własnego uzależnienia oraz do tego, że kiepski ze mnie sędzia. Gdy to robię, wówczas jestem gotów, by powierzyć swe wyroki sądowi najwyższej instancji. Tym sądem jest Duch Święty, czyli Głos mówiący w imieniu Boga. Co On robi z moim wyrokami: uchyla je i pokazuje mi leżącą za nimi prawdę. Na tym właśnie polega przemiana umysłu: na oddawaniu wszystkiego, w co wierzę, Temu, który wie. To w ten sposób ciemność zamienia się w światło. Tak naprawdę zawsze nim była, tylko ja tego nie widziałem, ponieważ polegałem na własnym osądzie. A teraz przestaję…

Bardzo pięknie o tej przemianie i o roli Ducha Świętego mówi ten oto fragment lekcji 151 Kursu Cudów:

Nie będziesz już wątpił, że możesz otrzymać tylko dobro, bo jesteś ukochanym Boga, a On osądzi wszystkie wydarzenia i nauczy cię jedynej lekcji, która zawiera się w nich wszystkich.

Wybierze On spośród nich te elementy, które przedstawiają prawdę i pominie te aspekty, które odzwierciedlają tylko próżne sny. Zreinterpretuje On wszystko, co widzisz, i wszystkie zjawiska, każdą okoliczność i każde wydarzenie, które pozornie cię dotykają, a uczyni to opierając się na jednym układzie odniesienia, całkowicie jednolitym i pewnym. I ujrzysz miłość za nienawiścią, stałość w zmianie, czystość w grzechu i jedynie błogosławieństwo Nieba dawane światu.

Takie jest twoje zmartwychwstanie, albowiem twoje życie nie jest częścią niczego, co widzisz. Jest ponad ciałem i światem, ponad wszystkimi świadkami przemawiającymi za nieświętością w Świętym, i jest tak święte jak On. We wszystkich i we wszystkim Jego Głos mówi do ciebie jedynie o twojej Jaźni i twoim Stwórcy, który jest jednym z Nim. Tak oto będziesz widział święte oblicze Chrystusa we wszystkim i we wszystkim usłyszysz jedynie echo Głosu Boga.