Czysty umysł

czysty-umyslGdy nie planuję, lecz jestem całkowicie obecny – tu i teraz – moja odrębna tożsamość znika. Czuję się wolny, niezależnie od tego, co robię. Ciało mnie nie ogranicza. Wiem, że w tej sekundzie jestem czystą świadomością. Mogę więc wykonywać tę samą czynność, którą wykonywałem przed chwilą, ale nie myśląc już o tym, co trzeba zrobić za pięć minut.  Mogę cieszyć się jedzeniem jabłka bez natłoku wirujących w głowie myśli. Bez planu jestem nikim i jednocześnie jestem wszystkim. Bez planu każda czynność staje się radosnym spotkaniem z samym Sobą – z Życiem, którym jestem.

Co się dzieję natomiast, gdy planuję? Próbuję zapewnić sobie bezpieczeństwo i komfort, a tak naprawdę zapewniam swoją śmierć. Dlaczego? Z prostej przyczyny: Identyfikuję się bowiem z tym, co śmiertelne – czyli z ciałem. Gdy wierzę, że mój umysł jest zawarty w moim ciele, to nie pozostaje mi nic innego, jak zmuszać ciało do odgrywania fantazji umysłu. „Biedne” ciało nie może jednak tego uczynić. Ono po prostu do tego nie służy. Gdy jednak wbrem zdrowemu rozsądkowi zaprzęgam je do osiągania wzniosłych celów, których osiągnąć nie może, to zaczynam czuć frustrację. Gdzie ją czuję? Oczywiście w ciele. Tak, przerzucam całą frustrację i poczucie niespełnienia na ciało. Staje się ono kozłem ofiarnym mojego gniewu. Nic dziwnego, że choruje, starzeje się i umiera.

Czas zaprzestać tę okrutną zabawę! W jaki sposób? Poprzez proste przypomnienie sobie, że mój umysł nie znajduje się w ciele. Mój umysł jest czysty, piękny, wieczny, radosny i wszechpotężny. Nie jest w stanie atakować. Gdy tak siebie postrzegam, czyli gdy jestem całkowicie obecny, kompletnie świadomy TEJ CHWILI, która jest absolutnie doskonała, wtedy wiem, że nie mogę się zestarzeć, rozchorować ani umrzeć. Wiem, że nie jestem ciałem. Ta chwila staje się przedsionkiem wieczności. W teraźniejszej chwili ciało nie potrzebuje żadnej obrony. Przez moment staje się ono całkowicie zdrowym, użytecznym narzędziem dla umysłu, który się nie broni.

Taki umysł podąża za Doskonałym Planem, którego sam nie wymyślił. Plan ten nie wiąże się z żadnym wysiłkiem, gdyż nie trwoni się już energii na zabezpieczanie czegoś, czego nie trzeba zabezpieczać. Podążanie za tym Planem wymaga tylko jednego – całkowitego ZAUFANIA. Gdy przestaję udawać, że wiem, co jest dla mnie dobre, wówczas to, co dobre, może nareszcie przyjść do mnie. Nie blokuję już bowiem miłości, która zawsze płynęła do mnie żywym strumieniem nieograniczonej energii światła. Gdy ufam, przypominam sobie, że jestem doskonałym Dzieckiem doskonałego Ojca.

Twoja obecna ufność pokładana w Nim jest obroną, która obiecuje niezakłóconą niczym przyszłość, bez śladu smutku, oraz nieustannie rosnącą radość, zaś życie staje się świętą chwilą, osadzoną w czasie, ale zważającą tylko na nieśmiertelność. Niech żadne środki obrony poza twoją obecną ufnością nie kierują twą przyszłością, a życie to stanie się znaczącym spotkaniem z prawdą, którą jedynie twoje środki obrony mogłyby ukryć. (fragment lekcji 135 Kursu Cudów)

Gorąco polecam przeczytanie i praktykę cudownej bezkompromisowej lekcji 135 Kursu Cudów: Jeśli się bronię, jestem atakowany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*