Domniemanie niewinności

Niewinność jest prawdą o tobie. Jest świadomością, że wszystko jest w porządku, że nic się nie stało, że jesteś doskonały, święty i takim jest wszystko, co widzisz. Prawdziwe doświadczenie niewinności łączy się z pokojem, poczuciem, że nie jesteś ciałem, lecz nieograniczonym duchem, czystą świadomością. Nie jest to jednak koncepcją. Nic ci nie da mówienie sobie, że jesteś niewinny, jeśli gdzieś w środku czujesz winę. Jak więc poczuć ową niewinność, która jest prawdą o tobie?

Utożsamienie się z prawdą
Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że zarówno niewinność jak i poczucie winy są wyborem. Świadomość niewinności wynika z decyzji, by utożsamić się z prawdą. Poczucie winy z kolei wiąże się z wyborem, by utożsamić się z iluzjami. Gdy bowiem utożsamiasz się z ciałem, z odrębną osobowością oraz jej historią, to utożsamiasz się z iluzjami. Nie jesteś bowiem żadną z tych rzeczy. To są jedynie wytwory twojego umysłu, ale nie jesteś nimi. Tak jak nie jesteś swoim samochodem, który używasz do przemieszczania się, tak i nie jesteś ciałem, które używasz jedynie do przemieszczania się w czasie i przestrzeni i komunikowania tego, czym – jak wierzysz – jesteś.

Szczerość wobec siebie
Jeżeli jednak wierzysz, że jesteś ciałem lub odrębną osobowością i tym samym jest drugi człowiek, to zawsze będziesz czuł się winny i zawsze będziesz obwiniał innych. Nawet jeśli pozornie wasze relacje będę układać się dobrze, to za kulisami będzie szaleć wina. Powód tego jest bardzo prosty: Utożsamiasz się z czymś, czym nie jesteś. Choćbyś nie wiem, jak się oszukiwał, nigdy nie poczujesz całkowitego spokoju i spełnienia, jeśli nie będziesz szczery wobec samego siebie i innych. A dopóki widzisz ich lub siebie samego jako odrębną fizyczną tożsamość, to nie jesteś szczery. Coś ukrywasz. Ukrywasz swoje prawdziwe nieograniczone niewinne Ja.

Spójrz poza historię
Swoją szczerość, a także dojrzałość własnej duchowej przemiany możesz zweryfikować bardzo szybko w relacjach z najbliższymi. Tu bowiem utożsamienie z ciałem, wyjątkowością czy historią rodu jest najsilniejsze. Rodzina wydaje się mieć specjalne prawa. Czy miałeś kiedyś doświadczenie, że ktoś z twojej rodziny czuł się uprawniony, by czegoś od ciebie wymagać z racji tego, że jesteś członkiem rodziny? Lub może ty miałeś jakieś oczekiwania wobec kogoś z twojej rodziny – oczekiwania, których nie miałbyś w stosunku do kogoś obcego? Ile razy myślałeś, że ktoś „powinien” coś zrobić lub że ty „powinieneś” coś zrobić? Jeśli robisz coś dla kogoś lub wymagasz, żeby ktoś robił coś dla ciebie w duchu powinności, to już sam gdzieś w swym wnętrzu wiesz, że motywacją nie jest tu miłość, lecz wina. To nie znaczy, że masz nie robić tego, o co jesteś proszony lub że nie możesz prosić kogoś, by zrobił coś dla ciebie. Dobrze jest jednak szczerze przyjrzeć się w swym wnętrzu, czym naprawdę się kierujesz w swoim działaniu: miłością czy też poczuciem winy i lękiem. Następnie możesz użyć wszystkich swoich opartych na wyjątkowości relacji jako doskonałej okazji do nauczenia się prawdy niewinności i nauczania jedynie miłości.

Jeśli jesteś w stanie spojrzeć na członka swojej rodziny lub nawet kogoś spoza rodziny, kto najbardziej pobudza cię do emocjonalnych reakcji, bez poczucia, że ty lub oni są kimś wyjątkowym, że ty lub oni są ciałem czy odrębną tożsamością, to można powiedzieć, że przebaczyłeś sobie i im oraz nauczyłeś się lekcji miłości. Jak jednak tego dokonać, jeśli poczucie winy wydaje się bardzo mocno zakodowane w pamięci komórkowej ciała? I w chwili, kiedy wydaje się, że już przebaczyłeś i jesteś całkowicie spokojny, nagle ktoś lub coś pobudza cię do gniewu czy irytacji. Jak więc prawdziwie przebaczyć?

Istota prawdziwego porozumienia
Wszystko zaczyna się od twojej decyzji. Zdecyduj się widzieć w sobie i w innych jedynie niewinność. Możesz to zrobić, ponieważ ty jesteś twórcą swego doświadczenia. Nawet jeśli druga osoba przypomina ci o jakichś przeszłych ranach, możesz już TERAZ wyjść ponad to poprzez swoją decyzję, by ujrzeć ją w świetle prawdy. A jest to tak proste jak spojrzenie na tę osobę oczami duszy, oczami serca, zamiast oczami ego. Wasze ego nigdy się nie dogadają. Wasze dusze jednak znają się doskonale i nie mają problemu z porozumiewaniem się.

Zamiast więc patrzyć na swojego partnera, rodzica, dziecko, siostrę, brata czy kogokolwiek ci bliskiego jak na odrębną tożsamość, która może cię skrzywdzić lub którą ty możesz skrzywdzić, spróbuj nawiązać z tą istotą kontakt na poziomie duszy. Po prostu weź głęboki oddech i poczuj, co ona chce ci powiedzieć lub co ty chcesz jej powiedzieć w swym sercu. Gdy na  chwilę wyjdziesz poza produkujący historie intelektualny umysł i dostroisz się do odczuwania na poziomie serca, to natychmiast zobaczysz, że każdy zawsze jedynie chciał miłości i chciał dawać miłość. Nawet jeśli któreś z was nie potrafiło tego okazać lub okazywało to w zniekształcony czy nawet wynaturzony sposób, to zawsze pragnęliście jedynie miłości. Możesz więc w każdej chwili połączyć się z prawdą w drugiej osobie. A prawda w niej, podobnie jak w tobie, jest jedynie Miłością. Możesz więc zdecydować, że chcesz widzieć w niej jedynie prawdę zamiast swoich osądów. Możesz postanowić, że chcesz jedynie błogosławić tę istotę i kochać ją oraz przyjmować jej błogosławieństwo i miłość. Wasze dusze komunikują się doskonale. Pozwól sobie tego doświadczyć.

Co wybierasz?
Dopóki nie zdecydujesz się widzieć w drugiej istocie jedynie prawdy, która jest ponad ciałem i historią odrębnej tożsamości, to sam będziesz tkwić w iluzji winy. A więc co chcesz dać samemu sobie? Czy dasz sobie poczucie winy czy niewinność? A właśnie to, jak postrzegasz tę osobę, pokazuje ci, co dajesz samemu sobie. Jeśli na przykład widzisz niewinność w swoim byłym wrogu, jest to odzwierciedleniem tego, że wpierw przebaczyłeś sobie. Można też na to spojrzeć w odwrotny sposób: to, co dajesz sobie, dajesz również drugiemu człowiekowi i całemu światu. Taka jest natura umysłu. Jeżeli więc będziesz postrzegał w sobie jedynie niewinność, to i będziesz widział niewinny świat.

Nie ma możliwości, abyś ty był winny, a ktoś inny niewinny, lub odwrotnie. Albo obaj jesteś winni, albo obaj jesteście niewinni. Co więc chciałbyś, aby było prawdą? Czy zdecydujesz się widzieć jedynie niewinność we wszystkim i we wszystkich, czy też będziesz uparcie trzymał się swojej historii? Dobrze jest pamiętać, że wydarzenia i twoje relacje z innymi same w sobie są całkowicie neutralne. To ty decydujesz o wartości i znaczeniu, jakie one dla ciebie mają. Co więc ma dla ciebie większą wartość: pokój, czy konflikt, miłość czy lęk, niewinność czy wina?

Praktyka oddechu, świadomej obserwacji i czucia
Jak wygląda decydowanie się na niewinność w sytuacjach, które wydają się jej przeczyć – w sytuacjach, w których pojawia się konflikt? Twoją decyzję reprezentuje wówczas twój oddech, świadomość i czucie. A zatem w chwili, gdy sytuacja zdaje się zmuszać cię do reakcji, weź głęboki oddech, przypominając sobie w ten sposób, że to ty jesteś decydentem. Wraz za oddechem decydujesz się być świadomy tego, co czujesz, i postanawiasz patrzeć na to z całkowitą niewinnością. Nawet jeśli pojawia się w tobie wzburzenie, po prostu oddychaj i obserwuj to. To coś w tobie, co oddycha i obserwuje, to prawdziwy ty – już nie utożsamiony z historią, a jedynie używający ciała – tego doskonałego narzędzia nauki – aby przyjrzeć się swoim emocjonalnym reakcjom i pozwolić im rozpłynąć się w świetle świadomości.

W miarę jak przywyczaisz się do takiego przyglądania się sobie, będzie to dla ciebie coraz większą przygodą. Zaczniesz bowiem rozumieć, że nie możesz uciec od zakodowanego w komórkach poczucia winy i lęku poprzez koncepcje niewinności, koncepcję Boga czy Miłości. Prawdziwa przemiana dokonuje się jedynie wtedy, gdy wpierw podejmujesz decyzję, by pamiętać prawdę (decyzję tę reprezentuje twój świadomy oddech), a następnie bez osądu schodzisz świadomością do piwnicy nieświadomości lub innymi słowy do pamięci ciała. Tam rozpoznajesz, że to, co tak skrzętnie ukrywałeś – to, czego tak bardzo bałeś się pokazać światu, to, co wydawało się zakodowanym w komórkach wspomnieniem winy – jest tak naprawdę czystym światłem. A widzisz to tylko dlatego, że nie rozdwajasz już swego umysłu, nie znieczulasz się, nie uciekasz od czucia, lecz czujesz to, co jest, takim, jakie jest, po prostu oddychając i odprężając się.

Rzeczywiście najświętszy ze wszystkich punktów na Ziemi jest ten, gdzie odwieczna nienawiść stała się obecną miłością. Gdy więc patrzysz z miłością na własną nienawiść do samego siebie, zapisaną w napięciach, bólach czy tikach nerwowych w swoim ciele, wówczas rozpuszczasz tę nienawiść swoją miłością. I nie ma dla ciebie znaczenia, jeśli pod spodem odkryjesz jeszcze jakieś nierozpoznane dotąd wspomnienie winy. Teraz bowiem już wiesz, co z tym robić. Masz jedynie obejmować to miłującą i świadomą uwagą i w ten sposób jesteś w stanie zobaczyć czyste światło tam, gdzie jeszcze przed chwilą postrzegałeś ciemność.

Domniemanie niewinności
Dobrze jest zaczynać dzień i iść przez dzień, kierując się zasadą, którą nazwiemy tutaj „domniemaniem niewinności”. To nic innego jak założenie z góry, że jesteś niewinny i taki też jest człowiek, z którym wchodzisz w relację. Stoi to w całkowitej sprzeczności z tym, w co wierzy świat. Świat opiera się na domniemaniu winy. Świat uczy cię, że trzeba znaleźć winnych i ich ukarać. Świat próbuje opierać niewinność jednego na winie drugiego. Wierząc w świat, wierzysz, że musisz udowadniać swoją niewinność poprzez uzasadnianie własnej racji czy choćby wysiłki, żeby inni cię nie osądzali, żeby postrzegali cię jako niewinnego i dobrego. Tymczasem to, jak postrzegają cię inni, nie ma żadnego znaczenia. Dopóki myślisz, że ma, wierzysz w winę. Gdy jednak rozpoznajesz, że to ty tworzysz swoją rzeczywistość i że nie ma to nic wspólnego z kimkolwiek innym, wówczas odprężasz się i pozwalasz światu, aby cię osądził. Nie ma to już dla ciebie znaczenia. Patrzysz bowiem na wskroś osądu świata, pamiętając, że był on jedynie twoim własnym osądem samego siebie. A teraz zdecydowałeś się nie osądzać. Teraz zdecydowałeś się pamiętać, kim jesteś.

Zdecydowałeś się oprzeć swój dzień i swoje doświadczenie tego dnia na założeniu niewinnności wszystkich i wszystkiego. Nie chodzi tu  jedynie o założenie intelektualne, gdyż koncepcje same w sobie nie mają żadnej mocy. Chodzi po prostu o świadomą decyzję, że tego dnia chcesz się utożsamiać jedynie z niewinnością, pokojem i świętością. Nie chcesz natomiast utożsamiać się z myślami, przekonaniami i osądami, jakie miałeś na swój temat.

Gdy podejmiesz świadomą decyzję, by utożsamić się z prawdą – by widzieć jedynie niewinność – nie będziesz reagował na innych tak, jakbyś był krzywdzony. Znacznie łatwiej będzie ci również spojrzeć na wskroś pozornie konfliktowych sytuacji, gdyż będziesz wiedział, że reprezentują one jedynie taniec energii, któremu ty nadajesz całe znaczenie. A zdecydowałeś się przecież na niewinność. A więc nawet w sytuacjach, które wcześniej kojarzyłbyś z zagrożeniem dla swojej tożsamości, rozpoznajesz teraz świętość wszystkiego i swoją doskonałą niepodatność na atak. Uświadamiasz sobie bowiem, że nie jesteś ciałem, lecz czystą świadomością, w której wszystko się wydarza. W świadomości tej przejawiłeś wprawdzie ciało, ale teraz możesz używać go w sposób konstruktywny. Zamiast czynić z niego kozła ofiarnego dla swojej winy i przerzucać na nie swój gniew w postaci stresu, napięć i chorób, decydujesz się nim posługiwać jedynie do komunikowania miłości.

5 Replies to “Domniemanie niewinności”

  1. Taaaaak. Właśnie tak. Tak naprawdę, to jesteśmy wyłącznie WYBOREM, a cała reszta, zwana Życiem, jest tego wyboru skutkiem, zwanym właśnie ŻYCIEM.
    DZIĘKUJĘ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*