Energia światła w ciele

Ostatnio ktoś zadał mi na facebookowej stronie Głos spoza czasu pytanie dotyczące światła i energii pobudzonej w ciele. Poniżej za zgodą tej osby umieszczam jej pytanie i moją odpowiedź. Może się przyda tym, którzy dośwadczają podobnych stanów:

PYTANIE:
Kochani, bardzo proszę o pomoc w zrozumieniu tego, co mi się przytrafiło. Na wstępie może dodam, że jestem bardzo trudnym i opornym, do tego niezdyscyplinowanym studentem Kursu Cudów. Mimo, że KC znam od wielu lat, to w jego studiowaniu nie poczyniłam w sumie żadnych postępów, dlatego nie potrafię poradzić sobie sama ze zrozumieniem, tego, czego doświadczam. Otóż kilka lat temu siedziałam przy stole w towarzystwie osób studiujących KC. W pewnym momencie zakręciło mi się w głowie, a po chwili zaczęłam bardzo płakać. Miałam wrażenie, jakby to płakała druga ja we mnie. I na tym się skończyło. W nocy, kiedy spałam obudziło mnie białe światło, które z szumem wodospadu wlewało się mi do głowy. Wyskoczyłam wystraszona z łóżka. Jednocześnie ucieszyłam się, bo pomyślałam, że to może być Bóg. Następnej nocy znów wybudziło mnie „pracujące” w mojej głowie światło. Bałam się jednak tego światła, więc poprosiłam, aby „to coś” dokonywało zmian w moim umyśle ale bez światła. Tak, więc energia ta, już bez światła, pracowała w mojej głowie, a także w ciele. Nazwałam to gotowaniem, bo miałam wrażenie, że moje ciało się gotuje. Towarzyszyło temu uczucie narastającego ciepła. Jednak za każdym razem, gdy proces ten narastał, zatrzymywałam go, ponieważ bałam się, że rozpadnę się na kawałki albo umrę. I tak było tego „gotowania” coraz mniej, aż w końcu całkiem się zatrzymało. Od przeszło dwóch tygodni robię uczciwie, tak od serca Kurs Cudów. Chciałabym wreszcie doświadczyć tego Kursu (np. odczuć jedność ze wszystkimi albo poczuć Spokój Boży) ale niestety nic z tego nie wychodzi 😞 Natomiast w nocy, znów wybudziła mnie ta sama energia, co sprzed lat – raz w głowie, a raz w ciele. Chciałabym zrozumieć, co się ze mną dzieje. Czy ta energia pochodzi od Ducha Św., czy jest to tylko wymysł mojego umysłu? Czy może znacie kogoś z kręgu osób studiujących KC, którzy mieli podobne doświadczenia?

ODPOWIEDŹ:
Wygląda na to, że otrzymujesz już odpowiedź na swoją modlitwę („chciałabym wreszcie doświadczyć tego Kursu”). Tak naprawdę nie tyle chodzi o doświadczenie Kursu, tylko tego, do czego prowadzi Kurs, podobnie jak i każda inna prawdziwa duchowa nauka. A prowadzi do chwili, w której Ty się poddajesz i pozwalasz Bogu działać w Tobie. To działanie najczęściej przyjmuje formę jakiegoś energetycznego doświadczenia. To zawsze jest indywidualne, ale może też wyglądać tak jak u Ciebie. Wielu moich przyjaciół w Stanach miało podobne doświadczenia. Ja też miałem podobne, choć trochę inne. Przede wszystkim: Nie ma się czego bać! Gdy się boisz, to zatrzymujesz proces albo go spowalniasz.

Następnym razem, gdy pojawi się lęk, przypomnij sobie, co w Tobie się boi – tylko ego się boi, a ego nie jest prawdą o Tobie. W przejściu przez lęk i pozwoleniu na to, by energia płynęła swobodnie, pomoże Ci głębokie oddychanie. Zaufaj procesowi. Jedyne, co się w Tobie rozpada na kawałki i „umiera”, to iluzja. Nie możesz umrzeć. Nie ma śmierci. Nie jesteś ciałem. I wygląda na to, że Twoje doświadczenia są przedsmakiem budzenia się do tej prawdy.

Nie ma sensu się pytać, czy ta energia pochodzi od Ducha Świętego. Tylko ego zadaje takie pytanie, a – powtórzmy – ego nie jest Tobą! 🙂 Można powiedzieć, że w momencie, gdy podjęłaś decyzje, by naprawdę doświadczyć przebudzenia (lub tego, co Ci Kurs oferuje), to wszystko od tej pory pochodzi od Ducha Świętego. I to, co wzniosłe i to, co mniej wzniosłe, i to, co bardzo energetyczne i to, co bardzo prozaiczne, to, co łatwe, i to, co trudne. Wszystko chce Cię obudzić. To, co piękne, łatwe i lekkie pokazuje Ci, że jesteś na właściwej ścieżce, a to, co trudne pokazuje Ci tylko, że opierasz się właściwej ścieżce. I zauważenie własnego oporu jest również bardzo cenne. A więc gdy następnym razem będziesz się opierać/bać, to weź głęboki oddech i zamiast myśleć: „coś dzieje się nie tak”, skup się na czuciu. Jeśli chcesz, możesz też dodać intencję, że oddajesz to, co się z Tobą dzieje, Bogu. A wszystko będzie z Tobą w porządku. 🙂

Oczywiście, będzie to wyglądać inaczej niż się spodziewałaś (i stąd lęk), ale czy nie masz już dość wszystkiego tego, czego się spodziewasz? Czy nie chcesz całkowicie nowego doświadczenia, nawet jeśli oznacza ono, że Twoja iluzja lęku zostanie zdruzgotana i rozpuszczona? Bóg jest dla ego Tajemnicą i wielką Niespodzianką, dlatego ego będzie się bać tego, co nowe, np. nowych wrażeń w ciele. Ale ego to nie Ty. Dlatego też możesz świadomie wejść w ten proces, obserwując, jak ego wierzga lub się broni. I gdy tak będziesz obserwować i czuć, oddychając głęboko, iluzja ego będzie się rozpuszczać.

Krótko mówiąc: Wszystko, co się z Tobą dzieje, jest naturalnym procesem. Zaczynasz doświadczać energii światła, którą w istocie jesteś. Ciało zaczyna wibrować na dużo wyższej częstotliwości i dlatego możesz odczuwać takie gotowanie się i przepływ energii. Najszybsza i najprostsza droga to pozwolić na proces, cokolwiek on oznacza, zamiast mu się opierać. Nigdy nie będzie ci dane więcej niż jesteś w stanie unieść. 🙂