Cichy Głos Ducha

Cichy Głos DuchaGłos Ducha Świętego to cichy głos twego serca. To Głos Boga, który mówi do ciebie nieustannie, sugerując najprostszą drogę do Rzeczywistości, do odnalezienia Siebie Samego. Niczego ci nie narzuca, a jedynie wskazuje: „Tędy do Domu”. Możesz oczywiście nie słuchać i wybrać dużo dłuższą i bardziej mozolną drogę, jaką jest podążanie za głosem ego. Kiedy jednak ból sprzeciwiania się głosowi serca staje się zbyt wielki, wzrasta twoja determinacja, by słuchać.

Czy słuchasz w tej chwili? Czy słyszysz? Twoje serce mówi ci dokładnie, co masz zrobić, gdzie pojść, co powiedzieć i do kogo? Mówi cicho, ale z mocą, której nie można zaprzeczyć. Można jedynie udawać, że się nie słyszy i próbować zagłuszyć ów głos sztuczną ekscytacją, lękiem, intelektualnymi rozwiązaniami umysłu, czy też uspołecznionym głosem pseudorozsądku, który mówi: „tego nie można”, „to nie wypada”, „broń się przed tym”, „musisz zrobić to i to”, „a co inni pomyślą?”.

Chcesz słyszeć Głos Ducha Świętego? Zatrzymaj się więc i poczuj siebie. Co w tej chwili mówi ci twoje ciało? Czego naprawdę chce twoje serce? Poczuj to i zdecyduj, czy jesteś gotów pójść za pragnieniem swego serca. Pragnienie twego serca to Głos Boga w twym wnętrzu. Jeśli jesteś chętny za nim pójść, to pozostań otwarty. Głos Boga – Głos Ducha Świętego będzie mówił do ciebie poprzez wydarzenia w twoim życiu i spotykane przez ciebie osoby. Pamiętaj, że nic nie dzieje się przez przypadek. Wszystko, co ci się przydarza, jest pewnego rodzaju wskazówką. Jeśli będziesz się opierał tym wskazówkom, to będziesz przedłużał czas, a twój ból wzrośnie. Jeśli zaś będziesz używał wskazówek, jakie nieustannie podsyła ci wszechświat, twój czas się skróci i zaczniesz odczuwać radość zamiast bólu. To, jak się czujesz w swoim ciele, pomoże ci odczytać te wskazówki. Jeśli się zaciskasz w sobie lub zmagasz w jakikolwiek sposób, to prawdopodobnie opierasz się nadesłanym wskazówkom, czyli słuchasz głosu ego – głosu intelektualnego umysłu, głosu nieprawdy. W tym samym momencie, w tej samej sytuacji możesz zmienić zdanie, po prostu biorąc głęboki oddech i zadając sobie pytanie: Czego w tej chwili naprawdę chcę? Możliwe, że twoje serce powie ci, byś zmienił kierunek, przestał iść pod prąd i zrobił coś innego. A może po prostu odprężysz się w tym, co jest i rozpoznasz w tym światło, a napięcie się rozpuści.

A co jeśli trzeba dokonać wyboru? Jak rozpoznać, czy kierujesz się głosem Ducha Świętego? Po prostu zauważ,  jak się czujesz i co mówi ci twoje serce.  Jeśli czujesz zmieszanie, niepewność, jakąś formę niejasności, to najprawdopodobniej nie tędy droga. Jeśli natomiast w swym sercu odczuwasz radość i pokój, to wiesz, że idziesz za głosem Ducha.

A co jeśli czujesz głęboki opór, którego – jak ci się wydaje – nie możesz przezwycieżyć? Przede wszystkim nie przejmuj się tym i nie oceniaj samego siebie. Nie myśl, że powinieneś czuć się inaczej. Po prostu zauważ swój opór zamiast mu się opierać. Poczuj go i zaproś Ducha Świętego do tej sytuacji. W jaki sposób? Może to być tak proste, jak wzięcie głębokiego oddechu i poczucie siebie przez chwilę. Gdy czujesz siebie, zamiast walczyć, automatycznie pozwalasz na zmianę, na uzdrowienie tego, co jest do uzdrowienia. Słuchanie Głosu Ducha Świętego nie oznacza, że zawsze będziesz chodził w skowronkach. Czasem Duch Święty pokaże ci miejsca, na które nie chciałeś do tej pory spoglądać, ale teraz najwyraźniej jesteś gotów na nie spojrzeć, skoro je czujesz i widzisz. Pozwól więc światłu świadomości wniknąć w najciemniejsze nawet zakamarki swego umysłu i i pokazać ci, że nie mają one znaczenia. Jeśli przez chwilę czujesz dyskomfort czy lęk, to wcale nie oznacza, że coś jest z tobą nie tak. Oznacza to jedynie, że stajesz przed wyborem. Czy wybierzesz miłość czy trwanie w lęku? Wybierz miłość, a miłość rozpuści twój lęk, ponieważ lęk jest nieprawdą. Wybór miłości to po prostu uświadomienie sobie tego, jak się czujesz i pozwolenie na zmianę. Zmiana dokonuje się sama, gdy przestajesz opierać się zmianie.

7 Replies to “Cichy Głos Ducha”

  1. witajcie:-)
    Mam pewną „zagwozdkę” że tak się wyrażę w związku z KC.
    Mówi on bowiem dosadnie że rzeczy tego świata nie dadzą mi szczęścia!
    Z drugiej strony mówi ”jak nauczasz tak się nauczysz” Powiem wprost, nabieram coraz bardziej przekonania, chociaz jestem dopiero przy 17 lekcji, że wszystko mam! Obfitość, zdrowie,szczęście ale chcę więcej i więcej! Chcę pokazać wszystkim na około że ”opłaca się” zaufać Bogu,pragnę aby wszystko czym sie otaczam (chociaż zdaję sobie sprawę że jest to świat Iluzji) świadczyło o tym… Czy to coś złego że chcę jak najlepiej wykorzystać tą krótką chwilę żeby czuć się spełnioną? KC mówi że naszym jedynym celem jest uczenie Miłości, a co jeśli chciałabym równocześnie wieźć szczęśliwe i spełnione życie? Mam na myśli chociażby fajny zawód i zarabianie pieniędzy. np.teraz mam do podjęcia ważną decyzję dotyczacą finansów. Moja intuicja i tu kolejna ”zagwozdka”! czy wewn. glos to Ego czy Duch Św.- mówi mi tak zaufaj i idź w to. A ja zaczynam sie bać że to podszepty Ego żeby mieć więcej…I znowu mam mętlik i nie wiem już co robić…

    • Gdy uczysz jedynie Miłości, to automatycznie jest szczęśliwa i spełniona. Jedno z drugim idzie w parze. Prawdziwe szczęście i doświadczenie miłości nie zależą od rzeczy, które robisz, czy finansowej obfitości, ale też ich nie wykluczają. A więc możesz robić, cokolwiek chcesz robić. Jeśli sprawia ci to radość, to czemu nie? 🙂 W duchowej przemianie chodzi jedynie o to, aby rzeczy, które robisz czy posiadasz, nie stały się celem, a były jedynie środkiem. Jeśli praca, pieniądze czy dobrostan ciała stają się celem, to utrata tych rzeczy będzie wiązała się z cierpieniem. A jeśli nie są celem, a jedynie środkiem, którego chwilowo używasz, to cieszysz się nimi, ale nie cierpisz, gdy na przykład przemiją i odchodzą, ponieważ nie identyfikujesz się z nimi i wiesz, że jesteś czymś dużo dużo większym. Jesteś duchem, czystą świadmomością, która chwilowo wyraża się tutaj w formie. I wiesz, że twój pokój i szczęście płyną jedynie ze świadomości twojej jedności z Bogiem, a nie z zewnętrznych rzeczy.
      W podejmowaniu decyzji może być też pomocne pytanie: „Jak jest mój cel?” lub inaczej mówiąc: Czemu to służy?” Nie ma nic złego w tym, żeby chcieć mieć więcej pieniędzy czy większy komfort. Możesz sobie jedynie zadać pytanie: „czemu to służy?” „Jak jest mój cel?” Czy np. dana praca pomaga mi lepiej wyrażąć Miłość w tym świecie? Czy naprawdę lubię tę pracę? Jeśli tak, to praca jest środkiem, a nie celem, a zarobione przez ciebie pieniądze są po prostu efektem ubocznym twojej pasji, twojego indywidualnego wyrażania miłości. Jest możliwe, że pełne zaangażowanie się w to, co naprawdę cię wyraża – w to, co naprawdę lubisz robić – przyniesie ci jeszcze większą obfitość w twoim życiu. Jeśli natomiast podejmujesz się pracy, której nie za bardzo czujesz, lub trzymasz się pracy, która cię nie wyraża, a jedyną motywacją są pieniądze, to najprawdpodobniej nie będziesz w takiej pracy prawdziwie spełniona i szczęśliwa. A wtedy sama wiesz, od jakiego głosu to pochodzi.
      Krótko mówiąc nie próbuj oddzielać duchowości od swojego codziennego życia i pytaj się, „Czemu to służy” lub: „Jak mogę dziś służyć Miłości?”, lub: „Jak miłość może się dziś przeze mnie wyrazić?”. A wtedy twoje codzienne życie będzie harmonijmym szerzeniem tego, co piękne, dobre i święte. 🙂

  2. Pytanie nie odnosi sie w sumie do tresci postu. Ale pisze z pytaniem. Jezeli postrzegam swojego brata jako chorego, niepoczytalnego w ten sam sposob ja odmawiam sobie prawidlowego umyslu poniewaz zalozylem ze krolestwo jest teraz niepelne bo wylaczylem tego brata z królestwa. I tu jest pytanie. Czy oceniajac czyjes zachowanie jako niepoczytalne ujmuje mi krolestwa? Czy wlasnie dopiero rozpoznajac ze ten brat pozwala mi zobaczyc ze moj umysl jest nieuzdrowiony? Gdzie jest ta granica miedzy moim umyslem ktory projektuje innych a inne dusze ktore rzeczywiscie zapomnieli prawidlowego umyslu?

    • Gdy będziesz chciał jedynie miłości, nie będziesz widział niczego innego. A jeżeli nawet będziesz widział, to jedynie jako sygnał, że twój brat prosi o miłość. Samo widzenie niepoczytalności nie ujmuje Ci Królestwa, pod warunkiem, że wiesz, że to, co widzisz, nie jest prawdą. Wówczas reprezentujesz w tym świecie Umysł Ducha Świętego, który widzi złudzenia, ale wie, że są złudzeniami. Właśnie w ten sposób uzdrawiasz. Jeśli jednak widzisz niepoczytalność i chwilowo oceniłeś ją jako coś prawdziwego, to wówczas twój umysł potrzebuje naprawy. To bowiem, co oceniasz jak prawdziwe w innych, jest też takim dla ciebie. Granicą, o którą pytasz, jest więc to, jak się czujesz. Jeśli czujesz jedynie pokój i miłość, pomimo niepoczytalności swego brata, to wówczas wiesz, że nie projektujesz na niego swojej niepoczytalności. I uzdrawiasz go, ogarniając go swoim pokojem. Jeśli natomiast niepoczytalność drugiego człowieka wywołuje w tobie jakąkolwiek formę nieprzychylnej reakcję czy negatywnego odczucia w ciele, to wówczas wiesz, że masz się zająć uzdrowieniem swojego postrzegania.