Budzenie do poczytalności

Powiedzenie komuś, kto chce być ofiarą, że nie jest ofiarą, to gadanie na próżno. Można nawet powiedzieć, że mówiąc mu to, atakujesz go za jego fałszywe przekonanie, że jest ofiarą, a tym samym jego niepoczytalność czynisz swoją. Jedyny sposób, w jaki możesz mu pomóc, to postrzeganie go przez pryzmat własnej poczytalności. Łączysz się więc z tą częścią jego umysłu, która już jest poczytalna. Innymi słowy, podejmujesz decyzję, by postrzegać go „dalej w czasie” niż on sam postrzega siebie (Kurs Cudów nazywa to miłosierdziem). W ten sposób skracasz czas. Nie przeprowadzasz swojego brata przez proces od niepoczytalności do poczytalności. To by się nigdy nie powiodło, gdyż wypływałoby z założenia, że niepoczytalność jest prawdziwa. Niepoczytalność nie jest prawdziwa i poprzez nieuznawanie jej w swoim bracie, budzisz go do poczytalności.